Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 24 sierpnia 2019, 21:21
Tomasz Hołota piłkarzem Zagłębia

28-letni pomocnik Tomasz Hołota, który ostatnio grał w III-ligowych rezerwach Pogoni Szczecin, podpisał roczny kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec.


Tomasz Hołota urodził się 27 stycznia 1991 roku w Katowicach i swoją przygodę z piłką rozpoczynał w juniorach Stadionu Śląskiego Chorzów. W latach 2008-2012 grał w I-ligowym GKS-ie Katowice. Latem 2012 przeniósł się do występującej w Ekstraklasie Polonii Warszawa, skąd po roku trafił do Śląska Wrocław. Latem 2016 Tomasz Hołota został zawodnikiem zespołu 2. Bundesligi, Arminii Bielefeld.

Po roku gry w Niemczech Tomasz Hołota powrócił do Polski i podpisał kontrakt z Pogonią Szczecin. Ostatni raz w Ekstraklasie zagrał we wrześniu 2018. Rundę wiosenną poprzedniego sezonu stracił z powodów zdrowotnych, a po dojściu do pełnej dyspozycji grał w drugim zespole szczecińskiej Pogoni.

Tomasz Hołota w Lotto Ekstraklasie rozegrał 143 mecze i strzelił w nich 9 bramek. W I lidze wystąpił 85 razy i zdobył 6 bramek, a w 2. Bundeslidze zaliczył 7 występów.

Chociaż Tomasz Hołota nigdy nie zagrał w Zagłębiu, to ma w swoim dorobku jedną bramkę strzeloną dla naszego zespołu, gdy reprezentował barwy Pogoni Szczecin. W meczu 3. kolejki Lotto Ekstraklasy w ubiegłym sezonie to właśnie on niefortunnie interweniował po strzale Nuno Malheiro i zaskoczył swojego bramkarza samobójczą bramką.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 24 sierpnia 2019, 21:24
Mecz z ŁKS-em w Polsacie Sport

Mecz I rundy Pucharu Polski pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a Łódzkim Klubem Sportowym odbędzie się w czwartek 26 września o 20:30 i będzie transmitowany przez Polsat Sport.


Telewizja Polsat Sport, posiadająca prawa do meczów Pucharu Polski, zdecydowała z których meczów I rundy zostaną przeprowadzone transmisje. Jednym z sześciu stadionów, na który między 24 a 26 września zawitają kamery Polsatu, będzie Stadion Ludowy.

W związku z wyznaczeniem meczu Pucharu Polski na czwartek 26 września, zmianie ulegnie termin meczu 11. kolejki Fortuna I ligi pomiędzy Odrą Opole a Zagłębiem Sosnowiec. Spotkanie, które miało zostać rozegrane w sobotę 28 września o 19:45 zostanie najprawdopodobniej przełożone o jeden dzień i odbędzie się w niedzielę 29 września
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 25 sierpnia 2019, 18:18
Zagłębie - GKS Tychy 1:2

Zagłębie przegrało z GKS-em Tychy 1:2. Goście prowadzili od 35. minuty po "swojaku" Tomasza Hołoty. W 55. minucie wyrównał Szymon Pawłowski, a 3 minuty później wynik meczu ustalił Mateusz Piątkowski.


Piłkarzom Zagłębia nie udało się kontynuować zwycięskiej serii i po dwóch kolejnych wygranych sosnowiczanom przyszło przełknąć gorycz porażki. Na Stadionie Ludowym lepsza okazała się drużyna z Tychów, dla której było to po trzech porażkach pierwsze w tym sezonie wyjazdowe zwycięstwo.

Trener Radosław Mroczkowski dokonał w składzie dwóch zmian w porównaniu do spotkania w Niepołomicach. Obie były wymuszone czterema żółtymi kartkami dla Kacpra Radkowskiego, który musiał pauzować w dzisiejszym spotkaniu. Na pozycji środkowego obrońcy zastąpił go debiutujący w Zagłębiu Tomasz Hołota, a ponieważ gracz sprowadzony z Pogoni Szczecin już dawno wyrósł z wieku młodzieżowca, to konieczna była jeszcze jedna roszada w składzie. "Ofiarą" przepisów o młodzieżowcu padł Patryk Mularczyk, który nie znalazł się w wyjściowym składzie, a w jego miejsce na prawej pomocy zagrał 19-letni Mateusz Szwed.

Spotkanie rozpoczęło się pechowo dla środkowego obrońcy tyszan Marcina Biernata, który w 8. minucie po dośrodkowaniu Łukasza Grzeszczyka zderzył się w powietrzu z Piotrem Polczakiem i na jego twarzy pojawiła się krew. Gracz gości już nie wrócił na boisko i zastąpił go dobrze znany w Sosnowcu Łukasz Sołowiej. Kolejnym pechowcem, który opuścił boisko z kontuzją był Filip Karbowy. Zszedł on z boiska z urazem w 38. minucie, a jego zmiennikiem był Jakub Sinior.

Sosnowiczanie wtedy przegrywali już 0:1, a wielkiego pecha miał Tomasz Hołota. Grający po raz pierwszy w naszym zespole obrońca tak nieszczęśliwie interweniował przy dośrodkowaniu Macieja Mańki z prawego skrzydła, że zaskoczył Matko Perdijicia i posłał piłkę do własnej bramki. Golkiper Zagłębia, który tak świetnie spisywał się w poprzednich meczach, tym razem nie był w stanie nic zrobić i skapitulował po 236 minutach gry bez straconej bramki.

Tomasz Hołota wpisał się do protokołu jako strzelec samobójczej bramki w drugim kolejnym meczu na Stadionie Ludowym. 3 września 2018 zawitał do Sosnowca z Pogonią Szczecin i wtedy strzelony przez niego gol ucieszył fanów Zagłębia, bo po tym jak zmylił bramkarza po strzale Nuno Malheiro, sosnowiczanie objęli prowadzenie z zespołem ze Szczecina i odnieśli pierwsze zwycięstwo w Lotto Ekstraklasie.

Podopieczni trenera Mroczkowskiego nie stworzyli sobie zbyt wielu dogodnych sytuacji w pierwszej części spotkania. Pierwszy celny strzał oddał w 18. minucie Tomasz Nawotka, który dostał piłkę od Fabiana Piaseckiego na prawą stronę pola karnego i uderzył po ziemi w krótki róg, ale Konrad Jałocha nie dał się zaskoczyć. Minutę później Szymon Pawłowski świetnie uwolnił się spod opieki Wojciecha Szumilasa i zagrał na 5. metr do Patryka Małeckiego, który skiksował z tak niewielkiej odległości.
Pozostaje tylko pytanie, czy znajdował się na spalonym. Sędzia boczny nie wskazał spalonego, a z obrazu telewizyjnego ciężko to było stwierdzić, bo Polsat Sport realizuje mecze Fortuna I ligi w dosyć prymitywny sposób i nie ustawia kamer na wysokości linii 16 metrów, tak jak to robią wszystkie porządne stacje zajmujące się produkcją sygnału telewizyjnego.

Wyrównujący gol dla sosnowiczan padł 10 minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Fabian Piasecki zagrał ze środka boiska na lewą stronę do wbiegającego Szymona Pawłowskiego, a ten zbiegł z futbolówką do środka i oddał strzał z około 14 metrów. Po jego precyzyjnym uderzeniu prawą nogą futbolówka zatrzepotała w tyskiej bramce, ale na radość z bramki trzeba było chwilę poczekać. Sędzia liniowy sygnalizował pozycję spaloną, ale po konsultacji między arbitrami gol został uznany. Ewidentnie widać, że w momencie podania kapitan Zagłębia znajdował się dobre kilka metrów przed ostatnim obrońcą gości. Na spalonym ewentualnie mógł być Patryk Małecki, choć na pierwszy rzut oka na zapis video, raczej "Mały" także nie palił w tej sytuacji. Uznanie bramki przez arbitra rozsierdziło tyską ławkę i kierownik zespołu gości za zbytnią nerwowość został ukarany czerwonym kartonikiem.

Dla kapitana sosnowiczan był to pierwszy gol po dziewiętnastu spotkaniach bez bramkowej zdobyczy. Poprzednio Szymon Pawłowski trafił do bramki rywali 16 lutego, w meczu 22. kolejki Lotto Ekstraklasy z Arką Gdynia i wtedy jego bramki zapewniły sosnowiczanom zwycięstwo. Z kolei poprzednią bramkę na drugim szczeblu rozgrywek Pawłowski zdobył 22 maja 2009, gdy grał w Zagłębiu Lubin, które pokonało Koronę Kielce 4:0.

Niestety, radość z wyrównania trwała zaledwie trzy minuty. W 58. minucie Łukasz Grzeszczyk dośrodkował z lewego skrzydła, a Mateusz Piątkowski w polu karnym Zagłębia wyskoczył wyżej od Quentina Seedorfa i strzałem głową odzyskał prowadzenie dla swojej drużyny. Po bramce arbiter znowu musiał podbiec do ławki i pokazać kartkę. Kierownik sosnowiczan Piotr Caliński obejrzał za protesty żółtą kartkę.

Więcej bramek w dzisiejszym spotkaniu kibice już nie zobaczyli. W Zagłębiu szczególnie aktywny był Szymon Pawłowski, który starał się szarpać i ciągnąć grę do przodu i w 89. minucie miał jeszcze jedną dogodną okazję, ale tym razem posłał piłkę obok bramki.

GKS Tychy wygrał drugi kolejny mecz na Stadionie Ludowym. Poprzednio tyszanie triumfowali w Sosnowcu w ostatniej kolejce sezonu 2017/2018, ale wtedy wielkiej rozpaczy nie było, bo Zagłębie już tydzień wcześniej zapewniło sobie awans do Lotto Ekstraklasy. Dzisiejsza porażka oznacza, że nasz zespół po sześciu kolejkach jest bliżej strefy spadkowej niż barażów o awans.

Zagłębie Sosnowiec - GKS Tychy 1:2 (0:1)
0:1 Tomasz Hołota 35' (s)
1:1 Szymon Pawłowski 55'
1:2 Mateusz Piątkowski 58'

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 7. Tomasz Nawotka, 25. Piotr Polczak, 21. Tomasz Hołota, 22. Quentin Seedorf - 9. Mateusz Szwed (57, 10. Stanisław Biłeńkyj), 14. Filip Karbowy (38, 20. Jakub Sinior), 57. Carl Stewart (70, 77. Błażej Radwanek), 8. Szymon Pawłowski, 30. Patryk Małecki - 99. Fabian Piasecki.

Tychy: 91. Konrad Jałocha - 5. Maciej Mańka, 4. Marcin Biernat (12, 3. Łukasz Sołowiej), 6. Marcin Kowalczyk, 20. Bartosz Szeliga - 24. Dominik Połap (46, 77. Kacper Piątek), 14. Dario Krišto, 17. Sebastian Steblecki (85, 7. Jakub Piątek), 8. Łukasz Grzeszczyk, 96. Wojciech Szumilas - 27. Mateusz Piątkowski.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pn, 26 sierpnia 2019, 19:26
Oficjalnie: Marcin Jaroszewski rezygnuje z funkcji prezesa Zagłębia :!:

Zagłębie Sosnowiec, za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej, poinformowało o rezygnacji Marcina Jaroszewskiego z funkcji prezesa klubu.


Marcin Jaroszewski był prezesem Zagłębia przez sześć lat, jego decyzja wejdzie w życie 30 września.

- Powodem decyzji są sprawy osobiste, ale przede wszystkim fakt, że od dłuższego czasu miałem poczucie, że klub pod moim kierunkiem nie rozwijał się. Wpadł w impas, głównie sportowy, ale też organizacyjny, którego nie byłem w stanie przełamać. Wszystkim dziękuję za wspólne ponad 6 lat emocji, łez radości, smutku, złości i marzeń. Swojemu następcy życzę walki w ekstraklasie na nowym stadionie, a najlepiej jeszcze wcześniej - powiedział prezes Marcin Jaroszewski.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 31 sierpnia 2019, 23:38
Stomil na kolanach po golach "Małego" i kapitana

Zagłębie wygrało w Olsztynie 3:1. Szymon Pawłowski ustalił wynik meczu w 90+1', a wcześniej po jego asystach dwa gole strzelił Patryk Małecki (26' i 60'). Matko Perdijić w pierwszej połowie obronił rzut karny.


Olsztyn okazuje się wyjątkowo przyjaznym terenem dla piłkarzy Zagłębia. Sosnowiczanie po raz trzeci w historii wyjeżdżają ze stolicy Warmii z kompletem punktów, choć mecz wcale nie ułożył się dobrze dla naszej drużyny, ale w trudnych chwilach zespół ponieśli najbardziej doświadczeni zawodnicy - Szymon Pawłowski, Patryk Małecki i Matko Perdijić.

Trener Radosław Mroczkowski dokonał dwóch zmian w składzie w porównaniu do meczu z GKS-em Tychy i obie miały spory wpływ na postawę sosnowiczan w Olsztynie. Po pauzie za cztery żółte kartki do składu powrócił Kacper Radkowski i zajął on miejsce na środku obrony, co sprawiło, że Tomasz Hołota mógł zagrać na pozycji defensywnego pomocnika, gdzie w niedzielę występował kontuzjowany Filip Karbowy. Z kolei na prawej obronie mógł zagrać Dawid Ryndak, co dało trenerowi większe pole manewru i mógł przesunąć na prawą pomoc Tomasza Nawotkę i to właśnie "Nawot", który grał niedaleko swoich rodzinnych okolic, sprawiał bardzo wiele problemów graczom gospodarczy. Często był powstrzymywany faulami i olsztynianie obejrzeli dwie żółte kartki za faule na nim

Rozpoczęło się źle, bo już w 11. minucie Stomil wyszedł na prowadzenie po akcji, która została zainicjowana rzutem rożnym dla Zagłębia. Po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego gospodarze ruszyli z kontrą. Tomasz Nawotka próbował przerwać akcję faulem, ale sędzia zastosował prawo korzyści. Bartłomiej Niedziela urwał się lewą stroną boiska i podał w pole karne do Artura Siemaszki, który uderzył z około 10 metrów. Matko Perdijić zdołał odbić futbolówkę nogą, ale zagrał ją prosto pod nogi nadbiegającego Grzegorza Lecha, który skierował piłkę do bramki.

Dla Grzegorza Lecha był to czwarty w karierze gol strzelony Zagłębiu. Pierwszą bramkę zdobył jako 19-latek 11 września 2002 w meczu Pucharu Polski. Minęło prawie 17 lat, a on znowu pokonał golkipera sosnowiczan. W dzisiejszym meczu mógł to zrobić nawet dwa razy, bo w 39. minucie miał ku temu wymarzoną wręcz okazję. Sędzia podyktował rzut karny za faul Quentina Seedorfa na Bartłomieju Niedzieli. Do piłki ustawionej na "wapnie" podszedł strzelec pierwszego gola dla olsztynian, ale Matko Perdijić wyczuł intencje strzelca, odbił piłkę, a dobijający głową Artur Siemaszko chybił celu.

Olsztynianie zmarnowali więc okazję na ponowne objęcie prowadzenia, bo wtedy na tablicy wyników było 1:1. W 26. minucie spotkania Wiktor Biedrzycki stracił piłkę na własnej połowie. Szymon Pawłowski po przechwycie zagrał na lewą stronę pola karnego do Patryka Małeckiego, a ten strzałem w długi róg pokonał Piotra Skibę i strzelił pierwszą bramkę dla sosnowiczan od 5 kwietnia 2008, gdy Zagłębie w Ekstraklasie podejmowało Cracovię.

Na przerwę oba zespoły schodziły przy remisie 1:1, choć tak naprawdę Zagłębie powinno strzelić drugą bramkę w ostatniej akcji tej części spotkania. Szymon Pawłowski dośrodkował z rzutu wolnego, a nieobstawiony Piotr Polczak spudłował z kilku metrów. Akcję mógł jeszcze zakończyć Fabian Piasecki, ale także jemu nie udało się oddać strzału.

Na drugą połowę nie wyszedł Quentin Seedorf, który w pierwszej połowie miał trochę słabszych momentów, a przede wszystkim sprokurował karnego dla miejscowych. Zastąpił go Wojciech Słomka. Początek tej części spotkania należał do gospodarzy. Między 50. a 52. minutą dwa strzały z bliskiej odległości zatrzymał Matko Perdijić, choć przy pierwszej akcji chyba był spalony.

Zagłębie objęło prowadzenie w 60. minucie po akcji, która jako żywo przypominała pierwszą bramkę dla Stomilu. Gospodarze egzekwowali rzut rożny. Matko Perdijić wypiąstkował piłkę, co uruchomiło kontrę. Wprowadzony na boisko pięć minut wcześniej Jakub Sinior świetnie zagrał do Szymona Pawłowskiego, który ruszył środkiem boiska i zagrał na prawą stronę pole karnego do Patryka Małeckiego, a ten strzelił prawą nogą w długi róg. Piłkę próbował jeszcze wybić Bartłomiej Niedziela, ale nie dał rady.

Pięć minut później mogło być już praktycznie po zawodach. Szymon Pawłowski obsłużył podaniem Fabiana Piaseckiego, ale ten zamiast wykończyć akcję strzałem niepotrzebnie jeszcze dogrywał do Tomasza Nawotki, co skończyło się stratą piłki. Mecz był emocjonujący, gospodarze musieli się otworzyć, żeby odwrócić wynik. Stomilowi nie udało się doprowadzić do wyrównania. Za to Zagłębie dobiło olsztynian w pierwszej z doliczonych minut. Stanisław Biłeńkyj przejął piłkę na własnej połowie, ruszył lewą stroną do przodu i obsłużył podaniem Szymona Pawłowskiego. Kapitan Zagłębia do dwóch asyst dołożył bramkę, pokonując Piotra Skibę strzałem z pole karnego. Golkiper Stomilu dotknął jeszcze piłkę, ale nie zdołał zapobiec utracie gola.

Sosnowiczanie po raz drugi z rzędu wygrali mecz na wyjeździe, a po raz trzeci w historii drugoligowych pojedynków w Olsztynie wygrali tutaj różnicą dwóch bramek. W sezonie 2015/2016 było 4:2 dla sosnowiczan, a przed dwoma sezonami drużyna Dariusza Dudka wygrała 2:0. Na pewno po tym meczu oprócz zwycięstwa musi cieszyć to, że przełamał się Patryk Małecki, który po kilku zmarnowanych "setkach" w poprzednich meczach dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Do wysokiej formy, do jakiej przyzwyczaił nas w zeszłym sezonie, wraca Szymon Pawłowski. Dziś nasz kapitan po raz kolejny pokazał, że jest zawodnikiem wybitnym jak na I ligę. W trzech ostatnich spotkaniach zapisał on w swoim dorobku dwie bramki i trzy asysty.

Stomil Olsztyn - Zagłębie Sosnowiec 1:3 (1:1)
1:0 Grzegorz Lech 11'
1:1 Patryk Małecki 26'
1:2 Patryk Małecki 60'
1:3 Szymon Pawłowski 90+1'

Stomil: 82. Piotr Skiba - 18. Janusz Bucholc, 30. Rafał Remisz, 4. Jakub Mosakowski, 3. Lukáš Kubáň - 8. Bartłomiej Niedziela (68' 16. Koki Hinokio), 31. Maciej Pałaszewski, 97. Wiktor Biedrzycki, 5. Grzegorz Lech (82' 70. Mateusz Cetnarski), 10. Artur Siemaszko (80' 63. Wojciech Hajda) - 9. Szymon Sobczak.

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 16. Dawid Ryndak, 17. Kacper Radkowski, 25. Piotr Polczak, 22. Quentin Seedorf (46' 98. Wojciech Słomka) - 7. Tomasz Nawotka, 21. Tomasz Hołota, 57. Carl Stewart (55' 20. Jakub Sinior), 8. Szymon Pawłowski, 30. Patryk Małecki (81' 10. Stanisław Biłeńkyj) - 99. Fabian Piasecki.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 7 września 2019, 17:53
Mecz z Odrą w Polsacie Sport

Fortuna 1. Liga, za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej, poinformowała o decyzji Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN w sprawie transmisji meczów 11. kolejki.


Oprócz Nowego Sącza, kamery Polsatu pojawią się także w Opolu, aby przeprowadzić transmisję z pojedynku tamtejszej Odry z Zagłębiem Sosnowiec.

Mecz ten odbędzie się w niedzielę, 29 września o godzinie 18:00.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 8 września 2019, 21:06
Remis i niesmak

Zagłębie zremisowało 1:1 z GKS-em Bełchatów. Gola dla sosnowiczan zdobył Stanisław Biłeńkyj (84'), a w ostatniej akcji meczu sędzia nie podyktował ewidentnego rzutu karnego za zagranie ręką gracza gości.


Drużynie Zagłębia znowu nie udało się wygrać z beniaminkiem. W drugiej kolejce tego sezonu nasz zespół przegrał na własnym boisku z Olimpią Grudziądz 0:1, a dziś nie sprostał GKS-owi Bełchatów. Sosnowiczanie gonili wynik po stracie bramki z rzutu karnego, doprowadzili do wyrównania i powinni dostać w ostatniej akcji meczu "jedenastkę", gdyby sędzia zauważył zagrania ręką gracza Bełchatowa.

Artur Derbin po raz pierwszy w swojej trenerskiej karierze miał okazję przyjechać na Stadion Ludowy w roli trenera gości. Przed spotkaniem z rąk Leszka Baczyńskiego i Janusza Koterwy były piłkarz i trener Zagłębia razem z innym byłym zawodnikiem sosnowiczan, reprezentującym aktualnie barwy klubu z Bełchatowa, odebrał pamiątkową koszulkę ze swoją ksywą i numerem oznaczającym liczbę meczów w barwach naszej drużyny.

Po zwycięskim meczu w Olsztynie Radosław Mroczkowski dokonał trzech zmian w składzie Zagłębia. Quentin Seedorf i Carl Stewart usiedli na ławce rezerwowych, a Kacper Radkowski przebywa na zgrupowaniu reprezentacji U-19. W wyjściowej jedenastce zastąpili ich Jakub Sinior, Filip Karbowy i Wojciech Słomka, a po raz pierwszy od inaugurującego sezon spotkania z Podbeskidziem Bielsko-Biała w meczowej osiemnastce znalazło się miejsce dla Rafała Grzelaka, który borykał się z kontuzją.

Pierwszą groźną akcję Zagłębie przeprowadziło w 11. minucie. Fabian Piasecki przejął piłkę na własnej połowie, uciekł Marcinowi Grolikowi i wyłożył futbolówkę na prawą stronę pola karnego do Tomasza Nawotki, a ten został zablokowany przy próbie strzału i skończyło się rzutem rożnym. W odpowiedzi goście w 21. minucie dwa razy sprawdzili Matko Perdijicia. Nasz bramkarz najpierw odbił piłkę po strzale Mateusza Marca po akcji prawym skrzydłem, a następnie poradził sobie z dobitką Bartosza Biela.

W 26. minucie spotkania Tomasz Nawotka uderzył pod poprzeczkę z około 25. metrów, a Paweł Lenarcik wybił piłkę na rzut rożny. W kolejnej akcji Szymon Pawłowski poradził sobie z Krzysztofem Wołkowiczem i oddał strzał lewą nogą z pola karnego, jednak przy uderzeniu odchylił się zbyt mocno i futbolówka poleciała wysoko nad poprzeczką. W 40. minucie po rozegraniu rzutu rożnego między Szymonem Pawłowskim i Patrykiem Małeckim "Mały" uderzył z ostrego kąta w długi róg, ale za mocno posłał piłkę i na tym praktycznie skończyły się emocje w niezbyt ciekawej pierwszej połowie.

Więcej działo się na murawie Stadionu Ludowego w drugiej części spotkania. Zagłębie zaczęło od mocnego akcentu. Już w 48. minucie po dośrodkowaniu Dawida Ryndaka z prawego skrzydła głową obok bramki strzelał Fabian Piasecki. Potem w kilku akcjach nie do przejścia w polu karnym okazywał się kapitan Bełchatowa Marcin Grolik.

W 58. minucie obaj trenerzy przeprowadzili pierwszą zmianę w meczu. Artur Derbin desygnował do gry Bartłomieja Bartosiaka, który już po niespełna trzech minutach przebywania na boisku wywalczył "jedenastkę". W polu karnym Zagłębia gracza gości faulował Dawid Ryndak, a pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Mateusz Marzec.

Po strzelonej bramce goście jeszcze bardziej się cofnęli, a drużyna Zagłębia przez długie minuty bez powodzenia starała się o zmianę wyniku. Udało się dopiero w 84. minucie, gdy najprzytomniej pod bramką gości zachował się Stanisław Biłeńkyj, który z bliska skierował do bramki piłkę, która po strzale Szymona Pawłowskiego odbiła się od dwóch graczy GKS-u i trafiła do Tomasza Hołoty. Był to pierwszy gol w ligowym meczu strzelony przez Zagłębie drużynie z Bełchatowa od wiosny 2005 i wygranego 2:0 meczu dawnej II ligi.

Kolejnej bramki już nie udało się Zagłębiu dziś strzelić i sosnowiczanie po raz drugi w tym sezonie podzielili się punktami z rywalem. Choć, gdyby sędzia zauważył, że w ostatniej akcji meczu jeden z graczy gości stojących w polu karnych zagrał piłkę ręką po strzale Patryka Mularczyka, to mogliśmy mieć szansę na strzelenie zwycięskiej bramki z rzutu karnego.

Za tydzień Zagłębie po raz trzeci w tym sezonie zagra z beniaminkiem i po raz trzeci zmierzy się z drużyną prowadzoną przez byłego trenera naszego klubu. Dwie wcześniejsze próby zakończyły się niepowodzeniami. Może więc za trzecim razem wygramy i z beniaminkiem i z klubem naszego byłego szkoleniowca. Prowadzący Radomiaka Radom Dariusz Banasik był dziś w Sosnowcu i oglądał spotkanie Zagłębia z Bełchatowem.

Zagłębie Sosnowiec - GKS Bełchatów 1:1 (0:0)
0:1 Mateusz Marzec 62' (karny)
1:1 Stanisław Biłeńkyj 84'

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 16. Dawid Ryndak, 21. Tomasz Hołota, 25. Piotr Polczak, 98. Wojciech Słomka (80, 27. Rafał Grzelak) - 7. Tomasz Nawotka, 20. Jakub Sinior, 14. Filip Karbowy (58, 10. Stanisław Biłeńkyj), 8. Szymon Pawłowski, 30. Patryk Małecki (73, 11. Patryk Mularczyk) - 99. Fabian Piasecki.

Bełchatów: 1. Paweł Lenarcik - 16. Mikołaj Grzelak, 3. Marcin Grolik, 21. Mariusz Magiera, 2. Mateusz Szymorek - 14. Bartosz Biel, 8. Paweł Czajkowski, 19. Adrian Małachowski, 20. Mateusz Marzec (83, 17. Marcin Ryszka), 9. Krzysztof Wołkowicz (58, 7. Bartłomiej Bartosiak) - 59. Karol Stanek (69, 18. Maciej Mas).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 15 września 2019, 20:12
Pierwsza porażka z Radomiakiem

Zagłębie przegrało w Radomiu z Radomiakiem 1:2. Bramki dla gospodarzy strzelili Mateusz Cichocki (28') i Mateusz Michalski (62'). Dla sosnowiczan trafił Fabian Piasecki (64').


Drużynie Zagłębia nie udało się odnieść trzeciego z rzędu wyjazdowego zwycięstwa. Po wygranych w Niepołomicach i Olsztynie podopieczni Radosława Mroczkowskiego przegrali 1:2 z Radomiakiem Radom, który po tym zwycięstwie awansował na fotel lidera. Ciężko jednak myśleć o zwycięstwie, gdy zaczyna się grać w piłkę dopiero po godzinie gry, gdy rywale prowadzili już różnicą dwóch bramek.

Do meczu w Radomiu Zagłębie przystąpiło z dwoma zmianami w składzie w porównaniu do spotkania z GKS-em Bełchatów. Kacper Radkowski po wypełnieniu reprezentacyjnych obowiązków wrócił do środka obrony, co oznaczało przesunięcie Tomasza Hołoty do pomoc, a na ławkę rezerwowych powędrował Filip Karbowy. Druga zmiana nastąpiła na lewej stronie defensywy. Gotowy do gry od pierwszej minuty był już Rafał Grzelak, który zastąpił Wojciecha Słomkę. Poza meczową kadrą znaleźli się za to dwaj młodzi obcokrajowcy - Quentin Seedorf i Carl Stewart.

Pierwsza połowa była dosyć siermiężnym widowiskiem. Zagłębie na nią praktycznie nie dojechało. Sosnowiczanie w ciągu pierwszych 45 minut gry nie oddali ani jednego strzału. Dwie najgroźniejsze akcje Zagłębia nie zakończyły się strzałem. W 17. minucie Tomasz Hołota przedarł się prawą stroną, ograł Mateusza Lewandowskiego, ale zabrakło zrozumienia z Patrykiem Małeckim. "Mały" czekał na piłkę na skraju pola karnego, a dostał podanie na 10. metr, do którego nie zdążył. 8 minut później Tomasz Nawotka podał w pole karne do Szymona Pawłowskiego, ale osaczony przez rywali kapitan Zagłębia nie miał pozycji do oddania strzału, więc jeszcze próbował odgrywać do Fabiana Piaseckiego, ale ten nie dał rady wygrać pojedynku z Dawidem Abramowiczem.

Radomianie w pierwszej części meczu oddali tylko jeden celny strzał i dał im on prowadzenie. Maciej Górski wywalczył rzut rożny dla gospodarzy. Z narożnika boiska dośrodkował Mateusz Michalski. Dośrodkował na bliższy słupek, a Mateusz Cichocki zgubił krycie i strzałem głową pokonał Matko Perdijicia. Dla byłego piłkarza Zagłębia był to pierwszy gol w barwach nowej drużyny. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy spotkania dwukrotnie z dystansu próbował uderzać Leandro, ale po strzałach Brazylijczyka piłka leciała wysoko nad poprzeczką.

Na drugą połowę nie wyszli już Patryk Małecki i Jakub Sinior. Zastąpili ich Stanisław Biłeńkyj i Patryk Mularczyk. Ukrainiec przed tygodniem sprawdził się w roli jokera, ale tym razem nie zdołał odmienić gry Zagłębia. W 54. minucie ani jemu, ani Fabianowi Piaseckiemu nie udało się wepchnąć piłki do siatki po dośrodkowaniu Patryka Mularczyka z prawego skrzydła.

Sosnowiczanie pierwszy strzał w meczu oddali dopiero w 59. minucie. Po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego z rzutu rożnego nad bramką główkował Piotr Polczak, a trzy minuty później trzeba było już odrabiać stratę dwóch goli. Maciej Górski strzelił lewą nogą z około 20 metrów. Bramkarz Zagłębia Matko Perdijić wypiąstkował piłkę w bok, ale nadal była ona w posiadaniu rywali. Trafiła ona na lewe skrzydło do Mateusza Lewandowskiego, który dośrodkował na środek pola karnego, a Mateusz Michalski dopadł do futbolówki i pokonał naszego bramkarza. Do asysty przy pierwszym golu skrzydłowy z Radomia dołożył bramkę.

Dwie minuty później sosnowiczanie strzelili kontaktową bramkę, dzięki czemu do końca meczu były jeszcze emocje. Rafał Grzelak dośrodkował z lewego skrzydła. Głową na bramkę Radomiaka uderzył Fabian Piasecki. Mateusz Kochalski interweniował niezbyt pewnie i skacząc po linii bramkowej odbił piłkę nogą w bok. Futbolówka odbiła się od słupka i przekroczyła linię bramkową. W pierwszej chwili wydawało się, że autorstwo bramki należy przypisać Tomaszowi Nawotce, który był czujny i ruszył do dobitki, ale okazało się, że "Nawot" nie musiał już dodawać nic od siebie, bo piłka była już w bramce.

Niestety, na więcej Zagłębia już nie było w Radomiu stać. Jeśli któraś z drużyn była bliżej strzelenia kolejnej bramki, to był nią Radomiak. Dwukrotnie groźnie z dystansu uderzał wprowadzony w drugiej połowie kolejny z byłych piłkarzy Zagłębia w barwach Radomiaka Adam Banasiak. Za pierwszym razem posłał piłkę obok bramki, a za drugim razem piłkę odbitą po rykoszecie złapał Matko Perdijić. Sosnowiecki bramkarz uratował nas przed stratą trzeciego gola w doliczonym czasie gry, gdy po akcji Rafała Makowskiego z około 10 metrów strzelał Maciej Górski.

Radomiak po dziesięciu kolejnych meczach bez zwycięstwa z Zagłębiem odniósł dziś pierwszą wygraną nad naszym zespołem. Także dla Dariusza Banasika była to pierwsza w trenerskiej karierze wygrana nad naszą drużyną. Wcześniej, gdy prowadził Znicza Pruszków i Pogoń Siedlce zremisował jeden mecz i przegrał cztery razy z Zagłębiem.

W trzech jesiennych meczach z beniaminkami Zagłębie wywalczyło tylko jeden punkt. Także w starciach z zespołami prowadzonymi przez byłych trenerów naszej drużyny sosnowiczanie dopisali do swojego dorobku zaledwie jeden punkt.

Radomiak Radom - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)
1:0 Mateusz Cichocki 28'
2:0 Mateusz Michalski 62'
2:1 Fabian Piasecki 64'

Radomiak: 12. Mateusz Kochalski - 14. Damian Jakubik, 2. Michał Grudniewski, 16. Mateusz Cichocki, 33. Dawid Abramowicz - 7. Mateusz Michalski (76, 77. Patryk Mikita), 11. Michał Kaput, 3. Mateusz Lewandowski (72, 6. Adam Banasiak), 10. Rafał Makowski, 9. Leândro (82, 55. Meik Karwot) - 22. Maciej Górski.

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 16. Dawid Ryndak (79, 9. Mateusz Szwed), 17. Kacper Radkowski, 25. Piotr Polczak, 27. Rafał Grzelak - 7. Tomasz Nawotka, 20. Jakub Sinior (46, 11. Patryk Mularczyk), 21. Tomasz Hołota, 8. Szymon Pawłowski, 30. Patryk Małecki (46, 10. Stanisław Biłeńkyj) - 99. Fabian Piasecki.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 29 września 2019, 11:50
Jest bardzo źle

Zagłębie przegrało z GKS-em Jastrzębie 2:4. Goście prowadzili już 4:0 po golach Jakuba Wróbla (18', 38' i 58') i Michała Bojdysa (31'). Rozmiary porażki zmniejszyli Rafał Grzelak (59') i Błażej Radwanek (63').


Piłkarze Zagłębia doznali drugiej kolejnej porażki w Fortuna I lidze i sytuacja w tabeli zaczyna wyglądać coraz gorzej. Sytuacja sportowa i organizacyjna w Zagłębiu musi ulec szybkiej poprawie, bo na razie jest wiele przesłanek do tego, aby twierdzić, że klub z Sosnowca podąża drogą Ruchu Chorzów, który po spadku z Ekstraklasy w ciągu dwóch kolejnych sezonów zaliczył dwa kolejne spadki. Sosnowiczanie już są na skraju strefy spadkowej.

Postawa Zagłębia w tym sezonie musi budzić tym większy niepokój, że nasz zespół na własnym boisku punktuje gorzej niż w tym samym okresie poprzedniego sezonu. W Ekstraklasie Zagłębie w pierwszych sześciu meczach na Stadionie Ludowym zdobyło 9 punktów, a w obecnym sezonie pierwsze sześć spotkań pozwoliło wzbogacić punktowy dorobek o zaledwie pięć "oczek".

Trener Radosław Mroczkowski dokonał dwóch zmian w porównaniu do meczu w Radomiu. Na ławce rezerwowych usiedli Dawid Ryndak i Kacper Radkowski, a do pierwszej jedenastki wskoczyli Wojciech Słomka i Stanisław Biłeńkyj. Słomka zagrał na lewej obronie, skąd do środka defensywy przesunięty został Rafał Grzelak, a Ukrainiec wystąpił w ataku, co wiązało się z cofnięciem Fabiana Piaseckiego na prawą pomoc i Tomasza Nawotki na prawą obronę.

Goście zaczęli mecz dosyć mocno. W ciągu zaledwie trzech minut gry wywalczyli trzy rzuty rożne i po jednym z nich mocno z ostrego kąta strzelał Jakub Wróbel. Matko Perdijić poradził sobie z tym uderzeniem, podobnie jak z przewrotką Dominika Kulawiaka w 7. minucie. Mecz był żywy, dużo się działo pod obiema bramkami i wydawało się, że gole są tylko kwestią czasu.

Istotnie tak było. Na pierwszą bramkę widzom zgromadzonym na Stadionie Ludowym przyszło czekać do 18. minuty. Niestety, był to gol dla gości. Dawid Gojny dośrodkował z lewego skrzydła, a Jakub Wróbel świetnie złożył się do strzału w polu karnym i umieścił piłkę w bramce Matko Perdijicia.

Sosnowiczanie mogli wyrównać już cztery minuty później, gdy zza pola karnego przymierzył Tomasz Hołota. Świetnie w bramce spisał się jednak Grzegorz Drazik. Zamiast 1:1 dość szybko zrobiło się 0:2. Farid Ali dośrodkował z rzutu wolnego z okolicy narożnika boiska. Po niezbyt pewnej interwencji Matko Perdijicia powstało zamieszanie pod bramką, w którym najlepiej zachował się Michał Bojdys i podwyższył prowadzenie jastrzębian.

W 34. minucie trener Radosław Mroczkowski dokonał pierwszej zmiany. Z boiska zszedł słabo spisujący się w środku pola Jakub Sinior. Musiał go zastąpić inny młodzieżowiec, ale nie był to Kacper Radkowski, tylko Mateusz Szwed. Ta roszada nie odmieniła gry Zagłębia. Wręcz przeciwnie, było coraz gorzej, czego efektem był trzeci gol dla GKS-u. Z prawej strony boiska dośrodkował Damian Tront, a piłkę głową do bramki skierował Jakub Wróbel.

Po raz ostatni sosnowiczanie już przed przerwą stracili na Stadionie Ludowym 0:3 24 września 2016 w meczu z Olimpią Grudziądz, który ostatecznie zakończył się wynikiem 3:5, ale wtedy jeszcze przed upływem 45 minut nasza drużyna zdołała strzelić bramkę. Dziś się nie udało, choć w 40. minucie należał nam się rzut karny po zagraniu ręką Dominika Kulawiaka. Źle ustawiony arbiter tego nie zauważył i tutaj przydałby się system VAR, który skorygowałby błąd sędziego. Z kolei poprzednie 0:3 do przerwy w Sosnowcu miało miejsce 20 marca 2008, gdy sosnowiczanie grali z Łódzkim Klubem Sportowym (ostatecznie skończyło się 1:3).

Trzynaście minut po przerwie hat tricka skompletował Jakub Wróbel. Tomasz Nawotka stracił piłkę na rzecz Kamila Jadacha. Sędzia uznał, że w tej akcji wszystko odbyło sie zgodnie z przepisami, choć sztab Zagłębia miał co do tego wątpliwości. Jadach po akcji lewą stroną wyłożył piłkę Jakubowi Wróblowi, a ten z dużym spokojem przelobował Matko Perdijicia. Poprzednim zawodnikiem gości, który strzelił na Stadionie Ludowym trzy gole był Radosław Matusiak. Miało to miejsce w meczu z ŁKS-em Łódź 20 marca 2002 w dawnej II lidze, a łodzianie wygrali tamto spotkanie 3:0.

Sosnowiczanie w ciągu zaledwie pięciu minut po stracie czwartej bramki odpowiedzieli dwoma trafieniami. 105 sekund po golu na 0:4 głową golkipera GKS-u pokonał Rafał Grzelak, a w 63. minucie Błażej Radwanek wpakował do bramki piłkę odbitą przez Grzegorza Drazika po strzale Szymona Pawłowskiego. Dla obu strzelców był to ich premierowe bramki w barwach Zagłębia, a dla Radwanka był to zarazem pierwszy gol w I lidze.

Przez kolejne pół godziny gry na Stadionie Ludowym nie padła już żadna bramka. Zagłębie po raz pierwszy w tym sezonie straciło więcej niż dwa gole. W najbliższym tygodniu drużynę Radosława Mroczkowskiego czekają dwa mecze z "czerwonymi latarniami". W Pucharze Polski zagramy z ostatnim w Ekstraklasie ŁKS-em Łódź, a w niedzielę na wyjeździe z ostatnią w I lidze Odrą Opole.

Zagłębie Sosnowiec - GKS 1962 Jastrzębie (Jastrzębie Zdrój) 2:4 (0:3)
0:1 Jakub Wróbel 18'
0:2 Michał Bojdys 31'
0:3 Jakub Wróbel 38'
0:4 Jakub Wróbel 58'
1:4 Rafał Grzelak 59'
2:4 Błażej Radwanek 63'

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 7. Tomasz Nawotka, 25. Piotr Polczak, 27. Rafał Grzelak, 98. Wojciech Słomka - 99. Fabian Piasecki (57, 77. Błażej Radwanek), 20. Jakub Sinior (34, 9. Mateusz Szwed), 21. Tomasz Hołota, 8. Szymon Pawłowski, 30. Patryk Małecki (67, 16. Dawid Ryndak) - 10. Stanisław Biłeńkyj.

GKS 1962: 1. Grzegorz Drazik - 16. Dominik Kulawiak, 32. Bartosz Jaroszek, 5. Michał Bojdys, 94. Dawid Gojny - 10. Farid Ali, 20. Damian Tront, 6. Łukasz Norkowski, 8. Kamil Jadach (59, 23. Daniel Liszka) - 12. Jakub Wróbel (88, 9. Adam Żak), 28. Kamil Adamek (71, 7. Patryk Skórecki).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3951
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 29 września 2019, 12:04
Pucharowy blamaż Zagłębia

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Łódzkim Klubem Sportowym 0:3 w 1/32 finału Pucharu Polski i po raz drugi z rzędu odpadło z pucharowych rozgrywek już w pierwszej rundzie.


W ubiegłym roku Zagłębie przegrało w 1/32 finału Pucharu Polski z występującą wówczas w II lidze Olimpią Grudziądz. Gorzko można powiedzieć, że w tym roku jest postęp, bo sosnowiczanie odpadli z drużyną grającą o jedną ligę wyżej. Niestety, postawa sosnowiczan w starciu z beniaminkiem Lotto Ekstraklasy pozostawiała bardzo wiele do życzenia i zespół z Sosnowca jest w wyraźnym kryzysie. Po porażce 2:4 w ligowym meczu z GKS-em Jastrzębie na Stadionie Ludowym drużyna przyjezdna strzeliła trzy gole i bez większych problemów awansowała do kolejnej rundy.

Zajmujący ostatnie miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy ŁKS Łódź przyjechał na pucharowy mecz do Sosnowca po serii siedmiu ligowych porażek. Nawet Zagłębie, które tak wyraźnie odstawało w zeszłym sezonie Ekstraklasy od ligowej stawki, nie miało przed rokiem tak fatalnej serii.

Trenerzy obu zespołów zmienili ponad połowę składu w porównaniu do ostatniego meczu ligowego. W zespole Zagłębia poza meczową kadrą znaleźli się Matko Perdijić i Wojciech Słomka, a Fabian Piasecki, Patryk Małecki, Tomasz Nawotka i Jakub Sinior usiedli na ławce rezerwowych. W pierwszej jedenastce Zagłębia znalazł się tylko jeden zawodnik, który miał w swoim dorobku mecze w Pucharze Polski w barwach naszego klubu. To Dawid Ryndak, który aż 17 razy reprezentował sosnowiecką drużynę w PP. Grał w półfinale w 2016 z Lechem Poznań i ćwierćfinale w 2010 z Pogonią Szczecin, ale zaliczył także kilka wstydliwych porażek w pierwszych rundach, jak np. w 2008 z Promieniem Opalenica, czy w 2014 z Sokołem Kleczew.

W pierwszym zespole Zagłębia wystąpiło aż trzech graczy spełniających pierwszoligowe wymagania młodzieżowca (Kacper Radkowski, Mateusz Szwed i Michał Kieca) a także Błażej Radwanek, który w Pucharze Polski także jest traktowany jako młodzieżowiec. Debiut w Zagłębiu zaliczył bramkarz Krystian Stępniowski.

Goście już w 5. minucie mogli objąć prowadzenie, gdy z bliska na bramkę Zagłębia uderzał Piotr Pyrdoł. Krystian Stępniowski zdołał odbić piłkę, ale 16 minut później golkiper sosnowiczan się nie popisał. Po podaniu Michała Trąbki z ostrego kąta uderzał Piotr Pyrdoł, któremu udało się uwolnić spod opieki Kacpra Radkowskiego. Zawodnik z Łodzi uderzył w krótki róg i umieścił piłkę pod poprzeczką.

W 30. minucie sosnowiczanie oddali pierwszy strzał w meczu. Z prawej strony pola karnego po ziemi uderzał Dawid Ryndak, a piłkę zablokował Kamil Juraszek. Przed końcem pierwszej połowy jeszcze dwa razy do interwencji zmuszony był bramkarz sosnowiczan, który odbijał piłkę po dośrodkowaniu Piotra Pyrdoła i strzale Michała Trąbki.

Na drugą połowę w zespole Zagłębia nie pojawił się już Szymon Pawłowski. Kapitana sosnowiczan zastąpił Patryk Mularczyk, a opaska powędrowała do Piotra Polczaka. Trener Radosław Mroczkowski tłumaczył, że taka zmiana już wcześniej była zaplanowana i Szymon Pawłowski miał grać tylko jedną część meczu. Cztery minuty później nasz szkoleniowiec dokonał kolejnej zmiany. Filip Karbowy wszedł za Kacpra Radkowskiego, a to oznaczało, że na pozycję środkowego obrońcy cofnięty został Tomasz Hołota.

W 52. minucie Rafał Kujawa łatwo ograł w polu karnym Rafała Grzelaka i przymierzył z ostrego kąta. Krystian Stępniowski odrobił lekcje z pierwszej połowy i tym razem nie dał się zaskoczyć strzałem w krótki róg i sparował futbolówkę na rzut rożny. Niestety, obrona Zagłębia zachował się fatalnie przy rogu łodzian. Pirulo podał do nieobstawionego Dragoljuba Srnicia, który wpadł w pole karne, ograł Mateusza Szweda i wyłożył piłkę Arturowi Boguszowi, a te uderzył lewą nogą z około 10 metrów i pokonał Krystiana Stępniowskiego.

Między 64. a 66. minutą Zagłębie oddało dwa kolejne strzały w tym spotkaniu. Najpierw Filip Karbowy z rzutu wolnego z lewej strony boiska strzelił obok bramki, a po chwili Mateusz Szwed zakończył solową akcję uderzeniem z ponad 20 metrów w poprzeczkę. Więcej strzałów nasza drużyna już w tym meczu nie oddała.

Łodzianie ustalili wynik spotkania w 69. minucie. Dani Ramirez zagrał na prawą stronę boiska do Artura Bogusza, który dośrodkował w pole bramkowe. Piłka po drodze musnęła głowę Piotra Polczaka i trafiła do Rafała Kujawy, który strzałem głową pokonał Krystiana Stępniowskiego.

W końcówce meczu Zagłębie grało w dziesiątkę, bo urazu doznał Michał Kieca, a limit zmian był już wykorzystany. Na szczęście nad piłkarzami i kibicami Zagłębia zlitował się sędzia Łukasz Szczech, który nie doliczył do drugiej połowy ani minuty i zakończył grę po 45 minutach.

Podobnie jak w sezonie 2007/2008 w Ekstraklasie, tak i dziś ŁKS wyjeżdża z Sosnowca ze zwycięstwem i trzema strzelonymi bramkami. Tyle samo goli "Rodowici Łodzianie" strzelili na Ludowym wiosną 2005, ale wtedy opuszczali Sosnowiec na tarczy, bo Zagłębie wygrał 4:3 po fantastycznym golu Tomasza Malinowskiego z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry.

Podopieczni Radosława Mroczkowskiego przegrali dziś trzeci mecz z rzędu. W niedzielę Zagłębie zagra na wyjeździe z Odrą Opole, która w dziesięciu ligowych meczach nie odniosła ani jednego zwycięstwa, ale wyeliminowała z Pucharu Polski Arkę Gdynia. Jeśli Zagłębie nie przełamie się w Opolu i straci punkty z ligowym outsiderem, to sytuacja będzie robić się coraz bardziej dramatyczna.

Zagłębie Sosnowiec - ŁKS Łódź 0:3 (0:1)
0:1 Piotr Pyrdoł 21'
0:2 Artur Bogusz 53'
0:3 Rafał Kujawa 69'

Zagłębie: 13. Krystian Stępniowski - 16. Dawid Ryndak, 17. Kacper Radkowski (50, 14. Filip Karbowy), 25. Piotr Polczak, 27. Rafał Grzelak - 9. Mateusz Szwed, 21. Tomasz Hołota, 28. Michał Kieca, 8. Szymon Pawłowski (46, 11. Patryk Mularczyk), 10. Stanisław Biłeńkyj (57, 7. Tomasz Nawotka) - 77. Błażej Radwanek.

ŁKS: 1. Arkadiusz Malarz - 4. Artur Bogusz, 29. Maksymilian Rozwandowicz, 24. Kamil Juraszek, 8. Kamil Rozmus - 18. Piotr Pyrdoł (82, 16. Adam Ratajczyk), 42. Dragoljub Srnić, 23. Bartłomiej Kalinkowski, 20. Pirulo (68, 11. Dani Ramírez), 19. Michał Trąbka - 88. Rafał Kujawa (73, 7. Patryk Bryła).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość