Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3822
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Cz, 1 listopada 2018, 22:50
Wisła Kraków - Zagłębie Sosnowiec 2:2

Zagłębie Sosnowiec zremisowało w Krakowie z Wisłą 2:2. Sosnowiczanie dwa razy gonili wynik, a obie bramki dla naszego zespołu strzelił Alexandre Cristovao (55' i 84')


Zagłębie Sosnowiec po raz drugi w tym sezonie wróciło z wyjazdu z remisem. Do punktu wywalczonego na początku września w Gdyni sosnowiczanie dołożyli drugie "oczko" zdobyte na stadionie przy Reymonta w Krakowie. Punkt wywalczony na obiekcie "Białej Gwiazdy" na pewno nie może martwić, jednak nie wystarczył on, aby wygrzebać się z ostatniego miejsca w tabeli, na które sosnowiczanie spadli po zwycięstwach Cracovii i Górnika Zabrze.

W zespole z Sosnowca zabrakło kontuzjowanego w starciu z Miedzią Vamary Sanogo. W ataku zastąpił go Alexandre Cristovao i jak się okazało po spotkaniu, była to dobra zmiana. Piłkarz rodem z Angoli zdobył pierwszą w tym sezonie bramkę i jawnie przyczynił się do remisu. Okazało się, że Alexandre Cristovao ma patent na strzelanie goli Wiśle. Latem 2017 w rozegranym na Stadionie Ludowym sparingu zanotował dwa trafienia, a zimą, gdy był na testach w Puszczy Niepołomice, także strzelił gola w sparingu z "Białą Gwiazdą".

Spore zmiany, zwłaszcza w przednich formacjach, nastąpiły za to w Wiśle. Dwóch najlepszych strzelców klubu z Krakowa - Zdenek Ondrasek i Jesus Imaz rozpoczęło mecz na ławce rezerwowych, a w pierwszym składzie po raz pierwszy w tym sezonie wybiegł Paweł Brożek - zawodnik, który w dwóch dotychczasowych meczach przeciwko Zagłębiu w Ekstraklasie strzelił cztery gole.

W każdym z wyjazdowych meczów Zagłębia w tym sezonie padały co najmniej trzy bramki. Podobnie było i dziś w Krakowie, kibice zgromadzeni na stadionie w ciepły październikowy wieczór nie mogli narzekać na poziom spotkania, bo na murawie działo się sporo, zarówno pod jedną, jak i drugą bramką.

Najlepszą okazję do wyjścia na prowadzenie już w pierwszej połowie Zagłębie miało w 33. minucie. Konrad Wrzesiński wymienił podania z Szymonem Pawłowskim i znalazł się w sytuacji sam na sam z Mateuszem Lisem. Golkiper Wisły wyszedł jednak obronną ręką i sparował piłkę po strzale naszego prawoskrzydłowego.

Minutę później Wisła oddała dwa celne strzały w jednej akcji. Najpierw uderzał z prawej strony pola karnego Kamil Wojtkowski. Dawid Kudła odbił piłkę przed siebie, a zza pola karnego dobijał Vullnet Basha. I znowu górą był nasz golkiper. Sporo szczęścia miał nasz bramkarz w 40. minucie, gdy z około 20 metrów strzelał wychowanek Zagłębia Rafał Pietrzak. Piłka przeleciała przez ręce naszemu golkiperowi i odbiła się od słupka.

Przed upływem regulaminowego czasu pierwszej połowy dobrą okazję miał Žarko Udovičić, który po podaniu Szymona Pawłowskiego spudłował z około 12 metrów. Sędzia Tomasz Kwiatkowski pierwotnie nie miał zamiaru nie przedłużać pierwszej połowy i chciał zakończyć ją po 45 minutach, ale potrwała ona jeszcze ponad 4 minuty.

Po podaniu Dawida Korta z piłką w polu karnym znalazł się Paweł Brożek, który upadł po starciu z Piotrem Polczakiem. Na pierwszy rzut oka sędzia uznał, że napastnik Wisły symulował i pokazał mu żółtą kartkę. Po podpowiedzi od kolegów siedzących w wozie VAR Tomasz Kwiatkowski podbiegł do monitora, przyjrzał się zdarzeniu i uznał, że należy anulować decyzję o upomnieniu Pawła Brożka i trzeba podyktować rzut karny. Z 11 metrów Dawida Kudłę pokonał Dawid Kort i pierwsza połowa dobiegła końca.

Dla Zagłębia był to czwarty kolejny mecz, w którym nasi przeciwnicy mieli rzut karny. Wcześniej do bramki trafiali Petteri Forsell z Miedzi Legnica i Flavio Paixao z Lechii Gdańsk, a Michał Helik z Cracovii posłał piłkę nad bramką. Był to zarazem czwarty w tym sezonie rzut karny sprokurowany przez Piotra Polczaka.

Mimo tak bolesnego ciosu na koniec pierwszej połowy, Zagłębie się nie załamało i od pierwszej minuty drugiej połowy ruszyło na Wisłę. Sosnowiczanie dopięli swego w 55. minucie. Po świetnym podaniu Szymona Pawłowskiego w polu karnym z piłką znalazł się Alexandre Cristovao. Oddał strzał prawą nogą, a piłka po drodze odbiła się jeszcze od nogi Macieja Sadloka i wpadła do bramki obok Mateusza Lisa.

W 60. minucie Zagłębie było bliskie objęcia prowadzenia w meczu wyjazdowym po raz pierwszy w tym sezonie. Po podaniu Szymona Pawłowskiego w słupek z około 20 metrów trafił Adam Banasiak.Trener Maciej Stolarczyk, widząc, że sprawy przybierają niekorzystny obrót, postanowił wpuścić na boisko swoich najlepszych strzelców - Zdenka Ondraska i Jesusa Imaza. Zanim jednak Paweł Brożek ustąpił miejsca Czechowi, zmarnował wyśmienitą okazję do zdobycia kolejnej bramki w meczach przeciwko Zagłębiu. Po podaniu Kamila Wojtkowskiego znalazł się w sytuacji sam na sam z Dawidem Kudłą i przegrał ten pojedynek.

I to właśnie wprowadzony na murawę Hiszpan, który był bohaterem meczu z Legią, dał Wiśle prowadzenie w 81. minucie. W pole karne podawał Rafał Boguski, a Jesus Imaz uciekł Piotrowi Polczakowi i strzelił z ostrego kąta w krótki róg. Powtórzył się więc scenariusz, z którym w tym sezonie mieliśmy już do czynienia na czterech innych wyjazdach - w Lubinie, Warszawie, Gdyni i Gdańsku. Zagłębie traci bramkę i potem wyrównuje.

Do tej pory tylko w Gdyni na drugą bramkę przeciwników udało nam się odpowiedzieć kolejnym trafieniem. W Krakowie ta historia się powtórzyła. Niespełna 4 minuty po stracie gola Michael Heinloth przedarł się prawą stroną i dośrodkował przed bramkę. Junior Torunarigha zaabsorbował Macieja Sadloka i Marcina Wasilewskiego, a Alexandre Cristovao uciekł Jakubowi Bartkowskiemu i z bliska umieścił piłkę w siatce.

Z Krakowa wracamy jako ostatnia drużyna w tabeli Lotto Ekstraklasy, ale są również powody do optymizmu. Pod kierunkiem trenera Valdasa Ivanauskasa zespół zaczął grać lepiej. W następnej kolejce, także w poniedziałkowy wieczór, zagramy u siebie z Jagiellonią Białystok. Jeśli zagramy co najmniej tak jak w Krakowie, to nie będziemy stali na straconej pozycji.

Wisła Kraków - Zagłębie Sosnowiec 2:2 (1:0)
1:0 Dawid Kort 45+4' (k)
1:1 Alexandre Cristóvão 55'
2:1 Jesús Imaz 81'
2:2 Alexandre Cristóvão 84'

Wisła: 1. Mateusz Lis - 5. Jakub Bartkowski, 27. Marcin Wasilewski, 4. Maciej Sadlok, 2. Rafał Pietrzak - 26. Kamil Wojtkowski (70, 11. Jesús Imaz), 10. Vullnet Basha, 7. Dawid Kort (84, 15. Zoran Arsenić), 9. Rafał Boguski, 77. Martin Košťál - 23. Paweł Brożek (63, 13. Zdeněk Ondrášek).

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 25. Piotr Polczak, 2. Patrik Mráz - 77. Konrad Wrzesiński, 24. Bartłomiej Babiarz, 66. Adam Banasiak (90, 72. Dejan Vokić), 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (84, 9. Junior Torunarigha) - 42. Alexandre Cristóvão (90, 28. Mello).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3822
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 10 listopada 2018, 02:30
Lekcja od wicemistrza

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Jagiellonią Białystok 1:4. Honorową bramkę dla sosnowiczan strzelił Vamara Sanogo (77'). Dla gości trafiali Karol Świderski (38' i 54'), Arvydas Novikovas (46') i Łukasz Burliga (90+4').


Wicemistrz Polski udzielił Zagłębiu srogiej lekcji futbolu. Jagiellonia Białystok okazała się lepsza w każdym aspekcie gry i w pełni zasłużenie wywiozła z Sosnowca komplet punktów. Zagłębie rozegrało najsłabszy z trzech meczów pod wodzą Valdasa Ivanauskasa, ale też trzeba przyznać, że rywal był o wiele lepszy niż dwaj poprzedni przeciwnicy.

Litwin desygnował do walki taką samą jedenastkę, jaka wystąpiła przed tygodniem w Krakowie, jednak gra nie układała się sosnowiczanom tak dobrze jak w potyczce z "Białą Gwiazdą". Tak dobrego występu jak na Reymonta nie zaliczył Alexandre Cristovao, który często irytował swoją grą. Choć ocena jego postawy mogłaby być zgoła inna, gdyby w 3. minucie był minimalnie szybszy i wykorzystał w polu karnym dośrodkowanie Patrika Mraza. W 14. minucie Szymon Pawłowski zagrał świetną prostopadłą piłkę do Žarko Udovičicia. Serb z lewej strony boiska zagrał po ziemi przed bramkę, a Guilherme zdołał wybić piłkę na rzut rożny.

Potem do głosu doszli goście, których w 26. minucie dwoma interwencjami powstrzymał Dawid Kudła. Najpierw uniemożliwił oddanie strzału Karolowi Świderskiemu po dośrodkowaniu Łukasza Burligi, a po chwili obronił strzał głową Przemysława Frankowskiego z około 4 metrów. Piłkę w tej sytuacji z lewego skrzydła dograł Guilherme.

Nasz golkiper w pierwszej połowie jeszcze dwukrotnie uratował drużynę od straty bramki. W 34. minucie wybił na róg piłkę po strzale Nemanji Mitrovicia, a w 42. minucie po koźle uderzał Lukas Klemenz i znowu "Kudłaty" odbił futbolówkę na rzut rożny. 4 minuty przed tym strzałem sosnowiecki golkiper skapitulował po strzale Karola Świderskiego z około 19 metrów. Napastnik "Jagi " wymienił podania z Mateuszem Machajem i strzelił lewą nogą po ziemi, a piłka jeszcze odbiła się od słupka i wpadła do siatki.

Jeśli ktoś z kibiców Zagłębia miał nadzieję na szybkie odrobienie strat po przerwie, to prysły one już po 24 sekundach gry. Tak, tak, to nie pomyłka. Jagiellonia wznowiła grę po przerwie i już w pierwszej akcji, nie tracąc piłki, podwyższyła prowadzenie. Piłka chodziła jak po sznurku. Na połowie Zagłębia Przemysław Frankowski zagrał do Karola Świderskiego, który świetnym prostopadłym podaniem obsłużył Marko Poletanovicia. Serb był już z piłką w polu karnym i mógł strzelać, ale zdecydował się na podanie na prawo do wbiegającego Arvydasa Novikovasa, a ten trafił do siatki.

W 54. minucie Arvydas Novikovas wcielił się w rolę asystenta. Na lewej stronie boiska odebrał piłkę Arkadiuszowi Jędrychowi i dograł przed bramkę Karolowi Świderskiemu, a ten strzelił swoją drugą bramkę. 3:0 dla Jagiellonii i stało się już jasne, że Zagłębie raczej nie zaliczy siódmego kolejnego meczu na Stadionie Ludowym, w którym będzie na prowadzeniu.

Po godzinie gry na boisku pojawił się Vamara Sanogo, który dwa tygodnie temu zszedł z boiska z kontuzją i przed tygodniem nie zagrał w Krakowie. Francuz w 77. minucie zdobył swoją siódmą bramkę w tym sezonie. Największy udział przy tym golu miał rezerwowy "Jagi" Bartosz Kwiecień, który najpierw stracił piłkę na rzecz Bartłomieja Babiarza, a potem jeszcze futbolówka odbiła się od niego rykoszetem i zmyliła Mariana Kelemena.

Wynik meczu ustalił w ostatniej akcji Łukasz Burliga. Po lewej stronie boiska Martin Pospisil dziecinnie łatwo ograł Mello, wpadł w pole karne i wyłożył futbolówkę na 5. metr, a prawy obrońca Jagiellonii dopełnił formalności.

Zagłębie pozostało na ostatnim miejscu w tabeli i znowu jest najgorszą drużyną w lidze jeśli chodzi o liczbę straconych bramek. w 14 meczach rywale strzelili nam aż 31 bramek. Po raz trzeci w tym sezonie straciliśmy cztery gole w meczu (wcześniej w Poznaniu z Lechem i w Gdańsku z Lechią). Zagłębie w dwunastym kolejnym meczu traci przynajmniej jedną bramkę i na nic zdaje się to, że w dziesiątym meczu z kolei udaje nam się strzelić gola.

Zagłębie Sosnowiec - Jagiellonia Białystok 1:4 (0:1)
0:1 Karol Świderski 38'
0:2 Arvydas Novikovas 46'
0:3 Karol Świderski 54'
1:3 Vamara Sanogo 77'
1:4 Łukasz Burliga 90+4'

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 25. Piotr Polczak, 2. Patrik Mráz - 77. Konrad Wrzesiński, 66. Adam Banasiak (71, 72. Dejan Vokić), 24. Bartłomiej Babiarz (78, 28. Mello), 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (59, 27. Vamara Sanogo) - 42. Alexandre Cristóvão.

Jagiellonia: 25. Marián Kelemen - 8. Łukasz Burliga, 4. Lukas Klemenz, 5. Nemanja Mitrović, 12. Guilherme - 9. Arvydas Novikovas, 20. Marko Poletanović (76, 99. Bartosz Kwiecień), 6. Taras Romanczuk, 89. Mateusz Machaj (61, 26. Martin Pospíšil), 21. Przemysław Frankowski - 28. Karol Świderski (82, 18. Cillian Sheridan).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3822
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 18 listopada 2018, 12:19
Półmetek na dnie

Zagłębie przegrało w Płocku z Wisłą 0:2 i po pierwszej rundzie fazy zasadniczej sezonu nasz zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy.


Mecz w Płocku toczył się we mgle, która z każdą minutą była coraz większa i utrudniała obserwowanie meczu zarówno na stadionie, jak i w telewizyjnej transmisji. Niestety, szanse na utrzymanie Zagłębia w Lotto Ekstraklasie także zaczynają być za mgłą i są coraz trudniejsze do zobaczenia. Po dwóch pierwszych meczach sosnowiczan pod wodzą Valdasa Ivanauskasa, w których Zagłębie grało dobrze i wywalczyło cztery punkty, dwa kolejne spotkania były słabe i zakończyły się porażkami.

Litewski trener sosnowiczan dokonał trzech zmian w składzie Zagłębia w porównaniu do meczu z Jagiellonią. Piotr Polczak musiał pauzować za cztery żółte kartki, a Bartłomiej Babiarz i Patrik Mraz usiedli na ławce rezerwowych. Do jedenastki powrócił Vamara Sanogo, który jako rezerwowy w poniedziałek strzelił gola, a także Dejan Vokić i Mateusz Cichocki.

Zagłębiu nie udało się po raz pierwszy w historii wywieźć z Płocka trzech punktów. Do tej pory nasz zespół grał na tym stadionie trzykrotnie na drugim poziomie rozgrywkowym - dwa razy zremisował i raz przegrał. Dzisiejsze spotkanie było pierwszą potyczką sosnowiczan i płocczan w Lotto Ekstraklasie. Premierowe starcie okazało się lepsze dla Wisły, na którą zmiana trenera podziałała znacznie lepiej niż na Zagłębie. Nie da się jednak ukryć, że klub z Płocka dysponuje znacznie lepszym składem.

Wisła objęła prowadzenie w 31. minucie, gdy świetnie piłkę z własnej połowy zagrał Nico Varela. Ricardinho uniknął spalonego, ruszył sam na sam z Dawidem Kudłą, z dużą swobodą minął naszego golkipera i dał Wiśle prowadzenie, strzelając swojego dziewiątego gola w sezonie.

Zanim drużyna z Płocka strzeliła Zagłębiu bramkę, dwa groźne strzały oddał Dejan Vokić. Słoweniec po raz pierwszy za kadencji Valdasa Ivanauskasa zagrał w pierwszym składzie i chciał pokazać, że była to dobra decyzja szkoleniowca. W 21. minucie uderzył obok bramki zza pola karnego, a w 27. minucie jego strzał został zablokowany na 5. metrze przez Nico Varelę.

Pierwsza połowa miała być pierwotnie przedłużona o dwie minuty, ale sędzia zakończył ją po niemal sześciu dodatkowych minutach. W pierwszej z doliczonych minut Dawid Kudła odbił poza polem karnym piłkę po strzale Ricardinho. Pytanie - czym ją odbił :?: Sędzia najpierw puścił grę, a potem posłuchał podpowiedzi kolegów siedzących w wozie VAR i podbiegł do monitora, aby przyjrzeć się akcji. Nasz bramkarz najprawdopodobniej najpierw zagrał piłkę głową, a dopiero potem na strzelił sobie rękę, co miało się zakwalifikować jako przypadkowe zagranie i Dawid Kudła nie obejrzał czerwonej kartki.

Drugą połowę Wisła rozpoczęła z przytupem. Już w pierwszych trzech minutach dwukrotnie musiał interweniować Dawid Kudła. Najpierw obronił uderzenie Damiana Szymańskiego po podaniu Ricardinho, a po chwili nie dał się zaskoczyć Dominikowi Furmanowi. Sosnowiczanie odpowiedzieli w 54. minucie, gdy po podaniu Mateusza Cichockiego pod poprzeczkę zza pola karnego uderzył Vamara Sanogo. Golkiper Wisły odbił piłkę na róg.

Thomas Daehne nie popisał się w 75. minucie, gdy wybiegł poza pole karne i próbował kopnąć piłkę do przodu. Skiksował i Zagłębie miało aut w sytuacji, gdy bramka Wisły była pusta. Alexandre Cristovao podał do Konrada Wrzesińskiego, który strzelił na bramkę gospodarzy, ale piłkę zdołał wybić głową Igor Łasicki.

Wydawało się, że mecz zakończy się jednobramkowym zwycięstwem Wisły i po raz pierwszy w tym sezonie w meczu z udziałem Zagłębia padną mniej niż dwie bramki. W doliczonym czasie meczu Mateusz Cichocki odepchnął w polu karnym Carlitosa i sędzia tym razem już bez konsultacji z VAR-em podyktował "jedenastkę". Dominik Furman zabawił się z Dawidem Kudłą i posłał piłkę do bramki "podcinką".

Sosnowiczanie po serii dziesięciu kolejnych meczów ze strzeloną bramką tym razem nie potrafili pokonać bramkarza rywali. Po raz dwunasty z rzędu, a zarazem czternasty w tym sezonie nie udało się natomiast zagrać "na zero z tyłu". Po raz ósmy w tym sezonie sędzia podyktował przeciwko Zagłębiu rzut karny. Pierwszy raz sprokurował go Mateusz Cichocki.

Wisła Płock - Zagłębie Sosnowiec 2:0 (1:0)
1:0 Ricardinho 31'
2:0 Dominik Furman 90+3' (k)

Wisła: 30. Thomas Dähne - 20. Cezary Stefańczyk, 26. Igor Łasicki, 18. Alan Uryga, 2. Marcin Warcholak - 7. Nico Varela, 6. Damian Rasak (74' 5. Bartłomiej Sielewski), 8. Dominik Furman, 4. Damian Szymański, 10. Giorgi Merebaszwili (86' 19. Karol Angielski) - 21. Ricardinho (84' 11. Carlitos).

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 16. Mateusz Cichocki, 22. Žarko Udovičić - 42. Alexandre Cristóvão, 77. Konrad Wrzesiński, 66. Adam Banasiak, 72. Dejan Vokić (70' 2. Patrik Mráz), 8. Szymon Pawłowski, 77. Konrad Wrzesiński - 27. Vamara Sanogo.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3822
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 18 listopada 2018, 12:23
Sparing: Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 1:3

Zagłębie Sosnowiec i Wisła Kraków wykorzystały reprezentacyjną przerwę na rozegranie sparingu. Na Stadionie Ludowym lepsza okazała się drużyna z Krakowa, która wygrała 3:1.


Składy obu drużyn znacznie odbiegały od zestawień, w jakich oba zespoły rozegrały ligowy mecz przed niespełna trzema tygodniami. Valdas Ivanauskas postanowił trochę zamieszać w składzie i nie podzielił zespołu na lepszą i gorszą jedenastkę, tylko w obu połowach wystawił dwa mniej więcej równe składy. Z powodu urazów zabrakło m.in Vamary Sanogo i Adama Banasiaka, w wyjściowym składzie znalazło się miejsce dla 18-letniego Konrada Kumora. a w drugiej połowie na murawie pojawili się dwaj inni młodzi gracze z rezerw - Adrian Krajewski i Jakub Jochymek.

Goście objęli prowadzenie w 4. minucie po rzucie karnym wykonanym przez Marko Kolara. Wyrównującą bramkę strzelił Alexandre Cristovao, dla którego był to szósty gol w meczach przeciwko Wiśle (2 w Lotto Ekstraklasie i 4 w sparingach). O zwycięstwie Wisły przesądziły dwa gole Mateja Palčiča w drugiej połowie spotkania.

Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 1:3 (1:1)
0:1 Marko Kolar 4' (karny)
1:1 Alexandre Cristóvão 32'
1:2 Matej Palčič 68'
1:3 Matej Palčič 77'

Zagłębie: Dawid Kudła (46' Matko Perdijić) - Michael Heinloth (46' Callum Rzonca), Arkadiusz Jędrych (46' Adam Kokoszka), Mateusz Cichocki (46' Piotr Polczak), Nuno Malheiro (46' Patrik Mráz) - Konrad Kumor (46' Konrad Wrzesiński), Bartłomiej Babiarz (46' Dejan Vokić), Sebastian Milewski (68' Mello), Mello (46' Szymon Pawłowski), Žarko Udovičić (68' Adrian Krajewski) - Alexandre Cristóvão (68' Jakub Jochymek).

Wisła Kraków: 22. Michał Buchalik - 5. Jakub Bartkowski, 27. Marcin Wasilewski (46, 45. Daniel Hoyo-Kowalski), 4. Maciej Sadlok, 29. Matej Palčič - 9. Rafał Boguski (46, 70. Maciej Śliwa), 7. Dawid Kort (46, 43. Patryk Moskiewicz), 80. Patryk Plewka, 8. Tibor Halilović (86, 41. Daniel Morys), 11. Jesús Imaz (46, 44. Aleksander Buksa) - 24. Marko Kolar.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3822
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 25 listopada 2018, 17:07
W Gliwicach bez goli

W meczu otwierającym drugą rundę rozgrywek Lotto Ekstraklasy Zagłębie Sosnowiec bezbramkowo zremisowało w Gliwicach z Piastem.


Piłkarze Zagłębia w drugim kolejnym meczu nie zdołali strzelić bramki. Taka seria przydarzyła się sosnowiczanom po raz pierwszy w tym sezonie i po raz pierwszy od wiosny 2016, gdy jeszcze na boiskach I ligi nie potrafili strzelić gola w meczach z Miedzią Legnica i GKS-em Bełchatów.

Jednak trzeba też znaleźć pozytywy - drużyna Zagłębia po raz pierwszy w tym sezonie nie straciła bramki w wyjazdowym meczu, a po raz drugi zagrała na zero z tyłu (wcześniej w 3. kolejce z Pogonią Szczecin było 3:0). W pierwszej rundzie tego sezonu Zagłębie strzelało dużo bramek, ale jeszcze więcej traciło. Może więc teraz, w rundzie rewanżowej, sytuacja się odmieni - nie będziemy tracić tylu goli. Uwzględniając tylko mecze ligowe, w spotkaniu z udziałem Zagłębie bezbramkowy remis padł po raz pierwszy od 27 października i wyjazdowego meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Przed meczem w Gliwicach Valdas Ivanauskas dokonał tylko jednej zmiany w porównaniu do poprzedniego spotkania. Žarko Udovičić rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, a od pierwszej minuty wybiegł w składzie dobrze znany w Gliwicach Patrik Mraz, który grał tutaj przez dwa sezony i zdobył wicemistrzostwo Polski.

Pierwszy mecz rundy rewanżowej Lotto Ekstraklasy - delikatnie mówiąc - nie był porywającym widowiskiem, Kibice, którzy w liczbie ponad 3 000 stawili się na stadionie mimo niezbyt zachęcającej do przebywania na dworze temperatury, rzadko mieli okazję, zwłaszcza w pierwszej połowie, rozgrzać się boiskowymi wydarzeniami.

Przed przerwą więcej celnych strzałów oddali sosnowiczanie, lecz nie były to uderzenia, po których fani Piasta musieliby drżeć. Jako pierwszy celnie, ale lekko, na bramkę z około 20 metrów strzelił w 9. minucie Szymon Pawłowski. W 28. minucie gliwicki golkiper interweniował po uderzeniu Konrada Wrzesińskiego zza pola karnego, a minutę później po podaniu Dejana Vokicia z około 28 metrów lewą nogą strzelił Adam Banasiak i z tym uderzeniem Frantisek Plach miał lekkie problemy.

Piast próbował prowadzić grę w ataku pozycyjnym, ale takie granie nie doprowadziło do zbyt wielu okazji strzeleckich. Jedyny celny strzał gliwiczan przed przerwą to uderzenie Jorge Felixa z 22 metrów w 33. minucie. Między 42. a 43. minutą gospodarze mieli serię trzech rzutów rożnych. Dwa z nich były efektem strzałów po których piłka odbiła się najpierw od Patrika Mraza, a potem Dejana Vokicia i wyszła poza końcową linią, a raz bezpośrednio z narożnika boiska Dawida Kudłę próbował zaskoczyć Tom Hateley.

Druga połowa rozpoczęła się od prób jazdy konnej. Vamara Sanogo wskoczył na plecy Mikkelowi Kirkeskovowi i przegalopował na Duńczyku kilka metrów, aż sędzia uznał, że to nie ma nic wspólnego z piłką nożną i odgwizdał faul Francuza. Później jednak mieliśmy już do czynienia z futbolem, ale też niezbyt wysokich lotów.

Zagłębie najwięcej kłopotów miało między 63. a 66. minutą, gdy Piast stworzył sobie trzy okazje, które mogły zakończyć się golem. Najpierw po dośrodkowaniu Toma Hateleya z rogu główkował Aleksandar Sedlar, w piłkę z linii bramkowej wybił wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Žarko Udovičić. W kolejnej akcji Joel Valencia trafił w poprzeczkę, a okres trzyminutowego naporu gliwiczan zwieńczył strzał głową Jorge Felixa po dośrodkowaniu Tomasza Jodłowca. Tutaj świetną interwencją popisał się Dawid Kudła.

W końcowej fazie meczu dwie okazje do zdobycia bramki mieli sosnowiczanie. W 80. minucie Frantisek Plach wybił na rzut rożny piłkę po uderzeniu Adama Banasiaka z dystansu, a w 88. minucie spotkania Žarko Udovičiciowi chyba zabrakło zimnej krwi, aby wykończyć akcję strzałem w polu karnym i dał się uprzedzić Jakubowi Czerwińskiemu.

W doliczonym czasie gry jedyną godną wspomnienia sytuacją była... żółta kartka dla Dawida Kudły. Nasz bramkarz przy bezbramkowym remisie już wcześniej próbował kraść czas, przedłużając wznowienie gry, ale cierpliwość sędziego Bartosza Frankowskiego wyczerpała się dopiero w czwartej z doliczonych minut.

Trzynasty mecz pomiędzy Zagłębiem a Piastem okazał się mimo wszystko bardziej pechowy dla gospodarzy, którzy liczyli na zwycięstwo nad ostatnią drużyną w tabeli. Tym bardziej, że w tym sezonie na stadionie w Gliwicach punkty zdobyły tylko Legia Warszawa i Lechia Gdańsk. Drugi raz w historii rywalizacji pomiędzy drużynami z Sosnowca i Gliwic padł remis i po raz drugi był to remis bezbramkowym. Poprzednio takim wynikiem zakończyło się spotkanie w pierwszej kolejce sezonu 2002/2003 w III lidze, także na tym stadionie, choć wtedy znacznie inaczej wyglądającym.

Piast Gliwice - Zagłębie Sosnowiec 0:0

Piast: 26. František Plach - 20. Martin Konczkowski, 4. Jakub Czerwiński, 25. Aleksandar Sedlar, 2. Mikkel Kirkeskov - 77. Denis Gojko (58' 7. Aleksander Jagiełło), 3. Tomasz Jodłowiec, 6. Tom Hateley, 17. Joel Valencia, 11. Jorge Félix (89' 18. Patryk Sokołowski) - 9. Piotr Parzyszek (72' 27. Michal Papadopulos).

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 16. Mateusz Cichocki, 2. Patrik Mráz - 77. Konrad Wrzesiński, 66. Adam Banasiak, 8. Szymon Pawłowski, 72. Dejan Vokić (72' 24. Bartłomiej Babiarz), 42. Alexandre Cristóvão (90' 21. Sebastian Milewski) - 27. Vamara Sanogo (62' 22. Žarko Udovičić).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3822
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 5 grudnia 2018, 21:53
Załamanie zamiast przełamania

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Zagłębiem Lubin 1:2 i sytuacja w tabeli sosnowiczan staje się coraz gorsza. oba gole dla gości strzelił Bartłomiej Pawłowski (10' i 12'). Dla gospodarzy trafił Vamara Sanogo (33')


Wyniki innych meczów Lotto Ekstraklasy ułożyły się dla sosnowiczan niezbyt korzystnie. Zwycięstwa odniosły dwa zespoły zajmujące miejsca w tabeli tuż przed nami - Górnik Zabrze i Miedź Legnica. Takie rozstrzygnięcia oznaczały, że Zagłębie Sosnowiec nie miało dziś szansy opuścić strefy spadkowej. Wygrana oznaczałaby natomiast, że do 10. miejsca w tabeli tracilibyśmy zaledwie trzy punkty.

Trener Valdas Ivanauskas wystawił do gry taki sam skład, jaki rozpoczynał mecz z Piastem Gliwice w poprzedniej kolejce. Wówczas udało się sosnowiczanom zagrać na zero z tyłu i wywieźć cenny punkt z Gliwic. W tym meczu bezbramkowy remis w żadnym wypadku by nas nie satysfakcjonował. Liczyło się tylko zwycięstwo nad rywalem, który w czterech poprzednich meczach doznał porażek, a ogółem nie potrafił odnieść zwycięstwa w dziewięciu kolejnych spotkaniach

Niestety, marzenia o czystym koncie zostały rozwiane już po 10 minutach gry. Filip Starzyński zagrał na prawą stronę pola karnego do Filipa Jagiełły, który wyłożył futbolówkę w pole bramkowe do Patryka Tuszyńskiego, a ten sprytnie piętą wycofał piłkę do Bartłomieja Pawłowskiego. Prawy pomocnik lubinian miał dużo miejsca i czasu, aby przymierzyć prawą nogą z około 6 metrów i pokonać Dawida Kudłę.

Gospodarze jeszcze nie zdołali się otrząsnąć po stracie pierwszej bramki, a już po raz drugi przyszło im wznawiać grę ze środka boiska. W 12. minucie Bartłomiej Pawłowski wymienił podania z Damjanem Boharem i przy biernej postawie naszej defensywy posłał piłkę do bramki nad interweniującym Dawidem Kudłą. Po 12 minutach gry goście prowadzili 2:0. W żadnym meczu w tym sezonie sosnowiczanie tak szybko nie stracili dwóch bramek.

Szkoleniowiec sosnowiczan szybko zareagował na zły początek meczu i już w 23. minucie dokonał pierwszej zmiany. Žarko Udovičić wszedł za Dejana Vokicia i przeszedł na lewą pomoc, a Alexandre Cristovao ze skrzydła został przesunięty na "dziesiątkę". Zanim jeszcze ta roszada mogła przynieść jakieś efekty, niewiele brakowało, abyśmy przegrywali 0:3. W 27. minucie Bartłomiej Pawłowski wystąpił w roli podającego, a Damjan Bohar stanął oko w oko z Dawidem Kudłą. Mógł zrobić wszystko, ale zamiast strzelić trzecią bramkę, spudłował próbując lobować naszego golkipera.

Gdyby było 0:3, to można byłoby uznać, że jest już "pozamiatane", ale sosnowiczanie poderwali się do walki. W 31. minucie po podaniu Konrada Wrzesińskiego celny strzał na bramkę oddał Vamara Sanogo. Dominik Hładun odbił futbolówkę i potem został sfaulowany przez próbującego dobijać Francuza.

Kontaktową bramkę udało się strzelić sosnowiczanom w 33. minucie. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Szymon Pawłowski. Piłkę zbyt krótko wybił Bartosz Kopacz i spadła ona pod nogi Patrika Mraza. Strzał Słowaka został zablokowany przez Patryka Tuszyńskiego, ale na tyle szczęśliwie, że futbolówka trafiła do Vamary Sanogo, który strzelił lewą nogą z pół przewrotki i nie dał szans bramkarzowi z Lubina.

Dla Francuza był to już ósmy gol w tym sezonie i osiemnasty strzelony w barwach naszego zespołu. Tym samym Vamara Sanogo zrównał się w klasyfikacji najskuteczniejszych obcokrajowców z Bośniakiem Hadisem Zubanoviciem, który w latach 2005-2007 strzelił dla drugoligowego wówczas Zagłębia 18 bramek. Jeszcze jeden gol i Sanogo obejmie samodzielne prowadzenie w tej klasyfikacji.

Nasz zespół miał jeszcze jedną wyborną okazję, aby przed przerwą doprowadzić do wyrównania. W 44. minucie Konrad Wrzesiński podał z prawej strony pola karnego na 7. metr, a Žarko Udovičić strzelił na bramkę lubinian. Świetnie na linii bramkowej interweniował Dominik Hładun i uchronił swoją drużynę od straty drugiego gola.

W drugiej połowie spotkania już nie było tylu emocji. Sosnowiczanie nie potrafili sobie stworzyć żadnej stuprocentowej sytuacji. Częste dośrodkowania w pole karne z rzutów wolnych czy rożnych nie przynosiło efektów, bo rośli defensorzy z Lubina wygrywali powietrzne pojedynki.

Goście mieli jedną dogodną okazję do podwyższenia wyniku. W 84. minucie w sytuacji sam na sam z Dawidem Kudłą znalazł się wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Jakub Mareš. W pierwszym meczu w Lubinie to właśnie on zdobył zwycięską bramkę dla lubinian. Tym razem nie wykorzystał jednak podania Damjana Bohara.

Do zimowej przerwy drużynę z Sosnowca czekają trzy arcytrudne spotkania. Najpierw wyjazd do Pogoni Szczecin, która już zapomniała o fatalnym starcie sezonu, gra ostatnio dobrą piłkę i notuje świetną serię, a potem na Stadion Ludowy przyjadą Lech Poznań i Legia Warszawa. Czy uda nam się przed świętami poprawić punktowy dorobek :?: Będzie o to niezwykle ciężko...

Zagłębie Sosnowiec - Zagłębie Lubin 1:2 (1:2)
0:1 Bartłomiej Pawłowski 10'
0:2 Bartłomiej Pawłowski 12'
1:2 Vamara Sanogo 33'

Zagłębie Sosnowiec: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth (75, 24. Bartłomiej Babiarz), 4. Arkadiusz Jędrych, 16. Mateusz Cichocki, 2. Patrik Mráz - 42. Alexandre Cristóvão (90, 10. Callum Rzonca), 66. Adam Banasiak, 72. Dejan Vokić (23, 22. Žarko Udovičić), 8. Szymon Pawłowski, 77. Konrad Wrzesiński - 27. Vamara Sanogo.

Zagłębie Lubin: 30. Dominik Hładun - 2. Bartosz Kopacz, 5. Maciej Dąbrowski, 33. Ľubomír Guldan, 3. Saša Balić - 11. Bartłomiej Pawłowski (75, 28. Mateusz Matras), 19. Filip Jagiełło (82, 26. Jakub Mareš), 99. Bartosz Slisz, 18. Filip Starzyński, 39. Damjan Bohar (90, 77. Łukasz Moneta) - 89. Patryk Tuszyński.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3822
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 9 grudnia 2018, 16:12
Ze Szczecina na tarczy

Zagłębie przegrało w Szczecinie 0:1 po golu Spasa Delewa w 63. minucie. Nasz zespół grał od 74. minuty w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Alexandre Cristovao. W doliczonym czasie gry Dawid Kudła obronił karnego.


Drużyna Zagłębia wraca z wyjazdu do Szczecina z pustymi rękoma. Wcale jednak nie musiało tak być. Sosnowiczanie przez całą pierwszą połowę byli równorzędnym rywalem dla wyżej notowanej drużyny ze Szczecina, ale w drugiej połowie gospodarze strzelili bramkę na wagę zwycięstwa, choć nie zabrakło kontrowersji. Później jeszcze była czerwona kartka, trzeba przyznać, że w pełni zasłużona i nie udało się odwrócić losów meczu, grając w osłabieniu.

Szkoleniowiec sosnowiczan dokonał trzech zmian w porównaniu do meczu z Zagłębiem Lubin. Z powodu czterech żółtych kartek ze składu wypadł Arkadiusz Jędrych, którego w jedenastce zastąpił Piotr Polczak. W niedzielę "wędkę" już po 23 minutach gry dostał Dejan Vokić i dziś Słoweniec rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Od pierwszej minuty zagrał Sebastian Milewski. Za kadencji nowego trenera "Majlo" zagrał w wyjściowym składzie tylko w meczu z Miedzią Legnica. Potem zaliczył epizod w końcówce spotkania w Gliwicach, a dziś znowu zyskał zaufanie szkoleniowca. Trzecia zmiana to posadzenie na ławce irytującego ostatnio Alexandre Cristovao. Za niego na skrzydle zagrał Žarko Udovičić.

W przeciwieństwie do poprzedniego spotkania z Zagłębiem Lubin, w którym sosnowiczanie zaczęli grać dopiero po stracie dwóch bramek i nie zdołali odrobić strat, dziś podopieczni Valdasa Ivanauskasa rozpoczęli bez bojaźni i od pierwszych minut zaatakowali rywala, nie ograniczając się do czekania na rywali głęboko na własnej połowie. Już w 5. minucie strzał Vamary Sanogo został zablokowany przez Tomasa Podstawskiego. Niestety, w kolejnej akcji Francuz upadł przed polem karnym, doznając urazu. Po interwencji fizjoterapeutów zdołał jeszcze zostać na boisku, ale nie dotrwał do końca pierwszej połowy i w 37. minucie został zmieniony przez Alexandre Cristovao. Jak się później okazało, zawodnik z Angoli także nie dotrwał do końca spotkania, ale z innych przyczyn.

Przed przerwą Zagłębie lepiej wyglądało w liczbach. Nasz zespół oddał więcej celnych strzałów niż gospodarze. Po dośrodkowaniach z rzutów rożnych na bramkę Pogoni uderzali Mateusz Cichocki i Piotr Polczak. W 42. minucie chyba najgroźniejszy strzał w wykonaniu sosnowiczan w pierwszej połowie oddał po podaniu Michaela Heinlotha Konrad Wrzesiński. Jakub Bursztyn pilnował jednak bliższego słupka i sparował futbolówkę na róg. Już w doliczonym czasie pierwszej połowy celny, ale nie sprawiający kłopotów golkiperowi Pogoni strzał oddał Alexandre Cristovao.

Dwie najgroźniejsze sytuacje Pogoni w pierwszej połowie to strzały Ikera Guarrotxeny z pola karnego po którym futbolówka minimalnie minęła słupek i mocne uderzenie z dystansu Tomasa Podstawskiego. Portugalczyk polskiego pochodzenia trafił w słupek bramki Dawida Kudły.

W drugiej połowie sosnowiczanie nie byli już tak aktywni jak przed przerwą. Strzał Adama Banasiaka w 61. minucie, po którym piłka przeszła nad poprzeczką szczecińskiej bramki to jedyna godna odnotowania akcja naszego zespołu. Dwie minuty później piłka wpadła do bramki Zagłębia. Po błędzie Piotra Polczaka zza pola karnego na bramkę Zagłębia uderzał Radosław Majewski. Dawid Kudła odbił piłkę przed siebie, a dobijający Spas Delew trafił do siatki.

Na wznowienie gry od środka boiska musieliśmy czekać prawie 4 minuty. Sędziowie Zbigniew Dobrynin i Marcin Boniek w wozie VAR analizowali sytuację. Na powtórkach pokazywanych w telewizji było widać, że w momencie oddania strzału przez Radosława Majewskiego Spas Delew jest bliżej bramki niż przedostatni gracz Zagłębia Mateusz Cichocki. Komentatorzy telewizyjni widząc powtórki byli przekonani, że Paweł Raczkowski nie uzna bramki. Nie wiemy, co takiego zobaczyli w białym mercedesie na krakowskich numerach rejestracyjnych panowie Dobrynin i Boniek, że zdecydowali się przekazać Pawłowi Raczkowskiemu, że gol był zdobyty prawidłowo.

VAR zadziałał za to prawidłowo w 74. minucie. Alexandre Cristovao brutalnie nadepnął Sebastiana Walukiewicza na klatkę piersiową. Arbiter najpierw pokazał żółtą kartkę, ale za chwilę podbiegł do monitora, gdzie przyjrzał się powtórce i nie miał wątpliwości, że taki przejaw boiskowego rzeźnictwa musi skutkować czerwoną kartką.

Gracz z Angoli zapewne zostanie srogo ukarany przez Komisję Ligi i raczej nie ma mowy o tym, że będzie mógł zagrać w meczu z Legią Warszawa. Można się spodziewać, że występ w Szczecinie był ostatnim meczem tego piłkarza w barwach Zagłębia i wiosną już go nie zobaczymy. Naprawdę ciężko zauważyć jakiekolwiek atuty tego zawodnika. Jest surowy technicznie, ma problemy z podejmowaniem decyzji na boisku, w jego grze jest pełno chaosu.

Trzy minuty po czerwonej kartce na boisko wszedł 18-letni Konrad Kumor, dla którego był to debiut w Lotto Ekstraklasie. Tę zmianę można poniekąd uznać za krzyk rozpaczy trenera Valdasa Ivanauskasa i wołanie w stronę władz klubu o wzmocnienia. Naprawdę nie było już nikogo innego na ławce rezerwowych, kto mógłby zagrać w ofensywie.

Sosnowiczanie mogli przegrać w Szczecinie wyżej, ale od stracenia większej liczby bramek uratował nas Dawid Kudła. W doliczonym czasie gry najpierw obronił rzut karny podyktowany za faul Michaela Heinlotha na Sebastianie Kowalczyku (to był dziewiąty rzut karny podyktowany w tym sezonie przeciwko Zagłębiu). Z 11 metrów dosyć słabo uderzył Kamil Drygas i bramkarz Zagłębia sparował na róg piłkę po strzale swojego klubowego kolegi. Minutę później jeszcze raz obronił strzał Drygasa, który tym razem strzelał z około 6 metrów.

Po zakończonym meczu skandalicznie zachowały się służby odpowiedzialne za porządek. Ochroniarze nie pozwolili piłkarzom Zagłębia podejść do sektora gości i podziękować za doping. Ci, którzy próbowali, zostali siłą zawróceni. Na płycie boiska pojawiły się później bardzo liczne szeregi oddziałów prewencji. Gdy nasi zawodnicy podjęli kolejną próbę podejścia do sektora, drogę zagrodzili im policjanci na koniach.

Pogoń Szczecin - Zagłębie Sosnowiec 1:0 (0:0)
1:0 Spas Delew 63'

Pogoń: 26. Jakub Bursztyn - 22. David Stec, 40. Sebastian Walukiewicz (90, 21. Sebastian Rudol), 33. Mariusz Malec, 15. Hubert Matynia - 7. Spas Delew (79, 11. Soufian Benyamina), 17. Zvonimir Kožulj, 28. Tomás Podstawski, 14. Kamil Drygas, 10. Radosław Majewski (65, 27. Sebastian Kowalczyk) - 34. Iker Guarrotxena.

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 25. Piotr Polczak, 16. Mateusz Cichocki, 2. Patrik Mráz (84, 24. Bartłomiej Babiarz) - 77. Konrad Wrzesiński, 21. Sebastian Milewski, 66. Adam Banasiak, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (77, 87. Konrad Kumor) - 27. Vamara Sanogo (38, 42. Alexandre Cristóvão).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość