[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: date(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: getdate(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
Forum mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego • Zobacz temat - GZM i Metropolia Śląsko-Zagłębiowska

GZM i Metropolia Śląsko-Zagłębiowska


Posty: 1379
Dołączył(a): Cz, 14 sierpnia 2008, 22:31
Lokalizacja: Sosnowiec - Zagórze Pekin
PostNapisane: Cz, 19 stycznia 2012, 14:30
Panu redaktorowi marzy się chyba ulica jego imienia w Katowicach za 100 lat.
Niedoczekanie.
Karol Miarka to z niego nie będzie.
Obrazek

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Wt, 24 stycznia 2012, 01:29
Przynajmniej jeden ma jaja a nie wydmuszki :)

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/ ... ,id,t.html

(...)Paweł Silbert, prezydent Jaworzna miażdży projekt PO, określając go mianem złego, szkodliwego i sprzecznego z konstytucją. "Od samego mieszania w garnku nie przybywa" - mówi o ustawie. "Wolałbym, żeby ta dyskusja odbyła się przed stworzeniem projektu, a nie po nim. Sytuacja byłaby znacznie korzystniejsza". "Powiat metropolitalny się nie uda, zapamiętajcie te słowa".
(...)
17.15 Paweł Silbert zapowiedział w kuluarach, że jeśli GZM przyjmie uchwałę powołującą zespół roboczy do prac nad projektem ustawy metropolitalnej autorstwa PO, on opuści GZM. Nie wyglądał, jakby żartował :)

Brawo Paweł! (tak piszę bo to mój znajomy z czasów kiedy jeszcze nie myślał o polityce)
Avatar użytkownika
Posty: 2710
Dołączył(a): N, 15 czerwca 2008, 11:57
Lokalizacja: ZAGLęBIE DĄBROWSKIE ZAGÓRZE
PostNapisane: Wt, 24 stycznia 2012, 08:48
Panie prezydencie GÓRSKi, może warto wziąć przykład z kolegi.

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Pt, 9 marca 2012, 18:51
I rozległ się za Brynicą (i nie tylko niestety) ogromny jęk zawodu i wielki płacz ;)
tzw. "metropolia" tzw "silesia" dostała jak na razie od Tuska prztyczka w nos :D i oby tak zostało ...
Avatar użytkownika
Posty: 1207
Dołączył(a): Śr, 11 marca 2009, 19:42
PostNapisane: Pt, 9 marca 2012, 19:14
W końcu nowy rząd zrobił coś dobrego :D
Avatar użytkownika
Administrator
Posty: 5899
Dołączył(a): Wt, 3 czerwca 2008, 22:42
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Pt, 9 marca 2012, 19:48
jak slysze dziennikarzy ktorzy płaczą nad brakiem metropolii dla "Śląska" to się cieszę... gdyz mam nadzieje, że ten festiwal pseudośląskiego przekłamania się skończy i ktoś w całym tym tumulcie zwróci uwagę na Zagłębie i że nie będzie odgórna zadekretowana "śląskość" dla organizmu śląsko-dąbrowskiego

skoro nie potrafili nazwać metropolii po faktycznym imieniu, to nie wierzę, że uwzględniliby prawdziwe interesy Zagłębia

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Avatar użytkownika
Posty: 2710
Dołączył(a): N, 15 czerwca 2008, 11:57
Lokalizacja: ZAGLęBIE DĄBROWSKIE ZAGÓRZE
PostNapisane: Wt, 16 października 2012, 12:21
Metropolię można wprowadzić tylko siłą, ale z głową. Po pierwsze, trzeba zmienić nazwę, aby była do przyjęcia dla Zagłębiaków - napisał w liście do "Gazety" Jan Altreicher, Zagłębiak pracujący w Katowicach

Metropolię można tworzyć dwojako, dobrowolnie lub narzucając ją przymusowo z góry. Demokracja zakłada dobrowolne poddanie się obywateli pewnym rygorom w zamian za możliwość wpływania na decyzje szeroko pojętej władzy. Dobrowolność jest w tym układzie bardzo ważna.

Na początek rozważmy więc, czy da się w ten sposób utworzyć prawdziwą metropolię. Musiałoby się na to zgodzić kilkanaście miast. Ich prezydenci musieliby widzieć wyraźne zalety takiego układu. Wielka metropolia może więcej i prezydenci miast, którzy wcale nie są głupcami (jak się często o nich sądzi), wiedzą to bardzo dobrze. Działają rozumnie na rzecz rządzonych przez siebie społeczności, ale też tak, by osiągnąć jak największe profity dla siebie. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale o prestiż i możliwość samodzielnego działania. Lepiej przecież być głową psa niż ogonem lwa. Każdy z prezydentów jest przekonany, i często słusznie, że jest najlepszym włodarzem swojego miasta. Przekonanie to tym bardziej utwierdza ich w działaniach na rzecz utrzymania władzy. Poza tym nie żyją oni na bezludnej wyspie, ale w konkretnym miejscu i czasie. Zastanówmy się więc nad tymi uwarunkowaniami.

Pamięć o krzywdach

Miasta śląskie pamiętają czasy Gierka, gorola, który nimi rządził. Mają poczucie wyzyskiwania i teraz dopiero odbijają się od dna. Nawet jeżeli ludzie widzą, że idzie ku lepszemu, to nie są wcale pewni tego, jak długo tak będzie. Muszą zgarniać wszystko, co się da, bo koniunktura może się odwrócić i będzie figa. Opcja niemiecka PiS-u tylko ich w takim myśleniu umacnia. Przeciętny człowiek sądzi, że jak PiS po jakimś czasie dojdzie do władzy, to im wtedy przykręci śrubę. I tak może się stać. Więc walczą o swoje teraz. A o metropolię nie trzeba się specjalnie starać, bo teraz jakoś idzie, a w przyszłości ściślejsza struktura może do tego przykręcania posłużyć.

Ktoś, kto jest prezydentem miasta śląskiego i chce nim pozostać, musi głośno popierać pomysły władzy centralnej, a w praktyce nic nie robić w tej sprawie, bo tego oczekują twoi wyborcy. Bo skoro już są razem z gorolami w jednym województwie, to już całkowicie wystarczy (aż nadto) i żadnej więcej integracji nie trzeba. Przynajmniej tak myśli wystarczająco wiele osób, by urzędujący prezydent, który chce być wybrany powtórnie, musiał brać to pod uwagę.

Miasta zagłębiowskie mają poczucie mniejszości i zdominowania przez Śląsk. Już od czasów Gierka, który hutę w Dąbrowie Górniczej kazał nazwać Hutą Katowice. Tak naprawdę to była tylko nazwa. Nic to nie znaczyło wtedy i nic nie znaczy teraz, ale każdy człowiek odbierał to jako demonstrację władzy i dowód na to, kto tu rządzi. Ludności w Zagłębiu jest mniej i wszyscy mają za uszami, że nawet w demokratycznym głosowaniu (np. referendum) i tak ich przegłosują. Dowód na ekspansywny ciąg dalszy pokazywania, kto tu rządzi, to nazwa metropolii. Silesia to Śląsk i nikt nie wytłumaczy zwykłemu człowiekowi, że nie jest to pokaz dominacji nad Zagłębiem.

Jaka strategia się narzuca? Siedzieć cicho, a skoro władza chce metropolii, to się na nią oficjalnie godzić, ciągnąć tyle do siebie, ile się da, bo jesteśmy słabsi i tak nam większość odbiorą. I sabotować metropolię, jak tylko się da.

Entuzjazm może zaszkodzić

Jeśli ktoś jest prezydentem miasta w Zagłębiu i chce nim być nadal, nie może wystąpić oficjalnie przeciwko pomysłom władzy centralnej. Ale wybierają go wyborcy, nie władza centralna. Ktoś, kto wykaże entuzjazm dla Silesii, z pewnością przepadnie w najbliższych wyborach. Nie pomoże mu argument, że śmieci lepiej utylizować w jednej, centralnej spalarni. Zaszkodzi entuzjazm dla niemiłej nazwy.

W grę wchodzą jeszcze bardzo ważne kwestie finansowe. Na dzisiaj kadłubowa metropolia, która już istnieje, działa na zasadzie zrzutki wszystkich miast. I w tym zasadza się jej fiasko i martwota. Każdy rozumny prezydent pod wspólny zarząd da jak najmniej. Powody jak wyżej.

Jasno wynika stąd, że dobrowolnie prawdziwej metropolii zbudować się nie da.

No dobrze, ale metropolia ma przecież sens. Trzeba ją wprowadzić, bo to rozwiąże wiele problemów, z którymi borykają się pojedyncze miasta. Te miasta są za małe, żeby sobie dać radę same z wieloma problemami. Tak myśli władza centralna i ma rację. Przeciętny polityk w Warszawie, jeżeli zainteresuje się sprawą, pyta, jak duże są te miasta. No i wychodzi, że takie jak przeciętna dzielnica Warszawy. Wręcz narzuca się, żeby je tak samo albo podobnie potraktować w przyszłej ustawie metropolitalnej. Nie można przecież robić kilku ustaw metropolitalnych. Prawo powinno być jednakowe dla wszystkich. Tak dalej myśli władza centralna, ale już racji nie ma.

Dlaczego pomysł dobry w innych regionach u nas nie działa? Tam jest jedno duże dominujące miasto i inne dużo mniejsze, które są naturalnymi satelitami większego. Interes wielkiego jest dominujący i reszta stara się tylko dobrze i wygodnie umościć. W śląskim jest kilkanaście dość podobnych wielkościowo miast. Nie ma oczywistego dominanta. Z całym szacunkiem - Katowice nie są i nie mają szansy być tak dominujące jak np. Wrocław. Istnieje również silny działający odśrodkowo podział na dwie części: Śląsk i Zagłębie. Zasady działania metropolii w województwie śląskim muszą być inne.

Co więc można zrobić, żeby wprowadzić metropolię?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że metropolię można wprowadzić tylko siłą. Wszystkie właściwie strony zaangażowane w sprawę są metropolii przeciwne, więc należy ją wprowadzić siłą. Ale z głową. Najpierw trzeba rozbroić pola minowe blokujące drogę do metropolii. Po pierwsze, trzeba zmienić nazwę przyszłej metropolii na jakąś neutralną, na przykład „Śląsk i Zagłębie”. I proszę nie mówić mi, że jest długa, niezręczna i niemedialna. Jest do przyjęcia dla wszystkich i nie wzbudzi niczyich sprzeciwów. I ułatwi zgodę Zagłębia na metropolię.

Po drugie, trzeba utrudnić zmianę prawa metropolii przez administrację centralną. Na przykład dając jakąś możliwość weta prezydentom miast metropolii. To spowoduje, że Śląsk przestanie się bać, bo prezydenci miast śląskich będą w większości. Po trzecie, trzeba pozostawić istniejący podział administracyjny i usytuowanie prezydentów miast. Oni muszą być nadal wybierani przez ludzi i nadal muszą być prezydentami z pełnią prerogatyw. Wtedy prezydenci obecni i przyszli przestaną się obawiać metropolii, a staną się jej zwolennikami. A metropolią powinna zarządzać rada prezydentów. Z rotacyjnym przewodniczącym. Z prawem weta każdego prezydentów. W celu uniknięcia zapaści decyzyjnej należy pozostawić administracji państwowej prawo podjęcia decyzji za radę, jeżeli nie zdecyduje się ona np. w ciągu dwóch tygodni czy miesiąca. Ziemię by gryźli, po nocach siedzieli, byleby się dogadać.

Co do finansowania, to trzeba zmienić zasady. Część pieniędzy przeznaczonych dla miast należy z góry wydzielić i niezależnie od decyzji prezydentów przeznaczyć na metropolię. Inwestowanie tych pieniędzy byłoby możliwe tylko decyzją rady, a jak nie ma zgody, to administracja państwowa wkracza.

Poza tym wprowadzenie metropolii siłą ma tę zaletę, że jest znakomitym alibi dla wszystkich. Prezydenci miast przed wyborami mogą powiedzieć: „Ja to byłem przeciw, ale jak już metropolię wprowadzili, to teraz wybierzcie mnie, a ja będę tam działał na waszą rzecz”. I tak właśnie będzie. Ludzie powiedzą tak: „My tego nie chcieliśmy, ale jak już metropolia jest, to trzeba robić tak, żebyśmy mieli z tego jak najwięcej korzyści”. I o to przecież chodzi w tej metropolii. Miasta śląskie powiedzą tak: „Jesteśmy w większości, to zawsze damy sobie radę i przeprowadzimy, co chcemy”. I to jakoś jest prawda. Miasta zagłębiowskie powiedzą tak: „Nas jest mniej, ale jak nie wezmą pod uwagę naszych interesów, to zablokujemy wspólną decyzję”. I to też jest prawda.

Jakie stąd wnioski? Udana realizacja metropolii leży wyłącznie w gestii władzy centralnej. Wymaga innej wersji ustawy niż dla reszty ośrodków z niej korzystających. Musi być wprowadzona odgórnie, niezależnie od sprzeciwów, których należy oczekiwać i wliczyć w koszty.

Co gdyby się stało, to wszyscy byliby w gruncie rzeczy zadowoleni.

Jan Altreicher, Zagłębiak pracujący w Katowicach



źródło: http://sosnowiec.gazeta.pl/gazetasosnowiec



Ten cały Jan Altreicher brzmi trochę podobnie jak Przemysław Jedlecki

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Cz, 29 listopada 2012, 02:25
Lada dzień Katowice ogłoszą, że działalność Górnośląskiego Związku Metropolitalnego jest dla nich zagrożeniem. Brzmi to absurdalnie, bo prezydent Katowic przecież współtworzył tę organizację - pisze Przemysław Jedlecki. (...)

całość pod linkiem" http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... m_dla.html

No i się sypie idea wspólnej krainy mlekiem i miodem płynącej ;) Sypie a jednocześnie wychodzi szydło z worka. Uszokowi od początku chodziło o Wielkie Katowice a reszta miast miała otrzymać rolę Szopienic i być w końcowym efekcie sprowadzonym do poziomu Szopienic. Przecież historia pokazuje dobitnie jak na tym faktycznie wyszli sąsiedzi Katowic gdy stali się ofiarą ekspansji tego miasta.

Ciekawe co na to "ojciec chrzestny" silesi i inni wielcy miłośnicy tej chorej, bo nierealnej od samego początku koncepcji ?

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: So, 1 grudnia 2012, 13:47
Trochę pobocznie ale jednak pokazuje że nazwa Silesia do "tego czegoś" to durny pomysł :lol:

Silesia? Oto gdzie jest prawdziwa Silesia:
http://www.youtube.com/watch?v=IGOmQ-h8iC0

Niektóre z tych map jakieś takie znane ? ;)

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Wt, 17 września 2013, 22:57
http://nowe-peryferie.pl/index.php/2013 ... -nawratka/

Metropolia śląska ? Uwagi na marginesie tekstu Krzysztofa Nawratka
27 czerwca 2013 - Daria Gosek - 13 komentarze/y

„Na podstawie § 6 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 5 października 2001 r. w sprawie sposobu prowadzenia rejestru związków międzygminnych oraz ogłaszania statutów związków (Dz. U. z 2001 r. Nr 121, poz. 1307) ogłasza się statut utworzonego przez miasta na prawach powiatu: Bytom, Chorzów, Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Jaworzno, Katowice, Mysłowice, Piekary Śląskie, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Sosnowiec, Świętochłowice, Tychy, Zabrze – Związku o nazwie Górnośląski Związek Metropolitalny (GZM).” Tak rozpoczyna się obwieszczenie Wojewody Śląskiego z dnia 27 czerwca 2007 r. w sprawie ogłoszenia statutu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego (GZM) z siedzibą w Katowicach.

GZM nie tworzą tylko i wyłącznie miasta śląskie. Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza są miastami Zagłębia Dąbrowskiego. Jaworzno – znajduje się na obszarze Zagłębia Krakowskiego. Każde z tych miast: śląskich, zagłębiowsko-dąbrowskich czy zagłębiowsko-krakowskich posiada odmienną historię, tradycję, zostało ukształtowane w wyniku odmiennych procesów. I – jak pokazuje walka o nazwę powstałego w 2005 roku związku międzygminnego – są one świadome swojej odrębności.

Czy do tego dokumentu i do tej idei (sięgającej bodajże roku 2005) odwołuje się Krzysztof Nawratek pisząc o tworze, który nazywa „Metropolią Śląską”? W opublikowanym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wykazie związków międzygminnych próżno szukać takiej nazwy. Co ważniejsze jednak, nawet jeśli podczas gorących dyskusji na temat przyszłości Śląska i Zagłębia się pojawiał, to zawsze opatrzony był krytycznym komentarzem części ze stron. I nie bez przyczyny.

Trochę historii, czyli spór o nazwę. I o princypia.

W pierwszym artykule poświęconym związkowi (a opublikowanym na łamach „Dziennika Zachodniego” padła nazwa „Metropolia Katowice”. Pomysł ten spotkał się jednak z dużą krytyką – przede wszystkim z powodu uprzywilejowania w nazwie związku miasta Katowice. Również kontrpropozycje – jak choćby „Związek Konurbacji Górnośląskiej” czy „Metropolia Górnośląska” (a potem „Śląski Związek Miast”) sugerowały, że do związku należeć będą jedynie miasta Górnego Śląska. Propozycja „Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia «Silesia»” miała połączyć zwaśnione strony. Ostatecznie twór zarejestrowano pod nazwą Górnośląski Związek Metropolitalny (GZM)”. GZM w materiałach promocyjnych używa nazwy Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia Silesia, a w wersji skróconej – Metropolia Silesia (co również nie jest do końca właściwą nazwą – Silesia to obszar historycznie obejmujący tereny od niemieckiego Goerlitz po czeską Opawę.)

Można oczywiście sprowadzić tę batalię o nazwę do poziomu partykularnych interesów lokalnych działaczy. Wydaje mi się jednak, że spór ten jest także sporem o przyszłość GZM i miejsce, jakie zajmą w nim poszczególne miasta całego województwa śląskiego, o ich autonomię i charakter. Hegemonia Katowic w regionie (jako stolicy regionu) jest oczywista, podobnie jak dominacja miast śląskich. Czy jednak taka właśnie wizja – podporządkowanie wszystkich miast jednemu, i jednej idei – powinna przyświecać powstaniu i istnieniu GMZ?

Niebezpiecznie blisko jest od idei „Metropolii Katowice” do idei „Metropolii Śląskiej” Nawratka. Sprzeciw miast i ich mieszkańców wobec tej idei był (i wciąż jest) próbą utrzymania własnej autonomii, obrony własnych interesów. Dla mniejszych miast, takich jak Sosnowiec czy Jaworzno przynależność do tworu zdominowanego przez Katowice, oznacza niejako „życie w cieniu”, nie sprzyja pozyskaniu środków na inwestycje czy rozwój, a często wręcz przeszkadza w uzyskaniu uwagi władz centralnych i decydentów. Z takim symbolicznym przemilczeniem zagłębiowskich miast województwa śląskiego mieliśmy do czynienia w latach 90-tych. Spojrzenie na listę kopalń i fabryk zamkniętych na skutek „restrukturyzacji” uświadamia, że proces ten dotknął głównie tereny Zagłębia – to właśnie tam zamykano więcej kopalń niż na całym Górnym Śląsku. Tymczasem media i politycy komentujący sytuację w regionie mówili o „kontrakcie dla Górnego Śląska” (choć dokument ten nosił nazwę kontraktu dla województwa katowickiego). Problemy takich miast jak Sosnowiec czy Dąbrowa Górnicza zostały zepchnięte na margines, a to przecież głównie te miasta poniosły ciężar restrukturyzacji. I płacą za to do dziś. Dla tych miast idea zawiązania „Metropolii Katowice” czy „Metropolii Śląskiej” oznaczać może symboliczną utratę autonomii, aż do momentu, gdy staną się „sypialnią” dla Katowic – miasta wojewódzkiego, o bogatszej infrastrukturze, życiu kulturalnym i uniwersyteckim, rozwijającego się dzięki inwestycjom i przyciągającego uwagę.

Pamiętając o latach 90-tych, kiedy z pozoru neutralne określenie zdominowało publiczną dyskusję, nie powinno nikogo dziwić moje zaniepokojenie, kiedy Nawratek pisze o „Metropolii Śląskiej”, powołanej w dodatku przez „autorytarny impuls”. Podobnie autorytarny impuls zlikwidował przecież województwo katowickie i przyłączył (wbrew protestom) Sosnowiec do województwa śląskiego. Fakt ten nie przyczynił się w żaden sposób do rozwoju miasta czy poprawy poziomu życia jego mieszkańców. Wręcz przeciwnie – w sferze symboliczno-językowej Sosnowiec został wykluczony i pominięty, a te jego potrzeby i problemy, których nie można było wrzucić do jednego worka z problemami „śląskimi”, zostały zignorowane. Do dziś przekłada się to także na problemy Zagłębiaków z ich tożsamością, dziedzictwem kulturowym, historią.

Określenie „Metropolia Śląska” jest więc dla mieszkańców części województwa śląskiego językowym symbolem pewnej agresji, określeniem, za pomocą którego przez lata dokonywano prób ujednolicenia regionu. Jak zatem – stosując język wykluczenia (przejawiający się choćby w nazwie „Metropolia Śląska” ignorującej miasta „nieśląskie”) chce Nawratek stworzyć twór szanujący różnorodność, inkluzywny i niekolonialny?

Gdzie diabeł nie może, pośle historyka

Zgadzam się z Krzysztofem Nawratkiem, gdy pisze, że „Struktura ponad-miejska (Metropolia) nie powinna być tworzona w oparciu o jakąś ‘śląską tożsamość’. Choćby dlatego, że częścią międzygminnego związku miast znajdujących się na terenie województwa śląskiego są miasta Zagłębia Dąbrowskiego i Krakowskiego. Ale gdy stwierdza on, że „jeśli Sosnowiec i Katowice łączy linia tramwajowa, to dyskusję o tym gdzie kończy się Śląsk, a zaczyna Zagłębie należy zostawić historykom” to zdaje się wykazywać głębokie niezrozumienie historii, tradycji i charakteru miast województwa śląskiego.

Dyskusja o granicach pomiędzy Śląskiem a Zagłębiem (a gdzie w tekście Nawratka można znaleźć Jaworzno – które niegdyś należało do powiatu chrzanowskiego?) nie odbywa się w bibliotekach i gabinetach wykładowców historii Uniwersytetu Śląskiego. Determinuje ona nadal życie mieszkańców regionu (spójrzmy choćby na dyskusje wokół Drogowej Trasy Średnicowej, która połączyć miała miasta Śląska, Zagłębia i Zagłębia Krakowskiego). Nie jest to więc problem wyłącznie historyczny, lecz kwestia aktualna i istotna dla całego regionu. W utopijnej wizji Nawratka historia ta ma zostać przekroczona (odrzucona?), ale za jaką cenę? Co dałby ów „mord założycielski”? Powstanie uniwersalnej, totalnej śląskiej tożsamości, która jednakże, jak zauważa Nawratek, byłaby narracją „nie odrzucając[ą] prawa jednostek do konstruowania swoich własnych, (prywatnych) historycznych opowieści”? Czy przekroczenie „klanowych, rodzinnych, narodowych i wszelkich innych więzów” nie oznaczałoby utraty przez mieszkańców poszczególnych miast ich związków z przeszłością i małą ojczyzną? Co z ich poczuciem przynależności, odpowiedzialności czy identyfikacji? Czy takie zatomizowane społeczeństwo (powiązane jedynie ideą mieszkania/pracowania na danym terenie) mogłoby nadal być nazywane społeczeństwem?

Nawratek zdaje się żałować, że mieszkańcy miast województwa śląskiego nie domagają się stworzenia „Metropolii Śląskiej”. Autor nie zaobserwował dotąd żadnych obywatelskich zrywów, manifestacji, marszy czy protestów. Sugeruje zatem konieczność „autorytarnej decyzji na szczeblu państwowym” – (najwyraźniej zapominając o GMZ). Czy narzucenie siłą mieszkańcom tworu ma poprawić ich sytuację?

Krzysztof Nawratek przywołuje cytat z wywiadu ze Szczepanem Twardochem: „…świadomość historyczna ludzi nie jest związana z tym, jakie było przeżycie ich przodków, tylko z tym, czego ich uczono w szkole. A w szkole uczyliśmy się wszyscy Słowackiego i Mickiewicza. Więc doświadczenie historyczne obecnie wszyscy mamy takie samo…”. I dodaje, że podobnie wszyscy posiadamy doświadczenie „bezrobocia, brudu i nieremontowanych budynków”. Zapomina jednak, że nie tylko szkoła (a więc Mickiewicz i Słowacki) i nie tylko widok zza okna kształtuje społeczeństwo. Co ze świadomością przynależności do lokalnej społeczności, wyniesionymi nie tylko z domu, ale także z podwórka, ulicy i miasta? Co z poczuciem odrębności kształtowanej choćby poprzez kontakty z najbliższym otoczeniem – szkołą, osiedlem, klubem sportowym? Utrzymują się one przecież czasem wbrew tym uniwersalistycznym zapędom systemu edukacji i kultury – choćby w poczuciu małego triumfu, jaki autorka tego tekstu odczuwa na myśl o ostatnich triumfach Zagłębia Sosnowiec (pomimo jej głębokiej nieznajomości piłki nożnej, edukacji w innym mieście i humanistycznego wykształcenia).

Nie ulega wątpliwości, że po 1989 roku rozpoczął się głęboki kryzys Zagłębia. Lewicowość (przez lata będąca ważnym elementem tożsamości regionu – rok 1905 był rokiem dla tych ziem i dla ruchu robotniczego kluczowym) i skojarzony z nią robotniczy charakter regionu traktowane były jako swoisty rodzaj skazy, który należało wyeliminować zarówno z wizerunku ziem zagłębiowskich jak i zagłębiowskiej tożsamości. Zagłębiacy zostali pozostawieni sami sobie, pozbawieni oparcia i własnej mitologii, skonfrontowani z niezwykle silną, określoną formacją kulturową i gospodarczą – Śląskiem. Proces odnajdywania własnej przeszłości dla Zagłębia zaczyna się właśnie teraz. I jeśli ten delikatny proces zostanie przerwany przez jeszcze silniejsze związanie Zagłębia ze Śląskiem, podporządkowanie go Śląskowi ekonomicznie, gospodarczo, kulturowo – to wydaje się, że ziemia zagłębiowsko-dąbrowska rzeczywiście stanie się domeną badających przeszłość historyków.

Wyznanie wiary zamiast podsumowania.

Idea związku miast śląskich i tych przynależących do obu Zagłębiów jest mi bliska. Taki byt jest niezbędny – choćby po to, by mieszkańcy (poprzez swoich przedstawicieli) mogli skuteczniej walczyć o przyszłość regionu. Jednak nie za cenę narzucenia mieszkańcom bliżej nieokreślonej „tożsamości śląskiej”, nie za cenę identyfikacji wszystkich z jakimś „Śląskiem”, na terenie którego żyją i pracują, nawet w imię świetlanej przyszłości. Bo jeśli istnieje jakaś szansa dla tego regionu, to leży ona w poszanowaniu różnorodności – nie tylko tych osobistych.

I choć zapewne w określeniu „Metropolia Śląska” dla Krzysztofa Nawratka prawdopodobnie nie kryje się nic złego, to jest przecież ta nazwa konsekwencją określonego postrzegania regionu województwa śląskiego – owej hegemonii miast śląskich na czele z Katowicami. Naiwnością byłaby wiara w neutralność nazw – Zagłębiacy przekonali się o tym aż nazbyt boleśnie w latach 90-tych, uczą się o tym także i teraz, gdy toczą się rozmowy wokół DTŚ-ki (której część południowa, sosnowiecko-jaworznicka okazuje się dla władz wojewódzkich nieistotna i niepotrzebna). Mówienie o „Metropolii Śląskiej” jest nonszalancją, którą ku mojemu zdziwieniu, podziela Krzyszotf Nawratek ze śląskimi włodarzami, którzy wysforowawszy Katowice na czoło regionu, pozostałe (nie tylko zagłębiowskie miasta) w najlepszym razie traktują jako miejsce ekspansji.

Zamiast zatem zachwycać się ideą Metropolii (i jeśli już to Metropolii Śląsko-Zagłębiowskiej) i snuć marzycielskie wizje (którym niebezpiecznie blisko do kolonizatorskiego przecież myślenia katowickich włodarzy) o wypracowaniu jakieś bliżej nieokreślonej śląskiej tożsamości i autorytarnych impulsach tworzących ramy prawne dla Metropolii, należałoby się skupić na harmonijnym rozwoju miast województwa śląskiego i jego subregionów. Dopiero gdy miasta staną się partnerem dla dominujących w regionie Katowic będziemy mogli w sensowny sposób mówić o budowie Metropolii.

Autorka: Daria Gosek – urodzona w 1985 w Sosnowcu. Absolwentka teatrologii UJ, doktorantka na Wydziale Filozoficznym UJ. Dziennikarka akademickiego radia Radiofonia. Interesuje się XX – wieczną filozofią francuską, zwłaszcza egzystencjalizmem, a także teoriami postkolonialnymi. Od wielu lat próbuje pogodzić w sobie sartrystkę i feministkę, co nie zawsze jest możliwe. Najczęściej czyta autobiografie, dzienniki, pamiętniki i listy.

Myślę że ten artykuł i/lub link do niego warto rozpropagować gdzie się tylko da - wrzucajcie i rozsyłajcie :!:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Samorząd i społeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron