[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: date(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: getdate(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
Forum mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego • Zobacz temat - Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 18 kwietnia 2021, 15:05
Zagłębie - GKS Bełchatów 1:1

João Oliveira w 3. minucie strzelił bramkę, a w 15. minucie obejrzał czerwoną kartkę. Grające w osłabieniu Zagłębie nie utrzymało prowadzenia do końca meczu i straciło gola w 82. minucie po strzale Macieja Masa.


Najgorsza drużyna w Fortuna I lidze, która od 13 listopada nie potrafi wygrać meczu, okazała się zbyt silna dla sosnowiczan. Zagłębie wygrało dwa poprzednie mecze na własnym stadionie (2:1 ze Stomilem Olsztyn i 3:0 z Widzewem Łódź), ale nie udało się sosnowiczanom pokonać drużyny z Bełchatowa. Był to ósmy z rzędu ligowy mecz bez wygranej nad GKS-em Bełchatów. Na wygraną nad bełchatowianami czekamy od 30 kwietnia 2005 i pewnie jeszcze trochę poczekamy, bo zanosi się na to, że te dwie drużyny nie spotkają się ze sobą w przyszłym sezonie. Jedna z nich raczej spadnie do II ligi i oby nie było to Zagłębie.

Przed spotkaniem trener Kazimierz Moskal miał większe pole manewru jeśli chodzi o kadrę. Po przerwie za czerwoną kartkę wrócił Szymon Sobczak, a z urazem uporał się Michał Masłowski. Obaj wskoczyli od razu do pierwszej jedenastki, a na ławce rezerwowych usiedli Filip Karbowy i Quentin Seedorf.

Mecz dla Zagłębia nie mógł się lepiej rozpocząć. Strzał Gonçalo Gregório został zablokowany przez rywala i sosnowiczanie wywalczyli rzut rożny. Dawid Gojny zagrał z narożnika boiska po ziemi do Patrika Mišáka. Słowak odegrał piłkę piętą do "Goja", a ten dośrodkował na 5. metr do João Oliveiry, który strzałem głową pod poprzeczkę pokonał Leonida Otczenaszenkę. Dla Portugalczyka była to siódma bramkę w tym sezonie, piąta po strzale głową i trzecia po asyście Dawida Gojnego. Zagłębie już w trzeciej minucie objęło prowadzenie i była to najszybciej strzelona w tym sezonie przez sosnowiczan bramka.

W ciągu dwunastu minut João Oliveira przeszedł drogę "from hero to zero". W 15. minucie portugalski pomocnik cofnął się do linii obrony, źle przyjął piłkę podaną przez Piotra Polczaka i stracił ją na rzecz Valerijsa Sabali, a następnie tuż przed polem karnym sfaulował Łotysza, który wychodził sam na sam z Szymonem Frankowskim. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna - czerwona kartka dla strzelca bramki dla Zagłębia. Faul był lekkomyślny i niepotrzebny. Z tej akcji wcale nie musiał paść gol, a nawet gdyby padł, to sosnowiczanie nadal graliby w komplecie. Tymczasem przez 75 minut Zagłębie musiało sobie radzić w dziesiątkę. Ostatni raz tak szybko nasza drużyna straciła zawodnika z powodu czerwonej kartki 5 grudnia 2015 w Bydgoszczy, gdy w meczu z Zawiszą w 8. minucie "czerwień" ujrzał Łukasz Sołowiej i Zagłębie przegrało 1:6.

Do końca pierwszej połowy meczu wcale nie było widać, żeby goście z Bełchatowa grali w liczebnej przewadze. Co prawda udało im się oddać dwa groźne strzały - w 23. minucie Szymon Frankowski obronił uderzenie Damiana Hilbrychta zza pola karnego, a w 32. minucie Mateusz Bartków z około 25 metrów trafił w słupek - ale Zagłębie umiejętnie się broniło i nie pozwalało na stworzenie zagrożenia w polu karnym.

Na drugą część meczu nie wyszedł już Szymon Sobczak, którego zastąpił Dawid Ryndak. Zagłębie próbowało zaskoczyć rywali podobnie jak w pierwszej części meczu, zaraz po rozpoczęciu gry od środka boiska, ale strzał Dawida Gojnego w 47. minuty okazał się niecelny. Trzy minuty później Gonçalo Gregório sfaulował Damiana Hilbrychta, ale sam po tym zagraniu ucierpiał bardziej od gracza z Bełchatowa. Na murawie pojawili się fizjoterapeuci, którzy sygnalizowali, że konieczna jest zmiana. Do wejścia na boisko był już gotowy Quentin Seedorf, ale napastnik z Portugalii wykazał się ambicją i wrócił na boisko.

Niestety, wytrzymał tylko kilka chwil. Już w 57. minucie Gonçalo Gregório opuścił murawę wsparty na ramionach fizjoterapeutów. Nie mógł kontynuować gry w meczu z Bełchatowem i nie wiadomo jeszcze jak groźny okaże się jego uraz i czy będzie do dyspozycji trenera w kolejnych spotkaniach. Za Portugalczyka na boisko wszedł Quentin Seedorf i już trzy minuty po pojawieniu się na murawie mógł strzelić bramkę. Po podaniu Patrika Mišáka Holender znalazł się w sytuacji sam na sam z Leonidem Otczenaszenką. Niestety, bełchatowski bramkarz odbił piłkę po strzale Seedorfa.

To był drugi i, jak się później okazało, ostatni celny strzał Zagłębia w meczu z Bełchatowem. Goście oddali w drugiej połowie jeden strzał na bramkę i to wystarczyło im na wywiezienie z Sosnowca jednego punktu. W 82. minucie Maciej Ambrosiewicz wdał się w drybling i stracił piłkę na własnej połowie. Przejął ją Waldemar Gancarczyk, który bez problemów przedostał się prawym skrzydłem w pole karne Zagłębia, minął Dawida Gojnego i podał przed bramkę do Macieja Masa, a ten uderzeniem piętą pokonał Szymona Frankowskiego.

Goście zwietrzyli szansę na zwycięstwo i do końca meczu, a sędzia do regulaminowego czasu gry doliczył aż sześć minut, atakowali bramkę Zagłębia. Nie udało im się jednak zdobyć drugiej bramki i wyjeżdżają z Sosnowca z jednym punktem. Daje im on lepszy bilans bezpośrednich spotkań z Zagłębiem, ale wciąż sosnowiczanom pozostają trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.

Zagłębie Sosnowiec - GKS Bełchatów 1:1 (1:0)
1:0 João Oliveira 3'
1:1 Maciej Mas 82'

Zagłębie: 34. Szymon Frankowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny - 77. Szymon Sobczak (46, 16. Dawid Ryndak), 26. Michał Masłowski (67, 21. Nikolas Korzeniecki), 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira, 11. Patrik Mišák (83, 60. Mateusz Popczyk) - 7. Gonçalo Gregório (57, 22. Quentin Seedorf).

Bełchatów: 25. Leonid Otczenaszenko - 16. Mikołaj Grzelak, 91. Mateusz Bartków, 21. Mariusz Magiera, 2. Mateusz Szymorek - 99. Jakub Bator (83, 69. Kajetan Kunka), 14. Filip Laskowski (46, 55. Jakub Staszak; 65, 11. Maciej Mas), 8. Damian Hilbrycht (83, 5. Michał Pawlik), 20. Maciej Koziara (87, 70. Marcin Sierczyński), 19. Waldemar Gancarczyk - 94. Valērijs Šabala.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 24 kwietnia 2021, 23:56
Do trzynastu razy sztuka

Zagłębie wygrało w Rzeszowie 2:1 i odniosło pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Resovia prowadziła od 11. minuty, a gole dla Zagłębia zdobyli Maciej Ambrosiewicz (32') i Patrik Mišák (85')


Dziewięć miesięcy bez jednego dnia. Dokładnie tyle czekaliśmy na wyjazdowe zwycięstwo Zagłębia. Na koniec poprzedniego sezonu, 25 lipca 2020, sosnowiczanie wygrali 2:0 w Suwałkach i od tamtej pory czekaliśmy na to, aby wrócić do domu z trzema punktami. Nie udawało się to w dwunastu kolejnych próbach. Na wyjazdach mieliśmy problemy nawet ze zdobywaniem bramek. W żadnym ze spotkań poza Stadionem Ludowym nasza drużyna nie strzeliła więcej niż jednego gola. Aż do dziś.

Kazimierz Moskal musiał dokonać dwóch zmian w składzie Zagłębia. Z powodu kontuzji nie mógł dziś zagrać Gonçalo Gregório, a za czerwoną kartkę pauzował jego rodak João Oliveira. Do pierwszej jedenastki wskoczyli więc Quentin Seedorf i Nikolas Korzeniecki. Holender zagrał na skrzydle, a do ataku przesunięty został Szymon Sobczak, który ostatnio rozpoczął mecz na boku pomocy. Rezerwa Zagłębia składała się dziś tylko z siedmiu zawodników. Rozgrywki w lidze okręgowej wznowiły dziś rezerwy Zagłębia i nie było sensu przywozić do Rzeszowa wszystkich uprawnionych do gry młodzieżowców tylko po to, żeby cały przez przesiedzieli na ławce.

Na początku spotkania można było mieć dużo wątpliwości, czy sosnowiczanom uda się zakończyć złą serię. W 10. minucie Łukasz Turzyniecki sfaulował Cezarego Demianiuka. Z rzutu wolnego dośrodkował Rafał Mikulec. Głową na bramkę strzelił Dawid Kubowicz, którego nie upilnował Nikolas Korzeniecki, a do tego fatalnie zachował się na linii bramkowej Szymon Frankowski. Nasz młody golkiper nie popisał się przy interwencji i już w 11. minucie musiał wyciągać piłkę z siatki.

Osiem minut później Szymon Frankowski już się spisał przy strzale Cezarego Demianiuka zza pola karnego. Cała akcja gospodarzy wzięła się z tego, że sosnowiczanie nie po raz pierwszy w tym meczu i w tym sezonie nie poradzili sobie z wyprowadzaniem piłki od własnej bramki krótkimi podaniami. W 27. minucie dobrą okazję do strzelenia bramki zmarnował Patrik Mišák. Quentin Seedorf przedarł się prawą stroną, podał w pole karne do Słowaka, ale ten trafił w Karola Dybowskiego.

W 31. minucie Zagłębiu trafił się kolejny kłopot kadrowy. Czwartą żółtą kartkę w sezonie obejrzał Szymon Sobczak i nie będzie on mógł wystąpić w środowej potyczce z Arką Gdynia. Z finalistą Pucharu Polski będziemy musieli więc zagrać bez nominalnego napastnika. Na szczęście chwilę później humory nam się poprawiły. Nikolas Korzeniecki podał do Macieja Ambrosiewicza, a ten uderzył prawą nogą z około 25 metrów i doprowadził do wyrównania. Po drodze piłka jeszcze chyba otarła się o próbującego zablokować strzał Bartłomieja Wasiluka i bramkarz gospodarzy był zaskoczony lotem futbolówki. Dla "Ambro" był to pierwszy gol w barwach sosnowieckiego zespołu.

Sosnowiczanie mieli jeszcze przed przerwą okazję na objęcie prowadzenie. Szymon Sobczak był faulowany przez Dawida Kubowicza tuż przed polem karnym i sam postanowił uderzyć z rzutu wolnego, ale tym razem Karol Dybowski był czujny i nie dał się zaskoczyć.

W drugiej części spotkania na boisku w zespole Resovii pojawił się m.in. były piłkarz Zagłębia Kamil Antonik, który robił sporo zamieszania na prawym skrzydle, ale nie było z tego niczego konkretnego. Kazimierz Moskal dopiero w 72. minucie dokonał pierwszej korekty w składzie wpuszczając na plac gry Filipa Karbowego, który zastąpił Nikolasa Korzenieckiego. "Niko" od 9. minuty grał z żółtą kartką i przez ponad godzinę w swoich poczynaniach musiał uważać na to, aby nie obejrzeć kolejnego upomnienia, które równałoby się wykluczeniem z gry.

Wiele wskazywało na to, że mecz może zakończyć się remisem, bo w drugiej połowie spotkania nie oglądaliśmy ani jednego celnego strzału. Aż do 85. minuty. Wtedy to Szymon Frankowski wznowił grę dalekim wykopem. Piłkę na połowie gospodarzy przejął Szymon Sobczak. Ruszył z nią do przodu i odegrał na lewą stronę pola karnego do Patrika Mišáka. Słowak przyjął futbolówkę i uderzył lewą nogą, która odbiła się od nogi bramkarza i wpadła do bramki. Próbował ją jeszcze dobijać Szymon Sobczak, ale na szczęście jej nie dotknął, bo istniało ryzyko, że był na pozycji spalonej i gol zostałby nieuznany.

W doliczonym czasie gry akcję Patrika Mišáka przerwał faulem Nemaja Marković. Obrońca gospodarzy obejrzał drugi żółty kartonik i rzeszowianie musieli kończyć mecz w osłabieniu. Resovia nie była w stanie doprowadzić do wyrównania. Zagłębie przerwało serię dwunastu wyjazdowych meczów bez zwycięstwa i odskoczyło od ostatniego w tabeli Bełchatowa na sześć punktów, co daje nam trochę spokoju przed dwoma meczami, które przyjdzie nam rozegrać w nadchodzącym tygodniu - w środę z Arką Gdynia i w sobotę w Kielcach.

Resovia - Zagłębie Sosnowiec 1:2 (1:1)
1:0 Dawid Kubowicz 11'
1:1 Maciej Ambrosiewicz 32'
1:2 Patrik Mišák 85'

Resovia: 1. Karol Dybowski - 25. Bartosz Jaroch, 31. Nemanja Marković, 5. Dawid Kubowicz, 17. Radosław Adamski - 4. Rafał Mikulec (74, 22. Bartłomiej Kiełbasa), 16. Josip Šoljić, 6. Bartłomiej Wasiluk (46, 13. Michał Kuczałek), 56. Cezary Demianiuk (58, 98. Kamil Antonik) - 9. Karol Twardowski (58, 59. Przemysław Zdybowicz), 12. Jakub Wróbel (88, 21. Sebastian Usarz).

Zagłębie: 34. Szymon Frankowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (82, 15. Marcin Pisarek), 26. Michał Masłowski (86, 17. Kacper Radkowski), 21. Nikolas Korzeniecki (72, 14. Filip Karbowy), 28. Maciej Ambrosiewicz, 11. Patrik Mišák - 77. Szymon Sobczak.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 25 kwietnia 2021, 00:00
Mecz z Radomiakiem w Polsacie Sport :!:

Departament Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN w porozumieniu z Polsatem Sport wyznaczył terminy rozegrania meczów 29., 30. i 31. kolejki Fortuna 1 Ligi.


Mecz 29. kolejki Fortuna 1. Ligi pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a Radomiakiem Radom odbędzie w piątek, 7 maja o godzinie 17:40. Transmisję z tego meczu przeprowadzi Polsat Sport.

Mecze transmitowane w telewizji Polsat Sport podczas 29. kolejki Fortuna 1 Ligi:

Zagłębie Sosnowiec - Radomiak Radom 7 maja (piątek) godz. 17:40,

GKS Bełchatów - Arka Gdynia 8 maja (sobota) godz. 12.40,

Apklan Resovia - Widzew Łódź 9 maja (niedziela) godz. 12:40
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Cz, 29 kwietnia 2021, 03:36
A mogło być tak pięknie....

Po 17 minutach Zagłębie prowadziło z Arką Gdynia 2:0. Niestety, potem do głosu doszli goście, nasz zespół nie wykorzystał rzutu karnego i Arka wygrała w Sosnowcu 3:2.


Po sobotnim meczu w Rzeszowie wiadomo było, że Zagłębie do potyczki z Arką Gdynia przystąpi bez nominalnego napastnika. Czwarta żółta kartka wykluczyła z gry Szymona Sobczaka, a z powodu kontuzji Kazimierz Moskal nie może korzystać z usług Gonçalo Gregório i Michała Górala. Niespodziewanie od pierwszej minuty w ataku zagrał Martim Maia, który przegrał rywalizację o miejsce w środku pola i w rundzie wiosennej nie pojawił się na boisku ani na minutę. Do pierwszej jedenastki powrócił także po przerwie za żółte kartki João Oliveira, który chyba trochę nieoczekiwanie nie zastąpił w składzie Nikolasa Korzenieckiego, tylko Michała Masłowskiego.

Sosnowiczanie świetnie rozpoczęli mecz z finalistą Pucharu Polski. Już w 8. minucie Quentin Seedorf po rajdzie prawą stroną boiska dośrodkował na dalszy słupek do Patrika Mišáka, a Słowak przyjął piłkę i strzelił prawą nogą w boczną siatkę. W kolejnej akcji także dośrodkowywał Holender, a Patrik Mišák i João Oliveira razem skoczyli do piłki w polu karnym i chyba sobie przeszkodzili w oddaniu strzału.

Bramki doczekaliśmy się już chwile później. W 12. minucie Quentin Seedorf uruchomił w kontrze Martima Maię, który uniknął pułapki ofsajdowej, przedarł się prawą stroną boiska i w polu karnym podał do Patrika Mišáka, a ten strzałem lewą nogą z około 5 metrów dał Zagłębiu prowadzenie. 5 minut później było już 2:0 dla sosnowiczan. Goście stracili piłkę po wrzucie Arkadiusza Kasperkiewicza z autu na własnej połowie. Patrik Mišák przejął futbolówkę i zagrał do João Oliveiry, który odegrał do Macieja Ambrosiewicza, a ten podał w pole karne do Martima Mai, który uciekł Michałowi Marcjanikowi, strzelił z około 10 metrów i Daniel Kajzer po raz drugi w dzisiejszym meczu musiał wyciągać piłkę z siatki.

W 30. minucie gdynianie strzelili kontaktową bramkę, gdy w polu karnym Zagłębia przytomnie zachował się Mateusz Żebrowski i wyłożył piłkę Adamowi Dei, a ten precyzyjnym strzałem lewą nogą w długi róg pokonał Szymona Frankowskiego. Był to pierwszy w spotkaniu celny strzał rywali Zagłębia i od razu przyniósł im gola. Podobnie było także w sobotę w Rzeszowie, gdy golkiper Zagłębia skapitulował po pierwszym uderzeniu Resovii na swoją bramkę.

Zagłębie powinno schodzić na przerwę z dwubramkową przewagą. W 43. minucie Patrik Mišák dośrodkował z prawego skrzydła, a João Oliveira był ciągnięty za koszulkę przed polem bramkowym przez Fabiana Hiszpańskiego. Sędzia pokazał zawodnikowi z Gdyni żółtą kartkę i podyktował "jedenastkę". Do piłki podszedł Patrik Mišák, a Daniel Kajzer odbił ręką strzał Słowaka z rzutu karnego, a po chwili kapitalnie interweniował nogą przy dobitce Mišáka. Kajzer za to zagranie powinien być co najmniej nominowany do nagrody "parada sezonu"

W drugiej połowie Zagłębie już nie istniało na boisku. Dominującą stroną była Arka i wydawało się kwestią czasu, kiedy gdynianie doprowadzą do wyrównania. Ta sztuka udała im się w 63. minucie. Po faulu Dawida Gojnego na Fabianie Hiszpańskim sędzia podyktował rzut wolny z okolicy bocznej linii boiska. Prawą nogą dośrodkował Adam Deja, a Michał Marcjanik strzałem głową z około 5 metrów pokonał Szymona Frankowskiego.

Zwycięski gol dla Arki padł w 78. minucie. W środku boiska Dawid Gojny sfaulował Fabiana Hiszpańskiego. Do piłki podszedł Adam Deja i zamiast poczekać aż jego koledzy pobiegną w pole karne i dośrodkować piłkę w ich kierunku, spojrzał w stronę bramki Zagłębia i zauważył, że Szymon Frankowski wyszedł przed linię bramkową. Pomocnik Arki zdecydował się więc na bezpośredni strzał na bramkę prawą nogą. Młody bramkarz Zagłębia odprowadził piłkę wzrokiem i nawet nie próbował interweniować, choć wydawało się, że miał szanse na złapanie futbolówki. Był to trzeci celny strzał Arki i trzeci zakończony zdobyciem gola. I to tak efektownego.

W doliczonym czasie gry sędzia Mateusz Złotnicki już chciał podyktować rzutu karny za faul Szymona Frankowskiego na Macieju Rosołku, ale od takiej decyzji odwiódł go jego asystent, który wskazał, że napastnik Arki znajdował się na pozycji spalonej. Niczego by to już jednak nie zmieniło. Zagłębie po raz trzeci z rzędu przegrało z Arką Gdynia. Żółto-niebiescy po ośmiu kolejnych spotkaniach, w których strzelali Zagłębiu dwie bramki tym razem zapisali w swoim dorobku trzy trafienia. Był to trzeci kolejny mecz z Arką rozegrany na Stadionie Ludowym, w którym zwycięstwo odniósł zespół tracący pierwszą bramkę. Zagłębie po raz pierwszy od 24 września 2011 i pamiętnego meczu w Chojnicach doznało porażki w meczu, w którym było na dwubramkowym prowadzeniu.

Zagłębie Sosnowiec - Arka Gdynia 2:3 (2:1)
1:0 Patrik Mišák 12'
2:0 Martim Maia 17'
2:1 Adam Deja 30'
2:2 Michał Marcjanik 63'
2:3 Adam Deja 78'

Zagłębie: 34. Szymon Frankowski - 27. Łukasz Turzyniecki (87, 80. Mateusz Popczyk), 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (82, 15. Marcin Pisarek), 28. Maciej Ambrosiewicz, 21. Nikolas Korzeniecki (82, 14. Filip Karbowy), 6. João Oliveira (46, 26. Michał Masłowski), 11. Patrik Mišák - 10. Martim Maia (68, 16. Dawid Ryndak).

Arka: 22. Daniel Kajzer - 15. Arkadiusz Kasperkiewicz, 29. Michał Marcjanik, 26. Adam Danch - 17. Fabian Hiszpański, 18. Paweł Sasin, 16. Adam Deja (83, 25. Łukasz Wolsztyński), 10. Juliusz Letniowski (60, 23. Rafał Wolsztyński), 14. Luis Valcarce (36, 8. Marcus Vinícius) - 77. Mateusz Żebrowski (84, 9. Artur Siemaszko), 39. Maciej Rosołek.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Wt, 4 maja 2021, 03:46
Z Kielc znowu na tarczy

Zagłębie po raz szósty w historii grało na wyjeździe z Koroną Kielce i doznało szóstej porażki. Gospodarze oddali jeden celny strzał w meczu (Jakub Łukowski w 68. minucie) i to dało im wygraną 1:0.


Zagłębie po raz szósty w historii zmierzyło się w wyjazdowym meczu z Koroną Kielce. Dwukrotnie graliśmy na starym stadionie przy ulicy Szczepaniaka i trzy razy już na nowym obiekcie, noszącym obecnie nazwę Suzuki Arena. Wszystkie poprzednie wyprawy sosnowiczan na starcia z Koroną kończyły się porażkami - dwa razy w dawnej II lidze, dwa razy w Ekstraklasie i raz w Pucharze Polski. Do tamtej serii przyszło nam dołożyć szóstą porażkę, na drugim poziomie rozgrywkowym, ale w lidze zwanej pierwszą.

Do dyspozycji Kazimierza Moskala w meczu z Koroną Kielce był już Szymon Sobczak, ale szkoleniowiec Zagłębia uznał, że skoro w środowym meczu z Arką Gdynia Martim Maia tak dobrze poradził sobie w ataku (strzelił bramkę i zanotował asystę), to nie ma powodów do zmian na tej pozycji i Portugalczyk pozostał "na szpicy", a Szymon Sobczak powędrował na lewą pomoc. Na tej pozycji ostatnio występował Patrik Mišák, ale Słowak został przesunięty na prawą stronę trzyosobowego środka pomocy, bo z jedenastki wypadł Nikolas Korzeniecki. Jedynym młodzieżowcem w wyjściowej jedenastce był więc Szymon Frankowski. Mimo wielkiego błędu, który skutkował trzecią bramką dla Arki, szkoleniowiec Zagłębia nie stracił zaufania do młodego golkipera i pozostawił go w składzie na spotkanie w Kielcach.

Spotkanie rozpoczęło się z około trzyminutowym opóźnieniem. Piłkarze już wyszli na boisko i oczekiwali na arbitrów, którzy pojawili się na murawie nieco później niż powinni. Powodem tego była konieczność zerwania chorągiewki z narożnika boiska i zainstalowania jej na kijku u sędziego asystenta Tomasza Niemirowskiego, który zamiast biegać z żółto-czerwoną szachownicą, miał flagę w barwach czerwonych.

O pierwszej połowie meczu w Kielcach nie można powiedzieć wiele dobrego. Najlepszym jej podsumowaniem niech będzie to, że w ciągu 45 minut oba zespoły łącznie oddały zaledwie trzy strzały. Jako pierwszy próbował już w 5. minucie Martim Maia, który tuż za środkową linią boiska odebrał piłkę Rafałowi Kobryniowi i zauważył, że wysunięty przed linię bramkową był Jakub Osobiński. Niestety, Portugalczykowi wiele brakuje do Adama Dei jeśli chodzi o siłę i precyzję uderzenia. Pomocnik Arki w środę strzelił bramkę z podobnej odległości, a po uderzeniu Martima Mai około 10 metrów od bramki spokojnie interweniował bramkarz kielczan.

Drugie celne uderzenie gości z Sosnowca obejrzeliśmy w 18. minucie, gdy po dośrodkowaniu Łukasza Turzynieckiego główkował Szymon Sobczak, a bramkarza Korony w interwencji wyręczył Rafał Kobryń. Korona pierwszy strzał w meczu oddała dopiero w 41. minucie. Po rzucie wolnym podyktowanym przez sędziego za faul Macieja Ambrosiewicza na Marcinie Szpakowskim z lewej strony boiska strzelał Jacek Podgórski, a piłka poszybowała nad bramką sosnowiczan.

W przerwie mieliśmy nadzieję na to, że gra rozkręci się w drugiej połowie. I faktycznie, na murawie stadionu w Kielcach działo się nieco więcej niż w pierwszych 45 minutach, ale w dalszym ciągu nie można było powiedzieć o meczu Korony z Zagłębiem, że było to pasjonujące widowisko. Już w trzeciej minucie statystyka strzałów Korony poprawiła się o 100 procent, bo zza pola karnego nad poprzeczką uderzył Jacek Podgórski.

W 54. minucie dobrze zapowiadającą się kontrę przeprowadziło Zagłębie. Szymon Sobczak dograł z prawej strony pola karnego przed bramkę do Quentina Seedorfa, ale czujny Jacek Podgórski zdołał odbić piłkę na rzut rożny i uniemożliwił Holendrowi oddanie strzału. Sześć minut później Jakub Łukowski przedarł się lewą stroną pola karnego i podał na pole bramkowe, gdzie jednak brakowało jego kolegów z zespołu. W kolejnej akcji Łukasz Turzyniecki zbiegł z futbolówką z prawego skrzydła przed pole karne i uderzył lewą nogą. Niestety, na drodze piłki znalazł się Martim Maia i to on oberwał futbolówką i przy okazji uchronił bramkarza Korony od konieczności interwencji.

Korona nacierała coraz mocniej, chcąc przerwać serię trzech kolejnych porażek. W 63. minucie Filipe Oliveira dostał piłkę w polu karnym od Jacka Podgórskiego i przymierzył lewą nogą. Po odbiciu od Macieja Ambrosiewicza futbolówka wyszła na rzut rożny. Dwie minuty później po podaniu Jakuba Rybusa z lewej strony pola karnego Jackowi Kiełbowi nie udało się trafić w futbolówkę.

Bramka dla gospodarzy padła w 68. minucie spotkania. Marko Pervan zagrał w bok do Filipe Oliveiry, który miał przed sobą mnóstwo miejsca, bo na swojej pozycji w środku pomocy brakowało João Oliveiry. Gracz Korony na 20. metrze przed bramką zagrał w pole karne do Jakuba Łukowskiego, którego nie dopilnował wracający w "szesnastkę" João Oliveira. Lewy pomocnik Korony uderzył lewą nogą obok Piotra Polczaka i skierował piłkę w długi róg bramki Szymona Frankowskiego.

Portugalski środkowy pomocnik Zagłębia próbował odkupić winy za straconą bramkę i dwukrotnie celnie uderzał na bramkę Korony. W obu przypadkach górą był Jakub Osobiński. Najpierw odbił ręką niesygnalizowany strzał João Oliveiry zza pola karnego, a po chwili złapał piłkę po uderzeniu Portugalczyka z kilku metrów (dośrodkowywał z prawego skrzydła Łukasz Turzyniecki). Z kolei Korona najpoważniej zagroziła sosnowieckiej bramce w 77. minucie, gdy po strzale Marko Pervana z 18 metrów futbolówka odbiła się od poprzeczki.

Trener Kazimierz Moskal próbował odmienić losy meczu, wpuszczając na murawę dwóch młodzieżowców, Mateusza Popczyka i Marcina Pisarka, jednak wychowankowie naszego zespołu nie potrafili nic zdziałać poza obejrzeniem żółtej kartki (Popczyk) i "zarobieniu" kartki dla gracza Korony (Pisarek). Ostatni celny strzał w meczu oddał w doliczonym czasie gry Lukáš Ďuriška, który w końcówce przeszedł do ofensywy i główkował po wrzutce Macieja Ambrosiewcza.

Zagłębie przegrało drugi kolejny mecz w Fortuna I lidze i po wygranej w Rzeszowie, która wlała nieco optymizmu, znowu trzeba się oglądać do tyłu tabeli i kontrolować punktowe zdobycze klubów z Bełchatowa i Jastrzębia. W najbliższy piątek na Stadionie Ludowym pojawi się Radomiak Radom i w spotkaniu z drużyną trenera Dariusza Banasika na pewno nie będziemy faworytami.

Korona Kielce - Zagłębie Sosnowiec 1:0 (0:0)
1:0 Jakub Łukowski 68'

Korona: 97. Jakub Osobiński - 6. Jacek Podgórski, 77. Rafał Kobryń, 71. Remigiusz Szywacz, 29. Dawid Lisowski - 10. Jacek Kiełb, 55. Marcel Gąsior, 24. Filipe Oliveira, 20. Marcin Szpakowski (6', 22. Marko Pervan), 7. Jakub Łukowski - 91. Jakub Rybus (79' 8. Zvonimir Petrović).

Zagłębie: 34. Szymon Frankowski - 27. Łukasz Turzyniecki (83' 80. Mateusz Popczyk), 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (58' 26. Michał Masłowski), 11. Patrik Mišák, 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira, 77. Szymon Sobczak (83' 15. Marcin Pisarek) - 10. Martim Maia (66' 16. Dawid Ryndak).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 9 maja 2021, 17:24
Piątek, piąteczek, porażka

Zagłębie przegrało z Radomiakiem 0:1 po samobójczym trafieniu Piotra Polczaka w 47. minucie. Była to szósta kolejna porażka sosnowiczan w meczu rozgrywanym w piątek.


Zagłębie przegrało trzeci kolejny mecz i trzeba coraz bardziej przyzwyczajać się do tego, że w przyszłym sezonie będziemy grali w II lidze, bo postawa sosnowiczan w ostatnich meczach nie pozwala myśleć z optymizmem o końcówce sezonu. Ciężko nam liczyć na siebie, bo przy takiej grze może być bardzo trudno jakąkolwiek zdobycz punktową. Pozostaje już chyba tylko nadzieja na to, że GKS Bełchatów nie wyprzedzi sosnowiczan w tabeli.

Sosnowiczanie przystąpili do meczu z trzema zmianami w składzie w porównaniu do meczu w Kielcach. Na ławce usiadł Szymon Frankowski, a do bramki wrócił Krystian Stępniowski. Ta zmiana oznaczała, że do jedenastki musiał wskoczyć inny młodzieżowiec. Padło na Nikolasa Korzenieckiego. Od pierwszej minuty zagrał również Michał Masłowski, a z jedenastki wypadli Martim Maia i Quentin Seedorf. W wyjściowym składzie zespołu gości obejrzeliśmy dwóch piłkarzy, którzy grali niegdyś w Zagłębiu - Miłosza Kozaka i Mateusza Cichockiego. Na ławce siedział trzeci z byłych zawodników naszej drużyny, Adam Banasiak.

W pierwszej połowie meczu oba zespoły oddały po dwa celne strzały. Jako pierwsi bramce Zagłębia zagrozili goście. W 13. minucie zza pola karnego przymierzył Leandro, a po dwóch minutach z ostrego kąta strzelił Miłosz Kozak. W obu przypadkach Krystian Stępniowski spisał się bez zarzutu. Między 18. a 22. minutą czterokrotnie przed szansą zdobycia bramki stanął Patrik Mišák. Najpierw uderzył zza pola karnego nad poprzeczką, a w kolejnej akcji dwukrotnie uderzał z pola karnego po dobrym podaniu João Oliveira. Za pierwszym razem trafił w słupek, a przy dobitce futbolówkę na róg sparował Mateusz Kochalski. W następnej akcji również podawał Portugalczyk, a strzał Słowaka zablokował Mateusz Cichocki.

Druga część spotkania rozpoczęła się dla Zagłębia fatalnie. Niecałe dwie minuty po wznowieniu gry z lewego skrzydła dośrodkował Miłosz Kozak, a naciskany przez Mateusza Radeckiego Piotr Polczak skierował piłkę głową do własnej bramki. Dziewięć minut niewiele brakowało, aby drugi ze środkowych obrońców Zagłębia strzelił bramkę w tym meczu, ale znowu nie dla swojej drużyny. Leandro podał w pole karne do Damiana Gąski, który odgrywał w kierunku Mateusza Radeckiego. Piłkę trącił Lukáš Ďuriška, a Krystian Stępniowski uratował Zagłębie przed stratą gola.

Bramkarz Zagłębia po przerwie nie musiał interweniować ani raz po strzałach rywali. Goście z Radomia oddali zaledwie dwa strzały i oba były niecelne, a ich autorami byli Mateusz Radecki i Damian Gąska. Zagłębie na pierwszy strzał w drugiej części spotkania czekało aż do 90. minuty. Sosnowiczanie mieli rzut wolny z około 25 metr podyktowany za faul Mateusza Cichockiego na Patriku Mišáku. Do piłki podszedł Filip Karbowy, ale skierował futbolówkę wysoko nad bramką. W piątej z doliczonych minut lekko głową po dośrodkowaniu Dawida Ryndaka strzelił Lukáš Ďuriška. Mateusz Kochalski złapał piłkę, a do statystyk można było zaliczyć pierwszy i jedyny celny strzał Zagłębia po przerwie.

Zagłębie Sosnowiec - Radomiak Radom 0:1 (0:0)
0:1 Piotr Polczak 47' (s)

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 27. Łukasz Turzyniecki (74, 16. Dawid Ryndak), 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny (90, 10. Martim Maia) - 11. Patrik Mišák, 21. Nikolas Korzeniecki (75, 15. Marcin Pisarek), 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira (82, 22. Quentin Seedorf), 26. Michał Masłowski (82, 14. Filip Karbowy) - 77. Szymon Sobczak.

Radomiak: 12. Mateusz Kochalski - 14. Damian Jakubik, 29. Raphael Rossi, 16. Mateusz Cichocki, 33. Dawid Abramowicz - 7. Miłosz Kozak (64, 77. Patryk Mikita), 11. Michał Kaput, 55. Meik Karwot, 9. Leândro (90, 3. Artur Bogusz), 25. Damian Gąska (90, 23. Filipe Nascimento) - 10. Mateusz Radecki (84, 97. Dominik Sokół).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 16 maja 2021, 00:44
Jeden strzał wystarczył na Zagłębie

Zagłębie przegrało w Głogowie z Chrobrym 0:1 po golu Dominika Piły w 44. minucie. Gospodarze oddali w ciągu całego meczu zaledwie jeden celny strzał i to wystarczyło im na pokonanie Zagłębia.


W przedmeczowej zapowiedzi pisaliśmy, że aby wygrać w Głogowie, Zagłębie będzie musiało przerwać wiele niekorzystnych serii. Niestety, żadnej z nich nie udało się zakończyć. Sosnowiczanie przegrali czwarty kolejny mecz. Taka sytuacja przydarzyła się po raz pierwszy w tym sezonie, a zarazem po raz pierwszy od końcówki sezonu 2018/2019, gdy między 33. a 36. kolejką rozgrywek Ekstraklasy nasza drużyna przegrała z Górnikiem Zabrze, Śląskiem Wrocław, Arką Gdynia i Koroną Kielce. Do meczu w Głogowie Zagłębie przystąpiło po serii 253 minut bez strzelonego gola. Już pod koniec pierwszej połowy sosnowiczanie pobili "anty rekord" z tego sezonu, który wynosił 294 minuty bez bramki i po zakończeniu spotkania seria została wyśrubowana do 343 minut.

Do przerwania była również seria trzech kolejnych porażek z Chrobrym Głogów, czterech kolejnych przegranych z zespołem Ivana Djurdjevicia i prawidłowość z pierwszoligowych meczów pomiędzy Zagłębiem a Chrobrym. Do tej pory nie było ani jednego remisu i w każdym z sezonów jedna drużyna wygrywała oba spotkania. Jesienią w Sosnowcu górą był Chrobry i do kompletu dołożył drugie zwycięstwo nad ekipą Kazimierza Moskala.

Dwóch zmian w wyjściowej jedenastce dokonał trener Kazimierz Moskal w porównaniu do meczu z Radomiakiem Radom. Do pierwszej jedenastki wrócił Filip Karbowy, który w środku pomocy zastąpił Nikolasa Korzenieckiego, a niespodziewanie pierwszy raz w pierwszej drużynie Zagłębia wystąpił Mateusz Machała. Zastąpił on w składzie Piotra Polczaka, który co prawda w meczowym protokole widniał jako rezerwowy, ale nawet nie siedział z zespołem na ławce rezerwowych, tylko obserwował mecz z trybuny w towarzystwie Roberta Tomczyka.

Około 14:30 nad Głogowem rozszalała się wiosenna burza, która trwała dobrą godzinę i towarzyszyły jej obfite opady deszczu. Miało to przełożenie na stan murawy na stadionie Chrobrego, która w trakcie rozgrzewki i pierwszych minut spotkania, kiedy ponownie się rozpadało, ale już nie tak intensywnie, była dosyć nasiąknięta. Granie krótkimi podaniami w takich warunkach, zwłaszcza przez defensorów, było dosyć ryzykowne. Problemy mieli także napastnicy, bo po długich podaniach w ich kierunku, piłka nabierała dodatkowego poślizgu i była trudniejsza do opanowania.

Warunki atmosferyczne nie ułatwiały gry w piłkę w pierwszej fazie spotkania i na pierwszy strzał czekaliśmy aż 17 minut. Wtedy po dośrodkowaniu Patrika Mišáka niecelnie główkował Michał Masłowski, a 7 minut później Patrik Mišák strzelił po ziemi w krótki róg, ale Rafał Leszczyński nie dał się zaskoczyć. Słowak jeszcze lepszą okazję do zdobycia brami miał w 34. minucie. João Oliveira odebrał piłkę przy bocznej linii boiska, podał do przodu do Szymona Sobczaka, który dobiegł niemal do końcowej linii i zagrał w kierunku Patrika Mišáka, a ten uderzył głową z około 6 metrów i trafił w interweniującego golkipera głogowian.

Między 40. a 42. minutą zza pola karnego strzelali Szymon Sobczak, Maciej Ambrosiewicz i Dawid Gojny, ale uderzenia te były niecelne, zablokowane i wybite na rzut rożny. Gospodarzom za to udało się zdobyć pierwszą bramkę już przy pierwszej próbie strzału i, jak się okazało po końcowym gwizdku sędziego, był to jedyny celny strzał Chrobrego w meczu z Zagłębiem. W 44. minucie Przemysław Stolc zagrał piłkę do przodu wzdłuż lewej linii bocznej. Łukasz Turzyniecki minął się z futbolówką, co pozwoliło Mikołajowi Lebedyńskiemu na przejęcie piłki i przy biernej postawie Lukáša Ďuriški, dogranie w pole karne do Dominika Piły, a ten strzelił prawą nogą w krótki róg i pokonał Krystiana Stępniowskiego.

W drugiej części spotkania Zagłębie było zespołem aktywniejszym od gospodarzy, stworzyło sobie więcej okazji strzeleckich, ale co z tego, skoro żadnej z nich nie udało się sfinalizować zdobyciem bramki. W 56. minucie płaskim strzałem z pola karnego czujność Rafała Leszczyńskiego sprawdził Łukasz Turzyniecki, a kolejne strzały były autorstwa Patrika Mišáka. W 62. minucie Słowak trafił w mur z rzutu wolnego z około 20 metrów. Cztery minuty potem przymierzył po ziemi zza pola karnego i wywalczył tylko rzut rożny, bo golkiper Chrobrego odbił piłkę. Najbardziej efektowną paradą Rafał Leszczyński popisał się w 79. minucie. João Oliveira dośrodkował z lewej strony boiska, a . Patrik Mišák strzeli głową z kilku metrów. Golkiper gospodarzy zdołał jednak wypiąstkować piłkę prawą ręką i zapobiegł utracie bramki.

Piłkarze Chrobrego w drugiej połowie oddali zaledwie cztery strzały. Obaj stoperzy główkowali niecelnie po dośrodkowaniach Mateusza Machaja z rzutu rożnego. Mikołaj Lebedyński posłał piłkę obok bramki z prawej strony pola karnego, a najlepszą okazję na zdobycie drugiej bramki gospodarze zmarnowali w doliczonym czasie gry po akcji dwóch rezerwowych. Wrzucał Maksymiliana Banaszewski, a z pola bramkowego głową do bramki nie trafił Robert Mandrysz.

Zagłębie wraca z Głogowa na tarczy i jedyną dobrą wiadomością jest porażka GKS-u Bełchatów w Kielcach. Ale jak długo w walce o utrzymanie w I lidze możemy liczyć nie na siebie, tylko na bezradność bełchatowian :?:

Chrobry Głogów - Zagłębie Sosnowiec 1:0 (1:0)
1:0 Dominik Piła 44'

Chrobry: 1. Rafał Leszczyński - 18. Michał Ilków-Gołąb, 31. Oliver Práznovský, 5. Mavroudís Bougaḯdis, 32. Przemysław Stolc - 19. Marcel Ziemann, 21. Tomasz Cywka, 8. Jaka Kolenc (65' 16. Robert Mandrysz), 89. Mateusz Machaj (75' 10. Maksymilian Banaszewski), 77. Dominik Piła - 11. Mikołaj Lebedyński.

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 27. Łukasz Turzyniecki (73' 16. Dawid Ryndak), 18. Lukáš Ďuriška, 4. Mateusz Machała, 94. Dawid Gojny (85' 10. Martim Maia) - 11. Patrik Mišák, 14. Filip Karbowy (67' 22. Quentin Seedorf), 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira, 26. Michał Masłowski - 77. Szymon Sobczak.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 22 maja 2021, 23:23
Są kibice, jest zwycięstwo

Zagłębie czwarty raz w tym sezonie zagrało u siebie mecz z udziałem kibiców i trzeci raz wygrało 3:0. Gole dla naszej drużyny strzelili Michał Masłowski (10'), Szymon Sobczak (53' - karny) i Maciej Ambrosiewicz (77').


Po rozegranym 3 października 2020 meczu z Sandecją Nowy Sącz Zagłębie 12 razy zagrało u siebie bez udziału publiczności i w tych meczach zdobyło zaledwie 11 punktów (3 zwycięstwa, 2 remisy i 7 porażek). Dziś, po powrocie kibiców na trybuny Stadionu Ludowego, piłkarze Zagłębia się przełamali i odnieśli pewne zwycięstwo nad zespołem z Jastrzębia. Po raz czwarty w tym sezonie, a trzeci z udziałem kibiców, sosnowiczanie wygrali u siebie 3:0 (tak wcześniej było w spotkaniach z GKS-em Tychy, Sandecją Nowy Sącz i Widzewem Łódź). Na trzy kolejki przed końcem sezonu Zagłębie ma sześć punktów przewagi nad GKS-em Bełchatów i niewykluczone, że już w przyszłą niedzielę w Niepołomicach podopieczni Kazimierza Moskala zapewnią sobie utrzymanie.

Trener Zagłębia dokonał dwóch zmian w składzie na dzisiejszy mecz. Jedna z nich była wymuszona, bo z powodu czterech żółtych kartek pauzować musiał Filip Karbowy i zastąpił go Nikolas Korzeniecki. Na prawej obronie zamiast Łukasza Turzynieckiego wystąpił Dawid Ryndak, dla którego był to pierwszy występ w wyjściowym składzie od spotkania ze Stomilem Olsztyn.

Na pierwszy celny strzał w meczu czekaliśmy zaledwie 7 minut. Patrik Mišák podał na prawą stronę pola karnego do Szymona Sobczaka, który oddał strzał na bramkę gości i Grzegorz Drazik obronił to uderzenie na raty. Golkiper jastrzębian nie popisał się trzy minuty później, gdy odbił piłkę po płaskim dośrodkowaniu Patrika Mišáka z prawej strony boiska. Na to tylko czekał Michał Masłowski, który dobił piłkę do bramki lewą nogą z około 5 metrów. Dla Zagłębia był to pierwszy gol po serii 353 minut bez strzelonej bramki, a dla "Masła" pierwsza bramka w barwach sosnowiczan i pierwsze trafienie w I lidze od prawie ośmiu lat, gdy występował w Zawiszy Bydgoszcz.

Michał Masłowski był dziś aktywny i miał jeszcze szanse na strzelenie dwóch bramek, ale po podaniach Patrika Mišáka dwukrotnie posłał piłkę obok bramki - raz głową i raz nogą. W 20. minucie pierwszy celny strzał oddało Jastrzębie. Krystian Stępniowski złapał piłkę kopniętą przez Daniela Rumina. To ważne, bo w trzech z czterech poprzednich spotkań sosnowiczanie tracili gola już po pierwszych celnych strzałach rywali.

Trener gości przed drugą połową zagrał va banque i dokonał aż trzech zmian w składzie. Jak się później okazało, szkoleniowiec GKS nie miał nosa, bo już po siedmiu minutach gry jeden z wprowadzonych na murawę zawodników, Jakub Niewiadomski sfaulował w polu karnym Patrika Mišáka i sędzia Sebastian Jarzębak podyktował rzut karny. Słowak nie wykorzystał "jedenastki" w meczu z Arką Gdynia i tym razem do piłki ustawionej 11. metrze podbiegł Szymon Sobczak. "Sopel" uderzył pewnie, pokonał Grzegorza Drazika, zdobywając swoją pierwszą bramkę dla naszego zespołu i Zagłębie w 53. minucie spotkania prowadziło już 2:0.

Dwubramkowe prowadzenie sprawiło, że Zagłębie grało już spokojniej. W 58. minucie wynik mógł podwyższyć Nikolas Korzeniecki, który huknął zza pola karnego, ale tym razem Grzegorz Drazik spisał się bez zarzutu. Kibice zgromadzeni na Stadionie Ludowym trzecią bramkę obejrzeli w 77. minucie. Po podaniu Lukasa Bielaka do Marka Mroza Maciej Ambrosiewicz przejął piłkę na 30. metrze przed bramką gości, podciągnął do przodu i uderzył prawą nogą w długi róg z około 20 metrów. W odróżnieniu od strzelców dwóch pierwszych goli dla Zagłębia, dla "Ambro" nie było to premierowe trafienie w barwach naszej drużyny. Wcześniej wpisał się na listę strzelców w Rzeszowie.

Trzy minuty po strzeleniu przez Zagłębie trzeciej bramki na boisku pojawił się Gonçalo Gregório, który z powodu kontuzji opuścił pięć poprzednich spotkań, a w 89. minucie Kazimierz Moskal dał szansę debiutu w pierwszym zespole Zagłębia 18-letniemu Patrykowi Mociakowi. Jest to już piąty młodzieżowiec, który zadebiutował w Zagłębiu w rundzie wiosennej.

Zagłębie Sosnowiec - GKS 1962 Jastrzębie 3:0 (1:0)
1:0 Michał Masłowski 10'
2:0 Szymon Sobczak 53' (k)
3:0 Maciej Ambrosiewicz 77'

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak, 18. Lukáš Ďuriška, 4. Mateusz Machała, 94. Dawid Gojny (89, 3. Patryk Mociak) - 11. Patrik Mišák (80' 7. Gonçalo Gregório), 21. Nikolas Korzeniecki (70' 22. Quentin Seedorf), 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira, 26. Michał Masłowski - 77. Szymon Sobczak (89' 10. Martim Maia).

GKS 1962: 1. Grzegorz Drazik - 3. Mateusz Słodowy, 2. Mateusz Bondarenko, 14. Kryspin Szcześniak, 17. Dawid Witkowski (46' 29. Jakub Niewiadomski) - 8. Kamil Jadach (61' 28. Jakub Apolinarski), 6. Lukáš Bielák, 30. Łukasz Zejdler (46' 15. Daniel Szczepan), 21. Marek Mróz, 16. Dominik Kulawiak (46' 10. Farid Ali) - 99. Daniel Rumin.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 30 maja 2021, 22:35
Puszcza rozbita

Zagłębie wygrało z Puszczą 4:0 i do utrzymania w lidze potrzebuje jeszcze punktu. Gole w Niepołomicach strzelili Mateusz Machała (15'), Filip Karbowy (39'), Patrik Mišák (71') i João Oliveira (75').


Po wczorajszym zwycięstwie GKS-u Bełchatów z Chrobrym Głogów sytuacja Zagłębia nie była łatwa. Sosnowiczanie musieli wygrać mecz w Niepołomicach, aby znowu odskoczyć bełchatowianom na sześć punktów. Tym bardziej, że terminarz dwóch ostatnich kolejek nie jest zbyt przychylny dla sosnowiczan - zagramy z dwoma drużynami, które walczą o baraże, a GKS Bełchatów zagra z GKS-em Jastrzębie i Puszczą, a więc ma dużo łatwiejszych rywali.

Zagłębie zareagowało najlepiej jak mogło na zwycięstwo rywali w walce o utrzymanie. Podopieczni Kazimierza Moskala rozbili słabo spisującą się Puszczę, dla której był to dziesiąty mecz bez zwycięstwa i siódma porażka z rzędu. Drużyna z Niepołomic jest już pewna utrzymania w lidze i teraz skupia się na walce o triumf w klasyfikacji Pro Junior System. Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji Tomasz Tułacz desygnował do gry aż ośmiu młodzieżowców.

Sosnowiczanie już w pierwszych pięciu minutach dwukrotnie zagrozili bramce gospodarzy. W 3. minucie zza pola karnego celnie strzelał Michał Masłowski, a minutę później po dośrodkowaniu Dawida Ryndaka z prawego skrzydła, João Oliveira z bliska strzelił głową w słupek. Pierwszy gol dla Zagłębia padł po kwadransie gry. Patrik Mišák dośrodkował z rzutu rożnego. Piłkę głową zgrał Lukáš Ďuriška, a Mateusz Machała także głową skierował futbolówkę do siatki. Dla młodzieżowca, który zimą został sprowadzony głównie z myślą o wzmocnieniu drużyny rezerw, był to debiutancki gol w I lidze.

Zanim Zagłębie podwyższyło prowadzenie, trzeba było pogodzić się z dwoma stratami personalnymi. Z powodu ósmej żółtej kartki za tydzień z Górnikiem Łęczna nie będzie mógł zagrać Dawid Gojny, a w 26. minucie po faulu Longinusa Uwakwe boisko z kontuzją musiał opuścić Michał Masłowski i nie wiadomo, czy stan zdrowia pozwoli temu piłkarzowi na dalsze występy w tej rundzie.

W 39. minucie Zagłębie po raz pierwszy w tym sezonie objęło dwubramkowe prowadzenie w meczu wyjazdowym. Patrik Mišák z lewej strony boiska podał do Filipa Karbowego, a ten uderzył po ziemi z około 20 metrów. Piłka po odbiciu od słupka wpadła do bramki. Dla "Karbo" był to czwarty gol w tym sezonie i ósmy w barwach Zagłębia. Poza bramką strzeloną z rzutu karnego w meczu w Suwałkach, wszystkie pozostałe zdobył po uderzeniach zza pola karnego.

Gospodarze pierwszy celny strzał oddali dopiero w 51. minucie, gdy zza pola karnego przymierzył Karol Knap, ale były piłkarz Puszczy, Krystian Stępniowski nie dał się zaskoczyć. Cztery minuty później nie dał się zaskoczyć także Mateusz Górski, który sparował na rzut rożny piłkę uderzoną z woleja przez Patrika Mišáka.

Piłkarze Zagłębia zamknęli mecz między 71. a 75. minutą. Najpierw solową akcją popisał się Quentin Seedorf, strzelił na bramkę z lewej strony pola karnego, a odbitą przez golkipera Puszczy piłkę z bliska do bramki wpakował Patrik Mišák, a potem Słowak wcielił się w rolę asystenta i precyzyjnie dośrodkował futbolówkę na głowę João Oliveiry i Portugalczyk zdobył swoją ósmą bramkę w tym sezonie, a zarazem szóstą po strzale głową.

Sędzia Tomasz Wajda zlitował się nad gospodarzami i nie doliczył ani minuty do drugiej połowy. Zagłębie strzeliło cztery bramki w meczu po raz pierwszy od spotkania z Wisłą Kraków jeszcze w Ekstraklasie 3 kwietnia 2019, kiedy wygrało 4:3. Po raz ostatni sosnowiczanie na wyjeździe strzelili cztery gole 8 kwietnia 2017, gdy wygrali w Kluczborku 4:0. Na zwycięstwo różnicą czterech bramek czekaliśmy natomiast od 22 października 2017, gdy 5:1 wygraliśmy ze Stomilem Olsztyn.

Puszcza Niepołomice - Zagłębie Sosnowiec 0:4 (0:2)
0:1 Mateusz Machała 15'
0:2 Filip Karbowy 39'
0:3 Patrik Mišák 71'
0:4 João Oliveira 75'

Puszcza: 99. Mateusz Górski - 5. Konrad Stępień (26' 11. Marcin Stefanik), 2. Kamil Gałka, 30. Ivan Hladík, 6. Marcel Pięczek - 24. Michał Rakoczy (46, 44. Mateusz Wyjadłowski), 8. Longinus Uwakwe (46' 14. Jakub Serafin), 17. Kacper Cichoń, 16. Kacper Stokłosa (85' 21. Szymon Kobusiński), 50. Tomasz Mucha (66' 27. Daniel Wolak) - 20. Karol Knap.

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak (80' 27. Łukasz Turzyniecki), 18. Lukáš Ďuriška, 4. Mateusz Machała, 94. Dawid Gojny - 26. Michał Masłowski (32, 22. Quentin Seedorf), 14. Filip Karbowy (80' 10. Martim Maia), 28. Maciej Ambrosiewicz (80' 17. Kacper Radkowski), 6. João Oliveira, 11. Patrik Mišák - 77. Szymon Sobczak (72' 7. Gonçalo Gregório).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4150
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Wt, 8 czerwca 2021, 16:21
Zagłębie Sosnowiec - Górnik Łęczna 0:1

Pewne utrzymania w Fortuna I lidze Zagłębie zaprezentowało się tak jak przez większą część tego fatalnego sezonu i przegrało z Górnikiem Łęczna 0:1.


Po porażce GKS-u Bełchatów z GKS-em Jastrzębie stało się jasne, że drużyna z Bełchatowa opuszcza Fortuna I ligę, a tym samym Zagłębie było już pewne utrzymania. Można było więc do meczu z Górnikiem podejść bez większego stresu i kontynuować zwycięską serię. Tym bardziej, że ekipie z Łęcznej ostatnio się w lidze nie wiodło. Drużyna, która po 20 kolejkach zajmowała drugie miejsce w tabeli, wpadła później w dołek. Nie wygrała żadnego z dziewięciu poprzednich spotkań, spadła na szóstą pozycję i zamiast walczyć o bezpośredni awans musi się już skupić na obronie szóstego miejsca, które daje prawo gry w barażach.

Goście mieli jeszcze o co grać, a Zagłębie już nie bardzo, bo nie ma większego znaczenia, czy na koniec sezonu nasz zespół zajmie trzynastą (na takie miejsce jeszcze była teoretycznie szansa przed meczem), czy siedemnastą pozycję. Najważniejsze było, że udało się uniknąć osiemnastej pozycji.

Dwóch zmian dokonał trener Kazimierz Moskal w porównaniu do spotkania w Niepołomicach. Obie były wymuszone - z powodu ośmiu żółtych kartek pauzować musiał Dawid Gojny, a kontuzja wyeliminowała z występu Michała Masłowskiego. Do składu wrócił Łukasz Turzyniecki, który wystąpił na lewej obronie, a także Martim Maia, którego trener wystawił na lewej pomocy.

Podobnie jak w czterech z siedmiu poprzednich meczów (z Resovią, Arką Gdynia, Koroną Kielce i Chrobrym Głogów) Zagłębie straciło bramkę już po pierwszym celnym strzale rywali. Całe nieszczęście wzięło się ze straty Filipa Karbowego po rzucie rożnym Zagłębia. Goście przeprowadzili kontrę, która po interwencji Dawida Ryndaka dała im rzut rożny. Z narożnika boiska dośrodkował Leandro, a Tomasz Midzierski uwolnił się spod opieki Lukáša Ďuriški i w 6. minucie Górnik objął prowadzenie.

Po dwóch minutach łęcznianie mogli prowadzić dwoma bramkami. Świetnym prostopadłym podaniem popisał się Bartłomiej Kalinkowski, a Bartosz Śpiączka w sytuacji sam na sam posłał piłkę nad poprzeczką. Ten sam zawodnik w 22. minucie po raz drugi stanął oko w oko z naszym bramkarzem i po raz kolejny nie trafił do bramki.

Sosnowiczanie nieco się ożywili po ponad pół godzinie gry. W 32. minucie po dośrodkowaniu Patrika Mišáka z rzutu rożnego z bliska główkował zamykający akcję Lukáš Ďuriška i piłka trafiła w słupek! Minutę później Patrik Mišák został sfaulowany w polu karnym przez Bartłomieja Kukułowicza i sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Szymon Sobczak, który w poprzednim meczu w Sosnowcu wykorzystał "jedenastkę", ale tym razem nie dał rady pokonać Macieja Gostomskiego. Były golkiper sosnowiczan (grał w naszej drużynie w sezonie 2008/2009) wyczuł intencje strzelca i sparował piłkę. Niewiele brakowało, aby zespół z Łęcznej schodził na przerwę z dwoma bramkami przewagi. Już w doliczonym czasie gry zza pola karnego w poprzeczkę trafił Bartosz Śpiączka.

Na drugą połowę w składzie Zagłębia nie wyszedł już Martim Maia. Zastąpił go Gonçalo Gregório i to właśnie portugalski napastnik zmarnował pierwszą dogodną sytuację Zagłębia po przerwie. W 51. minucie Patrik Mišák dośrodkował prawą nogą z lewej strony boiska, a Gonçalo Gregório z kilku metrów strzelił głową w słupek. Piłka wpadła do bramki sosnowiczan w 61. minucie, ale sędzia asystent zasygnalizował, że Serhij Krykun znajdował się na spalonym i nie uznał bramki.

W 70. minucie spotkania trzeci raz w sytuacji sam na sam z Krystianem Stępniowskim znalazł się Bartosz Śpiączka. Wreszcie napastnikowi gości udało się oddać strzał na bramkę, ale tym razem kapitalną paradą popisał się nasz golkiper.

W doliczonym czasie meczu Paweł Baranowski sfaulował Gonçalo Gregório 21 metrów przed bramką Górnika. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany, ale po jego strzale piłka odbiła się od muru i wyszła na rzut rożny. Na ostatnią akcję spotkania w pole karne pobiegł nawet bramkarz Zagłębia, ale dośrodkowanie z rzutu rożnego było słabe i nie udało się oddać nawet strzału.

Zagłębie Sosnowiec - Górnik Łęczna 0:1 (0:1)
0:1 Tomasz Midzierski 6'

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak (64, 22. Quentin Seedorf), 18. Lukáš Ďuriška, 4. Mateusz Machała, 27. Łukasz Turzyniecki - 11. Patrik Mišák, 28. Maciej Ambrosiewicz, 14. Filip Karbowy (64, 21. Nikolas Korzeniecki), 6. João Oliveira, 10. Martim Maia (46, 7. Gonçalo Gregório) - 77. Szymon Sobczak.

Górnik: 33. Maciej Gostomski - 20. Bartłomiej Kukułowicz (83, 14. Gabriel Matei), 25. Paweł Baranowski, 2. Tomasz Midzierski, 3. Leândro - 27. Michał Mak (83, 24. Michał Goliński), 23. Bartłomiej Kalinkowski (80, 17. Karol Struski), 7. Tomasz Tymosiak, 22. Serhij Krykun - 18. Bartosz Śpiączka (73, 5. Kamil Pajnowski), 19. Przemysław Banaszak.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron