Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3719
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 13 września 2017, 20:49
GKS znowu pokonany na Stadionie Ludowym

Zagłębie Sosnowiec po raz trzeci z rzędu wygrało u siebie z GKS-em Katowice. Gole strzelili Rafał Makowski (56'), Vamara Sanogo (83'- karny) i Sebastian Milewski (90+4').


Świetnie przywitał się z kibicami Zagłębia Vamara Sanogo w pierwszym meczu na Stadionie Ludowym po powrocie z Legii Warszawa. Francuz spędził na murawie niespełna pół godziny, ale wystarczyło to, aby strzelić bramkę z rzutu karnego i zanotować asystę przy trafieniu Sebastiana Milewskiego.

Nazwisko Dudek w powiązaniu z Sosnowcem będzie się fatalnie kojarzyło trenerowi Piotrowi Mandryszowi. Niespełna rok temu został zwolniony z Zagłębia po zaledwie ośmiu meczach i słynnej wypowiedzi Sebastiana Dudka po meczu w Siedlach o "panu, który nas prowadzi". Dziś doznał najwyższej porażki w tym sezonie z rąk innego Dudka - Dariusza, trenera sosnowiczan.

Dotychczas Piotr Mandrysz miał miłe wspomnienia z wyjazdów do Sosnowca w roli trenera zespołu gości. Wygrywał tutaj przy okazji wszystkich czterech poprzednich wizyt - z RKS-em Radomsko, Pogonią Szczecin (dwa razy) i GKS-em Tychy. Dzisiaj wszystko się zmieniło.

O pierwszej połowie meczu lepiej zapomnieć, bo stała ona na dramatycznie słabym poziomie. Gdyby skończyła się nie po 45 minutach, a 45 sekundach, to i tak wystarczyłoby, aby obejrzeć najlepszą akcję w tej części spotkania. Zaraz na początku spotkania Tomasz Nowak zagrał prostopadłą piłkę w pole karne do Patryka Mularczyka, który w sytuacji sam na sam trafił w nogi Mateusza Abramowicza, a dobijający Szymon Lewicki posłał piłkę obok słupka.

Inne dogodne sytuacje strzeleckie w pierwszej połowie były efektami prostych strat i prezentów od rywali. Po błędach Tomasza Nowaka i Rafała Makowskiego okazje zmarnowali Bartłomiej Kalinkowski i Andreja Prokić. Z kolei nieporadność Mateusza Abramowicza przy wyprowadzaniu piłki mógł wykorzystać Wojciech Łuczak, ale trafił w boczną siatkę.

Słabą pierwszą część meczu zrekompensowały kibicom wydarzenia w drugiej odsłonie meczu. Najwięcej ożywienia do gry wprowadził pierwszy gol dla sosnowiczan. Adrian Frańczak sfaulował Wojciecha Łuczaka po prawej stronie boiska. Z rzutu wolnego dośrodkował Patryk Mularczyk. Zamykający akcję Mateusz Cichocki odegrał głową przed bramkę, a Rafał Makowski uprzedził golkipera gości i posłał piłkę głową do siatki, zdobywając swoją pierwszą bramkę dla Zagłębia.

Piotr Mandrysz zareagował wprowadzeniem na boisko Grzegorza Goncerza, byłego króla strzelców I ligi. Dariusz Dudek pięć minut później zdjął z placu gry Szymona Lewickiego i desygnował do gry Vamarę Sanogo. Dla Francuza był to pierwszy mecz na Stadionie Ludowym od 19 listopada 2016. Wtedy rywalem sosnowiczan była Chojniczanka Chojnice, a trenerem Piotr Mandrysz.

Francuz już 10 minut po wejściu na boisko pokazał próbkę swoich umiejętności. Po podaniu Patryka Mularczyka ograł Mateusza Kamińskiego i uderzył zza pola karnego. Siły nie brakowało, ale z celnością było źle. Trzy minuty później Francuz był bliski oddania strzału po podaniu Wojciecha Łuczaka, ale z interwencją zdążył Mateusz Kamiński.

Vamara Sanogo dopiął swego w 83. minucie. Sędzia Tomasz Wajda podyktował rzut karny po zagraniu ręką Mateusza Kamińskiego. Stoper gości w ten sposób zablokował strzał Tomasza Nowaka z 20 metrów. Kapitan Zagłębia w sobotę spudłował z rzutu karnego i tym razem zrezygnował z wykonania "jedenastki", pozostawiając piłkę Vamarze Sanogo. Francuz okazał się lepszym egzekutorem rzutów karnych niż Tomasz Nowak i strzelił lewą nogą nie do obrony.

Gdy rozpoczynał się doliczony czas gry w polu karnym Zagłębia upadł Armin Ćerimagić. Goście domagali się podyktowania rzutu karnego, jednak sędzia miał inne zdanie. Mateusz Kamiński odreagował swoją frustrację faulem na Tomaszu Nawotce i arbiter pokazał obrońcy GKS-u drugie "żółtko". Zagłębie wykorzystało przewagę liczebną do strzelenia trzeciej bramki. W ostatniej akcji meczu Rafał Makowski podał w pole karne do Vamary Sanogo, który był w zbyt trudnej pozycji do oddania strzału, więc przytrzymał futbolówkę i poczekał na wbiegnięcie Sebastiana Milewskiego. 19-letni defensywny pomocnik dostawił do piłki lewą nogę i zdobył swojego pierwszego gola w barwach Zagłębia.

GKS znowu okazał się świetnym rywalem na przełamanie dla sosnowiczan. W ostatnich sezonach wygraliśmy wszystkie cztery spotkania z katowiczanami, do których przystępowaliśmy po przegranej mecz wcześniej. W sezonie 2015/2016 dwukrotnie byliśmy górą po porażkach z Wisłą Płock, a wiosną tego roku pokonaliśmy katowiczan po klęsce w Nowym Sączu.

Dwa kolejne mecze nasz zespół rozegra na Stadionie Ludowym - w sobotę 16 września z Chojniczanką Chojnice i tydzień później z Wigrami Suwałki. Na naszym obiekcie wygraliśmy trzy kolejne mecze ligowe, nie tracąc w nich żadnej bramki. Liczymy na to, że podobnie będzie także w najbliższych spotkaniach.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3719
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 16 września 2017, 20:54
Nam trafiać nie kazano

Zagłębie oddało 22 strzały, w tym 9 celnych. Chojniczanka strzelała 4 razy, w tym 3 razy celnie. Lepsza skuteczność gości, mimo sporej przewagi sosnowiczan, pozwoliła im wygrać 3:1 i wyjechać z Sosnowca z kompletem punktów.


Piłkarzom Zagłębia nie udało się podtrzymać dobrej serii w meczach na własnym boisku. Po trzech kolejnych zwycięstwach do zera, przyszło nam przełknąć gorycz porażki w starciu z Chojniczanką Chojnice. Porażka ta boli głównie dlatego, że powtórzył się scenariusz sprzed tygodnia. Podobnie jak w meczu z Odrą Opole w przekroju całego spotkania sosnowiczanie byli zespołem lepszym. Stworzyli sobie znacznie więcej sytuacji strzeleckich niż rywale, ale po końcowym gwizdku sędziego liczy się tylko to, co było "w sieci", a w tym najważniejszym elemencie gry przewaga była po stronie rywali.

Trener Dariusz Dudek przed meczem z chojniczanami dokonał w składzie jednej zmiany. Po części była ona wymuszona kontuzją, jakiej doznał na piątkowym treningu Szymon Lewicki, którego w ogóle nie było w meczowej osiemnastce i oglądał mecz z trybun, ale niewykluczone, że nawet gdyby był w pełni dyspozycji, to usiadłby na ławce. Po raz pierwszy po powrocie do Zagłębia w wyjściowej jedenastce znalazł się Vamara Sanogo, którego wejście na boisko w meczu z GKS-em Katowice wniosło wiele ożywienia w akcje naszego zespołu.

W środę Francuz miał udział przy dwóch gola dla Zagłębia (skutecznie wykonany rzut karny i asysta przy trafienia Sebastiana Milewskiego). Także dziś nie byłoby bramki dla naszego zespołu, gdyby nie akcja Vamary Sanogo zakończona faulem na nim na 18. metrze. Do rzutu wolnego w 9. minucie meczu podszedł Tomasz Nowak i kompletnie zaskoczył rywali. Cały mur gości podskoczył w momencie oddawania strzału, a kapitan Zagłębia uderzył po ziemi i Radosław Janukiewicz nawet nie zdążył interweniować.

Był to dziewiąty gol Tomasza Nowaka dla Zagłębia, drugi strzelony Chojniczance, drugi w tym sezonie (wcześniej trafił z karnego w Łęcznej), a także drugi zdobyty bezpośrednio z rzutu wolnego (wiosną 2017 strzelił w ten sposób bramkę w wyjazdowym meczu z Olimpią Grudziądz).

Nie był to jednak gol dający nam prowadzenie, bowiem 140 sekund wcześniej Chojniczanka przerwała po 282 minutach serię Dawida Kudły bez straconej bramki w meczach u siebie. Rafał Grzelak podał w pole karne do Adama Ryczkowskiego, który wyłożył futbolówkę przed bramkę Jackowi Podgórskiemu, a ten dopełnił formalności.

Potem Zagłębie dało się wykazać Radosławowi Janukiewiczowi. Bramkarz Chojniczanki ponad 13 lat temu wpuścił na Stadionie Ludowym trzy bramki w meczu III ligi ze Śląskiem Wrocław. Dzisiaj za to obronił trzy strzały w jednej akcji. W 19. minucie golkiper gości najpierw odbił piłkę po strzale Wojciecha Łuczaka z prawej strony pola karnego. Po chwili jeszcze raz sparował futbolówkę po uderzeniu Tomasza Nowaka zza pola karnego, aż w końcu wyekspediował na róg piłkę po dobitce Vamary Sanogo.

Po raz kolejny próbkę swoich umiejętności dał golkiper Chojniczanki w 33. minucie, gdy obronił strzał głową Wojciecha Łuczaka po centrze Vamary Sanogo. Łuczakowi nie udało się zdobyć gola po strzale głową także w 13. minucie, ale wtedy uderzył niecelnie po dośrodkowaniu Patryka Mularczyka z rzutu rożnego.

Jak należy strzelać bramki dwa razy w drugiej połowie pokazał piłkarzom Zagłębia 20-letni Adam Ryczkowski. Lewoskrzydłowy, który w swojej niezbyt długiej seniorskiej karierze zdążył już strzelić bramki w Ekstraklasie i wywalczyć mistrzostwo Polski z Legią Warszawa ograł obronę Zagłębia i najpierw strzelil zza pola karnego (w 61. minucie), a potem już z "szesnastki" (w 64. minucie). To był trzeci strzał Chojniczanki, trzeci celny i trzeci zakończony bramką. Skuteczność godna pozazdroszczenia.

Strzeleckie statystyki nieco popsuł gościom Wojciech Lisowski. W 67. minucie spotkania oddał on strzał z rzutu wolnego z około 30 metrów. Lecąca po ziemi piłka minęła słupek w bliskiej odległości. Później Chojniczanka już nie oddała ani jednego uderzenia w stronę bramki Dawida Kudły.

Wobec kontuzji Szymona Lewickiego i Terence'a Makengo oraz paszportowych problemów Alexandre Cristovao, trener Dariusz Dudek na ławce rezerwowych nie miał żadnych nominalnych napastników. Wobec tego do boju posłał dwóch kolejnych młodzieżowców - Sebastiana Milewskiego i Bartosza Pikula. Sosnowiczanie mieli więc na placu gry aż czterech młodzieżowców, co przełoży się na punkty w klasyfikacji Pro Junior System, ale nie przełożyło się na punkty w meczu z Chojniczanką.

Braku ambicji na pewno nie można zarzucić Zagłębiu, ale na pewno dziś brakowało umiejętności, a przede wszystkim skuteczności. W ciągu ośmiu dni przegraliśmy dwa mecze, w których byliśmy stroną dominującą, stworzyliśmy sobie więcej sytuacji niż przeciwnicy, oddaliśmy więcej strzałów, ale zabrakło tego, co w futbolu liczy się najbardziej, a więc bramek.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron