Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)


Posty: 14
Dołączył(a): Śr, 13 grudnia 2017, 12:54
PostNapisane: Pt, 30 marca 2018, 08:50
O, dzięki za info, na pewno będę oglądać :D a będzie to transmitowane w jakimś pubie w Sosnowcu?
Zobacz ofertę części DAF.
Avatar użytkownika
Posty: 3764
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 31 marca 2018, 22:30
Błąd i błędy

Zagłębie przegrało wyjazdowy mecz w Katowicach 0:1. Gola dającego gospodarzom zwycięstwo strzelił w 62. minucie Adrian Błąd. Sosnowiczanie grali wtedy w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Bartłomieja Babiarza (51').


Aż sześciu prób potrzebował GKS Katowice, aby odnieść zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec od chwili, gdy w 2015 oba zespoły spotkały się ze sobą ponownie w tej samej lidze. Z pięciu meczów rozegranych od sierpnia 2015 sosnowiczanie wygrali cztery, a w jednym padł bezbramkowy remis. Dziś skończyła się nasza dobra passa w meczach z katowiczanami. Gospodarze odnieśli zwycięstwo, choć nie pokazali jakieś wyjątkowo wysublimowanego futbolu. Wystarczyło to jednak na Zagłębie, które było słabsze i nie ustrzegło się błędów prowadzących do porażki.

Zagłębie przystąpiło do meczu w Katowicach z czterema zmianami w składzie w porównaniu do potyczki w Niepołomicach. Na ławce usiedli Tomasz Nawotka, Alexandre Cristovao i Patryk Mularczyk, a Sebastian Milewski oglądał mecz z trybun, bo z przerwy reprezentacyjnej powrócił do Sosnowca z urazem jakiego nabawił się w meczu młodzieżówki z Niemcami. W ich miejsce w wyjściowej jedenastce znaleźli się Martin Pribula, Vamara Sanogo, Tomasz Nowak i Szymon Lewicki.

Pierwsza połowa wynudziła grupę ponad 5000 widzów, którzy przyszli na stadion. W ciągu 45 minut nie dane było kibicom obejrzeć ani jednego celnego strzału. Zresztą także tych niecelnych było bardzo niewiele, bo zaledwie trzy. Zagłębie popełniało więcej błędów w obronie. Dawid Kudła nie trafił w piłkę, próbując ją wykopać do przodu. Defensorzy na swojej połowie tracili futbolówkę na rzecz rywali, ale te sytuacje nie doprowadziły do zdobycia bramki.

Więcej na murawie przy Bukowej działo się po przerwie. W 48. minucie kibice obejrzeli pierwszy celny strzał. Zza pola karnego w krótki róg przymierzył Adrian Błąd, ale Dawid Kudła nie dał się zaskoczyć.

Kluczowa dla losów meczu akcja miała miejsce w 51. minucie. Po pierwszym rzucie rożnym wywalczonym przez Zagłębie, gospodarze ruszyli z kontrą. Andreja Prokić ograł Tymoteusza Puchacza, potem uciekł Nuno Malheiro i biegł w stronę bramki Zagłębia. Przed polem karnym gracza GKS-u sfaulował Bartłomiej Babiarz. Sędzia słusznie pokazał naszemu zawodnikowi czerwoną kartkę.

Gospodarze liczebną przewagę na boisku udokumentowali bramką po 11 minutach. Mateusz Mączyński zagrał na lewo do Adriana Błąda, który znajdował się z piłką przy bocznej linii boiska na wysokości 20. metra. Nuno Malheiro pozostawił graczowi GKS-u zbyt dużo swobody i Błąd mógł kopnąć piłkę prawą nogą. Z zagrania, które miało być dośrodkowaniem, wyszła bramka. Arkadiusz Jędrych i Mateusz Cichocki minęli się w polu bramkowym z piłką, a zaskoczony Dawid Kudła nie zdążył z interwencją. Piłka wpadła w długi róg sosnowieckiej bramki.

Grające w osłabieniu Zagłębie nie było w stanie odmienić losów meczu i wywalczyć w Katowicach choćby remisu. Po serii siedmiu kolejnych wyjazdowych spotkań bez przegranej, w Wielką Sobotę Zagłębie wróciło z wyjazdu z zerowym dorobkiem.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3764
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pt, 6 kwietnia 2018, 23:06
Dariusz Dudek do czerwca 2019

Klub poinformował o przedłużeniu do 30 czerwca 2019 umowy z trenerem Dariuszem Dudkiem.


Dotychczasowa umowa ze szkoleniowcem, który rozpoczął pracę w Sosnowcu w sierpniu 2017, obowiązywała do 30 czerwca 2018. Zarząd Zagłębia zdecydował o prolongowaniu kontraktu z trenerem o rok. Umowa zawiera klauzulę z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

Dla Dariusza Dudka Zagłębie jest pierwszym klubem, w którym pełni obowiązki pierwszego trenera. Wcześnie Dudek pracował jako asystent w Odrze Wodzisław Śląski, Piaście Gliwice, Śląsku Wrocław i Bruk-Becie Termalice Nieciecza.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3764
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 8 kwietnia 2018, 20:51
Zagłębie - Odra 1:0

Po serii trzech meczów bez wygranej Zagłębie się przełamało i pokonało 1:0 Odrę Opole. Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił w 27. minucie Vamara Sanogo.


Od 3 marca drużyna Zagłębia czekała na zwycięstwo w meczu o pierwszoligowe punkty. Właśnie wtedy, przy przenikliwym mrozie, sosnowiczanie wygrali w Siedlcach 1:0, a gola na wagę wygranej strzelił Szymon Lewicki. W kolejnych trzech meczach Zagłębie zdobyło tylko jeden punkt po remisie w Niepołomicach. Spotkania z Miedzią Legnica i GKS-em Katowice zakończyły się porażkami.

Mimo niezbyt dobrego startu rundy wiosennej władze Zagłębia postanowiły przedłużyć o rok kontrakt z trenerem Dariuszem Dudkiem, obchodzącym dziś swoje 43. urodziny. Nasz szkoleniowiec prowadził Zagłębie po raz pierwszy na mocy umowy obowiązującej do 30 czerwca 2019 i poprowadził drużynę do zwycięstwa.

Po porażce w Katowicach Dariusz Dudek dokonał aż czterech zmian w wyjściowej jedenastce, z których jedna była wymuszona pauzą za czerwoną kartkę dla Bartłomieja Babiarza. Miejsce w składzie stracił najlepszy strzelec sosnowiczan Szymon Lewicki. Na szpicy zagrał Vamara Sanogo, a Alexandre Cristovao wystąpił na prawy skrzydle. Zresztą prawa strona była dziś znacznie odmieniona w porównaniu do poprzednich wiosennych meczów - na tej stronie defensywy nie zagrali ani Robert Sulewski, ani Nuno Malheiro tylko Tomasz Nawotka.

O zwycięstwie sosnowiczan przesądziła akcja dwóch czarnoskórych piłkarzy, którzy dziś po raz pierwszy wspólnie wystąpili w podstawowym składzie Zagłębia. W 27. minucie Alexandre Cristovao dograł piłkę z prawej strony boiska, a Vamara Sanogo strzałem z pola bramkowego umieścił piłkę w siatce opolskiej Odry.

Była to w zasadzie druga dogodna sytuacja naszej drużyny w meczu. Po kwadransie gry prowadzenie mógł nam dać Tomasz Nowak. Zabrakło niewiele. Po strzale naszego kapitana z około 25 metrów piłka trafiła w słupek. W 38. minucie wynik mógł podwyższyć Vamara Sanogo, który po błędzie Aleksandra Kowalskiego znalazł się oko w oko z Mateuszem Kuchtą. Golkiper Odry zdołał jednak skutecznie interweniować.

Po przerwie Zagłębie już nie stworzyło sobie tylu sytuacji, co w pierwszych 45 minutach. Najlepsze okazje zmarnował Adam Banasiak, który najpierw uderzył zbyt lekko z pola karnego po rozegraniu rzutu wolnego przez Tomasza Nowaka, a później fatalnie spudłował bezpośrednio z rzutu wolnego z około 23 metrów. Z nieporozumienia między opolskimi obrońcami a bramkarzem nie skorzystał także Vamara Sanogo.

Udało się jednak dowieźć do końca korzystny wynik. Spora w tym zasługa Dawida Kudły, który w 84. minucie popisał się efektowną obroną strzału Davida Ledecky'ego z około 15 metrów. Trzy punkty pozostały w Sosnowcu, ale nie ma zbyt wiele czasu na świętowanie, bo już w środę kolejny mecz na Stadionie Ludowym. Sosnowiczanie w zaległym meczu zmierzą się z kolejnym beniaminkiem - Rakowem Częstochowa.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3764
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 11 kwietnia 2018, 23:40
Kolejny beniaminek pokonany

W zaległym meczu Nice I ligi Zagłębie Sosnowiec pokonało Raków Częstochowa 2:0. Gole dla naszej drużyny strzelili Callum Rzonca (15') i Martin Pribula (24').


W ciągu czterech dni Zagłębie pokonało na Stadionie Ludowym dwóch rewelacyjnie spisujących się w rundzie jesiennej beniaminków. Po niedzielnym triumfie nad Odrą Opole dziś bez punktów z Sosnowca wyjechał Raków Częstochowa. Uwzględniając jesienne zwycięstw nad Puszczą Niepołomice, w sezonie 2017/2018 Zagłębie pokonało u siebie cały tercet beniaminków Nice I ligi.

Początek meczu upłynął pod znakiem protestu w ramach akcji "Ostatni gwizdek" oraz wariującej tablicy świetlnej, która pokazywała jakieś cuda zamiast wyniku 0:0. W 8. minucie nie popisał się sędzia Mariusz Złotek, który podyktował rzut karny dopatrując się faulu Dawida Kudły po tym, jak w polu karnym Zagłębia upadł Piotr Malinowski. Systemu VAR w Sosnowcu nie było, ale na szczęście był czujny asystent sędziego i po konsultacji z nim sędzia główny przyznał się do błędu.

Mecz na dobre rozpoczął się po kwadransie gry, gdy ustał protest kibiców i rozpoczął się doping i gdy Zagłębie wyszło na prowadzenie. Świetnym strzałem prawą nogą z ponad 20 metrów popisał się Callum Rzonca i grający w zeszłym sezonie w Sosnowcu Jakub Szumski musiał wyciągać piłkę z siatki. Po raz pierwszy w historii bramkę dla Zagłębia zdobył Anglik.

Między 20. a 21. minutą dwa celne strzały oddali gracze gości. Dawid Kudła poradził sobie jednak z uderzeniami Adama Czerkasa i Dariusza Formelli. W odpowiedzi dwa groźne ataki przeprowadzili sosnowiczanie. W 22. minucie dośrodkował Martin Pribula, a Alexandre Cristovao strzelił głową w słupek. Następna akcja dała Zagłębiu drugiego gola. Świetnym podaniem między obrońcami Rakowa popisał się Vamara Sanogo. Piłka trafiła w pole karne do Martina Pribuli, a Słowak pokonał swojego byłego klubowego kolegę strzegącego dziś bramki zespołu z Częstochowy.

Dla Słowaka, który całą rundę jesienną stracił z powodu kontuzji, był to pierwszy gol w bieżącym sezonie. Niestety, Martin Pribula nie będzie zbyt miło wspominał tego meczu, bo jeszcze przed przerwą musiał opuścić boisko na noszach, co było efektem starcia z Dariuszem Formellą.

Wprowadzony na lewe skrzydło Konrad Wrzesiński po zaledwie dwóch minutach bytności na boisku mógł wpisać się na listę strzelców. Raków wykonywał rzut rożny, a Zagłębie zaraz po przejęiu piłki ruszyło z kontrą. Po wymianie podań z Alexandre Cristovao Wrzesiński składał się do strzału, ale zdołał go wślizgiem powstrzymać powracający Jakub Łabojko.

Podobną okazję sosnowiczanie mieli w 37. minucie. Jakub Szumski najpierw interweniował na 40. metrze, wybił piłkę głową na aut, który Zagłębie szybko wybiło. Goście nie zdążyli z ustawieniem szyków obronnych. Martin Pribula podał w pole karne do Sebastiana Milewskiego, którego uprzedził Łukasz Góra. Było blisko samobójczego trafienia, ale zakończyło się na rzucie rożnym.

W sierpniowym meczu w Częstochowie Raków także przegrywał do przerwy 0:2, ale po kwadransie gry w drugiej połowie częstochowianie doprowadzili do remisu. Marek Papszun pewnie liczył na to samo w Sosnowcu, bo już przed wznowieniem gry dokonał dwóch zmian w składzie. Jednak tym razem Zagłębie nie pozwoliło sobie na stratę punktów.

Sosnowiczanie mieli wyborną okazję do podwyższenia wyniku w 77. minucie. Nasz zespół znowu ruszył trzech na jednego. Vamara Sanogo miał przed sobą tylko Jakuba Szumskiego, ale najwyraźniej chciał się odwdzięczyć Alexandre Cristovao za asystę w meczu z Odrą Opole i zagrał piłkę w poprzek pola karnego. Niestety, za plecy Angolczyka, który na listę strzelców mógł wpisać się już 10 minut wcześniej, ale po jego strzale zza "szesnastki" zmierzającą pod poprzeczkę piłkę wybił Jakub Szumski.

Najbliżsi strzelenia kontaktowej bramki dla Rakowa byli Andrzej Niewulis i... Mateusz Cichocki, a wszystko działo się w jednej akcji. W 85. minucie po dośrodkowaniu Piotra Malinowskiego z lewej strony boiska Niewulis strzelił głową w słupek, a potem piłka odbiła się od naszego stopera i mogła zaskoczyć Dawida Kudłę.

Defensywa Zagłębia zatrzymała dziś najskuteczniejszy atak w lidze i po raz drugi z rzędu Zagłębie zagrało na zero z tyłu. Teraz przed naszą drużyną dwa dalekie wyjazdy do drużyn ze ścisłej czołówki - Chojniczanki Chojnice i Wigier Suwałki.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3764
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 15 kwietnia 2018, 18:21
Pierwsze zwycięstwo w Chojnicach!

Zagłębie po raz pierwszy w historii triumfowało w Chojnicach. Sosnowiczanie wygrali 2:0. W 11. minucie "swojaka" strzelił Wojciech Lisowski, a w 34. minucie wynik meczu ustalił Alexandre Cristovao.


Kalendarzowa Wielkanoc była co prawda dwa tygodnie temu, ale prawdziwie Wielki Tydzień Zagłębia skończył się właśnie dziś. W ciągu zaledwie siedmiu dni Zagłębie wygrało trzy mecze, w żadnym nie tracąc bramki. Jeśli po pierwszych czterech meczach rundy wiosennej, w których zdobyliśmy tylko cztery punkty, nastroje w Sosnowcu nie mogły być zbyt dobre, to po kolejnych trzech spotkaniach wszystko zmieniło się o 180 stopni. Triumfy nad Odrą Opole, Rakowem Częstochowa i Chojniczanką Chojnice sprawiły, że nadzieja o włączeniu się do walki o awans jeszcze nie umarła.

Chojnice to ładne kaszubskie miasto, ze stadionem położonym malowniczo nieopodal Rynku i pięknego ratusza. Niestety, od strony czysto piłkarskiej Chojnice kojarzyły się Zagłębiu fatalnie. Nasz klub grał tutaj sześć razy. Pierwsze pięc meczów zakończyło się przegranymi i dopiero szóstą wyprawę do Chojnic można było uznać za umiarkowany sukces, bo na inaugurację sezonu 2016/2017 drużynie prowadzonej przez Jacka Magierę udało się wywalczyć tutaj jeden punkt. Dopiero dzisiaj, w siódmym meczu w Chojnicach, będącej zarazem trzynastą konfrontacją między obiema drużynami, Zagłębie odniosło wyjazdowaną wygraną nad Chojniczanką.

Dariusz Dudek po wygranym meczu z Odrą Opole na spotkanie z Rakowem Częstochowa desygnował do gry dokładnie taką samą jedenastką, wyznając zasadę, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Zapewne podobnie byłoby w Chojnicach, gdyby nie kontuzja Martina Pribuli, która uniemożliwiła Słowakowi wyjazd do Chojnic. W jego miejsce do wyjściowego składu nie wskoczył jednak Konrad Wrzesiński, który tak udanie zagrał w środę na lewym skrzydle, ale Adam Banasiak.

Sosnowiczanie już od początku pokazali, że nie mają zamiaru chować się w Chojnicach za podwójną gardą. Zagłębie od początku było nastawione na przejęcie inicjatywy w meczu i ataki na bramkę Radosława Janukiewicza. Taka taktyka przyniosła powodzenie w 11. minucie. Prawą stroną popędził bardzo aktywny od pierwszego gwizdka Alexandre Cristovao. Zagrał po ziemi przed bramkę, a naciskany przez Adama Banasiaka Wojciech Lisowski wpakował piłkę do swojej bramki. Kibice Zagłębia, którzy licznie przybyli do Chojnic tego gola jeszcze nie widzieli, bowiem autokary z fanatykami sosnowiczan podjechały pod stadion minutę przed "swojakiem" gracza z Chojnic.

Zagłębie już po raz trzeci w tym sezonie zdobyło bramkę dzięki pechowi gracza rywali. Jesienią w meczach ze Stalą Mielec i Górnikiem Łęczna gole dla naszego zespołu strzelili Rafał Grodzicki i Rafał Kosznik. Wojciech Lisowski został więc trzecim pechowcem. Co ciekawe, tylko dwóch piłkarzy naszej drużyny wpisywało się na listę strzelców częściej niż "gol samobójczy". To Szymon Lewicki (11) i Vamara Sanogo (4).

Drugi gol dla naszej drużyny padł w 34. minucie. Z lewej strony boiska górą w pole karne zagrał Tomasz Nowak, a rozpędzony Alexandre Cristovao huknął z pierwszej piłki. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w chojnickiej bramce. Dla gracza z Angoli był to pierwszy gol w Nice I lidze. Stał się on piętnastym zawodnikiem naszego zespołu, który w tym sezonie zdobył bramkę, a zarazem jedenastym, który ma w dorobku tylko jedno trafienie.

Zagłębie było bardzo dobrze zorganizowane w obronie. Gospodarzom rzadko udało się wypracować sobie czyste pozycje do oddania strzału, a jeśli już takie były, to albo sprzyjało nam szczęście, gdy Emil Drozdowicz trafił w słupek, albo ofianie interweniowali defensorzy, jak np. Mateusz Cichocki powstrzymujący akcję Macieja Górskiego.

Chojniczanka miała "przewagę" nad Zagłębiem tylko jeśli chodzi o żółte kartki. Pierwsze pięć upomnień arbitra było skierowanych w stronę gospodarzy. Dopiero później do notatnika sędziego trafił Konrad Wrzesiński, dla którego była to czwarta żółta kartka w sezonie i nie będzie mógł zagrać w Suwałkach.

Od 87. minuty Chojniczanka grała w dziesiątkę, bo czerwoną kartkę za uderzenie Bartłomieja Babiarza obejrzał Jakub Bąk. Potem jeszcze z ławki rezerwowych gospodarzy sędzia wyrzucił na trybuny jednego jegomościa, który domagał się podyktowania rzutu karnego, a nie wolnego za faul Tymoteusza Puchacza na Sebastianie Stebleckim, który nastąpił tuż przed linią "szesnastki".

Po 26 rozegranych meczach Zagłębie ma w dorobku 40 punktów. Rok temu na tym samym etapie sezonu Górnik Zabrze miał o jeden punkt mniej a mimo tego wywalczył awans do Ekstraklasy. Niech to będzie dla nas wszystkim dowodem, że jeszcze nie wszystko stracone w tym sezonie.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3764
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pt, 20 kwietnia 2018, 23:51
Mecz z Chrobrym w Polsacie Sport

Mecz 29. kolejki Nice I ligi pomiędzy Chrobrym Głogów a Zagłębiem Sosnowiec będzie transmitowany na żywo w Polsacie Sport.


W związku z transmisją zmieniono godzinę rozegrania meczu. Pierwotnie spotkanie w Głogowie miało się rozpocząć o 19:00, ale z powodu obecności kamer Polsatu Sport pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi cztery godziny wcześniej, czyli o 15:00.

Dla zespołu Zagłębia będzie to dziewiąta wizyta na ekranach Polsatu w tym sezonie. Do tej pory pokazano iba mecze sosnowiczan z GKS-em Katowice, domowe mecze z Olimpią Grudziądz, Ruchem Chorzów, Górnikiem Łęczna i Odrą Opole, a także wyjazdowe spotkania z Podbeskidziem Bielsko-Biała i GKS-em Tychy.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3764
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Wt, 24 kwietnia 2018, 00:28
Wigry - Zagłębie 1:0

Zakończyła się seria zwycięstw Zagłębia. Sosnowiczanie przegrali w Suwałkach z Wigrami 0:1. Jedyną bramkę strzelił w 79. minucie Mateusz Radecki.


Futbol bywa przewrotny. Przed tygodniem Zagłębie Sosnowiec wygrało w Chojnicach, gdzie w sześciu wcześniejszych spotkaiach zdołało wywalczyć zaledwie jeden punkt. Dla odmiany, sosnowiczanie przegrali w Suwałkach, skąd z dwóch poprzednich meczów nasza drużyna wracała z kompletem punktów i bez straty bramki.

Dariusz Dudek postanowił nie zmieniać niczego w zespole, który wygrał do zera trzy poprzednie spotkania. Na zwycięskie mecze z Odrą Opole, Rakowem Częstochowa, Chojniczanką Chojnice, a także na dzisiejszy w Suwałkach wyszła praktycznie taka sama jedenastka. Jedyną zmianą, wymuszoną kontuzją Martina Pribuli, było zastąpienie go Adamem Banasiakiem już w meczu w Chojnicach. Nawet na ławce rezerwowych zabrakło kontuzjowanego Szymona Lewickiego, ale tutaj szanse obu zespołów były równe, bowiem także w Wigrach nie wystąpił ich najlepszy strzelec Patryk Klimala.

Niestety, okazało się, że ten skład nie był w stanie rozegrać kolejnego tak dobrego spotkania. Bohater meczu w Chojnicach, Angolczyk Alexandre Cristovao, dziś nie grał już z taką werwą jak przed tygodniem. Nie szalał na prawym skrzydle, nie dogrywał piłek w pole karne i nie oddawał groźnych strzałów i jeszcze obejrzał czwartą w sezonie żółtą kartkę, co oznacza, że nie będzie mógł wystąpić w starciu ze Stalą Mielec. Nieco lepiej można ocenić drugiego z naszych skrzydłowych, Adama Banasiaka. Rywale mieli z nim na tyle problemów, że aż trzech graczy Wigier oglądało żółte kartki właśnie za faule na Adamie Banasiaku.

Bardzo długo przyszło czekać w Suwałkach na zobaczenie celnego strzału. Po raz pierwszy takim wyczynem w statystykach zapisał się Tomasz Nowak, który w 38. minucie przymierzył zza pola karnego i sprawdził czujność Hieronima Zocha. Drugi celny strzał na początku drugiej połowy po podaniu Tymoteusza Puchacza oddał Adam Banasiak. Mierzył po ziemi w krótki róg i nie zaskoczył suwalskiego golkipera.

Gospodarze wraz z upływem czasu rozkręcali się i poczynali sobie coraz śmielej. W Wigrach zapewne wiedzieli, że lewa strona Zagłębia w defensywie nie jest tak dobra jak prawa i między 55. a 60. minutą dwukrotnie przedarł się tamtym skrzydłem Mateusz Spychała i dogrywał do Damiana Gąski, a ten w obu sytuacjach minimalnie chybił.

Pierwszy celny strzał w meczu gospodarze oddali w 65. minucie, gdy zza pola karnego niezbyt mocno uderzył Artur Bogusz. Między 68. a 69. minutą dwa razy celnie strzelał Serhij Pyłypczuk. Najpierw lewą, a potem prawą nogą. W obu tych sytuacjach utracie bramki zapobiegł Dawid Kudła, który wybił piłkę na rzut rożny. Zagłębie odgryzło się w kolejnej akcji celnym strzałem Calluma Rzoncy i było to już ostatnie zagranie Anglika w meczu, bowiem chwilę później zmienił go Bartłomiej Babiarz

Gol dający Wigrom wygraną padł w 79. minucie. Sędzia podyktował rzut wolny po faulu na Serhiju Pyłypczuku. W pole karne dośrodkował Damian Gąska. Serhij Pyłypczuk zagrał piłkę głową na 6. metrze, a Mateusz Radecki wykazał się szybkością i zwinnością i z najbliższej odległości umieścił futbolówkę w siatce po strzale z obrotu.

Sosnowiczanom pozostał niespełna kwadrans na doprowadzenie do zmiany rezultatu. Niestety, nie udało się i seria kolejnych zwycięstw zakończona została na trzech, a seria minut bez straty bramki dobiegła kresu na 377. Zagłębie miało jeszcze okazję na zdobycie wyrównującej bramki w doliczonym czasie gry. Po dośrodkowaniu Tymoteusza Puchacza z lewego skrzydła minimalnie niecelnie główkował Arkadiusz Jędrych.

Niespełna rok temu opuszczaliśmy Suwałki w wyśmienitych humorach. Wtedy Zagłębie wygrało 3:0, a wyniki innych spotkaniach ułożyły się dla naszego zespołu tak doskonale, że na trzy kolejki przed końcem sezonu mieliśmy losy awansu do Lotto Ekstraklasy we własnych rękach. Wszyscy dobrze wiemy, jak się skończyło. Teraz, na siedem kolejek przed finiszem sezonu, tracimy do miejsca premiowanego awansem 6 punktów, a możemy nawet 9 jeśli GKS Katowice wygra zaległy mecz w środę. Dobrze wiemy, jak przewrotny potrafi być futbol.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron