[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: date(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: getdate(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
Forum mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego • Zobacz temat - Zagłębie Czerwone (oby na pewno?)

Zagłębie Czerwone (oby na pewno?)

Avatar użytkownika
Administrator
Posty: 5899
Dołączył(a): Wt, 3 czerwca 2008, 22:42
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: So, 29 listopada 2008, 20:18
Nie jest moim celem inspirowanie dyskusji, że jedna opcja jest gorsza czy lepsza... że ktoś jest za partią X to jest lepszym Zagłębiakiem czy nie...

...ale jednak "Czerwone Zagłębie" - w sensie lewicowe(!), a nie PRL-komunistyczne-socjalistyczne ma coś wspólnego z rzeczywistością...
gdyż warto wiedzieć, że termin "Czerwone Zagłębie" narodził się na przełomie XIX i XX wieku i oznaczał generalnie lewicowość (głównie spod znaku PPS - czyli opcji piłsudczykowskiej)...

Oto analiza jaką przeprowadziłem, a właściwie mapka jaka mi powstała analizując wybory do sejmu z 2007 roku... uwzględniłem szeroki obszar Zagłębia oraz sąsiednie powiaty:
wybory20077.jpg
wybory20077.jpg (59.8 KiB) Przeglądane 9447 razy


Zerknąłem wybory z 2005 roku i chociaż mapki nie sporządziłem to wyniki są podobne - Zagłębie ewidentnie wyróżnia się na tle sąsiadów - więcej tutejszych wyborców deklaruje wartości lewicowe. Widać też, że Jaworzno które nie jest wliczane w poczet zagłębiowskich miast odstaje od nas...

P.S
Zagłębiakiem się nie jest na podstawie opcji politycznej, ale na pewno ta "lewicowość" jest czynnikiem odróżniającym nas od sąsiadów ze wszystkich stron...
Avatar użytkownika
Posty: 2832
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 22:20
Lokalizacja: Środula
PostNapisane: N, 30 listopada 2008, 00:34
Coś napewno w tym jest ... i historia miała na to zapewnne swój wpływ :
1905 rok - od tego sę wszystko zaczeło oraz cała dekada socjalizmu z Gierkiem na czele wraz ze swoim najwyższym pomnikiem w Europie przypominającym o rewolucji .
Forum mieszkańców Środuli - http://www.forum-srodula.pl
Avatar użytkownika
Posty: 2832
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 22:20
Lokalizacja: Środula
PostNapisane: N, 30 listopada 2008, 22:56
propaganda !!!

Odezwy pochodzą ze zbioru "Rady Delegatów Robotniczych w Polsce 1918-1919 materiały i dokumenty tom II" Książka i Wiedza, Warszawa 1965. W kontekście zbliżającego się święta robotniczego 1 maja wklejamy fragment, który jest aktualny także dziś - zwłaszcza ostatnie zdanie. „Pracuje w Zagłębiu przeszło 50 tysięcy robotników. Nic więc dziwnego, że my tutaj zbudowaliśmy silne organizacje, posiadamy mocne Rady Robotnicze i wystawiliśmy żądania, które solidarnie popiera cały ogół. Stworzyliśmy pierwsze oddziały Czerwonej Gwardii, która w przyszłości ma nas, łącznie z towarzyszami całego kraju, poprowadzić do zwycięstwa. Burżuazja znieść tego stanu rzeczy nie może. Ona się boi zorganizowanych i uzbrojonych robotników. A my przecież wiemy, że na nas patrzy cały proletariat kraju, że jesteśmy największym jego bojowym pułkiem”


--------------------------------------------------------------------------------

Odezwy Rady Delegatów Robotniczych Zagłębia Dąbrowskiego



1918 grudzień [nie wcześniej niż 13, nie później niż 16], Dąbrowa Górnicza

Artykuł pisma "Nasza Sprawa" pt. "Napad na Czerwoną Gwardię na Ksawerze"



Burżuazja nie może ścierpieć, że za jej przykładem i robotnicy się zbroją. Czerwona Gwardia jest dla niej widomym znakiem, że będzie komu pomścić krzywdę robotników. Oszczerstwa przeto miota na robotniczą armię i knuje zamach na jej istnienie. Uderzyć jawnie na nią nie ma jeszcze odwagi, więc napada zza węgla.

Wojsko polskie, które ponoć tworzone jest dla bezpieczeństwa granic Polski, uważa widocznie, że nie masz większego wroga nad robotnika. Znane są robotnikom bohaterskie czyny naszych żołnierzyków. Do ich wawrzynów dochodzą nowe: napad na patrol w Sielcu i napad na lokal Czerwonej Gwardii na Ksawerze, gdzie zabrano nie tylko broń, ale i pieczęć, książki, no i pieniądze.

Czerwona Gwardia jest armią robotniczą. Wszelki zamach na nią jest zamachem na klasę robotniczą. Tak rozumieją robotnicy i słusznie.

I gdy 5 grudnia o 9 wieczór dokonano napadu na Ksawerze, odpowiedzią na to był alarmowy ryk syren na wszystkich kopalniach. Zamarła praca w Zagłębiu (z wyjątkiem kop..Kazimierz) i jednodniowym strajkiem zadokumentowano solidarność z Czerwoną Gwardią.

Zaciskały się z gniewu i chęci odwetu pięści robotnikom. Lecz nie czas jeszcze na odwet. Sił więcej zbierać musimy. Ten napad niech uprzytomni wszystkim robotnikom niebezpieczeństwo, jakie nam od burżuazji grozi. Niech zagrzeje wszystkich do pracy nad tworzeniem sil robotniczych, tworzeniem Rad Delegatów Robotniczych miast i wsi.

Im więcej Rad powstanie, więcej sił mieć będziemy - pewniejsze nasze zwycięstwo będzie. Dlatego, robotnicy, wszyscy do pracy stańmy. Wieś odłogiem, a tam przecież też nasi bracia. Chłop bezrolny i małorolny, robotnik folwarczny czyż nie pada ofiarą wyzysku burżuazji? I on musi stanąć w naszych szeregach. Trzeba tylko iść do niego ze słowem prawdy. A gdy wszyscy będziemy zorganizowani, gdy w całym kraju robotnicy koło Rad się skupią i pod ich kierownictwem pójdą do walki - wtedy nastąpi odwet i pociągniemy do odpowiedzialności nie żołnierzy, nie ślepe narzędzia, ale tych, co rozkazy wydają. I winowajcy się znajdą. Dziś ich "nie ma". Gdy przedstawiciele Komitetów Wykonawczych Rad udali się do komisarza ludowego w sprawie czynionych gwałtów na Ksawerze i na Warpiu (aresztowano i bito robotników), nie zastano ani komisarza, ani jego pomocnika. Nie ma władzy, gdy gwałt nad robotnikiem czynią. Nie było również i komendanta. Przedstawicieli Komitetu Wykonawczego przyjął adiutant komendanta i objaśni?, że władze o napadzie nic nie wiedzą. Któż więc napadu dokonał? Wojsko, ale na własną rękę! - objaśniają.

A cóż na to komendant, co na to Piłsudski!

Co na to rząd ludowy?

Robotnicy! Robotnice! na gwałt ten odpowiedzmy: wzmacnianiem szeregów socjaldemokracji, wybieraniem delegatów do Rad Robotniczych, zakładaniem Komitetów Kopalnianych i Fabrycznych, tworzeniem oddziałów Czerwonej Gwardii. Każdy zdolny robotnik winien się ćwiczyć wojskowo.

"Nasza Sprawa", nr 4, 1918.



1918 grudzień 21, Zagłębie Dąbrowskie

Odezwa Komitetu Strajkowego Zagłębia Dąbrowskiego pt. "Do żołnierzy armii polskiej", wzywająca żołnierzy do solidarności ze strajkującym proletariatem



ŻOŁNIERZE I OBYWATELE! TOWARZYSZE!

Proletariat Zagłębia Dąbrowskiego, zmuszony przez burżuazję, wystąpił do strajku powszechnego w obronie swoich praw i słusznych żądań, w obronie swoich żon i dzieci. Burżuazja, ta sprawczyni okrutnej wojny i wszystkich jej klęsk, nie chce spełnić żądań robotniczych, nawet tych, które uznał i ogłosił rząd w plakatach publicznych.

Etirżuazja prowokuje, pcha do starcia, dąży do rozlewu krwi, aby zniweczyć zdobyte przez lud prawa, zniszczyć robotnicze Zagłębie, tę ostoję ruchu proletariackiego w kraju. I tak jak dawniej, za czasów Mikołaja i Wilhelma, burżuazja słała na robotników policję, żandarmów i kozaków, dziś usiłuje ona pchnąć was przeciw ludowi, żołnierze armii polskiej! Dlatego wasi przywódcy i naczelnicy upajają was wódką, abyście nieprzytomnymi byli, gdy będziecie przelewać krew braci waszych i sióstr.

Na czele waszych kompanii stoją panowie, kość z kości burżuazji i szlachty, ci, którzy nie chcą wolności ludu, nie chcą chłopom oddać ziemi, a robotnikom owoców ich ciężkiej pracy. Oni, wczorajsi jeszcze pachołkowie cara, dziś nieraz używający rosyjskiej komendy, nic prócz przemocy pięści nie uznają, nie mogą znieść, że lud walczy o prawa, i dlatego każą wam rozrywać, bezcześcić czerwone sztandary, te widome odznaki -walki o pracę i ziemię, wolność i chleb,

Czy wy istotnie do swoich strzelać będziecie, czy istotnie chcecie być mordercami swoich ojców, braci, wy, synowie chłopów i robotników? Czy wy nie rozumiecie, że Czerwona Gwardia, którą robotnicy stworzyli, jest ostoją wolności, jest zaczątkiem tej armii, która wraz z ogółem robotników w niedalekiej już przyszłości obali burżuazję i jej wyzysk kapitalistyczny? Gzy wy jesteście przeciw wolności? Czy jesteście za tym, by chłop ginął z głodu na swojej własnej ziemi i tysiącami szedł na emigrację, by robotnik harował wiecznie w fabryce i kopalni, nie widząc światła i słońca, nie mogąc karmić i wychowywać swoich dzieci? Wy, młodzi żołnierze, czy w was nie bije to samo uczciwe żołnierskie serce, które żołnierzom Rosji, Niemiec, Austrii, Węgier kazało połączyć się z rewolucyjnym ludem przeciwko despotom i burżuazji?

Nie strzelać do swoich braci powinniście, lecz iść razem z ludem pracującym, nie rozbijać Rady Robotnicze, lecz stworzyć swoje Rady Żołnierskie, które wspólnie z Radami Robotników miast i wsi pójdą w śmiertelny bój o rząd nad krajem, jak to się odbywa w sąsiednich krajach.

TOWARZYSZE ŻOŁNIERZE!

Walczymy o chleb i prawo do życia. Walczymy o wolność i socjalizm. Walczymy przeciw kapitalizmowi i burżuazji. Dlatego dążymy do rewolucji socjalnej. Chcemy rządu Rad, to znaczy, by lud pracujący sam sobą rządził i korzystał z owoców swojej pracy.

Wołamy do was, chodźcie do nas, na wspólny bój, przeciw wspólnemu wrogowi.

Nie dajcie się prowokować, nie bądźcie mordercami własnego ludu. Niech wśród was nie będzie Kainów. Słuchajcie, co robotnicy mówią. Zastanówcie się, czy nasze żądania nie są słuszne.

Organizujcie się, żołnierze!

Niech żyją Rady Żołnierskie!

Niech żyją Rady robotników miast i wsi!

Komitet Strajkowy

Komitet Wykonawczy Rady Delegatów Robotniczych Okręgu Sosnowieckiego.

Komitet Wykonawczy Rady Delegatów Robotniczych Okręgu Dąbrowskiego.

Przedstawicielstwo Komitetów Kopalnianych i Fabrycznych.

Zagłębie Dąbrowskie, 21 grudnia 1918.



1918 grudzień 21, Zagłębie Dąbrowskie

Odezwa Komitetu Strajkowego Zagłębia Dąbrowskiego pt. "Do proletariatu Polski" wzywająca do poparcia walki proletariatu Zagłębia Dąbrowskiego



Proletariat Polski rośnie w siłę. Liczba Rad robotników miast i wsi powiększa się niemal codziennie. Do nowego, potężnego życia rozbudziły się związki zawodowe. Organizują się masy bezrobotnych. Przez miasta i wsie przeciągają pochody robotników, powiewają czerwone sztandary, groźny pomruk rewolucyjnych mas rozlewa się coraz szerzej - 7xiajc się, że święty bunt rewolucji lada dzień ogarnie wszystkich pracujących, cały lud.

Burżuazja w śmiertelnym strachu o swoje kapitały i ziemię, fabryki i kopalnie wytęża wszystkie siły, by nasz ruch złamać, by zniweczyć te potężne siły, które się po to gromadzą, by wyzysk kapitalistyczny znieść i panowanie nad światem z rąk burżuazji wydrzeć.

Sytuacja polityczna w kraju w tym znajduje wyraz, że przeciw narastającej fali rewolucji organizuje się kontrrewolucja, reakcja ściągająca gadzinowe siły ze wszystkich obozów i klik. Ale ponieważ narodowych i chrześcijańskich demokratów i ich utrzymańców jest mało, wzywa reakcja koalicję na pomoc, chce ona z pomocą obcych żołdaków, choćby czarnych i kolorowych, zgnieść rewolucję robotników Polski. Mało ma burżuazja polska wehrmachtowców, dowborczyków i i innej hołoty żołdackiej, by się z proletariatem Polski uporać. Dlatego śle ona wciąż posłów za granicę, by pomoc zbirów koalicyjnych otrzymać. Aby odwrócić od rewolucji uwagę szerokich mas ludności, roznieca burżuazja płomienie nienawiści przeciw Niemcom, Czechom, Rusinom i Rosjanom, nawołuje do wojny z tymi wszystkimi narodami, jakby ludowi nie dość było tych okrutnych czterech lat, które kraj do cna zniszczyły i wyczerpały. Burżuazji nowych trzeba ofiar, nowej wojny. Niech się co chce stanic, by[le] rewolucję robotniczą zgnębić i utrzymać swoje panowanie.

Jednym z środków, które mają rewolucję zatrzymać w jej rozwoju, jest akcja burżuazji w Zagłębiu Dąbrowskim. Zagłębie Dąbrowskie jest jedynym okręgiem przemysłowym w kraju, w którym praca w kopalni i fabrykach się rozwija. Pracuje w Zagłębiu przeszło 50 tysięcy robotników. Nic więc dziwnego, że my tutaj zbudowaliśmy silne organizacje, posiadamy mocne Rady Robotnicze i wystawiliśmy żądania, które solidarnie popiera cały ogół. Stworzyliśmy pierwsze oddziały Czerwonej Gwardii, która w przyszłości ma nas, łącznie z towarzyszami całego kraju, poprowadzić do zwycięstwa. Burżuazja znieść tego stanu rzeczy nie może. Ona się boi zorganizowanych i uzbrojonych robotników. A my przecież wiemy, że na nas patrzy cały proletariat kraju, że jesteśmy największym jego bojowym pułkiem. Prowokacje przeciwko nam trwają już od paru tygodni, chcą nas zmusić, abyśmy bez winy stali się winnymi bezrobocia i braku węgla. Burżuazja nie chce ustąpić słusznym żądaniom robotników,' pcha przeciw nim nowo powstałe wojsko polskie, chce zmusić proletariat do walki w chwili, kiedy jeszcze niezupełnie jesteśmy zorganizowani, kiedy Rady Robotnicze, które walkę prowadzą, jeszcze się jak należy nie zjednoczyły, jeszcze nie urosły w taką siłę, jak być powinny. Zagłębie Dąbrowskie, tę czerwoną twierdzę rewolucji, burżuazja chce rozbić, naszą Czerwoną Gwardię rozbroić.

Zmuszeni przez feurżuazję, podjęliśmy strajk powszechny. Robotnicy postanowili się bronić i nie dać Czerwonej Gwardii na stracenie. Zdobyta broń powinna pozostać w rękach robotników. A rząd ludowy, ten rząd popierany przez fraków, do spółki z władzami wojskowymi rozpoczął przeciwko nam formalną kampanię wo-

Zagłębie zalane jest wojskiem, artylerią. Naprzeciw Rady Sosnowieckiej postawiono kulomioty. Prowokacje na każdym kroku. Komitety Wykonawcze Rad z Sosnowca i Dąbrowy postanowiły bronić sprawy robotniczej. Czerwona Gwardia bronić będzie Rady Sosnowieckiej.

Rząd i burżuazja chce rozlewu krwi. Wydaliśmy odezwę do żołnierzy armii polskiej, by się nie dali nagiąć do roli morderców ludu polskiego. Wysialiśmy delegację do Warszawy i innych miast, aby powiadomić ogół, że rząd i burżuazja chcą proletariat Zagłębia zatopić w strumieniach krwi.

Robotnicy Polski! Towarzysze i Towarzyszki! Żądamy od was pomocy, wzywamy was na wspólny bój. Wspólna jest nasza sprawa. My tutaj w Zagłębiu bronimy sprawy proletariatu całej Polski, walczymy o socjalizm, o święte hasła robotników całego świata.

Robotnicy jak jeden mąż wystąpią przeciwko burżuazji i rządowi ludowemu, który na robotników wysyła wojsko, kulomioty i armaty.

Zwracamy się do rewolucyjnych organizacji robotniczych o pomoc, żądamy, żeby wszystkie Rady Robotnicze miast i wsl poparły Zagłębie Dąbrowskie.

Niech rząd i burżuazja się dowiedzą, że jesteśmy solidarni, że walka z proletariatem w tym czy innym okręgu jest walką z ludem całego kraju.

Na walkę was wzywamy, towarzysze. Brońcie Rad Robotniczych Sosnowca i Dąbrowy, bo ich krzywda, ich przegrana zemści się na Radach całej Polski.

Wznieście sztandar socjalizmu i rewolucji socjalnej!

Śmierć kapitalizmowi i burżuazji!

Precz z rządem ludowym, co dla robotników ma kule i bagnety!

Idźcie w bój!

Niech żyje solidarność proletariatu!

Cala władza w ręce Rad Robotniczych!

Niech żyje dyktatura proletariatu!

Niech żyje socjalizm!

Komitet Strajkowy:

Komitet Wykonawczy Rady Delegatów Robotniczych Okręgu Sosnowieckiego Komitet Wykonawczy Rady Delegatów Robotniczych Okręgu Dąbrowskiego Przedstawicielstwo Komitetów Kopalnianych i Fabrycznych

Zagłębie Dąbrowskie, 21 grudnia 1918. "Wiadomości RDR OS", nr 3, 23 XII 1918.





1919 kwiecień 22, Zagłębie Dąbrowskie

Rezolucja RDRZD wzywająca proletariat Zagłębia Dąbrowskiego do obrony RDR przeciw zamachom ze strony burżuazji



RDR ZD widzi w nowym rozporządzeniu kapitalistów zamach na Radę Delegatów Robotniczych. Przez niewypłacanie dniówek delegatom i członkom Komitetu Wykonawczego z jednej strony - z drugiej zaś przez niecną agitację przeciw Radzie wrogowie klasy robotniczej zmierzają do rozbicia rewolucyjnej placówki robotniczej, jaką jest Rada Delegatów Robotniczych.

RDR ZD wzywa robotników naszego Zagłębia do dania jak najsilniejszego odporu -wrogom proletariatu, .nawołuje, by .silną akcją stanęli w obronie swego przedstawicielstwa i naczelnej organizacji bojowej.

Burżuazja i kontrrewolucja polska, zagrożone w swym istnieniu przez rewolucyjny proletariat, kroczący ramię przy ramieniu z robotnikami wszystkich krajów do obalenia panowania kapitału, burżuazja i kontrrewolucja polska na każdą próbę wymierzoną przeciw rewolucyjnej placówce robotniczej usłyszy glos z tysiąca piersi wołający: Niech żyje Rada Delegatów Robotniczych!

(Rezolucja, zgłoszona przez komunistów, została przyjęta jednogłośnie).

"Biuletyn RDR ZD", nr 1, 11 V 1919,



1919 kwiecień 23 Sosnowiec

Rezolucja robotników kopalni Hr. Renard w obronie Rad Delegatów Robotniczych przed zakusami burżuazji



Robotnicy kopalni Hr. Renard a, w liczbie 2 500 zebrani na wiecu RDR ZD dnia 23 kwietnia 1919 r. w sprawie obrony interesów proletariatu przeciwko zamachowi burżuazji polskiej na całość Rady Delegatów Robotniczych, stwierdzają jednomyślnie: że polityka rodzimej burżuazji zmierza do rozbicia ruchu robotniczego, zatopienia go przez wprowadzenie stanów wyjątkowych we krwi. Zwłaszcza w ostatnich czasach na terenie Zagłębia Dąbrowskiego burżuazja usiłuje przede wszystkim znieść naczelną instancję klasy robotniczej. Rady Delegatów Robotniczych. Burżuazja używa najnikczemniejszych środków, by z jednej strony b dekretem zjazdu przemysłowców z dnia 15 kwietnia rb. ucina zarobki delegatom za czas poświęcony przez nich dla pracy w Radzie i jej wydziałach. Tym sposobem pozbawić nas chce tych trochę zdobyczy, osiągniętych przez długą, oporną walkę.

My jak zawsze nie ulękniemy się nowych prób zdławienia naszej swobody i w odpowiedzi wydajemy burżuazji jeszcze więcej walkę bezwzględną. Skupić musimy wszystkie nasze ;siły, szeroko rozpowszechniając solidarność robotniczą dla oibrony najżywotniejszych interesów. Na zamach burżuazji na całość naszej, przez nas obranej, przez nas zorganizowanej Rady, odpowiemy masowym wystąpieniem dla jej obrony, dla jej dalszego istnienia, tej rewolucyjnej placówki naszej nie damy sobie wydrzeć.

Delegaci nasi muszą, być opłacani za czas ich pracy w Radzie, środki przewozowe muszą zarządy fabryk, kopalń itd, dawać do rozporządzenia odjeżdżającym na posiedzenia przedstawicielom robotniczym.

Od kapitalistów, reprezentowanych przez wspomniany wyżej zjazd przemysłowców, żądamy natychmiastowego cofnięcia rozporządzenia z dnia 15 kwietnia 1919 r.j a dla zadokumentowania naszej spójni z Radą Delegatów Robotniczych wołamy:

Niech żyją Rady Delegatów Robotniczych!

Niech żyje solidarność proletariatu! Uwaga: Żądamy odpowiedzi niezwłocznej najpóźniej do dnia 27 kwietnia 1919 r.



1919 kwiecień 28, Zagłębie Dąbrowskie

Rezolucja RDR ZD w sprawie święta 1 Maja



W ogniu rewolucji socjalnej, zrodzonej ze zbrodni burżuazji imperialistycznej, w płomieniach walk, ogarniających jeden kraj za drugim, będzie w tym roku proletariat międzynarodowy obchodził dzień 1 Maja.

W Rosji, na Węgrzech, w Bawarii i, gdzie klasa robotnicza obaliła już trony, pokonała burżuazję, stworzyła rząd Rad Robotniczych i buduje nowy ustrój socjalistyczny, ustrój wolności, wspólnego władania i wspólnej pracy, dzień 1 Maja będzie świętem proletariackim, dniem tryumfu i radości.

W Polsce, jak i w innych krajach, gdzie burżuazja, wspomagana przez zdrajców socjalizmu, sprawuje dotąd swą krwawą dyktaturę, dzień 1 Maja będzie jeszcze dniem walki, dniem szturmu ,na twierdzę kapitalizmu i kontrrewolucji.

RDR ZD wzywa wszystkich robotników Zagłębia Dąbrowskiego, aby wraz z proletariatem całego świata i proletariatem polskim wystąpili czynnie w dzień 1 Maja.

Niechaj w dzień ten zamrze wszędzie praca. Niechaj z kopalni, hut, fabryk i warsztatów wyjdą wszyscy robotnicy na ulice, niechaj na wiecach i przez jedną, wspólną demonstrację pod znakiem czerwonego sztandaru wykażą swe siły i swą. niezłomną rewolucyjną wolę do nieugiętej walki o zburzenie gmachu niewoli, który z Polski uczyniła burżuazja, walki o rząd Rad Delegatów Robotniczych,, walki o obalenie ustroju kapitalistycznego, opartego na wyzysku robotników i o zbudowanie na jego gruzach nowego świata - świata wolności i pracy.

Niech żyje dzień 1 Maja, dzień rewolucyjnego czynu?

Niech żyje wyzwolenie międzynarodowego proletariatu!

Niech żyje socjalizm!

(Rezolucja ta, zgłoszona przez frakcję komunistyczną, uchwalona została większością głosów przy wstrzymaniu się pepesowców od głosu).

Forum mieszkańców Środuli - http://www.forum-srodula.pl
Avatar użytkownika
Posty: 2832
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 22:20
Lokalizacja: Środula
PostNapisane: N, 30 listopada 2008, 23:12
Prawie jak w Leningradzie :)



Nowości Nasza organizacja Kraj Świat Marksizm Jedność Pracownicza


1 maja w Dąbrowie Górniczej

stolicy rewolucyjnego ruchu robotniczego




Trudno byłoby wybrać bardziej odpowiednie miasto do organizacji centralnych obchodów 1-majowych, niż Dąbrowa Górnicza. Właśnie w Dąbrowie Górniczej działacze i działaczki KPiORP obchodzić będą tegoroczne Święto Pracy.



Krótki szkic o Radach Delegatów Robotniczych w Dąbrowie Górniczej i Zagłębiu Dąbrowskim

FLORIAN NOWICKI



Całe Zagłębie Dąbrowskie – Dąbrowę Górniczą, Będzin, Sosnowiec – można bez przesady nazwać stolicą polskiego rewolucyjnego ruchu robotniczego. To tu, w latach 1918-1919, kiedy na terenie całej byłej Kongresówki powstawały Rady Delegatów Robotniczych, biło serce robotniczej walki o Polskę sprawiedliwą społecznie, Polskę rządzoną przez robotników, Polskę bez kapitalistów, spekulantów i obszarników – Polskę rad robotniczych. Jak stwierdził pewien robotnik w liście do jednego z ówczesnych pism robotniczych: "Warszawa Robotnicza to mózg rewolucji w Polsce, ale w Zagłębiu bije jej gorące serce".



Wraz z zakończeniem I Wojny Światowej i załamywaniem się rządów okupacyjnych, cały kraj stał się areną rywalizacji między – tworzącymi się równolegle – przeciwstawnymi ośrodkami władzy. Z jednej strony tworzyły się zręby aparatu państwowego przyszłej kapitalistycznej Polski (II RP). Z drugiej zaś, w ogniu walki, powstawały w całej Polsce (w najbardziej rozwiniętej postaci – na terenie b. zaboru rosyjskiego) Rady Delegatów Robotniczych. Olbrzymia część polskiej klasy robotniczej pragnęła, by nowa, odrodzona Polska, była Polską ludzi pracy, rządzoną przez rady robotnicze (wraz z radami włościańskimi i żołnierskimi). Wyrazem tych dążeń było hasło rządu robotniczego, czyli przejęcia całej władzy przez RDR. Walka o władzę dla rad została ostatecznie przegrana. Najbliżej zwycięstwa w tej walce była Rada Delegatów Robotniczych Zagłębia Dąbrowskiego – której poprzedniczką była RDR Dąbrowy Górniczej.



Rady robotnicze – najsilniejsze w Zagłębiu



Rady robotnicze – w prawdziwym tego słowa znaczeniu – objęły swoim zasięgiem cały b. zabór rosyjski, niemniej jednak, to właśnie w Zagłębiu Rady Delegatów Robotniczych były najsilniejsze, i właśnie w Zagłębiu pod okiem Rad rozkwitła najpełniej robotnicza kontrola nad produkcją, realizowana przez komitety fabryczne i kopalniane. Niektóre kopalnie i zakłady Zagłębia przeszły wręcz całkowicie pod zarząd robotniczy. Zagłębie Dąbrowskie było jedynym obszarem kraju, w którym tak wyraźnie zaistniała tzw. dwuwładza: nieformalny i przejściowy podział władzy między aparatem burżuazyjnym i rządem robotniczym. Rząd robotniczy (w postaci Rad Delegatów Robotniczych) w znaczącym stopniu – choć tylko przez krótki czas – sprawował władzę polityczną w Zagłębiu, a także ekonomiczną kontrolę nad należącymi do kapitalistów fabrykami, hutami i kopalniami. O sile RDR w Zagłębiu świadczy też fakt opodatkowania kapitalistów na potrzeby RDR. A o zdolnościach mobilizacyjnych tutejszych RDR świadczą – organizowane przez Rady – masowe strajki (strajki generalne) i potężne demonstracje. Wreszcie, to właśnie w Zagłębiu najpełniej rozwinęła się Czerwona Gwardia – stanowiąca zbrojne ramię Rad Delegatów Robotniczych. Miejscowe władze burżuazyjne bały się RDR i zmuszone były respektować ich decyzje.



Powstanie RDR w Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu



2 listopada 1918 rozpoczęły się w Zagłębiu Dąbrowskim przygotowania do powołania robotniczego przedstawicielstwa politycznego – Rad Delegatów Robotniczych, które miały przejąć władzę polityczną z rąk okupanta. Na wezwanie dwóch partii robotniczych, SDKPiL oraz PPS-Lewicy, robotnicy zaczęli rozbrajać żołnierzy austriackich. W ręce robotników wpadło ok. 300 karabinów, co umożliwiło utworzenie Czerwonej Gwardii (robotniczej formacji zbrojnej). Na masowych wiecach robotnicy przyjmowali rezolucje wzywające do wybierania delegatów robotniczych. 6 listopada ukonstytuowała się Rada Delegatów Robotniczych Dąbrowy Górniczej. Następnie, w dniu rozbrojenia załóg niemieckich, utworzyła się RDR Okręgu Sosnowieckiego.



Wedle słów K. Skowrońskiego, działacza PPS-Lewicy w Sosnowcu: „ludność robotnicza komisariatów Sielce i Katarzyna w chwili opuszczenia miasta przez władze niemieckie ujęła władzę w swe ręce i oddała ją Radzie Delegatów Robotniczych Okręgu Sosnowieckiego. Władzę cywilną objęli komisarze wybrani przez Komitet Wykonawczy RDR. Dla utrzymania tych komisariatów stworzona została Czerwona Gwardia, która stanowi zaczątek rewolucyjnej armii proletariatu”.



Pierwsze starcie – w Dąbrowie Górniczej. Śmierć Furmana



W obu częściach Zagłębia (czyli zarówno pod okupacją austriacką, jak i niemiecką) robotnicy występowali w roli gospodarzy – przejmujących władzę z rąk okupantów, nie oglądając się na poczynania polskiej burżuazji i formujących się w całym kraju zalążków jej państwowego aparatu. Ale podległe Radzie Regencyjnej polskie jednostki wojskowe nie chciały dopuścić do przejęcia władzy przez RDR. Do pierwszego starcia doszło właśnie w Dąbrowie Górniczej. 8 listopada nowo wybrana RDR Dąbrowy Górniczej miała oficjalnie rozpocząć swoje prace. Inauguracyjne posiedzenie Rady poprzedzone było wielotysięczną demonstracją robotniczą. Cała Dąbrowa strajkowała, stanęły wszystkie kopalnie, huty i fabryki. Robotnicy w napięciu oczekiwali na moment, kiedy ich delegaci, w ich imieniu, obejmą władzę w mieście. Tymczasem polskie formacje wojskowe („beselerczycy”) obsadziły lokal Resursy (gdzie miało się odbyć posiedzenie Rady). Kiedy robotnicy usiłowali wejść do budynku, powitały ich strzały. Od kul zginął Eugeniusz Furman – pierwsza robotnicza ofiara niepodległej, „demokratycznej” Polski.



Robotnicy nie poddali się. Posiedzenie Rady odbyło się w innym miejscu – na terenie kopalni Paryż. Delegatów ochraniały tysiące robotników i Czerwona Gwardia, która ostrzeliwując się nie dopuściła do przerwania obrad. W inauguracyjnym posiedzeniu Rady wzięło udział 69 delegatów, reprezentujących poszczególne kopalnie, huty i fabryki. W manifeście skierowanym do robotników z całego kraju, Rada Dąbrowy Górniczej wezwała do tworzenia w miastach i wsiach Rad Delegatów i „przygotowania się do ujęcia całej władzy w swe ręce”.



Starcia 8 listopada nie pozostały bez echa. Klasa robotnicza Dąbrowy Górniczej odpowiedziała na tę próbę zbrojnego zdławienia Rady i zamordowanie Furmana strajkiem powszechnym (11 listopada). Trzy dni później strajk powszechny wybuchł w Sosnowcu, a 17 listopada – w proteście przeciwko antyrobotniczemu terrorowi i obsadzaniu kopalni wojskiem – stanęło całe Zagłębie. Terror bynajmniej nie zelżał. Podczas pacyfikacji kopalni „Saturn” w Czeladzi (21 listopada) zastrzelono 5 robotników, a wielu raniono. Robotnicy odpowiedzieli na to kolejnym strajkiem powszechnym i olbrzymimi demonstracjami.



Pacyfikacja Zagłębia



Walka między robotniczymi ośrodkami władzy w Zagłębiu a siłami antyrobotniczymi i ich formacjami wojskowymi zaostrzała się. Energiczne posunięcia RDR w dziedzinie kontroli robotniczej nad miejscowymi przedsiębiorstwami kapitalistycznymi, a także istnienie zbrojnego ramienia Rad w postaci Czerwonej Gwardii, skłoniły Piłsudskiego do pacyfikacji Zagłębia. Wydał on polecenie gen. Roi, by ten przygotował specjalne oddziały wojska do rozbrojenia Czerwonej Gwardii. W grudniu Czerwona Gwardia w Zagłębiu została rozbita. 21 grudnia bataliony 26 pp otoczyły komisariaty Czerwonej Gwardii i po ostrej walce przywróciły „porządek”. Gwardzistom udało się co prawda zachować broń i ukryć ją, musieli jednak zaprzestać jawnej działalności. Czerwona Gwardia, zachowując swoją dotychczasową strukturę, działała półlegalnie do połowy 1919 roku.



Kontrola robotnicza w Zagłębiu. Komitety fabryczne i kopalniane



W warunkach krwawego terroru i ciągłych walk, RDR w Dąbrowie Górniczej i RDR Okręgu Sosnowieckiego (która ukonstytuowała się 13 listopada), a następnie połączona RDR Zagłębia Dąbrowskiego (wybrana w grudniu), rozwinęły imponującą działalność. Zagłębie stało się głównym ośrodkiem kontroli robotniczej. Komitety fabryczne i kopalniane – wybierane demokratycznie przez załogi konkretnych zakładów – powstały w większości kopalń, hut i fabryk. RDR koordynowała ich działalność.



Zgodnie z opracowanym przez RDR Zagłębia regulaminem komitetów kopalnianych i fabrycznych, komitety miały sprawować "ścisłą kontrolę nad przedsiębiorstwami i produkcją", a w szczególności:

- czuwać nad wprowadzeniem w życie uchwał KW RDR,

- nie dopuszczać do zamykania zakładów pracy i do zmniejszania produkcji,

- decydować w sprawie wydalania i przyjmowania robotników,

- czuwać nad bezpieczeństwem i higieną pracy,

- kontrolować aprowizację,

- organizować Czerwoną Gwardię.



Odpowiedzią kapitalistów na objęcie ich kontrolą załóg był oczywiście sabotaż – zakłócanie i unieruchamianie produkcji, zwalnianie robotników. Rada Zagłębia – wraz z komitetami fabrycznymi i kopalnianymi – ostro przeciwstawiła się próbom dezorganizacji produkcji i zamykania zakładów przez kapitalistów. Komitety usuwały sabotażystów i jednocześnie przejmowały zarząd nad poszczególnymi przedsiębiorstwami. 27 grudnia KW RDR Zagłębia zdecydował o przekazaniu kopalni „Mikołaj” pod zarząd robotników (w odpowiedzi na próbę zatopienia tej kopalni przez jej właściciela). Podobną decyzję podjęto w stosunku do kopalni „Stanisław”. Kiedy RDR Dąbrowy – na wniosek łódzkiej RDR – przydzieliła miastu Łodzi określoną ilość węgla, a właściciel jednej z kopalń odmówił wykonania polecenia Rady, komitet robotniczy tej kopalni usunął dyrektora i na jego miejsce ustanowił swojego komisarza.



Zakres działalności RDR Zagłębia Dąbrowskiego



Działalność Rady Delegatów Robotniczych Zagłębia Dąbrowskiego obejmowała niemal wszystkie strony życia społecznego. Świadczy o tym struktura organizacyjna RDRZD, na którą składały się następujące wydziały:

1) wydział aprowizacyjny,

2) wydział ekonomiczny, mający na celu walkę z sabotażem kapitalistów, dążących do unieruchomienia przedsiębiorstw oraz organizowanie walki robotników o lepsze warunki pracy i płacy,

3) wydział zdrowia publicznego, nadzorujący lecznice, szpitale oraz sanitarny stan mieszkań robotniczych,

4) wydział oświecenia publicznego, nadzorujący szkoły i mający za zadanie podniesienie ogólnego poziomu kulturalnego ludności robotniczej,

5) wydział uzbrojenia robotniczego, kierujący Czerwoną Gwardią Robotniczą,

6) zakonspirowany wydział walki z kontrrewolucją.



Czerwona Gwardia – najsilniejsza w Zagłębiu



Czerwona Gwardia w całym kraju była zbrojnym ramieniem Rad Delegatów Robotniczych. Ale właśnie w Zagłębiu Dąbrowskim ta robotnicza formacja zbrojna była najsilniejsza i najlepiej zorganizowana. Czerwoną Gwardię organizowały załogi poszczególnych kopalń i ich komitety. Oddziały CG były zatem ściśle zintegrowane z załogami, których interesów i bezpieczeństwa miały strzec. Jej głównym zadaniem była ochrona demonstracji, wieców i lokali robotniczych. Wraz z rezerwą liczyła ok. 2000 członków. Posiadała własne komisariaty. Do końca grudnia 1918 roku pełniła ona regularną służbę w kopalniach i dzielnicach robotniczych – sprawując tam rzeczywistą kontrolę. Jej pozycja była na tyle silna, że administracje niektórych kopalń i fabryk oraz magistrat Sosnowca musiały częściowo finansować utrzymanie oddziałów Czerwonej Gwardii.



Organizacyjnie Czerwona Gwardia podporządkowana była Komitetowi Wykonawczemu RDR Zagłębia. Na czele oddziału stał Wydział Wojskowy, podlegający KW RDRZD. 10-osobowe sekcje stanowiły najmniejszą jednostkę. 4 sekcje tworzyły pluton, a 4 plutony – kompanię. Liczebność oddziałów Czerwonej Gwardii w poszczególnych kopalniach była imponująca. W kopalniach Paryż i Koszelew – ponad 160 osób, Renard – 120, Saturn – 80, Flora i Mortimer – po 60, a Grodziec i Reden – po 40. W osiedlach robotniczych działały grupy terenowe.



Inspiracja na przyszłość



Rady Delegatów Robotniczych w całej Polsce zostały ostatecznie zdławione w połowie 1919 roku. Nie inaczej było w Zagłębiu. Ostatnim aktem polskich RDR były wystąpienia antywojenne 20-21 lipca – w proteście przeciwko interwencjom imperialistycznym w Rosji i Węgierskiej Republice Rad. Ostatnie posiedzenie RDR Zagłębia Dąbrowskiego w Sosnowcu zostało rozbite przez wojsko. Aresztowano wówczas 183 delegatów.



Mimo krótkiego okresu swojej działalności i wymazania ich z obecnej, oficjalnej wykładni historii Polski, Rady Delegatów Robotniczych, a zwłaszcza RDR Zagłębia Dąbrowskiego, stanowią wielkie historyczne osiągnięcie polskiego ruchu robotniczego. Ich zakrojona na szeroką skalę działalność powinna być źródłem inspiracji także w obecnych czasach. Doświadczenia kontroli robotniczej nad produkcją, samorządności załóg i ich samostanowienia na szczeblu zakładu, dzielnicy i miasta, próby ustanowienia politycznej władzy w oparciu o rady robotnicze – to wspaniała tradycja, do której, być może już w niedalekiej przyszłości, odwoła się współczesny ruch robotniczy. Oby tak się stało!


http://www.gpr1.republika.pl/1maj_dab_gorn.htm
Forum mieszkańców Środuli - http://www.forum-srodula.pl
Avatar użytkownika
Posty: 2832
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 22:20
Lokalizacja: Środula
PostNapisane: Pn, 1 grudnia 2008, 00:36
:shock: :o :evil: :evil: :evil:

Józef Stalin w Zagłębiu

W zagłębiowskich annałach zapisana jest informacja, że przez kilka lat nieistniejąca już dziś kopalnia "Sosnowiec" nosiła nazwę "Józef Stalin".
Trwało to stosunkowo krótko, gdyż do tak zwanej destalinizacji doszło w połowie lat pięćdziesiątych. Pamiętają ten fakt najstarsi mieszkańcy Sosnowca. Mało kto jednak zna zagłębiowskie epizody z życia wieloletniego władcy Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Józef Stalin (1878 " 1953) miał osobiste wspomnienia z pobytu, czy raczej pobytów w Zagłębiu Dąbrowskim. O jednym z nich opowiadał 4 grudnia 1941 roku podczas wizyty Sikorskiego w Moskwie. Rzecz się działa krótko przed i wojną światową. "Kobę" (kolejny pseudonim Iosifa Dżugaszwili, znanego jako Stalin) wezwał do siebie Lenin, przybywający wówczas w Krakowie. Miasto należało do Austrii, więc należało przekroczyć granicę rosyjsko " austriacką. Stalin przyjechał pociągiem z Petersburga do Warszawy. Stamtąd Koleją Warszawsko " Wiedeńską dojechał do Dąbrowy Górniczej. Nie miał paszportu. Wysiadł i nie bardzo wiedział jak przekroczyć granicę z Austrią. Była noc. Błąkając się zapukał do drzwi maleńkiej chałupki, w której świeciło się światło. Wewnątrz zobaczył szewca ślęczącego nad kopytem. Przyszły dyktator ZSRR powiedział gospodarzowi, że sam jest synem szewca, więc dobrze rozumie jego trud. Ten wzruszony wskazał Stalinowi gdzie nielegalnie można przekroczyć granicę, co też uczynił.

W 1948 roku na spotkaniu z polskimi komunistami w Moskwie, mocno podchmielony Stalin opowiadał o swej zagłębiowskiej przygodzie. Jeszcze "za cara" przyjechał wieczorem pociągiem do Sosnowca. Wtedy owo przygraniczne miasto pełne było hotelików dla podróżnych. Sporo z nich pełniło funkcję nieoficjalnych domów publicznych. Czy to przeszkadzało Stalinowi? Nie wiemy... W każdym bądź razie hotelowe panienki skontaktowały go nad ranem ze "szwarcownikami", którzy przeprowadzili "wodza" przez graniczne kordony.

W końcu Józef Stalin trafił do zaboru austriackiego. Na dworcu w Trzebini czekał na pociąg do Krakowa. W dworcowej restauracji zamówił zupę pomidorową. Długo czekał na jej podanie. Dopiero gdy jego pociąg wjeżdżał na peron kelner przyniósł potrawę. Zdenerwowany Josif Wissarionowicz zaklął siarczyście po rosyjsku (a kląć potrafił) i cisnął talerzem o podłogę. Poskarżył się Leninowi na złe traktowanie w trzebińskiej restauracji. Ten pouczył go, że jak chce być dobrze traktowany przez Polaków to nie powinien zwracać się do nich po rosyjsku. Ponoć od tego czasu Stalin na terenach polskich wolał porozumiewać się na migi aniżeli mówić, zwłaszcza przy składaniu zamówień w restauracjach.

Józef Stalin jeździł dwukrotnie do Lenina, do Krakowa: w listopadzie i w końcu grudnia 1912 roku. Tam uczestniczył w naradach działaczy partyjnych.

Nie tylko znany rosyjsko " gruziński znany Józef "szwarcował się" przez zieloną granicę między zaborami, przebiegającą przez Zagłębie Dąbrowskie. Inny sławny Józef, czyli Józef Piłsudski (1867 " 1935) też nielegalnie przekraczał granicę między zaborem rosyjskim i pruskim pod Czeladzią. Przeprowadzał go jako "Ziuka", Paweł Dehnel z przygranicznej kopalni "Saturn".

Wiadomo, że w Zagłębiu Dąbrowskim działał rewolucyjny towarzysz Stalina, Feliks Dzierżyński (1877 " 1926).

W listopadzie 1905 roku został na mocy amnestii uwolniony z więzienia w słynnym warszawskim X Pawilonie. Szybko przyjechał do Zagłębia Dąbrowskiego w którym rozpalała się rewolucja 1905 " 1907. Kierował strajkami w dąbrowskiej hucie "Bankowa", a także w fabrykach sosnowieckich, między innymi "Fitzner & Gamper". Podobno w tej ostatniej, zagrożony aresztowaniem przez żandarmów został ukryty przez pracowników w zakładowym archiwum na ostatnim piętrze istniejącego do dziś biurowca FWE FAKOP.
IRENEUSZ ŁĘCZEK


http://www.kurier.wzz.org.pl/kz/kz169/4.shtml
Forum mieszkańców Środuli - http://www.forum-srodula.pl
Avatar użytkownika
Posty: 2832
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 22:20
Lokalizacja: Środula
PostNapisane: Pn, 1 grudnia 2008, 01:03
:o :o :o
Tekst pochodzi ze strony Komunistycznej Partii Polski - http://www.kompol.org/ z działu "Brzask" , gdzie jest kilka ciekawych tekstów. Autor mimo przytoczenia ważnych faktów, niestety chyba nie zrozumiał o co walczyli polscy komuniści - "triumfująca dzisiaj burżuazja odmawia im prawa do miana bojowników o niepodległość Polski." . Marks w Manifeście Komunistycznym napisał, że proletariusze nie mają ojczyzny i polscy robotnicy byli tak samo wyzyskiwani przed 1914, jak i w "niepodległej Polsce" - z tą tylko różnicą, że wyzyskiwacz mówił tym samym językiem. Polscy komuniści walczyli z polskim państwem burżuazyjnym by zbudować polską republikę radziecką i dlatego podczas wojny 1920 roku powstał PolRewKom do walki z "bojownikami o niepodległość". Choć autor pisze o walce Czerwonej Gwardii z polskim państwem - to chyba nie zrozumiał (lub raczej nie chce zrozumieć) - na czym polegała jej istota.


--------------------------------------------------------------------------------

Albin Milkowski

Czerwona Gwardia Zagłębia Dąbrowskiego

Walki rewolucyjne w latach 1918 -1919

Robotnicy Zagłębia Dąbrowskiego byli najbardziej świadomymi bojownikami walk o socjalizm i wyzwolenie narodowe, który to fakt w dzisiejszej III RP jest przez podporządkowanie burżuazji mass-media starannie przemilczany. Gdy po latach niewoli narodowej w 1918 r., odradzało się państwo polskie, teren Zagłębia Dąbrowskiego ogarnęło wrzenie rewolucyjne. Klasa robotnicza stanęła do walki o ludowy charakter odradzającego się państwa polskiego. Zapragnęła być nie „klasą w sobie", a „klasą dla siebie". Do walki zmuszał ją bezwzględny wyzysk kapitalistyczny i wpływał radykalizująco na postawy zagłębiowskiego proletariatu. Na czele walki mas pracujących o wyzwolenie społeczne stanęły partie rewolucyjnej lewicy, jak Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) i PPS-Lewica.
Polska Partia Socjalistyczna (PPS), opierała się na koncepcjach Józefa Piłsudskiego, który próbował wywalczyć niepodległość Polski współpracując najpierw z Austro-Węgrami, a następnie z Niemcami. Spowodowało to stratę wpływów wśród dużej części ludzi pracy dawniej popierających PPS i partia ta pod koniec wojny przeszła do opozycji wobec okupanta.
Na proletariat zagłębiowski wpływ miało to, co działo się w Rosji, gdzie w wyniku zwycięstwa Rewolucji Październikowej obalona została władza burżuazji i obszarnictwa. Wybuch rewolucji w Austrii i Niemczech zadecydował o załamaniu się okupacji ziem polskich. W pierwszej kolejności opuścili Zagłębie Austriacy, a nieco później tj. na początku listopada 1918 roku - Niemcy.
Przewidując taki przebieg wydarzeń, przywódcy SDKPiL oraz PPS-Lewicy, wezwali robotników Zagłębia do przejęcia władzy i zbrojenia się. W dniu 29 października 1918 r. Komitet Okręgowy SDKPiL omówił sprawę tworzenia Rad Delegatów Robotniczych i Czerwonej Gwardii. Wówczas na terenie dzielnicy Dąbrowy Górniczej-Ksawera powołano Komitet CZERWONEJ GWARDII. Komendantem tej rewolucyjnej, proletariackiej formacji zbrojnej został robotnik kopalni „Paryż" -Józef Skalski. Z-cą komendanta został tttakże robotnik z tej samej kopalni Stanisław Pełka.
Zwolennicy partii rewolucyjnych brali udział w rozbrajaniu wycofujących się z Zagłębia żołnierzy wojsk okupacyjnych. A triumfująca dzisiaj burżuazja odmawia im prawa do miana bojowników o niepodległość Polski.
Inna sprawa to cel do którego dążył wówczas świadomy swej walki lud pracujący. Zdobyte na okupantach, którzy opuszczali ziemie polskie, karabiny posłużyły do uzbrojenia powstających oddziałów Czerwonej Gwardii. Czerwona Gwardia stała się organem współdziałających ściśle ze sobą partii rewolucyjnych SDKPiL oraz PPS-Lewicy.
Partie te wzywały do tworzenia na wzór rosyjski Rad Delegatów Robotniczych. Te wezwania zostały w pełni poparte przez zdecydowaną większość robotników Zagłębia. W tej sytuacji nawet PPS nie odważyła się na jawny sprzeciw. Dnia 8 listopada 1918 r., odbyło się pierwsze posiedzenie Rad Delegatów Robotniczych Okręgu Dąbrowskiego. Sali zbornej, gdzie się odbywało, strzegły oddziały Czerwonej Gwardii.
Rada przesłała rewolucyjne pozdrowienia „Rządowi Komisarzy Ludowych w Rosji jako przodownikowi Międzynarodowej Rewolucji Socjalistycznej". Tym samym zamanifestowała ona swoją proletariacką solidarność z międzynarodowym ruchem rewolucyjnym. Symbolem tego ruchu była rewolucyjna Rosja.
Decydujące znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji w kraju miało utworzenie przez PPS i stronnictwa chłopskie tzw. „rządu ludowego" w Lublinie, który w kilka dni później podporządkował się Piłsudskiemu, uznanemu przez przeciwników rewolucji za „męża opatrznościowego". Dzięki temu ujął on w swe ręce ster władzy w Polsce, ale licząc się z sytuacją w kraju nie ujawnił swych rzeczywistych zamiarów. Aby zamaskować prawdziwy charakter młodego państwa polskiego, na jakiś czas nowemu rządowi pozostawiono nazwę „ludowego". Piłsudski natychmiast po objęciu władzy zwrócił uwagę na Zagłębie Dąbrowskie polecając wzmocnić siły wojskowe celem przeciwdziałania ruchowi rewolucyjnemu. Nie od razu jednak rządy burżuazyjne odważyły się na otwarte wystąpienie przeciwko Radom Delegatów Robotniczych w Zagłębiu, które jako jedyne w kraju kierowane były przez komunistów i pod ich przewodem przybrały charakter zalążka dyktatury proletariatu.
Rady zagłębiowskie przygotowywały robotników do przejęcia pełni władzy. W większości dużych zakładów przemysłowych wprowadzono kontrolę nad produkcją i poprawiono warunki pracy robotników. Dzień pracy został skrócony do 8 godzin i podwyższone zostały place i normy żywnościowe.
Zbrojnym ramieniem Rad stała się Czerwona Gwardia, która zabezpieczała je przed możliwością napaści ze strony wojsk rządowych i organizacji wojskowych związanych z ugrupowaniami popierającymi ówczesne rządy.
SDKPiL i PPS Lewica, zjednoczona w grudniu 1918 r., w Komunistyczną Partię Robotniczą Polski, zdawały sobie sprawę z tego, że rewolucyjny proletariat powinien dysponować siłą zbrojną. Komuniści traktowali walki w Zagłębiu jako wstęp do rewolucji w całej Polsce. W pierwszych zagłębiowskich oddziałach Czerwonej Gwardii widzieli zalążki polskiej Armii Czerwonej. Zasadniczo na przełomie 1918H919 roku tylko w Zagłębiu Dąbrowskim istniały warunki pozwalające na tworzenie rewolucyjnych formacji wojskowo-milicyjnych.
W ślad za Dąbrową Górniczą oddziały Czerwonej Gwardii powstały w okręgu sosnowieckim. Komisarzem Okręgowym Czerwonej Gwardii w Sosnowcu został początkowo jeden z czołowych działaczy PPS Lewicy i KPRP - Leon PURMAN, w grudniu objął po nim tę funkcję działacz miejscowy - Zygmunt MARCZAK.
Ogólna liczebność Czerwonej Gwardii w Zagłębiu wynosiła ponad 2 tyś. osób. Pod bronią znajdowało się prawdopodobnie 600 ludzi, którzy pełnili stałą służbę i brali udział w akcjach. Czerwona Gwardia w Zagłębiu stanowiła poważną siłę, z którą przeciwnicy musieli się liczyć. Jej żołnierze ćwiczyli kilka razy w tygodniu, przygotowując się do stoczenia decydującej walki.
Burżuazja imała się rozmaitych sposobów, by wyeliminować z życia politycznego kraju ruch rewolucyjny, a zwłaszcza Czerwoną Gwardię. W dniu 21 listopada 1918 r., wojsko rzekomo przez pomyłkę ostrzelało wkraczający do Czeladzi oddział Czerwonej Gwardii. Jeden z jego członków poniósł śmierć.
Tego samego dnia straż kopalni „Saturn" w Czeladzi strzelała do robotników, którzy na polecenie Rady Delegatów Robotniczych chcieli zająć salę kopalnianą na klub robotniczy. Te prowokacyjne akty wywołały powszechne oburzenie opinii robotniczej. Na wezwanie Rad w dniu 23 listopada 1918 roku objął Zagłębie strajk powszechny, w którym uczestniczyły niemal wszystkie zakłady pracy. W potężnych pochodach manifestowały dziesiątki tysięcy robotników. Siły kontrrewolucji nie próżnowały np. nocą 5 grudnia 1918 r. silny oddział wojskowy napadł na komisariat Czerwonej Gwardii w Dąbrowie Górniczej w dzielnicy Ksawera, zabierając broń i inny sprzęt. W tej sytuacji doszło do protestu ludzi pracy i komendant okręgowy w Będzinie oświadczył, że napad na Czerwoną Gwardię był aktem samowoli i zostaną wyciągnięte wobec winnych konsekwencje w postaci kar. W końcu burżuazja odniosła nad ludem zwycięstwo, głównie dzięki zdradzie ze strony PPS Prawicy. 22 grudnia 1918 r. żołnierze zastrzelili Władysława DYLĄGA, przedstawiciela Komitetu Wykonawczego Rady Delegatów Robotniczych za odmowę zdjęcia czerwonej kokardy-odznaki czerwonogwardzisty. Władze nie zdecydowały się na rozprawę z ruchem rewolucyjnym w Zagłębiu, natomiast główne uderzenie skierowały przeciwko Czerwonej Gwardii, która swym istnieniem symbolizowała dążenia wyzwoleńcze klasy robotniczej i stanowiła widomy znak jej siły. Okrzepłe państwo burżuazyjne przystąpiło wiosną 1919 roku do zdecydowanej kontrakcji przeciwko ruchowi rewolucyjnemu.
Przy pomocy prawicy PPS i innych partii zlikwidowano Rady Delegatów Robotniczych. W lipcu 1919 roku przestała istnieć RDR Zagłębia Dąbrowskiego. Ale nie oznaczało to - zakończenie walki Zagłębia z kapitalizmem i nazwa „Czerwone Zagłębie" po dzień dzisiejszy wyróżnia ten region kraju, jako bastion świadomości proletariackiej i oporu przeciwko kapitalistycznemu panowaniu. Doświadczenia nabyte w walkach rewolucyjnych o godność ludzi pracy najemnej i obalenie kapitalistycznego wyzysku, jakie toczono w okresie całego istnienia II RP, przydają się również dzisiaj, gdy w 1989 r. siłom burżuazyjnym udało się doprowadzić do restauracji kapitalizmu. Burżuazja i jej sprzymierzeńcy oszukali ludzi pracy za pomocą haseł głoszących reformowanie socjalizmu. Jak przed dziesiątkami lat nie wystąpili jawnie z programem kapitalistycznym a dzięki swym podstępnym manipulacjom zdołali zdobyć zaufanie zdezorientowanych mas pracujących i powrócić do władzy.
Zagłębie jest traktowane w III RP bezwzględnie, jeżeli chodzi o bezrobocie i nędzę będące wyznacznikami „nowego" ustroju. Dzieje się tak, jakby w niepisanym prawie „odwetu klasowego". Nie można spodziewać się skutecznej obrony interesów ludzi pracy ze strony socjaldemokracji, mimo jej szumnych zapewnień wyborczych i skądinąd prospołecznego programu.
W Zagłębiu nadal żyje duch „Czerwonej Gwardii" i działająca na tym terenie organizacja partyjna KPP odważnie kontynuuje dzieło swych wielkich poprzedników. Tacy wypróbowani działacze partyjni, jak Marian Indelak* Jerzy Majczak, Stefan Mora i inni, oraz ich działalność partyjna i społeczna dowodzą, że burżuazja nie jest w stanie pokonać idei komunizmu i utrwalić swego przejściowego zwycięstwa nad proletariatem.


http://www.geocities.com/kunicki1886/102albin.htm
Forum mieszkańców Środuli - http://www.forum-srodula.pl
Avatar użytkownika
Posty: 231
Dołączył(a): N, 7 września 2008, 09:21
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
PostNapisane: Pn, 1 grudnia 2008, 01:07
Artur Żak napisał(a):Tekst pochodzi ze strony Komunistycznej Partii Polski - http://www.kompol.org/


Co się dziwić... Partia z Dąbrowy Górniczej. Zawsze byłem ciekaw gdzie dokładnie mają siedzibę, ale jedynie w Statucie wyczytać można, że w Dąbrowie Górniczej.

W ogóle artykuły jakie przytoczyłeś ciekawe są. Przeczytałem i zachciało mi się szukać innych.
Avatar użytkownika
Posty: 2832
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 22:20
Lokalizacja: Środula
PostNapisane: Wt, 2 grudnia 2008, 17:11
to teraz trochę suchych informacji :

Czerwone Zagłębie – określenie używane w odniesieniu do Zagłębia Dąbrowskiego podkreślające silne związki regionu z ruchem robotniczym.
Zagłębie było na przełomie XIX i XX wieku najbardziej uprzemysłowionym regionem na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim. Tutaj duże wpływy miała Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy, tu także na fali strajków w 1905 doszło do utworzenia krótkotrwałej "Republiki Zagłębiowskiej".
W dwudziestoleciu międzywojennym wpływy lewicowe nie malały, dużą rolę odgrywała na tym terenie Polska Partia Socjalistyczna. Po II wojnie światowej tradycje lewicowego "Czerwonego Zagłębia" znacznie eksponowano, szczególnie w okresie, kiedy I sekretarzem PZPR był wywodzący się stąd Edward Giere

oraz wypowiedzi W.Wożniczki : http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3732823.html

Nie wiadomo, jak by się potoczyła historia Polski, gdyby na początku I wojny światowej Józef Piłsudski ze swoimi legionistami wkroczył do Zagłębia - mówi prof. Zygmunt Woźniczka.
Prof. Zygmunt Woźniczka: - Dzięki Sztygarce w Dąbrowie Górniczej silna była inteligencjaJózef Krzyk: Przez kilkadziesiąt lat PRL-u komunistyczne władze mówiły o tradycjach "czerwonego Zagłębia". To była prawda czy mit?
Zygmunt Woźniczka*: Z tym „czerwonym Zagłębiem” nie było przesady. Tyle tylko, że ta nazwa to w głównej mierze zasługa silnych wpływów Polskiej Partii Socjalistycznej, zaś o tym już w czasach PRL-u najczęściej nie mówiono. Eksponowano za to znaczenie Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy. To znacząca różnica, bo pierwsza z tych partii walczyła o niepodległość Polski, z niej się wywodzili Józef Piłsudski oraz wielu polityków II Rzeczypospolitej. Dla drugiej z tych partii od niepodległości ważniejsza była zaś - mówiąc w największym uproszczeniu - rewolucja.
To oni organizowali słynną republikę zagłębiowską w 1905 roku?
To były oddolne strajki. Na kilka dni car się wycofał. Miejscowi fabrykanci byli tak przerażeni, że uprosili go, aby w Będzinie wybudował koszary. Car się zgodził, ale pod warunkiem, że za budynek, w którym stacjonował pułk kozaków, zapłacą sami fabrykanci. Te koszary służyły w okresie międzywojennym polskiemu pułkowi artylerii lekkiej.


oraz (fragmenty) S.Radka na stronie Kubu Zagłębie Sosnowiec : http://www.zaglebie.sosnowiec.pl/region ... php3?idw=8



Część pierwsza. Przed Rewolucją 1905 r.

(...) Buntownicza myśl socjalistyczna na teren Zagłębia Dąbrowskiego przyniesiona została w latach 1892-94 przez uczniów szkoły sztygarów w Dąbrowie. Oni to otrzymywali lub przywozili tutaj paczki "bibuły" - odezwy i pisma - nocną porą najczęściej nad ranem , rozklejali je na murach kopalń, na słupach i rozrzucali na ścieżkach i drogach , którymi robotnicy szli do roboty. Robotnicy kartki te podejmowali , czytali i radzili w cichości, sekretnie o sprawach w tych kartach opisanych. Tak szerzyła się nowa, "dobra wieść" o wyzwoleniu pracy, o wyzwoleniu Polski i - całego świata (...) .

(...) Jeżeliby szło o zaszczyt pierwszeństwa , co do początków ruchu robotniczego , to należy się on dzielnicy Zawiercie . Ruch socjalistyczny wśród robotników, rozpoczął się już 1889 r. Ruch ten zapoczątkowali trzej praktykanci , później majstrowie fabryki Towarzystwa Akcyjnego "Zawiercie" (...) .

(...) W połowie kwietnia 1894 r. wybuchł strajk z powodu nędznych zarobków na kopalni "Piaski" . Pracowało tu 500 robotników. Po dwóch dniach strajku podwyższono zarobki od 1 do 2 kopiejek od wózka.
Również wskutek nędznych zarobków wybuchł strajk w fabryce „Fitzner-Gamper” w Sosnowcu. Robotnicy w liczbie 815 żądali podwyżki , nie zważając na to, że już tylko na skutek przygotowań do strajku, gubernator piotrkowski Miller, kazał w całym Zagłębiu rozkleić ogłoszenie, w którym cytuje paragrafy kodeksu karnego, odnoszące się do strajków, zabrania zgromadzania się i zapowiada...nie tylko nie dopuszczę do podwyższenia płac buntującym się ale w ogóle do polepszenia bytu strajkujących ze strony zarządu kopalń i fabryk, ale nawet nie pozwolę na przystąpienie do rozpatrzenia przez nich żądań, aż do zupełnego stłumienia buntu i dobrowolnego powrócenia robotników do opuszczonych przez nich zajęć . Mimo to jednak robotnicy zastrajkowali. Zastrajkować musieli, bo nie chciano wysłuchać ich żądań. Wtedy na miasto wpuszczono kozaków, którzy tłukli każdego, kto się pod nahaj nawinął. Wobec tego nacisku 500 robotników, pruskich poddanych , wróciło do pracy a na drugi dzień pracowali już wszyscy. Po strajku podwyższono o 1 kopiejkę na godz. tym, co się dobrowolnie do dyrektora zgłosili, ale na jesieni wydalono dyrektora - ogólnie znienawidzonego przez robotników - i na skutek nowych żądań skrócono czas pracy o 1 godzinę. Niezależnie od tego sprawę strajku rozpatrywał Sąd Okręgowy i ośmiu robotników skazał na 2 miesiące więzienia, dwóch na jeden miesiąc, dwóch na dwa tygodnie i dwóch na tydzień. Lecz mimo tych represji pod koniec kwietnia wybuchł w fabryce Dietla, u którego pracowało 2000 robotników. Dzień roboczy był tu 13-godzinny. Postanowiono żądać albo skrócenia pracy o godzinę , albo podwyższenia płacy za tę 13 godzinę. Po dwóch dniach strajku podwyższono płacę za tę godzinę od 5 do 15 kopiejek każdemu w stosunku do zarobku (...).

(...) W Hucie Bankowej strajkowali robotnicy przy wielkich piecach, żądając odpoczynku niedzielnego. Robotniczy Komitet Dąbrowski wydał w tej sprawie odezwę. W pierwszy i drugi dzień świąt Wielkiej Nocy spusty robili dyrektorzy i inżynierzy. Od samego początku wkroczyła policja, naczelnik powiatu, kozacy, gubernator Miller i zaczęto aresztowania. Pięćdziesięciu robotników wydalono z pracy. Strajk upadł. Niedzielnego odpoczynku nie wywalczono , lecz pozostali otrzymali podwyżkę od 5 do 15 kopiejek za szychtę. W tym celu rozpoczęli agitację Narodowi Demokraci , lecz rychło przerwali działalność, gdy wsypał się w Dąbrowie sztygar Czesław Sobolewski z dużym transportem literatury narodowej, a koło Modrzejowa Hartman, który niósł broszury od Sobolewskiego (...).

(...) Otóż podczas pertraktacji robotników z administracją, jeden z młodych sztygarów zwrócił uwagę na dwóch górników, bardziej rozgarnietych i zakomunikował o tym Filipowiczowi. wydelegowano więc młodego Rutkiewicza i ten rzeczywiście nawiązał ścisły kontakt z owymi górnikami. Byli to Polakiewicz i Garncarz. Później przybył Paweł Saternus, obecnie ( pisane w 1928 -przyp. red.) już stary, wypracowany górnik, były więzień polityczny; który na wiadomość, że ministerialna komisja kwalifikacyjna odmówiła mu prawa do emerytury, nie chcąc być nikomu ciężarem podciął sobie żyły w celu samobójczym. Ci tędy trzej , oraz Majer, Suchecki z Huty Bankowej i Czarny od Gampera, wraz z Filipowiczem i Rutkiewiczem - uczniami ze szkoły sztygarów w Dąbrowie - stanowili jądro ruchu, zaczątek organizacji, z której pokrótce miała się rozwinąć silna partia robotnicza (PPS , przyp. red.). Na razie jednak pierwsze kółko robotnicze było bardzo mało ruchliwe i bez śmielszej inicjatywy. Ale traf chciał, że Filipowiczowi zachciało się nowych butów. Zrobił mu te buty szewc Fedorowicz. Przy tej okazji zawarli ze sobą przyjaźń i Fedorowicz stał się socjalistą i głównym organizatorem. Miał mnóstwo znajomych i potrafił te znajomości świetnie wykorzystywać. Dzięki niemu nawiązano kontakt z dzielnica Sielec i 28 stycznia zorganizowano w Sosnowcu pierwszy pochód "Proletaryatu" . Na zebraniu tym , znalazło się trzech młodych ludzi, później bardzo dzielnych, mianowicie Bolesław Berger od Schoena, Orlik od Dietla i Lipiński od Fitznera- Gampera . Szewc Fedorowicz tymczasem nie ustawał w agitacji i wkrótce pozyskał dla partii zatwardziałego klerykała, ale o ogromnej duszy i żadnego czynu, robotnika z Huty Bankowej, niejakiego Stroińskiego. Było to już w roku 1897. Oto jak w swoich wspomnieniach piszę o nim jeden z twórców organizacji zagłębiowskiej , Jan Rutkiewicz: "Idea walki robotniczej o Królestwo Boże na ziemi, opromieniona dążeniem do niepodległości, załamując się w duszy ognistej a wierzącej w potęgę przysięgi kościelnej - dała w rezultacie Stroińskiemu łatwy szablon organizacyjny . Należy tylko wielką ilość ludzi zaprzysiądz i przeprowadzić przez masowe zebrania, a wtedy w Hucie Bankowej wszystko zrobić będzie można. I tak się stało. Co Stroiński i jego pomocnicy zaprzysięgli w dzień, to wieczorem już było na masówce, na Zielonej w lasku pod "Florą", pod "Janem" za "Mortimerem". (...) Na masówkach tych głównie przemawiali Filipowicz i Ćwierciakiewicz.
- O czym wy na tych masówkach mówicie? - zainterpelował raz Rutkowskiego członek Centralnego Komitetu Robotniczego Stanisław Wojciechowski , późniejszy prezydent Polski gdy go spytał, idąc ze stacji w Sosnowcu z koszem pełnym 1-go numeru Górnika (organ prasowy PPS-u , przyp. red.)
- O socjalizmie - odparł urażony Rutkiewicz
- No i co? Słuchają Was? Chodzą chętnie?
Aż i sam zaciekawił się do tych zebrań i 1-go Maja 1897 r. przemawiał na zgromadzeniu delegatów kopalń i fabryk, w lesie pod Niemcami (Ostrowy Górnicze).
A zapytany potem o wrażenie odparł : "Tak to nie jest szczeniakowate zebranie" . Tak mu zaimponowali górnicy, którzy wówczas nosili długie, potężne brody.
Pod wpływem tej agitacji ton życia robotników znacznie się podniósł i to do tego stopnia , że okazała się konieczność podziału organizacji na dwa ogniska : w Sielcu i w Dąbrowie. Oba ogniska otrzymywały już po 250 egzemplarzy "Górnika". Sielecka organizacja prowadziła już kółka agitatorów, którym wykładano program partyjny, historię i ekonomię polityczną. Szybko rosła świadomość klasowa robotników , a poczucie solidarności pozwalało im coraz śmielej upominać się o swoje prawa. W tym roku wyszły jeszcze trzy numery "Górnika" w ilości 450 egzemplarzy . Było to bardzo mało, ale trudności techniczne ( "Górnik" był drukowany w Wilnie, w tajnej drukarni), nie pozwoliły uczynić zadość zapotrzebowaniu. Później zwiększono nakład do tysiąca i więcej egzemplarzy . Przez długi czas "Górnik" był jedynym pismem Zagłębia (...).

Ciąg dalszy nastąpi.

Ĺšródło :
St. Radek: „Rewolucja w Zagłębiu Dąbrowskim”, Sosnowiec 1993.
Forum mieszkańców Środuli - http://www.forum-srodula.pl
Avatar użytkownika
Posty: 2832
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 22:20
Lokalizacja: Środula
PostNapisane: Wt, 2 grudnia 2008, 17:25
czy to ci sami czerwoni ??? http://www.wspolnota-polska.org.pl/inde ... d=b01_11_4

Epitafium pomordowanym w 1938 roku przez NKWD mieszkańcom Wierszyny

Geneza dobrowolnego wychodźstwa chłopów z ziem Królestwa Polskiego na Syberię sięga lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX wieku. W pracy "Zesłanie i katorga na Syberii w dziejach Polaków 1815-1914" E. Kaczyńska podaje, że w 1877 r. na Syberii mieszkało ok. 10 tys. Polaków, w 1881 - przekroczyło Ural ok. 5 tys., a w roku 1882 prawie 5,7 tys. Osadnictwo na Syberii było kontynuowane z przerwami do wybuchu pierwszej wojny światowej w 1914 r. i stanowiło część wielkiej agrarnej akcji kolonizacyjnej Syberii i Dalekiego Wschodu. Władze carskie, chcąc przeciwstawić się rosnącej fali emigracyjnej Polaków do Europy Zachodniej i Ameryki, starały się odwrócić ją na wschód. Szczególne nasilenie tej akcji nastąpiło po rozpoczęciu budowy Kolei Transsyberyjskiej w 1891 r. Ponadto rząd carski, poprzez zaludnienie Syberii, dążył do zażegnania kryzysu panującego na wsi rosyjskiej w europejskiej części imperium. Ruch migracyjny nasilił się w czasie rządów premiera Piotra Stołypina (1906-1911), kiedy to władze pozwoliły na wolne osadnictwo za Uralem. Już ukaz carski z 1899 r. zezwalał na swobodny wybór miejsca osiedlenia.

Załamanie gospodarcze, będące następstwem rewolucji 1905-1907, w Królestwie Polskim wpłynęło stymulująco na szerszy zakres migracji chłopów i robotników wywodzących się ze stanu chłopskiego. Syberia nie była już postrzegana jako miejsce zesłań i katorgi. Stawała się terenem wolnego osadnictwa, pożądanym miejscem pracy dla wielu specjalistów, a nawet miejscem robienia kariery. Znacznie wcześniej niż chłopi osiedlali się na Syberii emerytowani wojskowi, lekarze, urzędnicy, przedsiębiorcy i inżynierowie. Chłopski ruch migracyjny objął swoim zasięgiem gubernie: kielecką, płocką, radomską, piotrkowską, a także okręg łódzki i Zagłębie Dąbrowskie oraz niektóre regiony guberni kaliskiej, siedleckiej i lubelskiej.

"Gorączka syberyjska" - jak określono wówczas ten pęd do emigracji za Ural - spotkała się z przeciwdziałaniem ze strony polskiej inteligencji postępowej i duchowieństwa katolickiego, uważających ten ruch za wielce szkodliwy dla polskiego narodu. Sprzyjała mu jednak propaganda carska i napływające do kraju bardzo przesadzone informacje od tych, którzy wyjechali. Należy jednak obiektywnie stwierdzić, że rosyjskie władze przesiedleńcze przestrzegały wychodźców przed trudnościami, jakie ich czekały na Syberii.

Polscy chłopi zakładali swoje gospodarstwa (o powierzchni 15 dziesięcin, tj. około 16 ha) na ostatkach wolnej ziemi, której jeszcze nie zasiedlili chłopi rosyjscy lub osadnicy z ziem przygranicznych. Akcja osiedleńcza prowadzona była w czterech guberniach syberyjskich: tobolskiej, tomskiej, jenisejskiej i irkuckiej oraz w Kraju Stepowym (w Kazachstanie) i na Dalekim Wschodzie (w Kraju Nadamurskim i w rejonie Władywostoku). Osadnicy, którzy nie potrafili przystosować się do bardzo trudnych warunków syberyjskiego rolnictwa, podejmowali pracę w kopalniach węgla kamiennego Czeremchowa, w rzemiośle w Irkucku i warzelni soli w Usolu Syberyjskim, a przede wszystkim na Transsyberyjskiej Magistrali Kolejowej. Niektórzy z nich, zawiedzeni zastanymi warunkami, wracali do kraju. Natomiast ci, którzy przetrwali, budowali w miejscu przesiedlenia kościoły, domy modlitewne i szkoły. Bardzo pozytywną rolę integrującą Polaków na Syberii odegrały parafie rzymskokatolickie, których kapłani docierali - przynajmniej raz w roku - do każdej osady, gdzie mieszkało choćby kilku Polaków. Niektóre z tych osad dynamicznie się rozwijały, tworząc duże polskie centra i wioski nazywane często polskimi koloniami.

Wierszyna

Typowym przykładem tego zjawiska jest założona w 1910 r. we Wschodniej Syberii (145 km na północny wschód od Irkucka) polska wieś Wierszyna, która przetrwała do naszych czasów w prawie niezmienionej postaci. Malownicze otoczenie wioski położonej w dolinie rzeczki Idy, na pobrzeżu syberyjskiej tajgi i otoczonej pobliskimi wzgórzami (wierszynami) nie przypadkowo urzekło polskich osadników z Zagłębia Dąbrowskiego. Dlatego trudno się dziwić, że ten zakątek Syberii wybrali w 1910 r. na miejsce swojego osiedlenia.

Pierwsze zabiegi o wyjazd na Syberię podjęło 260 rodzin z Zagórza, Gdzichowa i Gołonoga. W sierpniu 1909 r. zwróciły się z prośbą do gubernialnych władz przesiedleńczych w Piotrkowie Trybunalskim o umożliwienie wyjazdu na Syberię ich delegatów (hodoków), wybranych spośród mieszkańców tych wsi, w celu znalezienia ziemi na osiedlenie. Odpowiedź, jaką otrzymali z Wydziału ds. Włościańskich, nie była zachęcająca, gdyż zalecała wstrzymanie się z wyjazdem do wiosny 1910 r. Nie zrazili się jednak odmową i 16 października 1909 r. ponownie zwrócili się z zapytaniem: Czy w 1910 r. będą wyznaczone działki dla przesiedleńców i czy już mogą się starać o uzyskanie zezwolenia na przesiedlenie w rejon Tomska, Omska, Nikolska lub Czelabińska w Syberii Zachodniej? Ze względu na ubóstwo nie mogli zgodnie z przepisami wybrać na "hodoków" jednego przedstawiciela na 10 rodzin, więc wybrali jedynie czterech na 260 rodzin. Mieli to być: Antoni Breszko, Eugeniusz Żurawski, Teofil Kłyk i Franciszek Jałowiecki ze wsi Dańdówka, gmina Zagórze, powiat Będzin. Prośbę tę podpisały 133 osoby. Ale i tym razem sprawa się skomplikowała. 30 lutego 1910 r. wójt gminy Zagórze poinformował górników kopalni w Niwce, że gubernator piotrkowski cofnął przywilej wolnego przejazdu dla przesiedleńców i zarzucił górnikom brak przygotowania fachowego do gospodarowania na ziemi syberyjskiej. Górnicy jednak przekonywali władze, że w większości są pochodzenia chłopskiego i że sobie poradzą. W związku z tym wybrali dwóch przedstawicieli z kopalni "Jerzy" (Tomasza Buncewicza ze Strzemieszyc i Ludwika Solasa z Pogoni), którzy w ich imieniu dwukrotnie jeździli do Głównego Zarządu Przesiedleńczego w Petersburgu, by przekonać urzędników o celowości ich wyjazdu na Syberię. Interwencja widocznie odniosła skutek, gdyż Zarząd zaproponował delegatom górników wyjazd do Irkucka, żeby na miejscu mogli się zapoznać z sytuacją. Pobyt w okolicach Irkucka musiał widocznie wywrzeć na nich pozytywne wrażenie, gdyż zaraz po ich powrocie w kwietniu 1910 r. zapisało się na wyjazd 1745 osób, z 321 rodzin z Konstantynowa, Zagórza, Klimontowa, Niwki i Dańdówki, a miejscem ich osiedlenia miały być gubernie jenisejska i irkucka. Gubernia irkucka, zwłaszcza jej część północno-zachodnia, była szczególnie atrakcyjna dla górników z Zagłębia Dąbrowskiego, gdyż oprócz ziemi znajdowały się tam kopalnie węgla kamiennego (rejon Czeremchowa), których jednym z właścicieli był polski przedsiębiorca - inżynier Ignacy Sobieszczański, chętnie zatrudniający Polaków. Na wyjazd do guberni irkuckiej - według komisarza włościańskiego z Zagłębia Dąbrowskiego - wyjechało w 1910 r. 56 delegatów, aby wybrać ziemię dla 450 rodzin (1281 mężczyzn i 1130 kobiet), a do guberni jenisejskiej 22 hodoków po ziemię dla 240 rodzin (595 mężczyzn i 592 kobiet). Wysłannicy ci byli delegatami robotników z huty "Katarzyna" w Sielcu oraz górników kopalni "Mortimer" i "Saturn" w Dąbrowie Górniczej.
Jednym z delegatów, który wybierał działki w Wierszynie, był Michał Tasiński (vel Fasiński) ojciec pani Antoniny Wiktorowskiej, która wspomina:

"Kiedy ojciec był młody, to pracował po dworach, a później wyjechał do Zagłębia Dąbrowskiego i pracował na kopalni w Niwce, gdzie był bardzo potłuczony i za uszkodzenie [ciała] dostał jakieś tam pieniądze, a pracował w kopalni 25 lat, a praca nie była taka jak teraz mechanizirowana. A potem podmówił kolegów i zorganizował ten wyjazd. Na początku przyjechało 80 rodzin, to jest w 1910 r., niektórzy z nich powyjeżdżali nazad, coś się im nie spodobało, a potem w 1911 i 1912 r. jeszcze przyjechało kilka rodzin i tak pomału dorabiali się na tej Wierszynie (a to była na początku nie Wierszyna, a Trubaczejewski Uczastok). Z początku nas przycieśniali te mieszkańcy, co tutaj mieszkali, bo im odeszły pola i łąki dla nas, te, co oni zajmowali, ale potem przyjechał z rządu naczelnik i przykazał im, aby się to więcej nie powtórzyło i tak pomału się wszyscy dorabiali, a wyrabiali też u tych mieszkańców (czyli Buriatów). Na początku kiedyśmy przyjechali, to pod odkryte niebo, ile deszczu padało z nieba, to wszystko na nas, także nieraz nie było gdzie głowy przytulić, a potem dopiero na zimę zebraliśmy się do ziemianek wybudowanych w ziemi, a z początku mieszkaliśmy w bałaganach, czyli w budach zrobionych z brzozowych gałęzi, tak było i chłodno, i czasem głodno, ale jakoś się wszystko przeżyło" (D. Sidorski, "Zielony ocean", s. 191).

Wyjeżdżając na Syberię trzeba było mieć oszczędności w wysokości 300-500 rubli na zagospodarowanie się w nowym miejscu zamieszkania oraz bilet kolejowy. Przesiedleńcy mogli zabrać ze sobą wszystko co potrzebowali, w tym rzeczy i prowiant na drogę, sprzęty domowe, narzędzia gospodarskie i rolnicze oraz nasiona warzyw, ziarna zbóż, ziemniaki, a nawet konie, krowy i drobny inwentarz. Przejazd odbywał się w wagonach towarowych, przystosowanych do przewozu ludzi z dobytkiem, używanych często do transportu wojska.

Podróż do Czeremchowa nad Angarą (ok. 130 km na północ od Irkucka) trwała prawie dwa tygodnie. Na stacji docelowej urzędował naczelnik włościański ds. przesiedleńczych, u którego wychodźcy załatwiali swoje życiowe sprawy. Mogli zaopatrzyć się w narzędzia rolnicze i nasiona oraz wziąć kredyt. Wreszcie po otrzymaniu zapomogi w wysokości 60-100 rubli na rodzinę ładowali swój dobytek na wynajęte od miejscowych dwukołowe wozy (tielegi) i po pokonaniu promem w Świrsku Angary ciągnęli wzdłuż rzeczki Idy do odległego o 100 km miejsca osiedlenia.

Po przybyciu na miejsce przydzielono im działki osiedleńcze, których nie można było sprzedać, a jedynie przekazać dzieciom. Ziemia zwolniona była przez 5 lat z podatków, a przez następne 5 płacono połowę określonej sumy. Z raportu proboszcza parafii irkuckiej ks. Pawła Bulwicza, z 24 września 1911 r. do metropolity Kościoła katolickiego w Petersburgu wynika, że Polakom z Zagłębia przydzielono 203 działki po 15 dziesięcin (po ponad 15 ha). Ziemia wybrana przez Polaków nie nadawała się od razu pod uprawę, gdyż znajdowała się na zboczach pobliskich wzgórz, a ponadto należało ją przystosować. Według księdza Bulwicza Polacy "przegłodowali zimę w ubiegłym roku, będą głodować i w tę, a to dlatego, że nie wszystkim starczy zaoranych kawałków i że nie mieli oni nijakiej pomocy tak w sprzedaży lasu na szpały, ani gontów, smoły, dziegcia itd." (W. Masiarz, "Mała Polska Ojczyzna", s. 43).

Jak wynika z zachowanego w Państwowym Archiwum Obłastii Irkuckiej (GAJO) protokołu z zebrania Wierszyńskiej Wspólnoty Wiejskiej z 13 lutego 1911 r. w sprawie przyznania przez władze oświatowe zapomogi w wysokości 3000 rubli na budowę jednoklasowej szkoły elementarnej, w Wierszynie istniało już 59 gospodarstw rodzinnych (byli to pierwsi osadnicy), z których 49 mężczyzn uczestniczyło w zebraniu, gdyż podpisali się imiennie pod protokołem. Wymieńmy więc ich nazwiska, gdyż część z tych ludzi lub ich krewni znajdą się w grupie rozstrzelanych przez NKWD w lutym 1938 roku. Byli to: Julian Bitniak, Piotr Bocek, Jan Broda, Franciszek Dale, Wojciech Derwisz, Andrzej Drążkiewicz, Michał Fasiński, Walenty Golczyk, Andrzej Januszek, Józef Jędrusik, Wincenty Kaleta, Paweł Kaleta, Wojciech Korczak, Walenty Kordel, Ignacy Kozioł, Maciej Krysa, Franciszek Kustosz, Władysław Kwiecień, Juliusz Lewandowski, Grzegorz Lipowiecki, Jan Lorek, Tomasz Łabuda, Karol Malinowski, Jan Maśląg, Stefan Michalski, Stanisław Miklas, Błażej Mirek, Stanisław Mitręga, Jan Molenda, Jakub Niedbała, Franciszek Nowak, Adam Pietrzyk, Karol Pośpiech, Tomasz Prentki, Józef Przybylski, Piotr Pyrz, Jan Raczek, Józef Raczek, Paweł Sadownik, Franciszek Sawicki, Stanisław Skowron, Stanisław Szlenzak, Andrzej Slepik, Tomasz Sowa, Klemens Walenza, Karol Wengler, Wojciech Żarnowiecki, Michał Żurek.

Starania wychodźców o przyznanie dotacji na budowę szkoły zostały uwieńczone sukcesem. Ministerstwo Oświaty Narodowej wyasygnowało 1500 rubli, Zarząd Przesiedleńczy 1400, co umożliwiło sfinansowanie budowy szkoły w lecie 1912 roku, a od września miejscowe dzieci w wieku od 7-12 lat w liczbie 67 (36 chłopców i 31 dziewcząt) mogły rozpocząć naukę. Pierwszymi nauczycielami byli Jan Krzyważnia i Bronisława Pokól, w latach 1917-1920 Stanisława i Wilhelm Garncarczykowie, po nich zaś Wacława i Bolesław Zakrzewscy.

Po raz drugi Wierszyńska Wspólnota Wiejska zebrała się 23 grudnia 1911 r., by ponownie uchwalić petycję do gubernatora w Irkucku o przyznanie dotacji w wysokości 3 tys. rubli - tym razem na budowę kościoła, pod którą podpisało się 55 osób. W tym czasie w Wierszynie było już 70 gospodarstw, w których mieszkało 359 osób (197 mężczyzn i 162 kobiety). Wśród podpisów pod prośbą figuruje 21 nowych nazwisk. Byli to ci, którzy nie uczestniczyli w zebraniu 13 lutego, jak i ci, którzy przyjechali do Wierszyny później (niektórzy z nich też znajdują się na liście rozstrzelanych przez NKWD). A oto nazwiska: Jan Grala, Stanisław Janaszek, Kazimierz Kania, Franciszek Konieczny, Józef Krzyważnia, Adam Kucek, Michał Lewocha, Teodor Mirek, Franciszek Olszak, Franciszek Pietras, Antoni Pietrzyk, Tomasz Pietrzyk, Franciszek Raś, Kacper Soja (późniejszy główny oskarżony), Ignacy Szlenzak, Jan Stemplowski, Walenty Wałek, Michał Wlazło, Stanisław Wlazło, Stanisław Zapała, Grzegorz Zieliński.

Zgodę na budowę kościoła uzyskali mieszkańcy Wierszyny 4 września 1912 r. i przez dwa lata z powodzeniem kontynuowano budowę. Wybuch pierwszej wojny światowej spowodował, że poświęcenie kaplicy p.w. Świętego Stanisława Biskupa mogło się odbyć dopiero po jej zakończeniu, czyli 14 maja 1918 r. Dokonał tego dziekan irkucki ks. Kazimierz Wańkowicz, któremu kaplica podlegała pod względem organizacyjnym.

Mijały lata i do Wierszyny przybywali nowi osadnicy, pojawiały się więc nowe nazwiska: Figura, Garncarczyk, Łyda, Wiktorowski, Zakrzewski i inni. Rodzili się nowi i umierali starzy jej mieszkańcy, którzy z władzami miejscowymi rozmawiali po rosyjsku, a w domu i między sobą po polsku. Dorabiali się ciężką pracą. Budowali nowe domy i budynki gospodarcze, w których gromadzili obfite zbiory, hodowali bydło i trzodę chlewną. Na przykład bardziej przedsiębiorczy Józef Kania dorobił się młyna wodnego, a Walenty Figura - młyna i tartaku. Polityką się nie zajmowali, a o wojnach, rewolucji i obaleniu cara dowiadywali się z opowiadań i gazet.

Władzę radziecką w guberni irkuckiej zaczęli wprowadzać bolszewicy od grudnia 1917 r., by na dobre ją zorganizować po wyparciu kołczakowców i wojsk interwencyjnych na Daleki Wschód. Po podpisaniu 24 lutego 1921 r. układu polsko-rosyjskiego o repatriacji, do Polski wyjechało z Wierszyny 6 rodzin. Pozostający na miejscu musieli dostosować się do nowych realiów.

Anatomia zbrodni

Nadeszły lata trzydzieste, lata wielkiej stalinowskiej kolektywizacji, rozkułaczania, demaskowania wrogów klasowych i ateizacji. W początkach 1931 r. pojawił się w Wierszynie agitator - aktywista bolszewicki, który przy pomocy miejscowych działaczy WKP(b) miał zorganizować w Wierszynie kołchoz, nazywany wówczas artelem, do którego początkowo zapisało się 31 biedniejszych włościan. Działacz ów sporządził na użytek nowej władzy raport, odzwierciedlający stan "polskoj dieriewni Wierszyno" na dzień 15 kwietnia 1931 r., czyli tuż przed kolektywizacją.

Z powyższego raportu wynika, że na początku 1931 r. zamieszkiwały Wierszynę 93 polskie rodziny, liczące 428 osób. Z tej liczby - stosując ówczesne kryteria oceny - 51 gospodarstw (232 osoby) było biedniackich, 40 średniackich (179 osoby), z których 10 zaliczono do dostatnich (niektórzy z nich posiadali żniwiarki, a nawet siewnik). We wsi były też dwa gospodarstwa urzędnicze (liczące 12 osób) oraz 6 parobków. Ogólny areał zajęty pod uprawę ziemi liczył 230 ha. Mieszkańcy Wierszyny uprawiali głównie żyto, jęczmień, owies, groch, ziemniaki, a nawet pszenicę (uważaną w warunkach syberyjskich za luksus). Swoje zbiory sprzedawali z reguły w Rejonowym Związku Rolniczym w Czeremchowie. Inwentarz żywy gospodarstw liczył w tym czasie 152 konie, 247 krów, 35 owiec, 11 świń i 58 prosiąt.

W początkach 1931 r. w ramach walki z analfabetyzmem zorganizowano w Wierszynie naukę pisania i czytania (oczywiście po rosyjsku), którą pobierały 42 osoby. Naukę prowadził miejscowy nauczyciel Marcin Golczyk. W trzyklasowej szkole elementarnej uczyło się 62 dzieci: w klasie I w wieku od 7 do 10 lat - 40, a w klasach II i III od 10 do 14 lat - 22. Świadczyło to na korzyść nowej władzy, która, w odróżnieniu od czasów carskich, nie zabraniała też nauki języka polskiego. Kontakty z Polską utrzymywali mieszkańcy Wierszyny za pomocą listów, wysyłanych zimą i otrzymywanych latem.

W 1932 r. z inicjatywy działaczy WKP(b) zostały zorganizowane dwa kołchozy - "Czerwona Wierszyna" i "Czerwony Sztandar". Doszło do tego w wyniku oddolnej inicjatywy biedniejszej części mieszkańców Wierszyny. Bogatych zmuszono do wstąpienia wysokimi podatkami i jak wynika z akt procesowych o szpiegostwo i dywersję - również represjami. Do kołchozów została włączona prawie cała posiadana ziemia. Każdej rodzinie pozostawiono jedynie działkę przyzagrodową i jedną krowę. W 1934 r. bolszewicy zakazali nauki języka polskiego w szkole i odprawiania nabożeństw w miejscowym kościółku. W późniejszym okresie został on częściowo zburzony - wywieziono wyposażenie liturgiczne i zawalono wieżyczkę. Bolszewicy wprowadzili też świeckie obrzędy chrztów, pogrzebów i ślubów.

Największa jednak tragedia spotkała mieszkańców Wierszyny w listopadzie 1937 r.(1) , kiedy to Zarząd NKWD obłastii irkuckiej aresztował spośród nich 30 domniemanych wrogów władzy radzieckiej. W akcie oskarżenia zarzucono im, że: byli członkami polskiej organizacji kontrrewolucyjnej o charakterze dywersyjno-powstańczym, działającej w bohanskim rejonie w obłastii irkuckiej; prowadzili pracę kontrrewolucyjną; organizowali oddziały powstańcze w celu niesienia pomocy atakującym siłom interwentów i w ten sposób dążyli do osłabienia wojennej potęgi ZSRR w okresie działań wojennych.

W dalszej części aktu oskarżenia czytamy, że według planu przygotowywali się do: wystąpień powstańczych; fizycznej likwidacji wszystkich komunistów i chłopskich aktywistów - organizatorów kołchozów; niszczenia torów kolejowych w celu spowodowania katastrof pociągów wojskowych; wysadzania mostów kolejowych; paraliżowania linii telegraficznych i telefonicznych; podpalania obiektów przemysłowych i gospodarczych, mających ważne znaczenie obronne oraz burzenia traktów drogowych, by utrudnić poruszanie się po nich oddziałów Armii Czerwonej. W związku z tym dopuścili się przestępstw przewidzianych w paragrafach 58-1-a, 58-2, 58-II Kodeksu Karnego RSFSR (Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Radzieckiej).

Na końcu aktu oskarżenia widnieje dopisek, że niniejsza sprawa podlega rozpatrzeniu przez NKWD ZSRR. Pod aktem oskarżenia są dwa podpisy jego autorów: pełnomocnika Wydziału III, Oddziału I Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego NKWD - Radowskiego i naczelnika III Oddziału Zarządu NKWD obłastii irkuckiej - Troszyna, starszego lejtnanta bezpieczeństwa.

Analizując dwa niezbyt grube tomy akt "Po diełu Soja Kasper i drugije w kolczestwie 30 czełowiek" poznajemy nazwiska oskarżonych Wierszynian i ich dane osobowe, które podajemy w takiej formie, w jakiej zostały zapisane w aktach sprawy: 1. Soja Kasper, s. Jakuba, ur. 1880 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, niepiśmienny, nie karany. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" w obłastii irkuckiej, żonaty. Przyjechał do wschodniej Syberii w Rosji w 1910 r. jako przesiedleniec ze wsi Winiary w gubernii kieleckiej. Do aresztowania mieszkał we wsi Wierszyna w bohanskim rejonie w guberni irkuckiej. Przywódca Katolickiej Wspólnoty Religijnej we wsi Wierszyna. Zwerbowany w lipcu 1925 przez Antoniego Żukowskiego s. Józefa, księdza (proboszcza) parafii w Irkucku. Na polecenie Żukowskiego prowadził pracę kontrrewolucyjną w organizacji dywersyjno-powstańczej i w różnym czasie werbował mieszkańców wsi Wierszyna . Przez NKWD uważany za przywódcę spisku.

2. Wlazło Józef, s. Stanisława, ur. 1906 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował jako przewodniczący kołchozu "Czerwony Sztandar". Przyjechał do Rosji w 1910 r. ze wsi Niwka w guberni kieleckiej jako przesiedleniec, syn kułaka. Mieszka we wsi Wierszyna w bohanskim rejonie.

3. Wiktorowski Piotr, s. Aleksandra, ur. 1897 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Tarasz-Suzdal" na stanowisku kowala. Przyjechał do Rosji w 1910 r. ze wsi Strzemieszyce w guberni piotrkowskiej. W 1919 r. służył w Wojsku Polskim(3) i w legionach u Kołczaka. W 1932 za niewykonanie kontyngentu zbożowego skazany na rok robót przymusowych.

4. Nowak Karol, s. Franciszka, ur. 1894 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako szeregowy kołchoźnik, były kułak. Przybył do Rosji w 1910 r. ze wsi Żubrownica w guberni kieleckiej.

5. Kucek Antoni, s. Adama, ur. 1897 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" na stanowisku szewca. Do Rosji przyjechał jako przesiedleniec ze wsi Pacanów w guberni kieleckiej.

6. Lewocha Michał, s. Piotra, ur. 1886 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwony Sztandar". Do Rosji przyjechał ze wsi Lideża powiat końskie w guberni radomskiej.

7. Kaleta Innocenty (Wincenty), s. Andrzeja, ur. 1887 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako nocny stróż. Na Syberię przyjechał ze wsi Imielno powiat Jędrzejów w guberni kieleckiej.

8. Olszak Wiktor, s. Franciszka, ur. 1864 [?] w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie. Był członkiem WKP(b), lecz w 1933 r. został wykluczony z partii podczas czystki. Piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował jako kontroler gromadzenia zapasów zbożowych w bohanskim rejonie obłastii irkuckiej. Do Rosji przyjechał w 1911 r. ze wsi Wolniewo powiat Radom w guberni radomskiej. W 1920 uczestniczył w powstaniu kołczakowskim.

9. Soja Antoni, s. Kaspra, ur. 1906 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, skazany w 1932 r. na dwa lata pozbawienia wolności (rzekomo za gwałt), żonaty. Do aresztowania pracował jako sekretarz Wierszyńskiej Rady Wiejskiej bohanskiego Ajmaka(4). Do Rosji przyjechał w 1910 r. z rodzicami ze wsi Winiary w guberni kieleckiej. Jego ojciec Kasper jest tu głównym oskarżonym.

10. Raś Władysław, s. Franciszka, ur. 1898 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, słabo piśmienny, bezpartyjny. W 1933 r. skazany na mocy ustawy z 7 sierpnia 1932 na 10 lat ITL. Do aresztowania pracował w kołchozie "Tarasz-Suzdal", kułak. Przyjechał do Wschodniej Syberii ze wsi Modrzejów w guberni kieleckiej.

11. Wlazło Stanisław, s. Leona, ur. 1873 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, kułak, bezpartyjny, nie karany, żonaty. Do aresztowania mieszkał we wsi Wierszyna w obłastii irkuckiej. Po 1917 r. zajmował się handlem. W 1932 został skazany na 5 lat pozbawienia wolności za złośliwe niepłacenie powinności państwowych. W tym też roku jego gospodarstwo skonfiskowano.

12. Wiktorowski Antoni, s. Aleksandra, ur. 1904 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował jako szeregowy kołchoźnik w kołchozie "Czerwona Wierszyna". Przyjechał do Rosji ze wsi Niwka z guberni piotrkowskiej.

13. Golczyk Andrzej, s. Walentego, ur. 1889 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, bezpartyjny, słabo piśmienny, żonaty. Do aresztowania pracował jako listonosz. W latach 1925-1934 należał do WKP(b). Wyrzucony z partii za zerwanie państwowej kampanii politycznej i w 1935 skazany za to na 3 lata więzienia.

14. Myczko Zygmunt, s. Jana, ur. 1900 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie robotnicze, bezpartyjny, żonaty, słabo piśmienny. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako pastuch. W 1936 r. skazany na 1 rok przymusowych robót za kradzież chleba. Do Rosji przyjechał z powiatu będzińskiego z guberni piotrkowskiej.

15. Grzegorczyk Stanisław, s. Kaspra, ur. 1880 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwony Sztandar" jako ślusarz. Do Rosji przyjechał ze wsi Głuszyn powiat Brzeziny w guberni piotrkowskiej.

16. Kaleta Ignacy, s. Pawła, ur. 1908 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna". W 1934 skazany z paragrafu 74 kodeksu karnego RSFSR. 17. Stempniewski (vel Stemplowski) Jan, s. Jana, ur. 1884 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako koniuch (stajenny). Do Rosji przyjechał ze wsi Dąbrowa (obecnie Dąbrowa Górnicza) powiat Będzin w guberni piotrkowskiej. 18. Figura Walenty, s. Jana, ur. 1895 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, kułackie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako kowal. Do Wschodniej Syberii przyjechał jako przesiedleniec w 1913 r. ze wsi Czubrowce koło Olkusza w guberni kieleckiej.

19. Raczek Stefan, s. Jana, ur. 1902 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował jako cieśla. Były kułak, rozkułaczony w 1932 r. Do Rosji przybył w 1910 ze wsi Modrzejów powiat Będzin w guberni piotrkowskiej.

20. Raczek Jan, s. Jana, ur. 1904 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako cieśla. Były kułak, rozkułaczony w 1932 r. W 1933 zmuszony do wstąpienia do kołchozu "Czerwona Wierszyna". Do Rosji przybył z rodzicami w 1910 r. ze wsi Niwka powiat Będzin w guberni piotrkowskiej.

21. Raczek Władysław, s. Jana, ur. 1899 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwony Sztandar". Były kułak, w 1932 r. sądzony i skazany na 7 lat pozbawienia wolności za agitację kontrrewolucyjną. Do Wschodniej Syberii przybył ze wsi Niwka powiat Będzin w guberni piotrkowskiej.

22. Niedbała Jan, s. Jakuba, ur. 1899 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako brygadzista polowej brygady kołchozu. Do Rosji przybył ze wsi Radom w guberni radomskiej.

23. Kania Kazimierz, s. Mikołaja, ur. 1863 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, niepiśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna". Urodzony w mieście Będzinie w guberni piotrkowskiej, skąd przybył do Wschodniej Syberii w 1911 r.

24. Wcisło Maciej, s. Józefa, ur. 1888 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, żonaty. W 1933 r. sądzony i skazany na 3 lata pozbawienia wolności za odmowę obowiązkowej dostawy zboża. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna". Do Rosji przybył ze wsi Zimnodół powiat Olkusz w guberni kieleckiej.

25. Pośpiech Ryszard, s. Karola, ur. 1892 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, żonaty. W 1933 r. sądzony z paragrafu 61 Kodeksu Karnego RSFSR i skazany na 2 lata pozbawienia wolności. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna". Kułak, rozkułaczony w 1932 r. Do Wschodniej Syberii przybył w 1910 ze wsi Dańdówka w guberni piotrkowskiej.

26. Kania Józef, s. Kazimierza, ur. 1892 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako młynarz kołchozowego młyna. Do Wschodniej Syberii przybył ze wsi Bobrek powiat Będzin w guberni piotrkowskiej.

27. Janaszek Anna, c. Pawła, ur. 1873 w Polsce, Polka - obywatelka ZSRR, bezpartyjna, niepiśmienna, mężatka. W 1932 r. sądzona i skazana z paragrafu 61 Kodeksu Karnego RSFSR na 2 lata pozbawienia wolności. Kołchoźnica, była kułaczka. Ponownie sądzona w 1932 i skazana na 5 lat pozbawienia wolności. Tym razem za niewykonanie zobowiązań państwowych. Przybyła do Wschodniej Syberii ze wsi Miedziana Góra w guberni kieleckiej.

28. Figura Jan, s. Jana, ur. 1910 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, słabo piśmienny, nie karany, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna". Do Wschodniej Syberii przybył z rodzicami ze wsi Czubrowce koło Olkusza w guberni kieleckiej.

29. Molenda Władysław, s. Jana, ur. 1907 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, słabo piśmienny, żonaty. Do aresztowania pracował w kołchozie "Czerwona Wierszyna" jako cieśla. W 1933 r. sądzony za zerwanie obowiązkowych dostaw i skazany na 6 miesięcy ITR. Przybył do Wschodniej Syberii z guberni piotrkowskiej.

30. Konieczny Franciszek, s. Gabriela, ur. 1863 w Polsce, Polak - obywatel ZSRR, pochodzenie chłopskie, bezpartyjny, niepiśmienny, nie karany. Do aresztowania prowadził indywidualne gospodarstwo rolne.

Wymienieni wyżej mieszkańcy polskiej wsi Wierszyna po parodii śledztwa (takie odnosi się wrażenie po lekturze akt sprawy) przyznali się do zarzucanych im przestępstw. Nawet pobieżna analiza socjologiczna skazanych świadczy o tym, że byli to ludzie bardzo prości. Nie wszyscy umieli nawet pisać i czytać, co rażąco kontrastuje z aktem oskarżenia, którego zarzuty mogli zrealizować tylko ludzie w miarę wykształceni. Szaleństwa masowego terroru, jaki ogarnął Rosję sowiecką po lutowo-marcowym plenum KC WKP(b) 1937 r. niczym nie można wytłumaczyć, jak tylko paranoją ówczesnych przywódców ZSRR. Straszliwie cyniczne motto przyświecało czynownikom NKWD, które było powtarzane przy różnych okazjach, a którego autorem był komisarz ludowy spraw wewnętrznych ZSRR i generalny komisarz bezpieczeństwa państwowego Nikołaj I. Jeżow, że wszystkie narody ZSRR "dzielą się na trzy kategorie: uwięzionych, aresztowanych (będących w śledztwie) i podejrzanych".(5)

To właśnie N.I. Jeżow oraz Andriej J. Wyszyński jako prokurator ZSRR skazali na rozstrzelanie 30 mieszkańców Wierszyny. Świadczy o tym znajdujący się w aktach sprawy wypis z protokołu nr 719 z 6 stycznia 1938 r., z którego wynika, że ci dwaj towarzysze rozpatrzyli materiały obciążające niewinne oskarżonych, przedstawione przez Zarząd NKWD obłastii irkuckiej i zgodnie z rozkazem NKWD nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r. wydali postanowienie o rozstrzelaniu 29 mieszkańców wsi Wierszyna.(2) Liczący sobie wówczas 74 lata Franciszek Konieczny, syn Gabriela, zmarł 1 grudnia 1937 r. w szpitalu więziennym w Irkucku, choć jego śmierć mogła też być efektem brutalnego przesłuchania, o czym jednak akta milczą.

Egzekucja 28 skazanych na rozstrzelanie odbyła się 19 lutego 1938 r., o czym świadczą zachowane w aktach pisemne, imienne poświadczenia wykonania wyroków. W tym dniu nie został rozstrzelany jedynie Jan Raczek, syn Jana, urodzony w 1904 r. Nie udało mi się ustalić, co o tym zadecydowało. Jego egzekucja odbyła się 16 marca 1938 r.

Rehabilitacja

28 maja 1957 r. wpłynął do Kolegium Orzekającego ds. Karnych Sądu Najwyższego ZSRR "Protest z tytułu nadzoru sprawy K. Soja i inni w liczbie 30 osób, którzy na mocy postanowienia komisarza ludowego NKWD Jeżowa i prokuratora ZSRR Litwinowa z 6 stycznia 1938 r. zostali skazani z paragrafów 58-I-a, 58-2 i 58-II Kodeksu Karnego RSFSR na rozstrzelanie". Protest ten podpisany przez zastępcę prokuratora generalnego ZSRR D. Salina, uchyla postanowienie o rozstrzelaniu wymienionych w nim osób, a sprawę umarza na następujących podstawach:

1. Oskarżenie oparto jedynie na osobistych zeznaniach oskarżonych, którzy przyznali się, że każdy z nich był członkiem organizacji kontrrewolucyjnej, o charakterze dywersyjno- powstańczym działającej w bohanskim rejonie i jednym z uczestników Komitetu Syberyjskiego Polskiej Organizacji Wojskowej działającej pod przywództwem ks. Antoniego Żukowskiego, syna Józefa. Ponadto, że każdy z nich, jako zadanie organizacji, prowadził w kołchozie wśród kołchoźników różnorodną działalność kontrrewolucyjną. Miała ona polegać na oszczerczej agitacji oraz na dokonywaniu aktów dywersji.

2. Same zeznania oskarżonych nie mogą być jedyną podstawą aktu oskarżenia ze względu na ich bezpodstawność. W sprawie tej brak jest dowodów obiektywnie potwierdzających fakty działalności w bohanskim rejonie organizacji kontrrewolucyjnej, dywersyjno-powstańczej. Brak jest także dowodów potwierdzających praktyczną działalność kontrrewolucyjną skazanych.

3. W aktach sprawy, oprócz protokołów przesłuchań oskarżonych, nie ma innych dokumentów, takich jak zeznania świadków oraz obiektywnych dowodów, na podstawie których można by było dopatrywać się faktów umyślnego niszczenia przez oskarżonych maszyn rolniczych, faktów nieterminowych i o niskiej jakości remontów tych maszyn, a także przypadków złej jakości prac polowych (orki, żniw) i niszczenia zbiorów.

4. We wszystkich protokołach przesłuchań oskarżonych znajdują się zapisy o prowadzeniu przez oskarżonych propagandy i agitacji kontrrewolucyjnej wśród kołchoźników, skierowanej przeciw ustrojowi radzieckiemu oraz przeciwko kierownictwu partii i państwa. Jednak w trakcie procesu nie ustalono, kto osobiście z oskarżonych, gdzie, kiedy i wśród kogo prowadził agitację antyradziecką. Nikt z obywateli, wśród których prowadzona była agitacja antyradziecka, nie został zidentyfikowany i przesłuchany. Żaden przypadek antyradzieckiej agitacji, zarówno we własnym śledztwie, jak i w procesie sądowym, nie został potwierdzony konkretnymi dowodami.

5. Oprócz tego w trakcie śledztwa naruszono następujące artykuły i paragrafy: III, 112 i 206 UPK RSFSR.

W konkluzji stwierdza się, że: "Biorąc pod uwagę fakt, że postanowienie w niniejszej sprawie wydano na podstawie niewłaściwych materiałów i kierując się artykułem 16 prawa o ustroju sądów ZSRR, związkowych i republik autonomicznych - proszę postanowienie NKWD i prokuratura ZSRR z 6 stycznia 1938 r. w stosunku do Kaspra Soji, Józefa Wlazły, Piotra Wiktorowskiego, Karola Nowaka, Antoniego Kucka, Michała Lewochy, Innocentego (Wincentego) Kalety, Jana Stempiewskiego, Walentego Figury, Jana Raczka, Jana Niedbały, Kazimierza Kani, Macieja Wcisły, Ryszarda Pośpiecha, Władysława Raczka, Józefa Kani, Anny Janaszek, Jana Figury i Władysława Molendy zmienić, a sprawę umorzyć w związku z nie udowodnieniem oskarżenia". Zastanawiać może tylko fakt, że jedynie 19 osobom na 29 rozstrzelanych przywrócono dobre imię przez rehabilitację. Pozostałych nie rehabilitowano, gdyż widocznie musiano im pamiętać inne ich "zbrodnie". A może uczyniono to później? Faktem jest, że 12 maja 1992 r. rodzina państwa Janaszków z Wierszyny otrzymała od władz poświadczenie (w formie aktu zgonu) o rozstrzelaniu 19 lutego 1938 r. 64-letniej Anny Janaszek, córki Pawła.(6)

*** Nadeszły lata drugiej wojny światowej, które wymagały nowych ofiar za "matuszkę rodinę", która tak podle obchodziła się ze swoimi obywatelami. Zginęli na wojnie: Bolesław Korczak, Cyprian Maśląg, Józef Walenza i Paweł Wcisło. Kilku z nich, których szlak wojenny wiódł przez Polskę, nie wróciło do Wierszyny. Byli to żołnierze I Dywizji Piechoty im T. Kościuszki: Czesław Januszek, Jan Lorek, Bronisław Myczka i Bronisław Taubler. Ale ranny w bitwie pod Lenino Józef Wcisło powrócił do Wierszyny. Lata pieriestrojki i odwilży jelcynowskiej spowodowały, że Wierszyna mogła znowu kultywować swoją polskość i wiarę. Pracę u podstaw organizują w Wierszynie ks. Ignacy Pawlus i siostry zakonne z irkuckiej parafii kościoła katolickiego. Po niemal 60-letniej przerwie dzieci przesiedleńców z dawnego Królestwa Polskiego ponownie zaczęły poznawać język swych ojców i dziadów, a ksiądz Ignacy Pawlus rozpoczął regularne cotygodniowe odprawianie nabożeństw. Obecna Wierszyna, według szacunków W. Masiarza, liczy około 140 rodzin, co daje w przybliżeniu 300 mieszkańców. Część z nich pragnie przyjechać do Polski. Inni, jak Halina Janaszek - wnuczka rozstrzelanej w lutym 1938 r. Anny Janaszek - już od 1996 r. mieszka w Polsce. Jan Szostak

Forum mieszkańców Środuli - http://www.forum-srodula.pl
Następna strona

Powrót do Tożsamość Zagłębiowska

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron