Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3732
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 28 października 2017, 13:18
Bez goli w Bielsku-Białej

Zagłębie Sosnowiec bezbramkowo zremisowało w Bielsku-Białej z Podbeskidziem. Sosnowiczanie nadal pozostają w tym sezonie bez zwycięstwa w meczach wyjazdowych.


Jesienią 2016 mecz pomiędzy Podbeskidziem Bielsko-Biała a Zagłębiem Sosnowiec był prawdziwą ucztą dla miłośników futbolu. Trzymał w napięciu od początku do końca. Przyniósł dziewięć bramek, mnóstwo emocji, sporo zwrotów akcji. Wygląda na to, że w tamtym spotkaniu wyczerpany został limit bramek i emocji na kilka kolejnych spotkań między obiema drużynami. Wiosną 2017 na Stadionie Ludowy padł bezbramkowy remis i także dziś, w spotkaniu na bielskim Stadionie Miejskim, kibicom nie było dane obejrzeć żadnego trafienia.

Trener Dariusz Dudek postanowił nie zmieniać ustawienia z meczu ze Stomilem Olsztyn. Znowu zagraliśmy jednym napastnikiem, którym był najlepszy strzelec Nice I ligi Szymon Lewicki. Vamara Sanogo, który we wrześniu ubiegłego roku był koszmarem dla defensywy Podbeskidzia, zaczął mecz na ławce rezerwowych i pojawił się dopiero od początku drugiej połowy. Niestety, nie było to takie wejście jak w niedzielnej potyczce ze Stomilem, kiedy to najpierw zaliczył dwie asysty, a w doliczonym czasie gry dołożył do tego bramkę.

Dziś Francuz nie zagrał tak dobrego spotkania, a jak słusznie zauważył po meczu Dariusz Dudek, Zagłębie lepiej prezentowało się w ataku i stwarzało więcej sytuacji w pierwszej połowie, a więc gdy na placu gry był tylko jeden nominalny napastnik. Szymon Lewicki oddał kilka strzałów na bramkę strzeżoną przez byłego golkipera sosnowiczan, Wojciecha Fabisiaka. Najbliższey zdobycia gola nasz napastnik był w 24. minucie, gdy po dośrodkowaniu Roberta Sulewskiego z prawej strony boiska trafił w poprzeczkę.

Zagłębie dominowało przez niemal całą pierwszą połowę. Dopiero pod koniec tej części gry zarysowała się lekka przewaga Podbeskidzia. Dwukrotnie przed szansą zdobycia bramki stanęli byli piłkarze Zagłębia. W 41. minucie Miłosz Kozak przestrzelił z lewej strony pola karnego, a w 44. minucie po dośrodkowaniu Łukasza Sierpiny z rzutu rożnego główkował Kamil Wiktorski. Piłkę na rzut rożny sparował Dawid Kudła.

Podbeskidzie w kilku poprzednich meczach traciło gole i punkty w końcówkach spotkań. Dziś bielszczanie już wyciągnęli wnioski z niepowodzeń w meczach z GKS-em Katowice, Rakowem Częstochowa i Odrą Opole i nie dali sobie już strzelić gola w ostatnim kwadransie spotkania.

Podopieczni Dariusza Dudka po raz pierwszy od wygranego 3:0 meczu z GKS-em Katowice zagrali na zero z tyłu, a więc dokonali wyczynu, który nie udawał się w sześciu poprzednich spotkaniach. Dla sosnowiczan był to piąty kolejny mecz bez porażki, ale po raz siódmy w tym sezonie Zagłębiu nie udało się wygrać na wyjeździe. Na ligową wygraną poza Sosnowcem czekamy od 17 maja. W tym roku nadarzą się jeszcze dwie okazję na przerwanie tej serii - wyjazdy do Tychów i Grudziądza.

Za tydzień o tej samej porze na Stadionie Ludowym podejmiemy Ruch Chorzów. Licznie zgromadzeni na sektorze gości w Bielsku-Białej fanatycy Zagłębia dziękując piłkarzom za postawę w meczu z Podbeskidziem jasno dali znać, że "z Ruchem tylko zwycięstwo".
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3732
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 4 listopada 2017, 14:33
Niebieskie tło dla Trzech Kolorów

Zagłębie Sosnowiec pokonało Ruch Chorzów 2:1. Gole dla sosnowiczan strzelili Tomasz Nawotka (47') i Žarko Udovičić (83'). Bramkę dla gości zdobył Mello (53').


Piłkarze Zagłębia podtrzymali passę meczów bez porażki oraz kolejnych zwycięstw na własnym boisku. Zwycięstwo odniesione nad Ruchem Chorzów było trzecim kolejnym na Stadionie Ludowym (po 2:1 z Chrobrym Głogów i 5:1 ze Stomilem Olsztyn). Dodając do tego remisy w wyjazdowym meczach ze Stalą Mielec, Bytovią Bytów i Podbeskidziem Bielsko-Biała, sosnowiczanie są niepokonani od sześciu meczów.

Sosnowiczanie, niesieni przez cały mecz głośnym dopingiem kibiców, dominowali od początku spotkania, ale na bramkę przyszło nam czekać dopiero do drugiej połowy spotkania. Przed przerwą najlepsze okazje mieli w 8. minucie Arkadiusz Jędrych po dośrodkowaniu Žarko Udovičicia z lewego skrzydła oraz w 36. minucie Sebastian Milewski. Po jego strzale z woleja zza pola karnego, jak i wcześniej po główce stopera sosnowiczan, świetnie interweniował przed linią bramkową Libor Hrdlicka.

Chorzowianie nie oddali w pierwszej połowie ani jednego celnego strzału. W 40. minucie po uderzeniu Miłosza Przybeckiego zza pola karnego piłka otarła się o słupek, a 13 minut wcześniej składającego się do strzału w polu karnym Vilima Posinkovicia uprzedził Sebastian Milewski.

Po przerwie obejrzeliśmy jeszcze ciekawsze spotkanie, a kluczowy wpływ na taki stan rzeczy miała już pierwsza akcja w tej części meczu. Adam Banasiak zagrał piłkę do Žarko Udovičicia, który przedarł się w swoim stylu i dośrodkował z lewej strony boiska. Libor Hrdlicka wypiąstkował futbolówkę na 16. metr, a nadbiegający Tomasz Nawotka strzelił lewą nogą i dał Zagłębiu prowadzenie.

Niestety, z korzystnego wyniku nie cieszyliśmy się zbyt długo. W 53. minucie chorzowianie przeprowadzili akcję rodem z Ameryki Południowej. Z prawej strony boiska podawał Argentyńczyk Santiago Villafane, a ze środka pola karnego strzał oddał Brazylijczyk Mello. Za strzelcem bramki nie nadążył rozgrywający dziś mimo tego błędu dobry mecz Sebastian Milewski.

Brazylijczyk z włoskim paszportem mógł dać prowadzenie swojemu zespołowi w 70. minucie. Oddał on wtedy strzał z dystansu, a Dawidowi Kudle i Zagłębiu z pomocą przyszła poprzeczka.

Zwycięski gol dla Zagłębia padł w 83. minucie i był efektem akcji zapoczątkowanej przez rzut rożny dla Ruchu. Piłkę po dośrodkowaniu Bartosza Nowaka wybił z pola karnego Wojciech Łuczak. Zagłębie ruszyło z kontrą. Z prawej strony boiska tuż za boczną linią pola karnego Mateusz Hołownia sfaulował Konrada Wrzesińskiego. Mocny strzał lewą nogą oddał z rzutu wolnego Žarko Udovičić. Bramkarz Ruchu nie zdążył z interwencją przy strzale Serba w krótki róg i było 2:1.

Nasz zespół mógł jeszcze dobić gości trzecim trafieniem, ale Libor Hrdlicka obronił sytuację sam na sam z Wojciechem Łuczakiem.

Zagłębie wygrało z Ruchem Chorzów po raz pierwszy od 30 sierpnia 2006. W 2017 roku sosnowiczanie wygrali wszystkie mecze z rywalami ze Śląska. Wiosną pokonaliśmy GKS Katowice, Górnika Zabrze i GKS Tychy. Jesienią okazaliśmy się lepsi od katowiczan i Ruchu Chorzów. Za tydzień, w niedzielę 12 listopada o 12:45 Zagłębie zagra na wyjeździe z GKS-em Tychy. Liczymy na szóstą kolejną wygraną nad śląskim klubem :!:
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3732
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 12 listopada 2017, 01:15
Mecz z Górnikiem Łęczna w Polsacie Sport

Mecz 19. kolejki Nice I ligi pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a Górnikiem Łęczna odbędzie się w piątek 24 listopada o 20:45 i będzie transmitowany w Polsacie Sport.


Dla zespołu Zagłębia będzie to szósta wizyta na ekranach Polsatu w tym sezonie. Do tej pory pokazano domowe mecze sosnowiczan z Olimpią Grudziądz, GKS-em Katowice i Ruchem Chorzów, a także wyjazdowy mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Ponadto w niedzielę zostanie przeprowadzona transmisja z wyjazdowego meczu w Tychach.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3732
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pn, 13 listopada 2017, 13:58
Wyjazdowej niemocy ciąg dalszy

Zagłębie nie potrafiło wygrać dziewiątego kolejnego meczu wyjazdowego. Sosnowiczanie prowadzili w Tychach od 30. minuty po golu Szymona Lewickiego. Wyrównał 10 minut później Kamil Zapolnik.


Piłkarze Zagłębia są niepokonani w siedmiu kolejnych meczach Nice I ligi. Niestety, na tę serię składają się tylko trzy zwycięstwa i aż cztery remisy. Wszystkie wspomniane wyżej remisy zostały odniesione na wyjazdach - w Mielcu, Bytowie, Bielsku-Białej i Tychach. Wyjazdowa niemoc sosnowiczan, co niestety przypominamy już od dawna, trwa od 17 maja, gdy triumfowaliśmy w Suwałkach aż 3:0. W tym sezonie już wszyscy inni pierwszoligowcy wrócili do domu z kompletem punktów.

Mecz w Tychach, który dzięki transmisji w Polsacie Sport mogło obejrzeć znacznie więcej niż niespełna 5000 widzów zgromadzonych na trybunach, toczył się w szybkim tempie, ale jak zauważył na pomeczowej konferencji Dariusz Dudek, sosnowiczanie nie grało tego, co zaplanował szkoleniowiec, tylko wdało się w kopaninę.

O tym, że w sosnowiecko-tyskim starciu dużo będzie walki i nikt nie odstawi nogi świadczył już początek spotkania. W 2. minucie po wrzucie z autu Dawida Abramowicza Kamil Zapolnik posłał piłkę głową do siatki, ale wcześniej odepchnął Mateusza Cichockiego i arbiter słusznie nie uznał trafienia.

Zagłębie objęło prowadzenie w 30. minucie za sprawą strzału najlepszego strzelca Nice I ligi Szymona Lewickiego. Sędzia podyktował rzut wolny za faul Adriana Łuszkiewicza na Sebastianie Milewskim. Z rzutu wolnego dośrodkował Robert Sulewski. W polu karnym piłkę głową wybił Dawid Abramowicz, ale zagrał wprost pod nogi napastnika Zagłębia, który przyjął futbolówkę na linii pola karnego i uderzył prawą nogą. Rafał Dobroliński zdołał trącić piłkę ręką, ale ta interwencja nie uchroniła tyszan od utraty bramki.

Tak naprawdę to trafienie powinno dać "Lewemu" hat tricka, bo wcześniej zmarnował dwie o wiele bardziej dogodne sytuacje. W 15. minucie po dośrodkowaniu Roberta Sulewskiego przyjął piłkę na klatkę piersiową, ale nie trafił w futbolówkę prawą nogą tak, jak powinien i zamiast soczystego strzału na bramkę, było tylko lekkie i niecelne kopnięcie. W 27. minucie było jeszcze gorzej, bo Szymon Lewicki będąc w polu karnym tyszan przy próbie strzału w ogóle nie trafił w futbolówkę. Jednak, o czym piszemy akapit wyżej, potwierdziło się, że do trzech razy sztuka.

Sosnowieckiej drużynie nie było jednak dane zejść na przerwę z prowadzeniem, bo gospodarze wyrównali w 40. minucie, po akcji, która nie wystawia najlepszego świadectwa naszej grze defensywnej. Najpierw niezbyt udane wybicie piłki przez Mateusza Cichockiego. Potem Tomasz Nowak przegrywa walkę z Łukaszem Matusiakiem. "Łysy" podaje w pole karne do Macieja Mańki, który odgrywa do Dawida Błanika, ten ogrywa Arkadiusza Jędrycha i wrzuca na 5. metr do Kamila Zapolnika, którego nie upilnował Robert Sulewski i lewy pomocnik tyszan popisał się przepięknym strzałem przewrotką.

Po przerwie nie obejrzeliśmy już ani jednej bramki. Najlepsze okazje do zdobycia gola mieli ci sami gracze, którzy wpisali się na listę strzelców w pierwszej połowie. W 61. minucie po dośrodkowaniu Roberta Sulewskiego z rzutu rożnego główkował Szymon Lewicki, a zmierzającą do bramki futbolówkę odbił Rafał Dobroliński. Do dobitki składał się jeszcze Adam Banasiak, ale oddaniu strzału zapobiegł Piotr Ćwielong.

Na dziewięć przed końcem spotkania po dośrodkowaniu Dawida Abramowicza błąd popełnił Mateusz Cichocki, który zagrał w polu karnym pod nogi Kamila Zapolnika, ale były gracz suwalskich Wigier nie trafił w bramkę.

Zagłębie już 5 minut po przerwie straciło Sebastiana Milewskiego, który nabawił się kontuzji blokując dośrodkowanie Kamila Zapolnika i wybijając piłkę na rzut rożny. Uraz naszego młodzieżowca zmusił Dariusza Dudka do zmiany ustawienia. Wprowadzony za Milewskiego Tomasz Nawotka wszedł na prawe skrzydło, na lewe przeniósł się Konrad Wrzesiński, a Adam Banasiak wspierał Tomasza Nowaka w środku pomocy.

Tyszanie kończyli mecz w osłabieniu, bo w 90. minucie za faul na Adamie Banasiaku żółtą kartkę obejrzał Łukasz Matusiak i musiał opuścić boisko ponieważ na początku drugiej części spotkania "Łysy" obejrzał pierwszą kartkę za ostre potraktowanie Tomasza Nowaka, z którym najwyraźniej miał coś do wyjaśnienia, bo już od początku między oboma graczami iskrzyło.

Ostatnia szansa w tym roku na poprawienie wyjazdowego bilansu za tydzień. W sobotę o 16:00 Zagłębie zagra w Grudziądzu ze znajdującą się ostatnio w dołku Olimpią.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3732
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 19 listopada 2017, 14:01
Wreszcie :!:

Zagłębie przełamało fatalna serię meczów wyjazdowych i wygrało w Grudziądzu 1:0 po bramce Arkadiusza Jędrycha w doliczonym czasie drugiej połowy.


W ligowej tabeli przy Zagłębiu Sosnowiec nie ma już wstydliwego zera w rubryce zwycięstwa na wyjeździe. Sosnowiczanie dopiero w dziewiątym wyjeżdzie w tym sezonie zdołali wywalczyć komplet punktów. Uczynili to na wyjątkowo nieprzyjaznym dla nas terenie, w meczu z rywalem, który w ostatnim czasie zdecydowanie nam nie leżał.

Wiele wskazywało na to, że sosnowiczanie powrócą z Grudziądza tylko z remisem i przedłużą serię wyjazdowych remisów do pięciu. Aż wreszcie nadeszła pierwsza z trzech minut doliczonych przez sędziego Tomasza Wajdę. Rzut wolny dla Zagłębia z lewej strony boiska. Piłkę lewą nogą dośrodkował były gracz Olimpii Adam Banasiaka. Jako pierwszy z graczy naszego zespołu kontakt z futbolówką miał Mateusz Cichocki. Po jego zagraniu głową strzał także głową oddał Vamara Sanogo. Bramkarz Olimpii zdołał odbić piłkę po uderzeniu Francuza, ale tuż przed bramką czyhał Arkadiusz Jędrych, który z bliska umieścił futbolówkę w siatce.

Radość w szeregach Zagłębia po bramce była ogromna. Olimpia nie miała już czasu na odwrócenie losów spotkania i sosnowiczanie po raz pierwszy w historii wygrali w Grudziądzu, przerywając tym samym serię ośmiu meczów bez zwycięstwa (w tym czterech kolejnych porażek) z Olimpią. Gospodarze po piątej kolejnej porażce zakopali się w strefie spadkowej, ale to już nie nasz problem.

Trzeba jednak szczerze przyznać, że Olimpia wcale nie zaprezentowała się tak źle, jak może na to wskazywać jej pozycja w tabeli. Grudziądzanie w piłkę grali lepiej niż kilku poprzednich rywali Zagłębia i naprawdę wysoko zawiesili sosnowiczanom poprzeczkę.

Gospodarze mogli objąć prowadzenie już w 4. minucie mecz, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusz Cichocki wybił piłkę niemal z linii bramkowej i powstrzymał próbującego dobijać Tomasza Wełnę. Ta akcja przyczyniła się do przedłużenia pierwszej połowy aż o siedem minut, bowiem gracz Olimpii z tak wielkim impetem wpadł do bramki, że przewrócił słupek podtrzymujący siatkę i mieliśmy przymusową przerwę w grze, w której służby techniczna naprawiły uszkodzony element boiska.

W pierwszej połowie aktywny w ataku był Vamara Sanogo, który kilkakrotnie próbował zaskoczyć Wojciecha Małeckiego. Najgroźniejszy strzał oddał w 22. minucie po podaniu Konrada Wrzesińskiego. Golkiper Olimpii sparował futbolówkę na róg. Wspomniany już Wrzesiński sprawdził umiejętności golkipera gospodarzy w 19. minucie, a mógł też sprawić mu kłopoty w 43. minucie, gdyby tylko trafił w piłkę podawaną przez Tomasza Nawotkę.

Na początku drugiej połowy Tomasz Nowak strzelił pod poprzeczkę, zmuszając Wojciecha Małeckiego do parady. I aż do doliczonego czasu gry i strzelonej bramki była to chyba nagroźniejsza akcja sosnowiczan. Do naszych graczy można było mieć pretensje o niedokładność i brak zrozumienia. Podsumowanie tej niechlujności w grze był choćby rzut wolny w 82. minucie. Žarko Udovičić zdecydował się na jakieś dziwne zagranie po ziemi i wręcz podał piłkę jedynemu graczowi Olimpii stojącemu w murze.

Bramka Arkadiusz Jędrycha pozwoliła jednak zatrzeć wszystkie złe wrażenia. Zagłębie rozpoczęło rundę rewanżową od zwycięstwa, rewanżując się Olimpii za porażkę w meczu otwierającym sezon. Punktowa strata do miejsca premiowanego awansem będzie wynosić po tej kolejce nie więcej niż sześć punktów. Jeśli w piątek u siebie Zagłębie pokona Górnika Łęczna, to nastoje w zimowej przerwie będą o wiele lepsze niż moglibyśmy przypuszczać jeszcze miesiąc temu, gdy zajmowaliśmy przedostatnią pozycję w tabeli Nice I ligi.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron