[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: date(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: getdate(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
Forum mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego • Zobacz temat - Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 20 czerwca 2020, 19:49
Zagłębie lepsze niż Jastrzębie

Zagłębie Sosnowiec wygrało w Jastrzębiu w meczu 27. kolejki Fortuna I ligi. Gole dla sosnowiczan strzelili Filip Karbowy (3'), Szymon Pawłowski (44') i Fabian Piasecki (49')


Zagłębie Sosnowiec wygrało pierwsze wyjazdowe spotkanie pod kierownictwem Krzysztofa Dębka. W Tychach do wygranej zabrakło sekund, w Bełchatowie o porażce przesądziła fatalna druga połowa, a dziś w Jastrzębiu-Zdroju już nie było żadnych wątpliwości, kto zasłużył na zwycięstwo. Nie ma jednak co ukrywać, że nie był to dzień bramkarzy i trzy z czterech goli padły po mniejszych lub większych pomyłkach golkiperów.

Szkoleniowiec sosnowiczan dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie. Od pierwszej minuty zagrali ci, którzy weszli w środę w drugiej połowie starcia z Radomiakiem Radom i odmienili losy meczu - Szymon Pawłowski, Fabian Piasecki i Mateusz Szwed. Dziś pierwszy z nich strzelił gola i zaliczył asystę, a drugi ustalił wynik meczu.

W środowym meczu z Radomiakiem Zagłębie straciło gola po niespełna dwóch minutach gry. Dziś sytuacja się odwróciła i to sosnowiczanie objęli prowadzenie już w 3. minucie spotkania. Filip Karbowy został sfaulowany przez Bartosza Jaroszka około 35 metrów przed bramką. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany. Uderzył prawą nogą w środek bramki, a futbolówka przeszła przez ręce Mariusza Pawełka i wpadła do bramki. Zagłębie w trzynastym kolejnym meczu zdobyło co najmniej jedną bramkę i w 24. na 27 rozegranych w tym sezonie meczów strzeliło gola.

Po bramce na boisku najwięcej było nie składnych akcji i strzałów na bramki, ale żółtych kartek. W pierwszej połowie sędzia Daniel Kruczyński aż ośmiokrotnie sięgał do swojej kieszeni, aby wyciągnąć z niej kartonik w żółtym kolorze. Na dwa upomnienia załapał się Damian Tront, który w 26. minucie sfaulował Mateusza Szweda, a kwadrans później Fabiana Piaseckiego i od 41. minuty gospodarze grali w osłabieniu.

Zagłębie szybko wykorzystało grę w liczebnej przewadze. W 44. minucie Tomasz Nawotka zagrał na lewą stronę pola karnego do Szymona Pawłowskiego, który uderzył prawą nogą w długi róg jastrzębskiej bramki. Znowu nie popisał się Mariusz Pawełek, który przepuścił piłkę pod ręką. Sosnowiczanie prowadzili 2:0 po raz szósty w tym sezonie i, jak się później okazało, po raz szósty wygrali takie spotkanie. W naszym przypadku nie potwierdza się więc teza, że "2:0 to bardzo niebezpieczny wynik".

Niebezpiecznie zrobiło się tylko przez chwilę po wznowieniu gry. Grający w osłabieniu jastrzębianie zdołali strzelić kontaktową bramkę w 47. minucie. Po strzale Petra Galuški piłkę przed siebie "wypluł" Kacper Chorążka, a z prezentu skorzystał Kamil Adamek, który pokonał naszego bramkarza.

Sosnowiczanie nie pozostawili jednak złudzeń miejscowym. W 49. minucie po podaniu Szymona Pawłowskiego w pole karne, strzałem prawą nogą przy słupku trzecią bramkę dla Zagłębia w dzisiejszym meczu, a zarazem swoją piętnastą w tym sezonie zdobył Fabian Piasecki. Nasz zespół odpowiedział niemal tak szybko na trafienie rywali, jak w meczu ze Stomilem Olsztyn. Między bramkami Adamka i Piaseckiego minęło zaledwie 130 sekund. Dla "Piaska" był to ósmy gol w rundzie rewanżowej i piąty strzelony w czerwcowych spotkaniach.

Zespół Zagłębia kontrolował przebieg meczu do końcowego gwizdka i możemy tylko żałować, że nie udało się strzelić jeszcze jednej bramki, dzięki której sosnowiczanie mieliby lepszy bilans bezpośrednich spotkań z jastrzębianami. w doliczonym czasie gry najlepszą okazję do zdobycia czwartej bramki miał Rubio, który po podaniu Szymona Pawłowskiego znalazł się w sytuacji sam na sam z Mariuszem Pawełkiem, ale tym razem najstarszy piłkarz w Fortuna I lidze zdołał zapobiec utracie gola.

Po zwycięstwie nad GKS-em Zagłębie ma w dorobku 37 punktów i znowu traci tylko dwa "oczka" do miejsca premiowanego grą w barażach o awans do Ekstraklasy. Kolejny mecz przed sosnowiczanami już w najbliższy piątek, gdy na Stadionie Ludowym zagości Odra Opole. Za trenera Krzysztofa Dębka Zagłębie gra systemem remis-zwycięstwo-porażka. Teraz liczymy na przerwanie tej serii.

GKS Jastrzębie - Zagłębie Sosnowiec 1:3 (0:2)
0:1 Filip Karbowy 3'
0:2 Szymon Pawłowski 44'
1:2 Kamil Adamek 47'
1:3 Fabian Piasecki 49'

GKS 1962: 81. Mariusz Pawełek - 16. Dominik Kulawiak, 5. Michał Bojdys, 17. Kamil Szymura, 94. Dawid Gojny - 9. Petr Galuška, 32. Bartosz Jaroszek (70, 8. Kamil Jadach), 21. Marek Mróz, 20. Damian Tront, 10. Farid Ali (46, 3. Mateusz Słodowy) - 28. Kamil Adamek (62, 15. Daniel Szczepan).

Zagłębie: 12. Kacper Chorążka - 16. Dawid Ryndak, 25. Piotr Polczak, 27. Rafał Grzelak, 29. Markas Beneta - 9. Mateusz Szwed (76, 22. Quentin Seedorf), 6. Bartłomiej Babiarz, 14. Filip Karbowy (62, 21. Tomasz Hołota), 7. Tomasz Nawotka - 8. Szymon Pawłowski, 99. Fabian Piasecki (78, 18. Rubio).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 28 czerwca 2020, 22:09
Zagłębie - Odra 1:3

Zagłębie Sosnowiec po raz pierwszy od 1979 roku przegrało u siebie z Odrą Opole. Jedynego gola dla sosnowiczan zdobył w 65. minucie Markas Beneta.


Zagłębie nie potrafiło kontynuować serii kolejnych zwycięstw nad Odrą na Stadionie Ludowym i po dziewięciu kolejnych porażkach w Sosnowcu, klub z Opola w końcu wywiózł ze stadionu Zagłębia komplet punktów, tak bardzo potrzebnych opolanom w walce o utrzymanie w I lidze. Niestety, Zagłębie oprócz patrzenia w górę tabeli i ewentualną walkę o miejsca premiowane grą w barażach o awans, powinno także zwracać uwagę na to, co dzieje się niżej, bo przewaga nad strefą spadkową zmalała do 5 punktów, a może być jeszcze mniejsza jeśli GKS Bełchatów w tej kolejce zdobędzie punkty w Suwałkach.

Mecz z Odrą rozpoczął się z 12-minutowym opóźnieniem spowodowanym pogodą w... Jastrzębiu-Zdroju. Nad stadionem GKS-u przeszło gradobicie, przez które mecz jastrzębian z Chojniczanką Chojnice miał niespodziewaną przerwę, a ponieważ oba spotkania były w Polsacie Sport, to musieliśmy poczekać na pierwszy gwizdek sędziego aż do chwili, gdy zakończy się rywalizacja w Jastrzębiu.

Z powodu żółtych kartek nie mógł zagrać Dawid Ryndak. Niespodziewanie na prawej obronie zagrał więc Kacper Radkowski, a na lewej stronie zagrało dwóch graczy, którzy teoretycznie powinni mieć priorytet w zastępstwie na prawej obronie - Markas Beneta (obrona) i Tomasz Nawotka (pomoc). Do gry nie mógł wrócić pauzujący w poprzedniej kolejce Patryk Małecki, którego tym razem z występu wykluczyła kontuzja.

Sosnowiczanie już w pierwszej minucie stworzyli sobie dwie sytuacje strzeleckiej, W 20. sekundzie po błędzie Piotra Żemły, który zagrał piłkę do Szymona Pawłowskiego, przed szansą na zdobycie szesnastej bramki w sezonie stanął Fabian Piasecki. Niestety, Mateusz Kuchta zdołał odbić na róg piłkę zmierzającą do siatki, a po rozegraniu stałego fragmentu gry nad bramką z 16 metrów uderzał Filip Karbowy.

Mogliśmy zacząć jeszcze lepiej niż w Jastrzębiu, a zaczęliśmy tak źle jak z Radomiakiem. Goście objęli prowadzenie w 5. minucie po akcji, w której najpierw nasi gracze zostawili opolanom zbyt wiele swobody, a potem nieszczęśliwie zagrywał Piotr Polczak. Mateusz Czyżycki ze środka boiska zagrał na prawą stronę boiska do Tomáša Mikiniča, który zagrał w pole bramkowe w kierunku Arkadiusza Piecha. Napastnika Odry uprzedził Piotr Polczak, który interweniował tak pechowo, że skierował piłkę stronę bramki, przy okazji depcząc Kacpra Chorążkę. To nie koniec pecha, Piotr Polczak zdołał dopaść do piłki przed bramką, ale odbił ją o słupek, a następnie nabił Arkadiusza Piecha.

Wydawało się, że oprócz straty bramki stracimy także bramkarza. Do zmiany był już gotowy Krystian Stępniowski, bo Kacper Chorążka odczuwał uraz po starciu ze swoim stoperem, ale ostatecznie wytrzymał do końca spotkania. W pierwszej części spotkania nie miał on już później zbyt wiele okazji do interwencji, bo Odra w pierwszych 45 minutach oddała jeszcze tylko jeden, na dodatek niecelny, strzał.

Sosnowiczanie w 31. minucie mogli wyrównać po rzucie wolnym podyktowanym za faul na Szymonie Pawłowskim. To piłki ustawionej 20 metrów od bramki podszedł sam poszkodowany i strzelił nad poprzeczką. Przed polem karnym ustawili się także Rafał Grzelak i Filip Karbowy, ale ostatecznie obaj ustąpili kapitanowi.

Druga połowa rozpoczęła się od ulewnego deszczu, który przywołał skojarzenia z meczem z Radomakiamiem, a potem mieliśmy wielką wpadkę sędziów. W 55. minucie Bartłomiej Babiarz zagrał do tyłu w pole karne. Piłkę przejął Arkadiusz Piech i pokonał Kacpra Chorążkę. Asystent sędziego podniósł do góry chorągiewkę, a sędzia główny przerwał grę gwizdkiem jeszcze przed strzałem napastnika Odry. Nawet jeśli sędziowie zdali sobie sprawę z błędu, nie mieli już możliwości cofnąć decyzji i uznać prawidłowo zdobytej bramki.

Prawidłowa bramka dla Odry padła za to w 62. minucie. Po faulu Bartłomieja Babiarza na Mateuszu Czyżyckim z rzutu wolnego dośrodkował Krzysztof Janus. Piłkę w polu karnym głową odegrał Piotr Żemło, a Miłosz Trojak przyjął futbolówkę na klatkę piersiową i strzałem prawą nogą pokonał Kacpra Chorążkę.

Nadzieja na odwrócenie losów meczu pojawiła się trzy minuty później, gdy po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego z prawej strony boiska piłkę z bliska głową do siatki posłał Markas Beneta. Niestety, w 71. minucie Odra znowu prowadziła dwoma bramkami. Arkadiusz Piech po solowej akcji przedarł się w pole karne i strzelił od poprzeczki. Dla napastnika opolan był to już piąty gol strzelony Zagłębiu - dwa razy strzelił jesienią 2008 gdy grał w Gawinie Królewska Wola, a raz wiosną 219 jako piłkarz Śląska Wrocław.

W ostatnich dwudziestu minutach bliżsi strzelenia bramki byli opolanie. W 85. minucie świetnie zachował się Kacper Chorążka, który zapobiegł utracie czwartego gola, broniąc strzał Szymona Skrzypczaka z kilku metrów.

Sosnowiczanie wiosną prezentują stabilną formę i grają konsekwentnie systemem zwycięstwo - porażka - remis. Zgodnie z tą zależnością we wtorek w Nowym Sączu powinniśmy zdobyć jeden punkt.

Zagłębie Sosnowiec - Odra Opole 1:3 (0:1)
0:1 Arkadiusz Piech 5'
0:2 Miłosz Trojak 62'
1:2 Markas Beneta 65'
1:3 Arkadiusz Piech 71'

Zagłębie: 12. Kacper Chorążka - 17. Kacper Radkowski (60, 11. Patryk Mularczyk), 25. Piotr Polczak, 27. Rafał Grzelak, 29. Markas Beneta (81, 18. Rubio) - 9. Mateusz Szwed, 14. Filip Karbowy (60, 21. Tomasz Hołota), 6. Bartłomiej Babiarz, 7. Tomasz Nawotka - 99. Fabian Piasecki, 8. Szymon Pawłowski.

Odra: 69. Mateusz Kuchta - 80. Kacper Tabiś, 27. Mateusz Kamiński, 2. Piotr Żemło, 77. Patryk Janasik - 9. Tomáš Mikinič (84, 19. Jarosław Czernysz), 14. Sebastian Bonecki, 66. Miłosz Trojak, 98. Mateusz Czyżycki (90, 5. Rafał Niziołek), 7. Krzysztof Janus - 28. Arkadiusz Piech (78, 20. Szymon Skrzypczak).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 4 lipca 2020, 19:01
Koniec sezonu dla Miguela Quintaisa

Miguel Quintais doznał urazu stawu skokowego podczas jednego z treningów Zagłębia Sosnowiec.


Kilka dni temu zawodnik przeszedł operację kontuzjowanego stawu i obecnie przechodzi okres rekonwalescencji. Oznacza to koniec sezonu dla urodzonego w Demokratycznej Republice Konga Miguela, który w trwającym obecnie sezonie nie zdołał zadebiutować w rozgrywkach Fortuna 1. Ligi.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 4 lipca 2020, 19:13
Rytm zachowany

Zagłębie zremisowało w Nowym Sączu 1:1 i utrzymało rytm "zwycięstwo-porażka-remis", w jakim gra w 2020 roku. Jedyną bramkę dla sosnowiczan strzelił w 12. minucie Filip Karbowy, a od porażki uchronił nas Krystian Stępniowski.


Po raz trzeci za kadencji Krzysztofa Dębka Zagłębie w meczu wyjazdowym prowadziło do przerwy 1:0 i po raz trzeci sosnowiczanie w drugiej połowie meczu cofnęli się i stracili punkty. Wcześniej nasz zespół zremisował 1:1 w Tychach i przegrał 1:2 w Bełchatowie. Udało się wygrać tylko w Jastrzębiu, gdzie do przerwy prowadziliśmy już 2:0, a rywale jeszcze w pierwszej połowie stracili jednego zawodnika. Wygląda na to, że niemoc i strata punktów w drugich połowach meczów na wyjazdach to już nie jest przypadek.

Czterech zmian dokonał w wyjściowym składzie na mecz z Sandecją trener Krzysztof Dębek. Z powodu żółtych kartek nie mógł zagrać Markas Beneta, za którego powrócił pauzujący w piątek Dawid Ryndak. Za Kacpra Radkowskiego do jedenastki wskoczył Kacper Łopata i linia obrona znowu była przemeblowana - Rafał Grzelak przesunięty został ze środka na lewą stronę defensywy. Na bramce w miejsce kontuzjowanego Kacpra Chorążki wystąpił Krystian Stępniowski, a na lewej pomocy zamiast Tomasza Nawotki biegał Wojciech Słomka.

Sosnowiczanie już w 12. minucie objęli prowadzenie. Filip Karbowy najpierw przymierzył po ziemi zza pola karnego i po rykoszecie od jednego z graczy Sandecji piłka wyszła na rzut rożny. Z narożnika boiska Szymon Pawłowski wycofał piłkę do "Karbo", a ten znajdował się ponad 20 metrów od bramki gospodarzy i miał wystarczająco dużo swobody, aby przyjąć piłkę i przymierzyć prawą nogą. Futbolówka zatrzepotała w siatce, a sztab szkoleniowy raczej nie przykładał się zbytnio do analizy gry Zagłębia, bo gdyby tak zrobili, to wiedzieliby, że Filip Karbowy umie uderzyć z dystansu i pozostawienie go bez opieki to niewybaczalny błąd, ale to już nie nasz problem.

Zagłębie do przerwy było zespołem lepszym, ale brakowało naszej drużynie okazji do podwyższenia wyniku. W 37. minucie po kontrze i podaniu Szymona Pawłowskiego do Mateusza Szweda, nasz młodzieżowiec został uprzedzony przez Dawida Szufryna, a minutę później po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego z rogu i strzale głową Piotra Polczaka zmierzającą w stronę bramki futbolówkę na róg wybił Michal Piter-Bučko.

Szkoleniowiec Sandecji widział, że gra jego zespołu wyraźnie się nie układała i już przed rozpoczęciem drugiej części meczu dokonał dwóch zmian, wpuszczając na boisko ofensywnie usposobionych Mateusza Klichowicza i Mariusza Gabrycha. Ten drugi już niespełna dwie minuty po wejściu na boisko zmusił do interwencji golkipera Zagłębia, a po przerwie gospodarze zdominowali drużynę Zagłębia.

Sandecja już w 49. minucie powinna doprowadzić do wyrównania. W jednej akcji sądeczanie zmarnowali aż trzy idealne sytuacje do zdobycia bramki. Po strzałach z Dominika Kuna i Kamila Ogorzałego świetnymi interwencjami popisał się Krystian Stępniowski. Nasz bramkarz nie miałby już nic do powiedzenia przy strzale Mariusza Gabrycha, ale na nasze szczęście rezerwowy Sandecji miał źle wyregulowany celownik i posłał piłkę nad poprzeczką.

W 63. minucie po dośrodkowaniu Damiana Chmiela z rzutu rożnego defensywa Zagłębia zaspała i umożliwiła oddanie strzału głową Michalowi Piter-Bučko, ale najlepszy strzelec Sandecji tym razem posłał piłkę obok bramki. Dwie minuty później po główce Radosława Kanacha futbolówka odbiła się od górnej części poprzeczki bramki Zagłębia, a w 66. minucie Krystian Stępniowski obronił uderzenie Michała Walskiego zza pola karnego.

Golkiper Zagłębia skapitulował dopiero w 73. minucie. Piotr Polczak sfaulował Mariusza Gabrycha około 25 metrów od bramki. Z rzutu wolnego prawą nogą obok muru uderzył Michał Walski. Krystian Stępniowski zdołał odbić przed siebie piłkę, a ta trafiła za pole karne do Dominika Kuna, który uderzył lewą nogą. Nasz bramkarz chyba był nieco zasłonięty i zobaczył piłkę zbyt późno, przez co nie potrafił zapobiec utracie gola, choć piłka zdołała otrzeć się o jego ręce.

Nasz zespół jedyną okazję do strzelenia drugiej bramki miał w 80. minucie. Radosław Kanach sfaulował Filipa Karbowego około 25 metrów przed bramką i piłkę z rzutu wolnego uderzył sam poszkodowany. Po jego soczystym uderzeniu prawą nogą futbolówkę sparował Daniel Bielica, który zaraz interweniował po raz kolejny przy dobitce wprowadzonego w 65. minucie Patryka Mularczyka.

Drużyną bliższą strzelenia zwycięskiej bramki była Sandecja, ale na jej drodze do zwycięstwa stanął Krystian Stępniowski. W 83. minucie najpierw obronił strzał Dominika Kuna po rajdzie lewą stroną boiska, a po chwili główkę Adriana Danka po dośrodkowaniu Mateusza Klichowicza. W 90. minucie ponownie z rzutu wolnego strzelał Michał Walski i tym razem golkiper sosnowiczan nie wybijał piłki przed siebie, tylko posłał ją na rzut rożny.

Sandecja Nowy Sącz - Zagłębie Sosnowiec 1:1 (0:1)
0:1 Filip Karbowy 12'
0:2 Dominik Kun 73'

Sandecja: 1. Daniel Bielica - 17. Adrian Basta, 5. Dawid Szufryn, 28. Michal Piter-Bučko, - 27. Damian Chmiel, 23. Jan Kuźma (46' 24. Mariusz Gabrych), 13. Radosław Kanach, 16. Michał Walski, 11. Dominik Kun - 19. Kamil Ogorzały (70' 9. Adrian Danek), 20. Maciej Korzym (46' 91. Mateusz Klichowicz).

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak, 25. Piotr Polczak, 5. Kacper Łopata, 27. Rafał Grzelak (65' 11. Patryk Mularczyk) - 9. Mateusz Szwed, 14. Filip Karbowy, 6. Bartłomiej Babiarz (78' 21. Tomasz Hołota), 98. Wojciech Słomka (53' 7. Tomasz Nawotka) - 8. Szymon Pawłowski, 99. Fabian Piasecki.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 4 lipca 2020, 19:34
Robi się gorąco...

Po fatalnym występie Zagłębie przegrało z Chrobrym Głogów 0:2 i na cztery kolejki przed końcem sezonu powinniśmy się poważnie bać o utrzymanie w I lidze, bo z taką grą może być o to bardzo ciężko.


Według rytmu, w jakim Zagłębie gra w 2020 roku, powinniśmy zdobyć trzy punkty. Niestety, sosnowiczanie przegrali z Chrobrym Głogów. Porażka była całkowicie zasłużona, bo nasz zespół nie pokazał dzisiaj niczego, co dawałoby nadzieję na wywalczenie choćby jednego punktu. Do końca sezonu gramy jeszcze z dwoma drużynami, które walczą o awans (za tydzień z Wartą Poznań i za dwa tygodnie ze Stalą Mielec), z drużyną walczącą o utrzymanie (14 lipca w Chojnicach) i na koniec sezonu z już pewnymi spadku Wigrami Suwałki. Sytuacja robi się więc groźna.

Po bardzo szczęśliwym remisie w Nowym Sączu trener Krzysztof Dębek dokonał trzech zmian w składzie Zagłębia. Na ławce usiedli Bartłomiej Babiarz i Wojciech Słomka, a Kacper Łopata oglądał mecz z trybun. Do wyjściowej jedenastki wrócił pauzujący w poprzednim meczu za żółte kartki Markas Beneta. W pomocy wystąpili Tomasz Hołota i Patryk Mularczyk.

Goście przyjechali do Sosnowca po serii dwóch zwycięstw i od początku pokazali, że ich celem w Sosnowcu jest przedłużenie tej serii. Na bramkę przyszło im czekać zaledwie 11 minut. Marcel Ziemann podał z lewej strony boiska w pole karne do Maksymiliana Banaszewskiego. Pierwszy strzał został zablokowany przez Piotra Polczaka, ale przy dobitce Banaszewski posłał piłkę technicznym uderzeniem obok interweniującego Krystiana Stępniowskiego.

Sosnowiczanie grali dosyć nieodpowiedzialnie w obronie. Mnożyły się proste błędy, które mogły doprowadzić do utraty kolejnej bramki. W 14. minucie po stracie Tomasza Hołoty goście mieli przewagę liczebną w polu karnym Zagłębia. Po podaniu Maksymiliana Banaszewskiego z lewej strony uderzał Marcel Ziemann i Krystian Stępniowski musiał wybić piłkę na rzut rożny.

Na pierwszy strzał w wykonaniu sosnowiczan musieliśmy czekać aż do 21. minuty, gdy po podaniu Patryka Mularczyka nad poprzeczką z około 22 metrów uderzył Szymon Pawłowski. Sześć minut później po zagraniu piłki z prawego skrzydła przez Mateusza Szweda i odbiciu futbolówki od Kamila Juraszka z bliska z ostrego kąta uderzał Patryk Mularczyk i trafił w słupek.

Od 40. minuty drużyna Zagłębia musiała grać w liczebnym osłabieniu. Wychodzącego sam na sam z bramkarzem Mikołaja Lebedyńskiego tuż przed polem karnym sfaulował Piotr Polczak i decyzja sędziego Tomasza Wajdy mogła być tylko jedna - czerwona kartka.

Goście z Głogowa już 9 minut po przerwie wykorzystali grę w przewadze i znowu nie obyło się bez błędów w obronie Zagłębia. Markas Beneta, zagrywając piłkę z pola karnego, podał do Krzysztofa Kubicy, a ten zagrał na prawą stronę pole karnego do Miłosza Kozaka. Zawodnik, który grał w Zagłębiu jesienią 2014 i nie zrobił większej furory, zwiódł Litwina i uderzył lewą nogą. Po drodze jeszcze Rafał Grzelak klęknął na jedno kolano i piłka przeleciała nad nim i wpadła do bramki.

Trzy minuty po stracie drugiej bramki trener Krzysztof Dębek zdjął z boiska Rafała Grzelaka i wprowadził w jego miejsce Bartłomieja Babiarza. Sosnowiczanie grali więc bez ani jednego nominalnego środkowego obrońcy, po wcześniejszej stracie Piotra Polczaka.

W 73. minucie po strzale Filipa Karbowego piłkę ręką w polu karnym zagrał Kamil Juraszek. Arbiter podyktował rzut karny i zatliła się iskierka nadziei, że jeszcze los się może odmienić. Do piłki ustawionej na 11. metrze podbiegł Fabian Piasecki, ale Michał Szromnik poradził sobie z jego uderzeniem. "Piasek" nie zdobył więc szesnastej bramki w sezonie i po raz drugi w obecnych rozgrywkach zmarnował "jedenastkę".

Zagłębie zakończyło dziś nie tylko serię "zwycięstwo - porażka - remis", ale także kresu dobiegła seria meczów ze strzelonej bramki. Po raz drugi serię meczów ze zdobytym golem przerwał nam Chrobry Głogów. Jesienią po 10 spotkaniach, a teraz po 15 meczach, a trener Ivan Djurdjević po raz trzeci w swojej trenerskiej karierze wygrał z Zagłębiem do zera - 4:0 z Lechem Poznań jesienią 2018, 3:0 z Chrobrym Głogów jesienią 2019 i 2:0 dzisiaj.

Następny mecz sosnowiczanie zagrają za tydzień z Wartą Poznań. Jest o czym myśleć przed tym spotkaniem...

Zagłębie Sosnowiec - Chrobry Głogów 0:2 (0:1)
0:1 Maksymilian Banaszewski 11'
0:2 Miłosz Kozak 54'

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak, 25. Piotr Polczak, 27. Rafał Grzelak (57, 6. Bartłomiej Babiarz), 29. Markas Beneta - 9. Mateusz Szwed, 14. Filip Karbowy, 21. Tomasz Hołota, 11. Patryk Mularczyk (67, 7. Tomasz Nawotka) - 8. Szymon Pawłowski, 99. Fabian Piasecki.

Chrobry: 25. Michał Szromnik - 18. Michał Ilków-Gołąb, 31. Oliver Práznovský, 24. Kamil Juraszek, 32. Przemysław Stolc - 7. Miłosz Kozak (77, 16. Robert Mandrysz), 28. Krzysztof Kubica, 8. Szymon Drewniak, 10. Maksymilian Banaszewski, 19. Marcel Ziemann (61, 87. Damian Piotrowski) - 11. Mikołaj Lebedyński (85, 99. Damian Kowalczyk).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 11 lipca 2020, 17:16
Witaj strefo spadkowa :!: Żegnaj I ligo :?:

Zagłębie przegrało z Wartą Poznań 0:2, po raz pierwszy od trzeciej kolejki spadło do strefy spadkowej i brak widoków na to, żeby przed końcem sezonu się z niej wydostać.


Zagłębie Sosnowiec jest coraz bliżej zaliczenia dwóch spadków z rzędu. Podopieczni Krzysztofa Dębka spisują się coraz gorzej i po 31. kolejce znaleźli się w strefie spadkowej. Po raz ostatni, a zarazem jedyny w tym sezonie, sosnowiczanie znajdowali się "pod kreską" po trzeciej kolejce, gdy mieli w swoim dorobku zaledwie jeden punkt. 28 meczów później Zagłębie ponownie jest na 16. miejscu i w ostatnich trzech kolejkach stoczy ciężki bój o wydostanie się z tej strefy. Niestety, postawa drużyny w ostatnich meczach nie daje powodów do optymizmu, nawet mimo tego, że zmierzymy się z już zdegradowanymi Wigrami Suwałki i Chojniczanką Chojnice, która praktycznie już straciła szanse na utrzymanie. Kto wie, czy ci rywale nie pociągną nas ze sobą do II ligi.

Przed meczem szkoleniowiec Zagłębia dokonał czterech zmian w składzie. Poza kadrą znalazł się pauzujący za czerwoną kartkę Piotr Polczak, a na ławce rezerwowych usiedli Mateusz Szwed, Patryk Mularczyk i Markas Beneta. W pierwszej jedenastce są za to Kacper Łopata, Tomasz Nawotka, Bartłomiej Babiarz i Patryk Małecki. W rolę środkowych obrońców wcielili się Tomasz Hołota i wspomniany wyżej Kacper Łopata. "Hołek" już w 5. minucie obejrzał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę i tym samym wypisał się z wtorkowego wyjazdu do Chojnic.

Warta Poznań zapewne widziała jak tydzień temu poradził sobie w Sosnowcu Chrobry Głogów i już od początku natarła na Zagłębie. W 12. minucie pierwszy celny strzał w meczu oddał Jakub Kuzdra. Na posterunku był Krystian Stępniowski, a po wrzutce Jakuba Kiełba z rogu niecelnie główkował Aleks Ławniczak.

Jedyny okres meczu, w którym można było coś dobrego powiedzieć o postawie Zagłębia, miał miejsce w drugim kwadransie i początkowej fazie trzeciego kwadransa gry. Dwa razy na bramkę gości strzelał Szymon Pawłowski. Najpierw, w 16. minucie po podaniu Patryka Małeckiego, przestrzelił, mierząc w długi róg, a cztery minuty później świetnym podaniem kapitana Zagłębia obsłużył Fabian Piasecki, ale Adrian Lis nie dał się zaskoczyć i odbił strzał Pawłowskiego. W 35. minucie akcję zainicjowaną przechwytem Szymona Pawłowskiego sfinalizował strzałem w boczną siatkę Patryk Małecki.

Gdy wydawało się, że sosnowiczanie zaczynają nabierać wiatr w żagle, bramkę zdobył zespół gości. W 39. minucie po zespołowej akcji Michał Jakóbowski zagrał w pole karne z lewej strony boiska. Mariusz Rybicki zagrał do stojącego na 5. metrze tyłem do bramki Łukasza Spławskiego, a ten przyjął piłkę i sprytnym lobem przerzucił Kacpra Łopatę oraz Krystiana Stępniowskiego.

"Zieloni" z Poznania jeszcze przed przerwą powinni prowadzić wyżej, ale najpierw świetnej okazji nie wykorzystał Robert Janicki, a potem ze strzałami Jakuba Kuzdry i Mariusza Rybickiego poradził sobie bramkarz Zagłębia. Schodzących na przerwę sosnowiczan żegnały gwizdy, bo trudno było znieść kibicom to, co widzieli.

Cztery minuty po przerwie akcję Warty zainicjowaną stratą Szymona Pawłowskiego przerwał wybiciem piłki na rzut rożny Dawid Ryndak, ale po dośrodkowaniu z narożnika boiska nie było już co zbierać. Jakub Kiełb wrzucił lewą nogą a wbiegający w pole karne Aleks Ławniczak mocno uderzył głową z około 6 metrów i umieścił piłkę pod poprzeczką sosnowieckiej bramki.

I na tym emocje się skończyły. Warta, która przyjechała do Sosnowca po serii dwóch porażek u siebie, nie forsowała tempa, bo już we wtorek czeka ją kolejny mecz, a porażka Stali Mielec sprawiła, że drużyna ze stolicy Wielkopolski nadal ma szansę na bezpośrednią promocję do Ekstraklasy. Z kolei za tydzień możemy być na Ludowym świadkami scenariusza jaki przerabialiśmy w Chorzowie przed dwoma laty, tylko w drugą stronę - Stal może w Sosnowcu świętować powrót do elity, a my możemy już stracić szansę na utrzymanie.

Warta mogła jeszcze w meczu strzelić trzecią bramkę. W 90. minucie Bartłomiej Babiarz sfaulował w polu karnym Mariusza Rybickiego, ale Krystian Stępniowski obronił rzut karny egzekwowany przez Mateusza Kupczaka.

Pierwszy z serii meczów o wszystko został przez Zagłębie przegrany w fatalnym stylu. Czy tę drużynę jeszcze jest coś w stanie podnieść przed wtorkowym meczem w Chojnicach :?:

Zagłębie Sosnowiec - Warta Poznań 0:2 (0:1)
0:1 Łukasz Spławski 39'
0:2 Aleks Ławniczak 50'

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak, 21. Tomasz Hołota, 5. Kacper Łopata, 27. Rafał Grzelak (55, 22. Quentin Seedorf) - 7. Tomasz Nawotka (69, 9. Mateusz Szwed), 14. Filip Karbowy (66, 18. Rubio), 6. Bartłomiej Babiarz, 30. Patryk Małecki - 8. Szymon Pawłowski, 99. Fabian Piasecki.

Warta: 1. Adrian Lis - 13. Jakub Kuzdra, 5. Bartosz Kieliba, 16. Aleks Ławniczak, 3. Jakub Kiełb - 19. Mariusz Rybicki, 21. Mateusz Kupczak, 6. Łukasz Trałka, 22. Robert Janicki (67, 8. Krzysztof Danielewicz), 11. Michał Jakóbowski (82, 18. Jakub Apolinarski) - 9. Łukasz Spławski (73, 20. Mateusz Szczepaniak).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 19 lipca 2020, 01:10
Jeszcze nie umieramy...

Zagłębie Sosnowiec wygrało w Chojnicach 3:1, pozbawiło gospodarzy możliwości utrzymania w I lidze i samo zwiększyło swoje szanse na uniknięcie degradacji.


Kwadrans gry przesądził o tym, że Zagłębie pokonało Chojniczankę Chojnice, wydobyło się ze "ponad kreskę" i, mamy nadzieję, już do końca sezonu nie wpadnie do strefy spadkowej. Podopieczni Krzysztofa Dębka przez prawie 80 minut grali słabo, niedokładnie, brakowało im pomysłu na grę, a momentami można było mieć obawę, że także wiary w korzystny rozwój wydarzeń. Na szczęście to, co się zdarzyło po 78. minucie pozwala z nieco większym optymizmem spojrzeć na ostatnie dwie kolejki, choć wcale nie oznacza to, że Zagłębiu należą się słowa pochwały. Wręcz przeciwnie - to, co się wydarzyło w naszym klubie po wznowieniu sezonu w czerwcu wymaga krytyki i nawet utrzymanie się w I lidze niczego tutaj nie zmieni, bo przecież w tym sezonie nasz cel był nieco inny niż drżenie do ostatniej kolejki i strach przed degradacją.

Większa część meczu w Chojnicach nie dawała podstaw do optymizmu. Trener Krzysztof Dębek znowu pozmieniał skład w porównaniu do ostatniego meczu, szukając optymalnego ustawienia, ale wiele to nie dało. Za pauzującego za cztery żółte kartki Tomasza Hołotę do składu powrócił Piotr Polczak, którego w piątek zabrakło z powodu przerwy za czerwoną kartkę. Fatalnie spisującego się w kilku poprzednich spotkaniach Rafała Grzelaka zastąpił na lewej stronie defensywy Wojciech Słomka. Na ławce rezerwowych usiadł Tomasz Nawotka, a w jego miejsce na prawej pomocy wystąpił grający dotychczas po lewej stronie boiska Quentin Seedorf. Z kolei dysponującego mocnym uderzeniem z dystansu Filipa Karbowego nieoczekiwanie w środku pomocy zastąpił Kacper Radkowski.

W meczu drużyn ze strefy spadkowej nie można było narzekać na brak emocji. Sosnowiczanie już w 2. minucie oddali pierwszy celny strzał w meczu, gdy po podaniu Szymona Pawłowskiego po ziemi uderzył Patryk Małecki, a piłkę zdołał odbić Radosław Janukiewicz. W 20. minucie za sprawą kontry wyprowadzonej po rzucie rożnym egzekwowanym przez chojniczan Fabian Piasecki podał w pole karne do Quentina Seedorfa, ale znowu górą był golkiper Chojniczanki.

Między tymi dwoma sytuacjami Zagłębia groźnie atakowali też gospodarze. W 8. minucie w dobrej sytuacji przestrzelił Mateusz Kuzimski, cztery minuty później w poprzeczkę zza pola karnego trafił Aghwan Papikjan, a w 20. minucie Krystian Stępniowski obronił uderzenie z kilku metrów w wykonaniu Tomasza Mikołajczaka po wcześniejszym pechowym odbiciu przez Piotra Polczaka.

Chojniczanie objęli prowadzenie w 23. minucie spotkania, gdy akcję Roberta Ziętarskiego sfinalizował strzałem z bocznej linii pola bramkowego Oskar Paprzycki, którego nie zdołał powstrzymać Bartłomiej Babiarz. Cztery minuty potem pomocnik Zagłębia mógł się zrehabilitować za swój błąd. Po pomyłce Radosława Janukiewicza Babiarz strzelił z 16 metrów na opuszczoną przez chojnickiego golkipera bramkę, ale po drodze był jeszcze Martin Klabnik, który odbił futbolówkę na rzut rożny.

Gospodarze przed końcem pierwszej połowy stworzyli sobie jeszcze dwie dogodne okazje do podwyższenia prowadzenia. W 32. minucie po błędzie Wojciecha Słomki Mateusz Kuzimski przejął piłkę na połowie Zagłębia, ruszył w stronę naszej bramki i podał do Roberta Ziętarskiego, a ten minął Krystiana Stępniowskiego, ale za mocno wypuścił sobie piłkę i nie miał już szans na oddanie strzału z ostrego kąta, a w 40. minucie Aghwan Papikjan znalazł się oko w oko z Krystianem Stępniowskim po podaniu Roberta Ziętarskiego, ale przegrał rywalizację z bramkarzem Zagłębia.

W doliczonym czasie pierwszej połowy Radosław Janukiewicz zdaniem sędziego sfaulował Fabiana Piaseckiego na 5. metrze w zamieszaniu podbramkowym po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego z rogu. Do ustawionej na 11. metrze piłki podszedł sam "Piasek" i uderzył tak samo źle jak w meczu z Chrobrym Głogów. Golkiper Chojniczanki odbił piłkę, a przy dobitce strzelec skierował piłkę obok bramki.

Na drugą połowę nie wyszedł już Quentin Seedorf, którego na prawej pomocy zastąpił Mateusz Szwed, a kwadrans później za Bartłomieja Babiarza wszedł Patryk Mularczyk. Zagłębie próbowało atakować, ale czegoś zawsze brakowało, a już kwintesencją nieudolności sosnowiczan była akcja z 69. minucie, gdy po rogu dla gospodarzy Zagłębie miało kontrę. Patryk Małecki i Patryk Mularczyk mieli przed sobą tylko bramkarza, ale "Mały" zagrał do będącego na ewidentnym spalonym "Mulara" i sędzia musiał przerwać akcję. Za to dwie minuty później wróciliśmy z dalekiej podróży, gdy Krystian Stępniowski obronił strzał Tomasza Mikołajczaka z około 8 metrów.

Potem nastąpiły minuty, które pozbawiły Chojniczankę szans na utrzymanie w I lidze, a nam dały nadzieję, że wciąż możemy zachować ligowy byt. W 78. minucie Szymon Pawłowski zagrał na lewą stronę pola karnego do Patryka Mularczyka, który obsłużył podaniem Fabianem Piaseckiego, a ten z około 2 metrów posłał piłkę do siatki, przerywając trwającą serię 336 minut bez bramki strzelonej przez Zagłębie oraz swoją osobistą serię, która trwała jeszcze dłużej, bo 466 minuty, a w tym czasie "Piasek" zmarnował dwa rzuty karne.

W 83. minucie z narożnika boiska dośrodkował Patryk Małecki, a piłka odbiła się na 5. metrze od nogi Michała Sacharuka, co zaskoczyło bramkarza drużyny gospodarzy, a w trzeciej z doliczonych minut Patryk Małecki przedarł się lewą stroną boiska i zagrał do Fabiana Piaseckiego który mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, ale bramkarz Chojniczanki odbił piłkę po jego strzale, jednak wprost pod nogi Patryka Małeckiego, który nie miał prawa spudłować z bliska.

Chojniczanka Chojnice - Zagłębie Sosnowiec 1:3 (1:0)
1:0 Oskar Paprzycki 23'
1:1 Fabian Piasecki 78'
1:2 Michał Sacharuk 83' (s)
1:3 Patryk Małecki 90'

Chojniczanka: 84. Radosław Janukiewicz - 20. Oskar Paprzycki, 26. Mateusz Bartosiak, 38. Martin Klabník, 18. Krystian Wachowiak (46, 19. Michał Sacharuk) - 14. Mateusz Kuzimski, 68. Bartosz Wolski, 22. Łukasz Zejdler, 9. Robert Ziętarski (78, 99. Marcin Rajch), 10. Aghwan Papikjan (65, 7. Marcin Trojanowski) - 17. Tomasz Mikołajczak.

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak, 25. Piotr Polczak, 5. Kacper Łopata, 98. Wojciech Słomka (72, 29. Markas Beneta) - 22. Quentin Seedorf (46, 9. Mateusz Szwed), 17. Kacper Radkowski, 6. Bartłomiej Babiarz (59, 11. Patryk Mularczyk), 30. Patryk Małecki - 8. Szymon Pawłowski, 99. Fabian Piasecki.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 19 lipca 2020, 01:31
Stal fetuje, Zagłębie oczekuje

Stal przejechała się na Ludowym po Zagłębiu, zasłużenie wygrała 3:0 i jest już w Ekstraklasie. My musimy jeszcze czekać na zapewnienie sobie utrzymania w I lidze.


Przed meczem ze Stalą Mielec wiadomo było, że "zwycięzca bierze wszystko". Wygrana gości dawała im awans do Ekstraklasy, a gdyby komplet punktów został w Sosnowcu, to Zagłębie już przed ostatnią kolejką miałoby zapewnione utrzymanie w I lidze. Niestety, cieszyć się mogli tylko piłkarze klubu z Mielca, który po 24 latach wrócił na najwyższy szczebel rozgrywkowy.

Zagłębie kończy sezon 2019/2020 kompromitującą serią czterech porażek u siebie, pięciu kolejnych meczów bez zwycięstwa na Stadionie Ludowym i trzech spotkań bez bramki na własnym obiekcie. Takie "osiągnięcia" zdecydowanie nie przy stoją drużynie, która jeszcze w ubiegłym sezonie grała w Ekstraklasie i w bieżących rozgrywkach miała ambicje, aby powalczyć o powrót do elity.

W roku 2020 sosnowiczanie u siebie wygrali tylko jeden z siedmiu rozegranych meczów (2:1 ze Stomilem Olsztyn). Z kolei na wyjazdach doznaliśmy zaledwie jednej porażki (1:2 w Bełchatowie) i tylko w tym możemy upatrywać nadziei na to, że w przyszłą sobotę, w kończącym sezon meczu w Suwałkach zdobędziemy punkty konieczne do utrzymania, chociaż może zdarzyć się tak, że jeszcze przed ostatnią kolejką będziemy pewni pozostania w I lidze, jeśli Sandecja Nowy Sącz i Olimpia Grudziądz przegrają w weekend swoje mecze.

We wtorek w Chojnicach Zagłębie dobrze zagrało tylko w ostatnim kwadransie. Z tą różnicą, że przed trzema dniami udało nam się strzelić trzy gole, a Stal wyjechała z Sosnowca bez straconej bramki. Najlepszą okazję do zdobycia prowadzenia dla Zagłębia zmarnował w 14. minucie Fabian Piasecki. Po podaniu Patryka Małeckiego najlepszy strzelec I ligi wbiegł między obrońców Stali i uderzył z woleja z około 8 metrów. Niestety, minimalnie nad bramką.

Goście strzelili pierwszą bramkę w 22. minucie. Po raz kolejny w roli pechowca wystąpił Piotr Polczak. Nasz stoper został trafiony przy strzale Michała Żyry z około 15 metrów i piłka po rykoszecie zmyliła Krystiana Stępniowskiego, odbiła się od poprzeczki i z bliska głową do siatki dobił ją Mateusz Mak.

Mielczanie schodzili na przerwę z jedną bramką w swoim dorobku, choć mieli okazje do podwyższenia prowadzenia. Po strzale Bartosza Nowaka wykazał się Krystian Stępniowski, Michał Żyro posłał piłkę z rzutu wolnego tuż nad poprzeczką, a w 42. minucie Markas Beneta zablokował strzał Mateusza Maka z około 6 metrów.

Co nie udało się przed przerwą, udało się tuż po niej. Na początku drugiej odsłony meczu nad Stadion Ludowy nadciągnęły gęste chmury, z których spadł rzęsisty deszcz. W tych warunkach zdecydowanie lepiej poradziła sobie Stal. Już w 46. minucie po dośrodkowaniu Macieja Domańskiego z lewej strony pola karnego piłkę z kilku metrów posłał do bramki Michał Żyro.

Były zawodnik Legii Warszawa po raz drugi wpisał się na listę strzelców w 51. minucie. Mateusz Mak w polu karnym wycofał piłkę do Bartosza Nowaka. Po jego strzale Krystian Stępniowski odbił futbolówkę, a przy dobitce Michała Żyry nie miał już szans.

Zagłębia nie było stać nawet na honorową bramkę. Najbliżej trafienia był w doliczonym czasie Quentin Seedorf, który minął Lukasa Bielaka i uderzył po ziemi, ale Jakub Wrąbel sparował piłkę i kilka minut potem ekipa z Mielca mogła na Stadionie Ludowym fetować awans do Ekstraklasy, z kolei piłkarzy Zagłębia czekała nieprzyjemna "rozmowa wychowawcza" pod gniazdem.

Zagłębie Sosnowiec - Stal Mielec 0:3 (0:1)
0:1 Mateusz Mak 22'
0:2 Michał Żyro 46'
0:3 Michał Żyro 51'

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak (62, 9. Mateusz Szwed), 25. Piotr Polczak, 5. Kacper Łopata, 29. Markas Beneta - 30. Patryk Małecki (62, 22. Quentin Seedorf), 17. Kacper Radkowski, 21. Tomasz Hołota (72, 6. Bartłomiej Babiarz), 11. Patryk Mularczyk, 8. Szymon Pawłowski - 99. Fabian Piasecki.

Stal: 33. Jakub Wrąbel - 11. Szymon Stasik (86, 12. Adam Kramarz), 24. Lukáš Bielák, 5. Mateusz Żyro, 23. Krystian Getinger - 10. Mateusz Mak (83, 77. Jakub Bartosz), 8. Maciej Urbańczyk, 7. Maciej Domański, 17. Bartosz Nowak, 96. Robert Dadok (62, 20. Grzegorz Tomasiewicz) - 14. Michał Żyro.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 26 lipca 2020, 15:39
Zostajemy :!:

Zagłębie wygrało w Suwałkach 2:0 i zakończyło sezon na 11. miejscu. Gole dla sosnowiczan strzelili z karnych Filip Karbowy (65') i Fabian Piasecki (90+4'). Wcześniej z 11 metrów spudłował Szymon Pawłowski.


Piłkarze Zagłębia zrobili, co mieli zrobić w ostatnim meczu w sezonie i w zasadzie można by mecz w Suwałkach pozostawić bez komentarza, parafrazując tekst ze znanego filmiku "Wygrali, utrzymali się i na ch.. drążyć temat". Mamy jednak nadzieję, że w mieście i w klubie uznają, że trzeba drążyć temat i zastanowić się, dlaczego ten sezon był taki słaby, aby potem wyciągnięte zostaną konsekwencje wobec odpowiedzialnych za taki stan rzeczy.

Na najdalszy w tym sezonie wyjazd w kadrze Zagłębia znalazło się zaledwie 18 piłkarzy. Urazy wykluczyły z gry Markasa Benetę, Rubio oraz Quentina Seedorfa, a najlepszy strzelec sosnowiczan Fabian Piasecki w ciągu tygodnia poprzedzającego mecz z Wigrami nie był w pełni dyspozycji i rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. W pierwszym składzie znaleźli się za to Rafał Grzelak, Filip Karbowy i Mateusz Szwed.

W Suwałkach mieliśmy wygrać i wygraliśmy, choć rywale, którzy już nie mieli szansy poprawić swojej pozycji w tabeli, wcale nie mieli zamiaru nam ułatwiać zadania i w pierwszej połowie meczu byli zespołem znacznie lepszym i stworzyli sobie dużo więcej dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. W 12. minucie po niepewnej interwencji Dawida Ryndaka piłkę w polu karnym przejął Cezary Sauczek i trafił w słupek, a potem dobitkę Roberta Bartczaka na róg sparował Krystian Stępniowski. W 32. minucie nasz golkiper ponownie został sprawdzony przez Cezarego Sauczka, który dostał w pole karne podanie od Denisa Gojki i przymierzył w krótki róg, a w 40. minucie kąśliwy strzał zza pola karnego oddał bratanek Tomasza Łapińskiego Szymon i piłkę na raty złapał golkiper sosnowiczan.

W ekipie z Sosnowca starał się grę szarpać urodzony w Suwałkach Patryk Małecki, który po raz pierwszy w karierze grał przeciwko Wigrom na ich stadionie. W 30. minucie "Mały" po wymianie piłek z Patrykiem Mularczykiem przymierzył z ostrego kąta i zmusił do interwencji Jana Balawejdera.

Szymon Pawłowski, który grał dziś jako najbardziej wysunięty do przodu zawodnik Zagłębia, nie był szczególnie widoczny w grze, ale jego przebłysk w 45. minucie dał nam "jedenastkę". Kapitan sosnowiczan zwiódł Roberta Bartczaka i przymierzył zza pola karnego. Futbolówka trafiła w rękę Adriana Karankiewicza i arbiter Sylwester Rasmus wskazał na "wapno". Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł sam Szymon Pawłowski, ale uderzył w poprzeczką, a golkiper Wigier wykazał się interwencją przy dobitce. Dla sosnowiczan był to trzeci kolejny niewykorzystany rzut karny. Wcześniej w spotkaniach z Chrobrym Głogów i Chojniczanką Chojnice bramkarze łapali piłkę po strzałach Fabiana Piaseckiego z 11 metrów.

Wspomniany wcześniej "Piasek" wszedł na boisko tuż po przerwie, zmieniając Mateusza Szweda. Najlepszy strzelec I ligi brał udział w dwóch kluczowych momentach drugiej połowy. W 64. minucie wywalczył drugi rzut karny w meczu, gdy sfaulował go Adrian Karankiewicz, a w doliczonym czasie gry sędzia po raz trzeci w meczu zmuszony był do wskazania na 11. metr, gdy Fabiana Piaseckiego sfaulował Paweł Gierach.

Pierwszą bramkę dla sosnowiczan strzelił z karnego Filip Karbowy, bo to właśnie on wziął na siebie odpowiedzialność egzekwowania "jedenastki", gdy zawiedli Szymon Pawłowski i Fabian Piasecki. Były piłkarz Wigier zmylił Jana Balawejdera i zdobył czwartą bramkę w rundzie wiosennej. Do ostatniego w tym sezonie rzutu karnego dla Zagłębia podszedł Fabian Piasecki. Zmienił róg, w który uderzał w dwóch poprzednich próbach, przełamał się po dwóch "pudłach" i tym samym zakończył sezon z 17 trafieniami w dorobku.

Znacznie gorzej sezon zakończył się dla Patryka Mularczyka, który w 88. minucie obejrzał czerwoną kartkę za faul na Grzegorzu Aftyce i sezon 2020/2021 na pewno rozpocznie od przymusowej pauzy, o której długości zdecyduje Wydział Dyscypliny.

Sezon 2019/2020 już za nami. Na kolejne zmagania w I lidze poczekamy do ostatniego weekendu sierpnia, a dwa tygodnie wcześniej Zagłębie ruszy do boju o Puchar Polski.

Wigry Suwałki - Zagłębie Sosnowiec 0:2 (0:0)
0:1 Filip Karbowy 65' (k)
0:2 Fabian Piasecki 90+4' (k)

Wigry: 67. Jan Balawejder - 6. Grzegorz Aftyka (90, 15. Jakub Świątek), 8. Michał Ozga, 44. Adrian Karankiewicz, 2. Paweł Gierach - 90. Denis Gojko, 94. Patryk Czułowski, 27. Robert Bartczak, 23. Szymon Łapiński (66, 10. Michał Żebrakowski), 77. Cezary Sauczek (78, 21. Konrad Matuszewski) - 99. Kacper Wełniak.

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak, 25. Piotr Polczak, 5. Kacper Łopata, 27. Rafał Grzelak - 9. Mateusz Szwed (46, 99. Fabian Piasecki), 17. Kacper Radkowski, 14. Filip Karbowy (75, 6. Bartłomiej Babiarz), 11. Patryk Mularczyk, 30. Patryk Małecki - 8. Szymon Pawłowski (84, 7. Tomasz Nawotka).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4045
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 29 lipca 2020, 23:29
Lista transferowa

Zagłębie S.A informuje, że dnia 26 lipca odbyło się spotkanie zarządu klubu ze sztabem szkoleniowym i zawodnikami.


Zapadły decyzje, że piłkarze wypożyczeni: Tomasz Nawotka i Ruben Lopez Huesca wracają do swych klubów - odpowiednio Legii Warszawa i Cracovii. Zawodnikom którym skończyły się kontrakty: Tomaszowi Hołocie, Bartłomiejowi Babiarzowi, Kacprowi Łopacie i Miguelowi Quintaisowi i wspomnianym wyżej wypożyczonym, klub dziękuje za usługi i życzy powodzenia w dalszej przygodzie z piłką.

Na liście transferowej znaleźli się: Carl Stewart, Rafał Grzelak, Jakub Sinior, Wojciech Słomka, Mateusz Bieniek i Markas Beneta.

Klub złożył oferty przedłużenia kontraktów Kacprowi Chorążce i Dawidowi Ryndakowi.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości