[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: date(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: getdate(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
Forum mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego • Zobacz temat - Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)


Posty: 138
Dołączył(a): Cz, 28 marca 2019, 10:31
PostNapisane: Pn, 1 marca 2021, 20:20
A co powiecie tak w ogóle na trening funkcjonalny? Bo, warto przygotować się do sezony, zyskać tą kondycję co trzeba. Jakby co tutaj przygotowaniemotoryczne.com możecie zapisać się na bardzo dobre treningi. Mają tam znakomitych instruktorów, którzy zadbają o was.
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Cz, 4 marca 2021, 02:49
Lukáš Ďuriška nowym kapitanem Zagłębia

Lukáš Ďuriška jest piątym zawodnikiem, który w tym sezonie rozpoczynał mecz jako kapitan Zagłębia, a także piątym obcokrajowcem w historii naszego klubu, który dostąpił tego zaszczytu.


W zimowej przerwie nastąpiła zmiana na stanowisku kapitana Zagłębia. Pełniącego tę funkcję od października 2018 Szymona Pawłowskiego zastąpił obrońca ze Słowacji, Lukáš Ďuriška.

Szymon Pawłowski kapitanem Zagłębia został po tym jak kontuzji doznał Tomasz Nowak. Od tamtej pory aż 68 razy wyprowadzał drużynę na boisko. Wiosną 2019 w jedynym meczu, który Pawłowski opuścił z powodu pauzy za cztery żółte kartki, zastąpił go wracający po rekonwalescencji Nowak. W sezonie 2019/2020 Szymon Pawłowski nie był kapitanem tylko w dwóch spotkaniach - w jednym siedział 90 minut na ławce rezerwowych, a w drugim wszedł na murawę po przerwie. W tych meczach kapitanami byli Rafał Grzelak i Piotr Polczak.

Jesienią 2020 Szymon Pawłowski trzynaście razy znalazł się w wyjściowej jedenastce, ale pomimo jego obecności w pierwszym składzie trzykrotnie kapitanem był Dawid Ryndak. W pięciu meczach, w których Pawłowskiego nie było w jedenastce, kapitanami byli: Patryk Mularczyk (dwa razy), wspomniany już Dawid Ryndak (kolejne dwa razy) oraz Matko Perdijić (w meczu Pucharu Polski).

Lukáš Ďuriška jest piątym obcokrajowcem, który dostąpił zaszczytu noszenia kapitańskiej opaski w Zagłębiu. Pierwszym zagranicznym kapitanem Zagłębia był Dženan Hošić. Bośniak ma najwięcej występów w roli kapitana Zagłębia z wszystkich obcokrajowców, a zarazem jest jedynym obcokrajowcem, który kapitanował Zagłębiu w Ekstraklasie.

Pięć razy kapitanem Zagłębia był w sezonie 2009/2010 rodak Lukáša Ďuriški, Vladimír Bednár. Wiosną 2014, pod nieobecność Sławomira Jarczyka i Łukasza Matusiaka, trzykrotnie kapitańską opaskę nosił Serb Jovan Ninković. Obaj ci zawodnicy byli kapitanami w meczach II ligi. Dwa razy kapitanem naszej drużyny był Matko Perdijić. Chorwacki golkiper Zagłębia wyprowadzał naszą drużynę tylko w meczach o Puchar Polski.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 7 marca 2021, 06:21
Oficjalnie: Bieniek nie jest już piłkarzem Zagłębia

Zagłębie Sosnowiec, za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej, poinformowało o odejściu Mateusza Bieńka.


Ten 19-letni piłkarz pojawił się w Sosnowcu latem 2019 roku i nie rozegrał ani jednego oficjalnego spotkania w szeregach pierwszej drużyny.

Wiosną 2020 był wypożyczony do Piasta Żmigród, jednak ze względu na anulowanie rozgrywek z powodu pandemii COVID-19, Bieniek rozegrał wówczas jedynie 81 minut.

Rundę jesienną obecnego sezonu spędził w Skrze Częstochowa, w barwach której zaliczył 27 minut.

Wiosną 2021 roku Mateusz Bieniek będzie występował w drużynie Ursusa Warszawa, do której przeniosł się na zasadzie transferu definitywnego.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 7 marca 2021, 21:08
Miłe złego początki

Zagłębie przegrało w Tychach 1:3. Sosnowiczanie prowadzili od 10. minuty po golu Szymona Pawłowskiego, ale podopieczni Artura Derbina jeszcze przed przerwą wyrównali, a w drugiej połowie dołożyli dwa kolejne gole.


Artur Derbin po raz trzeci w historii poprowadził swoją drużynę w meczu przeciwko Zagłębiu i po raz pierwszy udało mu się odnieść zwycięstwo nad swoją "piłkarską matką", jak określił Zagłębie w rozmowie z naszym serwisem. Dla ekipy z Tychów było to zarazem piąte zwycięstwo z rzędu i Artur Derbin wyrównał swoją najdłuższą serię zwycięstw. Jesienią 2015, gdy trenował Zagłębie, zdołał wygrać pięć spotkań z rzędu (4:1 z Miedzią Legnica, 1:0 z Rozwojem Katowice, 2:0 z Bytovią Bytów, 4:2 ze Stomilem Olsztyn i 2:1 z Chojniczanką Chojnice). W Tychach zaliczył taką serię po raz pierwszy i przybliżył się do awansu do Ekstraklasy.

Trener Kazimierz Moskal dokonał jednej zmiany w porównaniu do meczu ze spotkaniem z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Poza meczową kadrą znalazł się kontuzjowany João Oliveira. W jego miejsce zagrał Patrik Mišák, którego występ w poprzednim meczu uniemożliwiły zapisy w umowie kontraktowej. Dla Słowaka był to debiut w barwach Zagłębia. Został on 49. obcokrajowcem i 11. Słowakiem, który reprezentował Zagłębie. Z powodu urazu w kadrze na mecz w Tychach zabrakło także drugiego Portugalczyka, Gonçalo Gregório, a w związku z tym, że na boisko nie wszedł Martim Maia, Zagłębie po raz pierwszy w tym sezonie zagrało mecz bez żadnego z graczy z Portugalii.

Sosnowiczanie objęli prowadzenie już w 10. minucie. Patrik Mišák odebrał piłkę Oskarowi Paprzyckiemu i zagrał do Szymona Pawłowskiego, który ruszył w stronę tyskiej bramki i następnie odegrał do Mišáka. Bramkarz gospodarzy zdołał odbić futbolówkę po strzale Słowaka, ale Łukasz Sołowiej wybił piłkę pod nogi Szymona Pawłowskiego, który precyzyjnym uderzeniem prawą nogą strzelił swoją pierwszą bramkę od 20 czerwca 2020. Zagłębie w trzecim kolejnym meczu rozgrywanym w Tychach objęło prowadzenie i po raz kolejny nie udało się go utrzymać do końcowego gwizdka sędziego.

W 19. minucie Krystiana Stępniowskiego sprawdził Bartosz Szeliga. Po jego strzale zza pola karnego nasz bramkarz sparował piłkę, a następnie poradził sobie z dobitką Szymona Lewickiego. Dwie minuty później nasz golkiper sparował piłkę po dośrodkowaniu Łukasza Grzeszczyka, a dobijający Bartosz Szeliga strzelił nad poprzeczką. W 36. minucie po centrze Łukasza Grzeszczyka z rzutu wolnego nad bramką główkował Wiktor Żytek

Gospodarze doprowadzili do wyrównania w 39. minucie spotkania. Zaczęło się od niefortunnego zagrania Nikolasa Korzenieckiego, który na środku boiska zagrał głową do tyłu. Łukasz Grzeszczyk uprzedził Kacpra Radkowskiego i z pierwszej piłki uruchomił na prawym skrzydle Kacpra Piątka. Tyski młodzieżowiec ruszył w pole karne sosnowiczan, skorzystał z bierności Dawida Gojnego i zagrał na 5. metr do wbiegającego Bartosza Biela, a temu w strzeleniu na bramkę na Krystiana Stępniowskiego nie przeszkadzali obrońcy Zagłębia. Do przerwy było więc 1:1, a Zagłębie po 45 minutach miało na swoim koncie tylko dwa celne strzały - oba w akcji, która zakończyła się bramką.

Tyszanie wyszli na prowadzenie 10 minut po przerwie. Łukasz Grzeszczyk zagrał piłkę na lewą stronę boiska do Bartosza Szeligi, który z około 20 metrów przymierzył prawą nogą. Mogło się wydawać, że lewy defensor tyszan dośrodkowuje i tego chyba też spodziewał się Krystian Stępniowski. Tymczasem dochodząca piłka wpadła przy słupku do bramki, a próbujący ją dotknąć Wiktor Żytek jeszcze zmylił naszego bramkarza.

Trener Zagłębia starał się odwrócić losy meczu dokonując zmian. Cztery minuty po stracie drugiej bramki na murawie pojawili się Filip Karbowy i Patryk Małecki, ale to zmiany dokonane przez Artura Derbina miały zdecydowanie większy wpływ na grę jego zespołu. W 71. minucie po dośrodkowaniu Wiktora Żytka głową w poprzeczkę trafił Łukasz Moneta, który zameldował się na murawie sześć minut wcześniej. Minutę później byliśmy świadkami pierwszego celnego strzału sosnowiczan w drugiej połowie. Z ostrego kąta uderzył Dawid Gojny, a piłkę złapał Konrad Jałocha.

Piłkarzy Zagłębia dobił w 86. minucie rezerwowy Damian Nowak. Po podaniu z własnej połowy przyjął on piłkę na klatkę piersiową i od razu ograł Kacpra Radkowskiego. Następnie skierował się w stronę sosnowieckiej bramki i gdy zobaczył, że duet stoperów z Sosnowca nie bardzo kwapi się z przerwaniem akcji, zdecydował się na strzał lewą nogą z około 25 metrów, po którym piłka wpadła pod poprzeczkę bramki Krystiana Stępniowskiego.

W doliczonym czasie gry Zagłębie mogło jeszcze zniwelować straty, ale Konrad Jałocha poradził sobie ze strzałem Filipa Karbowego. Po remisie z Bruk-Betem Termaliką mogliśmy mieć w Sosnowcu powodu do lekkiego optymizmu, bo Zagłębie na tle lidera zaprezentowało się nie najgorzej. Dziś zostaliśmy w Tychach sprowadzeni na ziemię. Jesienią w Sosnowcu pokonaliśmy GKS 3:0 i Artur Derbin powiedział, że jest wdzięczny za tę porażkę, bo pokazała ona na czym powinien się skupić w pracy ze swoim zespołem. Oby dzisiejszy mecz przyniósł podobny efekt dla trenera Kazimierza Moskala.

GKS Tychy - Zagłębie Sosnowiec 3:1 (1:1)
0:1 Szymon Pawłowski 10'
1:1 Bartosz Biel 39'
2:1 Bartosz Szeliga 55'
3:1 Damian Nowak 86'

Tychy: 91. Konrad Jałocha - 5. Maciej Mańka, 6. Nemanja Nedić, 3. Łukasz Sołowiej, 20. Bartosz Szeliga - 77. Kacper Piątek (65, 34. Łukasz Norkowski), 4. Oskar Paprzycki (65' 13. Łukasz Moneta), 25. Wiktor Żytek, 8. Łukasz Grzeszczyk (88' 24. Dominik Połap), 14. Bartosz Biel (79' 17. Sebastian Steblecki) - 32. Szymon Lewicki (79' 10. Damian Nowak).

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 17. Kacper Radkowski, 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (59' 30. Patryk Małecki), 21. Nikolas Korzeniecki (59' 14. Filip Karbowy), 28. Maciej Ambrosiewicz, 11. Patrik Mišák, 8. Szymon Pawłowski (90' 9. Mateusz Szwed) - 77. Szymon Sobczak.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 14 marca 2021, 00:00
Na dnie

Beznadziejnie grające Zagłębie przez 90 minut nie oddało ani jednego celnego strzału, przegrało z Odrą Opole 0:2 i po raz pierwszy w tym sezonie spadło na ostatnie miejsce w tabeli Fortuna I ligi.


Odra Opole wydawała się teoretycznie najłatwiejszym z wszystkich rywali, z którymi przyszło się sosnowiczanom zmierzyć w 2021. Opolanie przystępowali do meczu w Sosnowcu po serii siedmiu meczów bez zwycięstwa. Niestety, tę fatalną passę zakończyli w Sosnowcu i zepchnęli Zagłębie na ostatnią pozycję w tabeli. Dla sosnowiczan był to już piąty kolejny mecz bez zwycięstwa i drugie z rzędu spotkanie zakończone porażką.

Trener Kazimierz Moskal, dla którego mecz z Odrą był dziesiątym spotkaniem w roli szkoleniowca sosnowiczan, dokonał dwóch zmian w wyjściowym składzie w porównaniu do niedzielnego meczu w Tychach. Miejsce w pierwszej jedenastce stracili Nikolas Korzeniecki i Quentin Seedorf. Do pierwszego składu wrócili João Oliveira i Filip Karbowy i zajęli miejsca w środku pomocy, a na prawe skrzydło przesunięty został Patrik Mišák.

Tuż przed meczem w okolicy Stadionu Ludowego, za brzegiem Brynicy zgromadzili się kibice Zagłębia, którzy z wiadomych, choć nie do końca logicznych i zrozumiałych względów, nie mogli pojawić się na trybunach stadionu. Doping fanów Zagłębia dało się słyszeć także na stadionie, ale nie mieli oni szansy pośpiewać zbyt długo, bo od razu pojawili się tajniacy w nieoznakowanych radiowozach, a także "białe kaski". "Nielegalne zgromadzenie" zostało więc szybko zakończone, a policja znowu mogła poczuć się tak bardzo przydatna i potrzebna społeczeństwu.

W pierwszym kwadransie meczu, a więc jeszcze wtedy, gdy kibice dopingowali zza stadionu, na boisku mieliśmy pierwszą żółtą kartkę (Mateusz Wypych w 3. minucie za faul na Szymonie Sobczaku), pierwszy celny strzał gości (Łukasz Winiarczyk w 6. minucie), pierwszy strzał sosnowiczan (w 8. minucie João Oliveira obok bramki po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego) i pierwszą zmianę wymuszoną kontuzją (w 14. minucie Tomáš Mikinič wszedł na murawę za Adama Żaka).

Od 32. minuty trener Kazimierz Moskal już wiedział, że w meczu z ŁKS-em będzie musiał dokonać co najmniej jednej zmiany w wyjściowym składzie, bo czwartą żółtą kartkę w sezonie 2020/2021 obejrzał João Oliveira i Portugalczykowi przyjdzie pauzować w następnej kolejce. W 41. minucie oddano dopiero drugi celny strzał w spotkaniu. Zza pola karnego przymierzył Rafał Niziołek i Krystian Stępniowski ze sporymi kłopotami wypiąstkował piłkę, która jeszcze po drodze nieprzyjemnie odbiła się , utrudniając naszemu golkiperowi interwencję. W tej akcji jeszcze Lukáš Ďuriška przy próbie wybicia piłki poza pole karne trafił w João Oliveirę. Na szczęście Kacper Radkowski wyjaśnił sytuację.

Na drugą połowę nie wyszli już João Oliveira i Filip Karbowy. Zastąpili ich Quentin Seedorf i debiutujący w Zagłębiu Michał Masłowski. W przerwie meczu w Sosnowcu zakończył się mecz Resovii z Miedzią Legnica. Gospodarze wywalczyli jeden punkt i stało się jasne, że jeśli Zagłębie przegra z Odrą, to spadnie na ostatnią pozycję w tabeli Fortuna I ligi.

Niestety, już po 15 minutach drugiej połowy stało się jasne, że Zagłębie zostanie "czerwoną latarnią". Obie bramki dla Odry padły w pierwszym kwadransie drugiej części spotkania i obie były konsekwencją błędów Kacpra Radkowskiego. Przy bramce otwierającej wynik Kacper Radkowski na własnej połowie stracił piłkę na rzecz Tomáša Mikiniča, który zagrał do Arkadiusza Piecha. Słowak zagrał do Rafała Niziołka, a ten odegrał do Konrada Nowaka, który przymierzył prawą nogą z pola karnego i umieścił piłkę obok słupka.

Nieszczęście przy drugiej bramce zaczęło się od fatalnego przyjęcia piłki przez Kacpra Radkowskiego, po którym futbolówka wyszła na rzut rożny. Co prawda udało się zablokować strzał po pierwszym dośrodkowaniu z kornera, ale przy drugiej próbie Rafał Niziołek wrzucił na bliższy słupek do Mateusza Wypycha, który odegrał głową na dalszy słupek, a tam akcję sfinalizował strzałem z bliska Szymon Drewniak.

Postawa Zagłębia w drugiej połowie spotkania była katastrofalna. Sosnowiczanie jedyny w tej części spotkania strzał oddali w 52. minucie, kiedy to Michał Masłowski przymierzył z powietrza z około 18 metrów i posłał piłkę obok bramki. Uwzględniając doliczony czas gry. Zagłębie przez ponad 40 minuty nie potrafiło stworzyć sobie sytuacji zakończonej strzałem (nie licząc zablokowanych w polu karnym uderzeń Macieja Ambrosiewicza i Mateusza Szweda).

Jeden punkt zdobyty w trzech meczach rundy wiosennej nie wróży nic dobrego przed resztą sezonu, tym bardziej, że za wyjątkiem GKS-u Bełchatów, wszyscy pozostali rywale, z którymi walczymy o utrzymanie, potrafili już w 2021 odnieść co najmniej jedno zwycięstwo.

Zagłębie Sosnowiec - Odra Opole 0:2 (0:0)
0:1 Konrad Nowak 49'
0:2 Szymon Drewniak 60'

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 17. Kacper Radkowski, 94. Dawid Gojny - 11. Patrik Mišák (86' 9. Mateusz Szwed),14. Filip Karbowy (46' 22. Quentin Seedorf), 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira (46' 26. Michał Masłowski), 8. Szymon Pawłowski (66' 30. Patryk Małecki) - 77. Szymon Sobczak.

Odra: 69. Mateusz Kuchta - 80. Kacper Tabiś, 27. Mateusz Kamiński, 3. Mateusz Wypych, 18. Łukasz Winiarczyk - 94. Konrad Nowak (77' 7. Krzysztof Janus), 66. Miłosz Trojak, 25. Szymon Drewniak, 5. Rafał Niziołek (86' 11. Dawid Czapliński), 20. Adam Żak (14' 9. Tomáš Mikinič) - 28. Arkadiusz Piech.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 20 marca 2021, 21:25
Drugi remis w Łodzi

Po raz drugi w tym sezonie Zagłębie wraca z Łodzi z jednym punktem. Po jesiennym 1:1 na Widzewie, dziś sosnowiczanie bezbramkowo zremisowali z ŁKS-em.


Kazimierz Moskal w sezonie 2018/2019 awansował z drużyną z Łodzi do Ekstraklasy. Zderzenie z najwyższą klasą rozgrywkową było jednak bolesne (tak jak rok wcześniej w przypadku Zagłębia). Łodzianie na długi okres zagościli na dnie tabeli, a przed wznowieniem rozgrywek po lock downie, Moskalowi podziękowano za pracę. Dziś po raz pierwszy miał okazję wrócić do Łodzi w roli trenera rywali, ale nie miał okazji do konfrontacji ze swoim następcą, którym w maju 2020 został Wojciech Stawowy.

Z nim klub z Łodzi pożegnał się przed dwoma tygodniami i na jego miejsce przyszedł Ireneusz Mamrot, jesienią pracujący w Arce Gdynia. W listopadzie, w swoim drugim meczu w Zagłębiu Kazimierz Moskal zmierzył się z prowadzoną przez Mamrota Arką. Dziś sytuacja się odwróciła i w drugim meczu w ŁKS-ie Ireneusz Mamrot spotkał się z prowadzonym przez Moskala Zagłębiem. Takie skomplikowane są losy trenerów w Polsce.

W drużynie z Sosnowca nastąpiły cztery zmiany w porównaniu do meczu z Odrą Opole. Na ławce rezerwowych usiedli Kacper Radkowski, Filip Karbowy i Szymon Pawłowski, a z powodu czterech żółtych kartek pauzuje João Oliveira. Do pierwszego składu powrócili za to Piotr Polczak, Mateusz Szwed i Quentin Seedorf, a Michał Masłowski po raz pierwszy znalazł się w pierwszej jedenastce sosnowieckiej drużyny.

Przed tygodniem, w meczu z Odrą Opole, Zagłębie przez 90 minut nie potrafiło oddać ani jednego celnego strzału. Dziś sosnowiczanie już w 11. minucie po raz pierwszy zatrudnili Arkadiusza Malarza. Zza pola karnego uderzał Szymon Sobczak, a piłkę na rzut rożny wyekspediował łódzki golkiper, a po dośrodkowaniu Dawida Gojnego lekko głową uderzał Patrik Mišák. Nie sprawił tym kłopotów Arkadiuszowi Malarzowi, ale do statystyk wpadł drugi celny strzał.

Tyle samo celnych strzałów mieli na tym etapie meczu także gospodarze. Dwukrotnie Krystianowi Stępniowskiemu zagroził Pirulo. W 4. minucie po dośrodkowaniu Kamila Dankowskiego z prawego skrzydła, a chwilę później po akcji, która rozpoczęła się z rzutu rożnego. Wydawać się mogło, że skoro w ciągu 12 minut byliśmy świadkami aż czterech celnych strzałów, to zobaczymy także bramki, ale tak, niestety, nie było, choć jeszcze w 17. minucie zanotowaliśmy trzeci celny strzał w wykonaniu sosnowiczan. Wtedy zza pola karnego przymierzył Patrik Mišák. Najlepszą okazję na strzelenie bramki zmarnował w 32. minucie Szymon Sobczak, który po podaniu Dawida Gojnego znalazł się przed Arkadiuszem Malarzem i strzelił po ziemi w nogi łódzkiego golkipera.

Zagłębie do przerwy częściej zagrażało bramce łodzian niż ŁKS naszej bramce i już w przerwie meczu trener Ireneusz Mamrot dokonał aż trzech zmian. Nie odmieniły one jednak gry drużyny z Łodzi, która po przerwie oddała jeszcze mniej strzałów niż w pierwszych 45 minutach. W 72. minucie z lewej strony pola karnego strzelał Mikkel Rygaard, a piłkę na raty złapał Krystian Stępniowski.

Sosnowiczanie po przerwie oddali tylko dwa celne strzały. W obu przypadkach ich autorem był Patrik Mišák. Trzy minuty po rozpoczęciu drugiej części meczu uderzył z 16. metrów i z podobnego dystansu, ale znacznie bardziej groźnie strzelił w 68. minucie, kiedy to po jego "rogalu" piłkę sparował łódzki golkiper.

W 79. po starciu Lukáša Ďuriški z Łukaszem Sekulskim w polu karnym Zagłębia sędzia Artur Aluszyk podyktował rzut karny dla ŁKS-u. Obaj gracze wymagali skorzystania z pomocy masażystów, a arbiter główny w tym czasie skonsultował się ze swoim asystentem i odwołał decyzję o przyznaniu "jedenastki".

Zagłębie wraca do Łodzi z jednym punktem, ale w kolejnym meczu będzie musiało sobie radzić bez Dawida Gojnego, który obejrzał czwartą żółtą kartkę w sezonie, a niewykluczone, że także bez Mateusza Szweda, który po faulu Antonio Domingueza został kontuzjowany i opuścił stadion w ambulansie.

Choć to ŁKS walczy o awans, a Zagłębie o utrzymanie, to - paradoksalnie - jeden punkt jest dziś większą korzyścią dla gospodarzy niż dla gości. Łodzianie odrobili po punkcie do prowadzącego w tabeli duetu z Niecieczy i Łęcznej, a Zagłębie, za sprawą zwycięstwa Resovii i remisu Bełchatowa, powiększyło stratę do bezpiecznego miejsca do dwóch punktów.

Dzisiejszy remis oznaczał przerwanie passy sześciu kolejnych porażek Zagłębia z zespołem z Łodzi, a także pięciu przegranych z rzędu z zespołami prowadzonymi przez Ireneusza Mamrota. Na zwycięstwo nad ŁKS-em czekamy od 9 kwietnia 2005 i już wiemy, że czekać będzie trzeba co najmniej do rundy jesiennej.

ŁKS Łódź - Zagłębie Sosnowiec 0:0

ŁKS: 1. Arkadiusz Malarz - 8. Kamil Dankowski (46' 6. Maciej Wolski), 4. Carlos Moros Gracia, 5. Maciej Dąbrowski, 3. Adrian Klimczak - 20. Pirulo, 29. Maksymilian Rozwandowicz, 10. Antonio Domínguez (74' 24. Jakub Tosik), 19. Michał Trąbka (46' 7. Mikkel Rygaard), 37. Piotr Janczukowicz (46' 17. Piotr Gryszkiewicz) - 22. Łukasz Sekulski (82' 11. Tomasz Nawotka).

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny - 9. Mateusz Szwed (64' 21. Nikolas Korzeniecki), 28. Maciej Ambrosiewicz, 26. Michał Masłowski, 11. Patrik Mišák, 22. Quentin Seedorf (59' 8. Szymon Pawłowski) - 77. Szymon Sobczak (87' 7. Gonçalo Gregório).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 28 marca 2021, 15:00
Zagłębie - Stomil 2:1

Dwa gole głową João Oliveiry (34' i 49') po dośrodkowaniach Patrika Mišáka z rzutów rożnych dały nam zwycięstwo w meczu, w którym goście objęli prowadzenie już w 3. minucie.


Przed spotkaniem ze Stomilem trener Kazimierz Moskal dokonał aż czterech zmian w składzie. Najbardziej niespodziewana była zmiana na bramce, gdzie Krystiana Stępniowskiego zastąpił Szymon Frankowski. Nie wynikało to jednak ze słabej postawy Stępniowskiego w poprzednich spotkaniach, a z problemów z młodzieżowcami.

Z powodu kontuzji jakiej doznał w meczu w Łodzi Mateusz Szwed, znacznie ograniczony był wybór graczy urodzonych w 2000 lub później. Oprócz Szymona Frankowskiego do dyspozycji naszego szkoleniowca byli jeszcze Nikolas Korzeniecki i Kacper Radkowski, którzy w swoich poprzednich występach w tej rundzie nie spisywali się najlepiej. Trener Zagłębia wybrał właśnie młodego bramkarza, dla którego był to debiut w naszej drużynie. Powtórzyła się więc sytuacja z poprzedniego spotkania ze Stomilem rozgrywanego na Stadionie Ludowym. 7 czerwca 2020 w naszym zespole, prowadzonym wtedy przez Krzysztofa Dębka, zadebiutował Kacper Chorążka, który przed rokiem miał status młodzieżowca.

Miejsce Mateusza Szweda na skrzydle zajął Szymon Pawłowski. Cztery żółte kartki wykluczyły z gry Dawida Gojnego, który przyglądał się swoim kolegom z trybun. W jego miejsce na lewej stronie bloku defensywnego zagrał Dawid Ryndak. Na ławce rezerwowych usiadł Quentin Seedorf, a po przerwie za cztery żółte kartki do składu wrócił João Oliveira, który później okazał się bohaterem spotkania.

Mecz ze Stomilem Olsztyn rozpoczął się dla Zagłębia najgorzej jak tylko się dało. Po 40 sekundach gry były gracz Zagłębia Wojciech Łuczak otrzymał w polu karnym podanie ze środka boiska od Damiana Byrtka i został sfaulowany przez Dawida Ryndaka. Sędzia Damian Sylwestrzak wskazał na "wapno". Do piłki ustawionej na 11 metrze podbiegł Jakub Mosakowski i pokonał Szymona Frankowskiego. Golkiper Zagłębia wyczuł intencje strzelca, ale nie dał rady obronić pierwszego strzału oddanego na jego bramkę w trakcie kariery w Zagłębiu.

W 11. minucie sosnowiczan spotkało kolejne nieszczęście. Na nierównej murawie Stadionu Ludowego potknął się i przewrócił Szymon Pawłowski. Nie wiadomo, dlaczego sędzia uznał, że Pawłowski był w tej sytuacji faulowany, ale efektem tego zdarzenia była groźnie wyglądająca kontuzja naszego zawodnika, po której musiał opuścić murawę. W jego miejsce na boisku pojawił się Gonçalo Gregório. Ta zmiana wymusiła korekty w taktyce. Portugalczyk zagrał na szpicy, a Szymon Sobczak został przesunięty na skrzydło.

W 33. minucie obejrzeliśmy pierwszy celny strzał w wykonaniu sosnowiczan, a minutę później pierwsza bramkę. Najpierw Patrik Mišák strzelił na bramkę z rzutu wolnego z 25 metrów podyktowanego za faul na nim samym. Michał Leszczyński odbił piłkę przed siebie, a próbujący dobijać Szymon Sobczak został zablokowany i mieliśmy rzut rożny. Pod nieobecność Dawida Gojnego, Szymona Pawłowskiego i Patryka Małeckiego, z narożnika boiska dośrodkowywał Patrik Mišák, który posłał piłkę na głowę João Oliveiry, a Portugalczyk mocno uderzył głową z około 5 metrów i futbolówka wpadła do bramki po rękach golkipera gości.

Jeszcze przed przerwą Stomil miał wyśmienitą okazję na ponowne objęcie prowadzenie. Mateusz Skrzypczak przymierzył w okienko, ale świetną interwencją popisał się Szymon Frankowski, który sparował piłkę na rzut rożny. Skrzypczaka z trybuny VIP obserwował jego ojciec Mariusz, który pełni funkcję kierownika drużyny Lecha Poznań i korzystając z przerwy na mecze reprezentacji wybrał się na mecz do Sosnowca w towarzystwie byłego trenera Zagłębia, Jarosława Araszkiewicza. Na VIP-ach siedzieli także m.in. trener Wieczystej Kraków Przemysław Cecherz, a także dyrektor sportowy Piasta Gliwice Bogdan Wilk.

Dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy powtórzyła się sytuacja z 34. minuty spotkania. Ponownie z narożnika boiska dośrodkował Patrik Mišák i po raz kolejny piłka trafiła na głowę João Oliveiry, który strzałem z bliska nie dał szans Michałowi Leszczyńskiemu. Tym samym Portugalczyk zdobył piątą bramkę w tym sezonie i jest w tej chwili najlepszym strzelcem Zagłębia. Był to zarazem jego czwarty gol zdobyty głową i trzeci bezpośrednio po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Przed szansą na strzelenie trzeciej bramki dla Zagłębia stanął w 57. minucie Michał Masłowski, który otrzymał dokładne podanie od Szymona Sobczaka, ale z około 8 metrów trafił w bramkarza Stomilu. Był to już ostatni celny strzał w spotkaniu. Do końca meczu już żadnemu z zespołów nie udało się oddać uderzenia na bramkę. Trener Stomilu, chcąc odwrócić losy meczu, w 74. minucie zdecydował się na potrójną zmianę, ale nie przyniosła ona efektów.

Iskierkę nadziei na strzelenie przynajmniej wyrównującej bramki dała Stomilowi czerwona kartka dla Szymona Sobczaka. Zabrakło jednak czasu. Były zawodnik olsztyńskiej drużyny w 89. minucie brutalnie sfaulował Sama van Huffela i musiał udać się do szatni. Zamiast bramek "Sopel" w Zagłębiu kolekcjonuje kartki. W pięciu występach w barwach naszego zespołu obejrzał trzy żółte kartki i jedną czerwoną. Na pewno zabraknie go w meczu z Widzewem Łódź za tydzień, a niewykluczone, że Wydział Dyscypliny nałoży na niego karę w dłuższym wymiarze.

Po sześciu meczach bez zwycięstwa Zagłębie wreszcie dopisało do swojego dorobku trzy punkty, co pozwoliło zrównać się w tabeli z GKS-em Bełchatów i wskoczyć "nad kreskę" dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Mamy nadzieję, że podopieczni Kazimierza Moskala pójdą za ciosem i za tydzień także odniosą zwycięstwo. Przypomnijmy, że w Wielką Sobotę o 16:00 na Stadionie Ludowym zmierzymy się z Widzewem Łódź.

Zagłębie Sosnowiec - Stomil Olsztyn 2:1 (1:1)
0:1 Jakub Mosakowski 3' (k)
1:1 João Oliveira 34'
2:1 João Oliveira 47'

Zagłębie: 34. Szymon Frankowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 16. Dawid Ryndak - 11. Patrik Mišák (83, 30. Patryk Małecki), 26. Michał Masłowski, 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira, 8. Szymon Pawłowski (12, 7. Gonçalo Gregório) - 77. Szymon Sobczak.

Stomil: 31. Michał Leszczyński - 18. Janusz Bucholc (74, 30. Damian Sierant), 27. Damian Byrtek, 3. Rafał Remisz, 23. Jurich Carolina, 4. Jakub Mosakowski (74, 6. Jonatan Straus) - 12. Wojciech Łuczak, 20. Mateusz Skrzypczak (64, 24. Sam van Huffel), 51. Krystian Ogrodowski (74, 15. Jakub Tecław), 37. Hubert Szramka (56, 16. Koki Hinokio) - 7. Adrian Szczutowski.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 4 kwietnia 2021, 23:03
Wielka Sobota Zagłębia

Zagłębie było o klasę lepsze od najlepszego w rundzie wiosennej Widzewa Łódź i pokonało gości 3:0 po golach Quentina Seedorfa (22' i 25') i João Oliveiry (57').


Przed meczem z Widzewem Łódź nie było łatwo w Zagłębiu o powody do optymizmu. Zagłębie podejmowało najlepszą drużynę rundy wiosennej, która w siedmiu meczach nie doznała ani jednej porażki. Co więcej - łodzianie wygrali trzy ostatnie mecze, a w czterech starciach z rzędu nie stracili bramki i przybliżyli się do strefy barażowej.

Z kolei w Zagłębiu brakowało nie tylko kontuzjowanych na dłużej Michała Górala, Szymona Pawłowskiego i Mateusza Szweda (na rozgrzewkę pierwsza jedenastka wyszła z koszulkami z napisem dodającym otuchy kolegom). Pauza za czerwone kartki wykluczyła z występu Szymona Sobczaka, Patryk Małecki został zawieszony dyscyplinarnie, a w ostatniej chwili ze składu wypadł Michał Masłowski.

Kazimierz Moskal nie miał więc zbyt dużego wyboru, jeśli chodzi o pierwszą jedenastkę. Pauzujący przed tygodniem Dawid Gojny wrócił do składu i zastąpił Dawida Ryndaka. Ponadto w wyjściowym składzie znaleźli się Quentin Seedorf, Filip Karbowy oraz Gonçalo Gregório, których przed tygodniem nie było w pierwszej jedenastce. Holender zagrał nie na lewej, ale na prawej stronie pomocy i taka decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.

Występujący z numerem 22 Quentin Seedorf zagrał swój 22. mecz w Zagłębiu i był to jego najlepszy występ w barwach naszej drużyny. Pochodzący z Holandii piłkarz już w 3. minucie oddał pierwszy celny strzał na bramkę gości. Po podaniu Łukasza Turzynieckiego uderzał z około 8 metrów, ale Jakub Wrąbel zdołał odbić futbolówkę nogą. W 9. minucie świetnej okazji nie wykorzystał Gonçalo Gregório. Patrik Mišák wymanewrował dwóch rywali i świetnym prostopadłym podaniem uruchomił Portugalczyka, który znalazł się w sytuacji sam na sam, uderzył prawą nogą w długi róg. Piłka minęła Jakuba Wrąbla i wydawało się, że musi wpaść do bramki, ale trafiła w słupek, a potem Daniel Tanżyna wybił ją na róg.

W 10. i 11. minucie dwa niecelne strzały oddał Quentin Seedorf. Najpierw, gdy dopadł do piłki wybitej poza pole karne po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a po chwili, gdy przymierzył głową po wrzutce Dawida Gojnego z lewego skrzydła. Później Holender strzelał już tylko celnie. W 22. minucie po podaniu Macieja Ambrosiewicza Quentin Seedorf skorzystał z błędu Kacpra Gacha, który dał się ośmieszyć w polu karnym niemal przy końcowej linii boiska, a potem wpakował piłkę z ostrego kąta do bramki Jakuba Wrąbla. Golkiper Widzewa nie miał czasu na interwencję przy mocnym strzale pomocnika Zagłębia i po 387 minutach bez straconej bramki musiał wyciągać piłkę z siatki.

Trzy minuty po swoim premierowym trafieniu w barwach Zagłębia, Quentin Seedorf po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Po prostopadłym podaniu João Oliveiry Holender uciekł Kacprowi Gachowi, minął Jakuba Wrąbla i lewą nogą skierował piłkę do pustej bramki. W 25. minucie Zagłębie prowadziło 2:0, a w tym sezonie nasz zespół zawsze wygrywał w meczach, w których strzelał co najmniej dwie bramki. Teoretycznie więc mogliśmy być spokojni.

W 32. minucie sosnowiczanie oddali kolejny celny strzał na widzewską bramkę. Zza pola karnego uderzał Dawid Gojny, a Jakub Wrąbel sparował futbolówkę na rzut rożny. Potem nad Ludowym do głosu doszła pogoda. Rozpadało się i wiał silny wiatr, który porywał reklamy i sprawiał, że po wykopach bramkarzy piłka "gasła" na 30. metrze i spadała niemal pionowo.

Od początku drugiej połowy warunki atmosferyczne się poprawiły. Zamiast chmur mieliśmy słońce. Gra Zagłębia pozostawała na równie wysokim poziomie jak przed przerwą i już w 57. minucie sosnowiczanie udokumentowali swoją przewagą zdobyciem trzeciej bramki. Gol padł po akcji zapoczątkowanej rzutem rożnym, choć tak naprawdę tego rogu nie powinno być, bo gol powinien paść już wcześniej. Gonçalo Gregório przymierzył z ostrego kąta. Futbolówkę odbił przed siebie Jakub Wrąbel, a Quentin Seedorf miał szansę na ustrzelenie hat tricka. Holender został jednak zablokowany przez Michała Grudniewskiego i pozostał nam "tylko" rzut rożny.

Efektem rozegrania stałego fragmentu gry była trzecia bramka. Po dośrodkowaniu Patrika Mišáka piłkę poza pole karne wyekspediował Patryk Mucha. Sosnowiczanie pozostali w posiadaniu futbolówki. Mišák zagrał piętą do Dawida Gojnego, który z lewej strony pola karnego dograł na 8. metr, a tam João Oliveira dostawił lewą nogą i zdobył swoją szóstą bramkę w tym sezonie. Jakub Wrąbel po raz drugi w karierze wpuścił trzy gole na Stadionie Ludowym. Jesienią 2016 grał tutaj w barwach Olimpii Grudziądz i także trzy razy musiał wyciągać piłkę z siatki, ale wtedy jego zespół wygrał 5:3.

Na stratę trzeciej bramki trener Widzewa zareagował trzema zmianami. Na boisku pojawił się m.in. były gracz Zagłębia Mateusz Możdżeń, który dokładnie przed dwoma laty zdobył na Stadionie Ludowym zwycięską bramkę w meczu z Wisłą Kraków, ale tym razem nie był w stanie wywalczyć punktów dla swojego zespołu. Zagłębie grało pewnie i mogło skarcić gości jeszcze jednym trafieniem. Szczęścia nie miał jednak Gonçalo Gregório. Do słupka z pierwszej połowy Portugalczyk dołożył poprzeczkę w 88. minucie. Trafił w nią głową po dośrodkowaniu Dawida Gojnego.

W końcówce spotkania na boisku pojawił się niespełna 20-letni Mateusz Popczyk, dla którego był to debiut w pierwszym zespole Zagłębia. Sosnowiczanie wygrali z niepokonanym w tym roku z Widzewem Łódź i po raz pierwszy od przełomu lat 2019 i 2020, zaliczyli serię dwóch zwycięstw z rzędu. W I lidze w tym roku niepokonana jest już tylko Sandecja Nowy Sącz, z którą zagramy za tydzień na wyjeździe.

Zagłębie Sosnowiec - Widzew Łódź 3:0 (2:0)
1:0 Quentin Seedorf 22'
2:0 Quentin Seedorf 25'
3:0 João Oliveira 57'

Zagłębie: 34. Szymon Frankowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (83' 16. Dawid Ryndak) , 14. Filip Karbowy (72' 21. Nikolas Korzeniecki), 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira, 11. Patrik Mišák (90' 17. Kacper Radkowski) - 7. Gonçalo Gregório (90' 80. Mateusz Popczyk).

Widzew: 44. Jakub Wrąbel - 95. Patryk Stępiński, 2. Michał Grudniewski, 27. Daniel Tanżyna, 20. Kacper Gach - 7. Mateusz Michalski (81' 70. Merveille Fundambu), 16. Bartłomiej Poczobut (60' 30. Mateusz Możdżeń), 19. Patryk Mucha (60' 25. Marek Hanousek), 29. Michael Ameyaw (60' 97. Piotr Samiec-Talar) - 8. Paweł Tomczyk (38' 22. Dominik Kun), 9. Marcin Robak.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 11 kwietnia 2021, 11:22
Porażka w Nowym Sączu

Zagłębie przegrało w Nowym Sączu z Sandecją 1:2. Bramki dla gospodarzy strzelili Rubio (21') i Dawid Błanik (70'). Samobójczego gola dla sosnowiczan strzelił w 60. minucie bramkarz Sandecji.


Zagłębie nie potrafiło zatrzymać rozpędzonej Sandecji Nowy Sącz. Podopieczni Dariusza Dudka rozegrali trzynasty kolejny mecz bez porażki i odnieśli trzecie kolejne zwycięstwo. Z kolei nasza drużyna przerwała serię trzech spotkań bez przegranej i dwóch zwycięstw z rzędu. Sosnowiczanie spadli na 17. miejsce w tabeli, bo swój mecz z Łódzkim Klubem Sportowym wygrała Resovia Rzeszów, a GKS Jastrzębie zremisował z Górnikiem Łęczna. GKS Bełchatów przegrał ze Stomilem Olsztyn 2:3 i nad drużyną z Bełchatowa mamy przewagę trzech punktów. Za tydzień podejmiemy bełchatowian na Stadionie Ludowym i w tym meczu nie możemy sobie pozwolić na jakąkolwiek stratę punktów.

Na mecz w Nowym Sączu Kazimierz Moskal nie dokonał żadnej zmiany w pierwszym składzie Zagłębia w porównaniu do meczu z Widzewem Łódź, bo i za bardzo nie było co zmieniać. Nie tylko ze względu na to, że sosnowiczanie ostatnio tak dobrze zagrali w poprzedniej kolejce, ale głównie przez to, że nie było zbyt wielkiego pola manewru. Z powodu urazów do gry niezdolni są Mateusz Szwed, Szymon Pawłowski, Michał Góral i Michał Masłowski. Natomiast za czerwoną kartkę pauzował Szymon Sobczak. Na ławce rezerwowych znowu zasiadło aż sześciu młodzieżowców, z których aż czterech jeszcze nie zagrało w pierwszym zespole Zagłębia. Po raz pierwszy w meczowej kadrze znalazł się Patryk Mociak. Do Nowego Sącza nie pojechał za to Nikolas Korzeniecki.

W pierwszej części meczu widzieliśmy niewiele "piłki w piłce". Było dużo walki, czasami za ostrej, na co pozwalał słabo prowadzący spotkanie arbiter Mariusz Złotek. Gospodarze próbowali gry mocnym pressingiem, do czego byli zachęcani przez trenera Dariusza Dudka, który co chwilę pokrzykiwał ze swojej ławki "press, press". I właśnie efektem takiego pressingu była pierwsza bramka zdobyta przez Sandecję. Zagłębie próbowało rozgrywać piłkę krótkimi podaniami od własnej bramki, co skończyło się stratą futbolówki na własnej połowie. W 21. minucie po wrzucie piłki z autu Daniel Dziwniel dośrodkował w pole karne, a Rubio łatwo poradził sobie z Dawidem Gojnym i strzałem prawą nogą w długi róg z około 10 metrów pokonał Szymona Frankowskiego.

Oba zespoły przed przerwą oddały po dwa strzały. W zespole Zagłębia dwukrotnie próbował João Oliveira, który w 12. minucie uderzył z około 25 metrów i piłkę złapał Dawid Pietrzkiewicz, a w 23. minucie posłał piłkę głową nad poprzeczką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Ze strony Sandecji, poza opisanym wcześniej golem, lekko na bramkę uderzał Michał Walski.

Zagłębie najlepszą okazję na wyrównanie zmarnowało w 38. minucie. Po rzucie rożnym dla gospodarzy sosnowiczanie ruszyli z kontrą trzech na jednego, ale fatalnie rozwiązał tę akcję Filip Karbowy, który za długo zwlekał z podaniem do wybiegających na pozycje Gonçalo Gregório lub Patrika Mišáka. Poczekał aż wrócą gospodarze i zagrał w kierunku Macieja Ambrosiewicza i skończyło się stratą piłki.

W przerwie meczu Kazimierz Moskal poczekał na schodzącego do szatni Mariusza Złotka i miał do arbitra sporo pretensji o słabe sędziowanie. Istotnie, arbiter nie miał najlepszego dnia. Brakowało mu konsekwencji w werdyktach. Puszczał ostre zagrania, a potem odgwizdywał delikatne faule. Nic więc dziwnego, że nasz szkoleniowiec miał do niego kilka zdań.

W drugiej części meczu sędziowanie nie było o wiele lepsze, ale za to więcej działo się na boisku. Sygnał do ataku dał już na początku tej odsłony gry dał Patrik Mišák. W 48. minucie Słowak przymierzył z rzutu wolnego pod poprzeczkę i Dawid Pietrzkiewicz zmuszony był do interwencji. W 60. minucie zrobiło się 1:1. João Oliveira z lewej strony boiska dośrodkował w pole karne. Tam był Filip Karbowy, który z woleja z około 7 metrów uderzył na bramkę prawą nogą. Interweniujący przed linią bramkową Michal Piter-Bucko niefortunnie trafił w Dawida Pietrzkiewicza i piłka wpadła do siatki, a na konto sądeckiego golkipera trafił gol samobójczy.

Sosnowiczanie mogli pójść za ciosem i w 67. minucie mieli świetną okazję do objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu Patrika Mišáka z rzutu wolnego Lukáš Ďuriška dograł przed bramkę do Macieja Ambrosiewicza, a ten z kilku metrów trafił w Dawida Pietrzkiewicza. Co nie udało się Zagłębiu, udało się Sandecji. Gospodarze nie silili się na koronkową grę krótkimi podaniami, a gola strzelili w 70. minucie po akcji zainicjowanej dalekim wykopem piłki przez bramkarza. Michał Walski w narożniku pola karnego ograł Piotra Polczaka i zagrał do Dawida Błanika, który minął Dawida Gojnego oraz Lukáša Ďuriškę i strzelił lewą nogą z około 6 metrów. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.

Mecz ten nie musiał zakończyć się naszą porażką, ale po raz kolejny skuteczności zabrakło Gonçalo Gregório. W 87. minucie po rogu dla gospodarzy piłkarze Zagłębia daleko wybili piłkę i Mateusz Popczyk podaniem głową uruchomił Portugalczyka, który uciekł Michałowi Walskiemu, znalazł się w polu karnym i zamiast strzelać, próbował jeszcze mijać Dawida Pietrzkiewicza. Niestety, zbyt mocno wypuścił sobie futbolówkę i golkiper Sandecji zdołał obronić strzał Gonçalo Gregório, który swoją ostatnią bramkę z gry strzelił dokładnie 17 kolejek temu, w jesiennej potyczce z Sandecją.

Sandecja Nowy Sącz - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)
1:0 Rubio 21'
1:1 Dawid Pietrzkiewicz 60' (s)
2:1 Dawid Błanik 70'

Sandecja: 31. Dawid Pietrzkiewicz - 9. Adrian Danek, 90. Tomasz Boczek, 28. Michal Piter-Bučko, 3. Daniel Dziwniel - 27. Damian Chmiel (59' 11. Dawid Błanik), 33. Bartłomiej Kasprzak (74' 8. Maciej Małkowski), 70. Wojciech Hajda, 19. Kamil Ogorzały - 7. Rubio (59' 14. Rafael Victor), 16. Michał Walski.

Zagłębie: 34. Szymon Frankowski - 27. Łukasz Turzyniecki, 18. Lukáš Ďuriška, 25. Piotr Polczak, 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (72' 15. Marcin Pisarek), 14. Filip Karbowy (84' 80. Mateusz Popczyk), 28. Maciej Ambrosiewicz, 6. João Oliveira, 11. Patrik Mišák - 7. Gonçalo Gregório.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4171
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 18 kwietnia 2021, 02:32
Patryk Mociak z profesjonalnym kontraktem

Zagłębie Sosnowiec poinformowało o podpisaniu profesjonalnego kontraktu z 19-letnim wychowankiem Akademii Piłkarskiej im. Włodzimierza Mazura, Patrykiem Mociakiem.


Młody obrońca od ósmego roku życia jest zawodnikiem Akademii Zagłębia, a w ostatnim czasie występował w drugiej drużynie na poziomie okręgówki.

– Bardzo się cieszę, że podpisałem kontrakt z Zagłębiem. Jest to dla mnie ogromna szansa na dalszy rozwój osobisty. Dziękuję klubowi, że dał mi taką możliwość. Mam nadzieję, że będę łapał jak najwięcej minut w ligowych rozgrywkach – powiedział Mociak w rozmowie z oficjalną stroną klubu. Jego kontrakt z pierwszym zespołem będzie obowiązywał przez najbliższe 2 lata i zawiera możliwość przedłużenia o kolejny.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

cron