Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 5 sierpnia 2018, 20:14
Pogoń rozbita na Ludowym

Zagłębie Sosnowiec odniosło pierwsze zwycięstwo w sezonie 2018/2019, pokonując na Stadionie Ludowym drużynę Pogoni Szczecin 3:0.


Po porażkach w dwóch pierwszych kolejkach Ekstraklasy Zagłębie odbiło się w wielkim stylu. Sosnowiczanie wygrali z Pogonią Szczecin aż trzema bramkami. Pewnie wielu widzów tego meczu zgodzi się, że wynik był lepszy niż gra, ale czy to ważne? Ile było takich spotkań, w których wynik był gorszy niż gra, a po prostu brakowało nam szczęścia.

Pierwsze mecze w wyjściowym składzie Zagłębia zagrali dziś dwaj gracze z Niemiec - obrońca Michael Heinloth i napastnik Junior Torunarigha. W drugiej połowie na boisku pojawił się piłkarz, który dopiero w środę dołączył do naszego klubu. Adam Kokoszka stał się tym samym pierwszym w historii naszego klubu zawodnikiem, który w swojej karierze wystąpił w finałach Mistrzostw Europy.

Piłkarzem, który miał swój udział przy wszystkich trzech bramkach i zasłużył na miano niekwestionowanego bohatera spotkania był człowiek, który w rundzie wiosennej wypadł z łask trenera Dariusza Dudka. W I lidze można było na boisku wystawić tyko jednego gracza spoza Unii Europejskiej i to miejsce częściej zajmował Alexandre Cristovao, a na lewej obronie we wszystkich meczach występował Tymoteusz Puchacz. Žarko Udovičić wiosną wystąpił tylko w czterech meczach i strzelił gola tylko w Głogowie w meczu, który zdaniem trenera był kluczowy jeśli chodzi o awans do Lotto Ekstraklasy.

Dzisiaj Serb, który w Ekstraklasie gra w pomocy, już w 5. minucie pokazał próbkę swoich umiejętności. Po akcji lewą stroną z dużą łatwością ograł Davida Niepsuja i podał piłkę Konradowi Wrzesińskiemu, a ten odegrał do tyłu do Nuno Malheiro. Portugalczyk od razu wstrzelił futbolówkę w pole karne, trafił w nogę Tomasza Hołoty, co zmyliło szczecińskiego golkipera i Zagłębie objęło prowadzenie po "swojaku" pomocnika rywali.

Na kolejne trafienia przyszło nam czekać aż do końcówki spotkania. W 84. minucie Dawid Kudła dalekim wykopem uruchomił Žarko Udovičicia. Serbski skrzydłowy skorzystał z błędu w defensywie Pogoni i dokładnie dograł piłkę przed bramkę, a tam był Konrad Wrzesiński, który podwyższył prowadzenie. Przez cały pierwszoligowy sezon Wrzesiński nie zdobył ani jednego gola, a na boiskach Ekstraklasy trafił w drugim kolejnym spotkaniu. Zresztą podobnie jak "Udo" miał udział przy wszystkich strzelonych dziś golach.

Gdy upłynęła już piąta z doliczonych minut wynik spotkania ustalił wspomniany już bohater meczu. Powietrzną walkę o piłkę z Laszą Dwalim wygrał Vamara Sanogo. Piłka trafiła do Konrada Wrzesińskiego, który po akcji prawą stroną dośrodkował w pole karne. Po drodze futbolówka po raz drugi w meczu niefortunnie odbiła się od Tomasza Hołoty i znalazła się przed Žarko Udovičiciem, który tylko dopełnił formalności strzałem z bliska. Sędzia Jarosław Przybył już nie wznowił meczu po tym strzale.

Trzeci gol dla naszego zespołu mógł paść już w pierwszej z doliczonych minut, gdy po ciekawym rozegraniu rzutu wolnego przez Tomasza Nowaka Arkadiusz Jędrych strzelił z kilku metrów wprost w Łukasza Budziłka.

W sezonie 2007/2008 Zagłębie czekali na pierwszą wygraną w Ekstraklasie do czwartej kolejki. Tym razem pierwsze trzy punkty udało się dopisać już w trzeciej próbie. Była to zarazem najwyższa wygrana sosnowiczan w Ekstraklasie od słynnego meczu z Lechem Poznań jesienią 1991.

Teraz przed naszą drużyną dwa niełatwe mecze na wyjazdach. 12 sierpnia w Poznaniu i tydzień później w Warszawie. Zarówno Lech, jak i Legia przystąpią do tych spotkań trzy dni po potyczkach w Lidze Europy.

Zagłębie Sosnowiec - Pogoń Szczecin 3:0 (1:0)
1:0 Tomasz Hołota 5' (s)
2:0 Konrad Wrzesiński 84'
3:0 Žarko Udovičić 90+6''

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 25. Piotr Polczak, 70. Nuno Malheiro - 77. Konrad Wrzesiński, 72. Dejan Vokič (53' 3. Adam Kokoszka), 24. Bartłomiej Babiarz, 6. Tomasz Nowak (90' 10. Callum Rzonca), 22. Žarko Udovičić - 9. Junior Torunarigha (61' 27. Vamara Sanogo).

Pogoń: 53. Łukasz Budziłek - 24. David Niepsuj (46' 22. David Stec), 21. Sebastian Rudol, 25. Lasza Dwali, 77. Ricardo Nunes - 17. Zvonimir Kožulj, 20. Tomasz Hołota, 14. Kamil Drygas (73' 59. Adrian Benedyczak), 10. Radosław Majewski, 15. Hubert Matynia (66' 29. Marcin Listkowski) - 9. Adam Frączczak.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 8 sierpnia 2018, 14:02
Zmarł Artur "ŻABA"

Bardzo smutna informacja. Artur znany wszystkim jako Żaba odszedł do Sektora Niebo. Legenda Zagłębiowskiego ruchu kibicowskiego, pomimo przeciwności zdrowotnych jeszcze w Lubinie dopingował piłkarzy z perspektywy sektora gości. Pogrzeb odbędzie się w sobotę 11 sierpnia o 12:00 na cmentarzu przy Mireckiego.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 11 sierpnia 2018, 23:43
W Pucharze Polski z Olimpią Grudziądz

Olimpia Grudziądz będzie przeciwnikiem Zagłębia Sosnowiec w I rundzie Pucharu Polski 2018/2019. Mecz odbędzie się w Grudziądzu. Losowanie odbyło się w w siedzibie PZPN. Mecze I rundy rozgrywek zaplanowano 25, 26 i 27 września, oraz 2, 3 i 4 października.


W I rundzie Pucharu Polski zagrają 64 drużyny - czterej zwycięzcy rundy wstępnej, 16 zwycięzców Pucharu Polski na szczeblu regionalnym, 16 zespołów Ekstraklasy z sezonu 2017/18, 18 zespołów I ligi z sezonu 2017/18 oraz 10 zespołów II ligi z sezonu 2017/18.

Gospodarzami meczów I rundy są drużyny występujące w niższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2018/19. W przypadku meczów z udziałem drużyn z tej samej klasy rozgrywkowej gospodarzami są zespoły wylosowane jako pierwsze.

Pary kolejnych rund wyłonią odrębne losowania. Finał Pucharu Polski zostanie rozegrany 2 maja na PGE Narodowym w Warszawie. Mecze będą transmitowane na antenie Polsatu Sport.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 11 sierpnia 2018, 23:45
Szymon Pawłowski w Zagłębiu Sosnowiec

Dwa mistrzostwa Polski i Superpuchary, 251 meczów i 47 goli w Ekstraklasie, 17 meczów i 2 gole w reprezentacji, 18 meczów i 1 gol w europejskich pucharach - gracz z takim dorobkiem dołączył do Zagłębia Sosnowiec.


31-letni pomocnik Szymon Pawłowski wczoraj rozwiązał kontrakt z Lechem Poznań, w którym występował od sezonu 2013/2014 (w poprzednich rozgrywkach był wypożyczony do Bruk-Betu Termaliki Nieciecza) a dzisiaj związał się z Zagłębiem Sosnowiec rocznym kontraktem z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

Szymon Pawłowski zadebiutował w Ekstraklasie wiosną 2007 w barwach Zagłębia Lubin i już w swoim pierwszym sezonie świętował zdobycie mistrzostwa Polski. Drugi mistrzowski tytuł Pawłowski dopisał do swojego CV w sezonie 2014/2015 jako piłkarz Lecha Poznań. Był to jego najlepszy sezon jeśli chodzi o zdobycze bramkowe. W 33 spotkaniach strzelił 9 bramek i w dużym stopniu przyczynił się do wywalczenia mistrzostwa Polski przez "Kolejorza". Z drużyną z Poznania dwukrotnie triumfował w meczach o Superpuchar.

W grudniu 2007 Szymon Pawłowski zadebiutował w reprezentacji narodowej prowadzonej przez Leo Beenhakkera. Powoływany był również przez Franciszka Smudę i Waldemara Fornalika. Nie wystąpił jednak w żadnym meczu o punkty, a na jego dorobek 17 meczów składają się wyłącznie mecze towarzyskie.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 12 sierpnia 2018, 21:51
Czwórka od "Kolejorza"

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Lechem Poznań 0:4 w meczu 4. kolejki Lotto Ekstraklasy. Gole strzelali Joao Amaral (7'), Paweł Tomczyk (20' i 41') oraz Maciej Gajos (70').


Piłkarze Zagłębia Sosnowiec doznali trzeciej porażki w rozgrywkach obecnego sezonu. Po dwóch jednobramkowych przegranych z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin dzisiaj nasza drużyna przegrała w Poznaniu aż czterema bramkami. "Kolejorz" był bezlitosny w wykorzystywaniu błędów sosnowieckiej defensywy i strzelaniu bramek, a naszej drużynie zabrakło skuteczności, bo dobrych sytuacji - zwłaszcza w pierwszej połowie - nie brakowało. Szwankowało natomiast wykończenie.

Już w pierwszej minucie spotkania nasz zespół znalazł się z piłką w polu karnym rywala. Po podaniu Tomasza Nowaka Vamara Sanogo w starciu z Jasminem Buriciem padł na murawę. Arbiter nie dopatrzył się jednak w tym zagraniu gracza Lecha żadnego faulu, tylko ukarał sosnowieckiego napastnika za próbę wymuszenia rzutu karnego.

Lech objął prowadzenie w 7. minucie. Po świetnym prostopadłym podaniu z własnej połowy Paweł Tomczyk uciekł obrońcom Zagłębia i mógł sam stanąć oko w oko z Dawidem Kudłą, ale zdecydował się na podanie do Joao Amarala, który wykończył akcję strzałem na pustą bramkę.

W odpowiedzi w 13. minucie po centrze Žarko Udovičicia z lewej strony boiska Konrad Wrzesiński z około 7 metrów strzelił nad poprzeczką. Dwie minuty później po akcji Kamila Jóźwiaka piłka odbiła się od górnej części poprzeczki. W 20. minucie poznaniacy podwyższyli prowadzenie po akcji prawą stroną boiska. Kamil Jóźwiak zagrał do Macieja Makuszewskiego, który okazał się o szybszy niż Nuno Malheiro. Reprezentant kraju wycofał piłkę na 14. metr do Pawła Tomczyka, a ten strzelił prawą nogą i piłka po odbiciu od poprzeczki wpadła do bramki.

Po dwóch minutach od straty drugiego gola Zagłębie miało wyborną okazję na strzelenie kontaktowego gola. Tomasz Nowak zagrał prostopadłą piłkę po skrzydle do Konrada Wrzesińskiego, który dograł na 5. metr do Vamary Sanogo, a Francuz z bliska spudłował. Po kolejnych dwóch minutach Tomasz Nowak z około 13 metrów posłał piłkę nad bramką.

Zagłębie marnowało stwarzane sobie okazje i nawet nie oddawało celnych strzałów, a "Kolejorz" był do bólu skuteczny. W 41. minucie Kamil Jóźwiak na prawej stronie pola karnego uciekł Žarko Udovičiciowi i zagrał na 5. metr do Joao Amarala. Dawid Kudła zdołał odbić piłkę po strzale głową Portugalczyka, ale był bezradny przy dobitce Pawła Tomczyka z około sześciu metrów. Napastnikowi gospodarzy zdecydowanie zbyt wiele swobody pozostawili nasi defensorzy.

W drugiej połowie nie widzieliśmy już w Poznaniu tylu bramek, co przed przerwą, ale za to jedyny, która padła była przecudnej urody. Po faulu Adama Kokoszki na Joao Amaralu sędzia podyktował rzut wolny z około 23 metrów i kapitalnym uderzeniem w samo okienko popisał się wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Maciej Gajos.

Dla odmiany wprowadzony na plac gry w 67. minucie Brazylijczyk z włoskim paszportem Mello w swoim debiucie zarówno w Zagłębiu, jak i w Ekstraklasie po zaledwie 55 sekundach został ukarany żółtym kartonikiem.

Zagłębie w końcówce spotkania poprawiło sobie statystyki celnych strzałów. Pierwszy strzał na bramkę Lecha nasz zespół oddał za sprawą Bartłomieja Babiarza dopiero w 53. minucie. 11 minut później w podbramkowym zamieszaniu w słupek trafił Vamara Sanogo, a między 86. minutą a końcowym gwizdkiem Adam Banasiak, Mello i Junior Torunarigha.

Sosnowiczanie wracają z Poznania na tarczy i po raz pierwszy w tym sezonie bez zdobyczy bramkowej. Lechowi w odniesieniu najwyższego w tym sezonie zwycięstwa nie przeszkodził fakt gry w składzie odbiegającym od optymalnego. Na ławce rezerwowych cały mecz przesiedzieli m.in. Christian Gytkjaer i Łukasza Trałka. Dla Zagłębia mecz w Poznaniu był bolesną lekcją gry w Lotto Ekstraklasie. Niestety, chyba nie ostatnią w tym miesiącu, bo już za tydzień zagramy na Łazienkowskiej z mistrzem Polski.

Lech Poznań - Zagłębie Sosnowiec 4:0 (3:0)
1:0 João Amaral 7'
2:0 Paweł Tomczyk 20
3:0 Paweł Tomczyk 41'
4:0 Maciej Gajos 70'

Lech: 1. Jasmin Burić - 26. Rafał Janicki, 13. Nikola Vujadinović, 3. Vernon De Marco - 29. Kamil Jóźwiak (83' 10. Darko Jevtić), 19. Tomasz Cywka (64' 7. Maciej Gajos), 25. Pedro Tiba, 77. Piotr Tomasik - 17. Maciej Malkuszewski, 24. João Amaral (73' 11. Dioni), 8. Paweł Tomczyk.

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 25. Piotr Polczak, 70. Nuno Malheiro - 77. Konrad Wrzesiński (85' 66. Adam Banasiak), 3. Adam Kokoszka, 24. Bartłomiej Babiarz (83' 9. Junior Torunarigha), 6. Tomasz Nowak, 22. Žarko Udovičić (67' 28. Mello) - 27. Vamara Sanogo.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 22 sierpnia 2018, 16:17
Słaba Legia lepsza od Zagłębia

Zagłębie przegrało w Warszawie z Legią 1:2. Gole dla gospodarzy strzelili Artur Jędrzejczyk (39') i Carlitos (77'). Dla sosnowiczan trafił w 54. minucie Konrad Wrzesiński.


Piłkarze Zagłębia Sosnowiec wracają bez punktów z wyjazdu na stadion mistrza Polski. Po raz drugi już może się nie powtórzyć sosnowiczanom tak dogodna okazja do wywiezienia z Łazienkowskiej przynajmniej jednego punktu. Trafiliśmy na Legię w wielkim kryzysie, rozbitą po pucharowej kompromitacji i w chaosie po czwartej zmianie trenera w ciągu niespełna roku. Kibice Legii dali wyraz swojemu zdenerwowaniu fatalną grą piłkarzy na europejskich arenach i przez cały mecz mocno się oberwało zawodnikom. Także prezes i właściciel Legii Dariusz Mioduski nie mógł liczyć na taryfę ulgową.

Sosnowiczanie przystąpili do meczu z czterema zmianami w porównaniu do spotkania przed tygodniem w Poznaniu. Poza meczową karą znaleźli Się Vamara Sanogo, Nuno Malheiro i Żarko Udovicić, a na ławce rezerwowych usiadł Bartłomiej Babiarz. W ich miejsce zagrali Junior Torunarigha, Tymoteusz Puchacz (po raz pierwszy od meczu z Piastem Gliwice), Mello (debiut w wyjściowej jedenastce) oraz Sebastian Milewski (nie grał od spotkania w Lubinie).

W Poznaniu po 20 minutach Zagłębie przegrywało 0:2. W Warszawie Legia dopiero gdy dochodziła 20. minuta oddała pierwszy groźny strzał. Po uderzeniu Carlitosa piłka trafiła w poprzeczkę bramki gości. W 38. minucie dwa groźne strzały w jednej akcji obronił Dawid Kudła. Po strzale Michała Kucharczyka zza pola karnego nasz golkiper odbił piłkę przed siebie, a przy dobitce Carlitosa skierował futbolówkę nad bramkę.

Niestety, po dośrodkowaniu Domagoja Antolicia z rzutu rożnego piłkę głową do bramki skierował Artur Jędrzejczyk. Dla "Jędzy" był to drugi gol w drugim kolejnym ligowym spotkaniu. Po strzelonej bramce piłkarze Legii zaprezentowali kołyskę, bo strzelcowi gola w tym tygodniu urodziło się dziecko. Żyleta przyjęła jednak bramkę bez entuzjazmu. "Było strzelać w Luksemburgu" - ryknęli fanatycy siedzący na trybunie za bramką, a po chwili dodali "Nic się nie stało, Zagłębie, nic się nie stało".

Zagłębie na przerwę schodziło ze stratą jednej bramki i trener Dariusz Dudek szybko zareagował zmianami na niekorzystny wynik. Na drugą połowę nie wyszli już Tomasz Nowak i Mello. Zastąpili ich Alexandre Cristovao i debiutujący w naszej drużynie Szymon Pawłowski.

Wejście byłego reprezentanta Polski dało efekty już po dziewięciu minutach drugiej połowy. To właśnie Szymon Pawłowski napędził akcję Zagłębia, wykorzystał dużą bierność w grze defensywnej Michała Kucharczyka i obsłużył świetnym podaniem Konrada Wrzesińskiego, który w polu karnym przełożył sobie piłkę na lewą nogę i pokonał Arkadiusza Malarza. Po golu radowali się kibice Zagłębia rozsiani po całym stadionie Legii.

Trener Legii podobnie jak szkoleniowiec Zagłębia zareagował dwoma zmianami na niekorzystny obrót meczu. Z boiska zeszli Michał Kucharczyk i Jose Kante, a weszli Kasper Hamalainen i Dominik Nagy. Węgier w jednej ze swoich pierwszych akcji popisał się "padolino" w polu karnym i tylko pobłażliwości Bartosza Frankowskiego może zawdzięczać fakt, że nie obejrzał żółtej kartki.

Niestety, Zagłębiu nie udało się utrzymać korzystnego wyniku, bo za taki należy uznawać remis, do końcowego gwizdka. Podobnie jak przed trzema tygodniami w Lubinie, kluczowa okazała się 77. minuta spotkania. Wtedy to po podaniu Domagoja Antolicia Carlitos zgubił krycie Tymoteusza Puchacza i w sytuacji sam na sam strzelił prawą nogą w słupek, a po chwili lewą nogą dobił swój strzał i dał Legii zwycięstwo.

Zagłębiu brakowało już argumentów w ataku, a po zmianie Juniora Toruanrighi na Mateusza Cichockiego sosnowiczanie w końcówce grali trójką środkowych obrońców. W 84. minucie po akcji Tymoteusza Puchacza z piłką w polu karnym znalazł się Alexandre Cristovao, ale zabrakło dokładnego wykończenia.

Sosnowiczanie doznali czwartej porażki w pięciu rozegranych meczach. Po raz trzeci przegraliśmy 1:2 i po raz trzeci wcale nie musieliśmy uznawać wyższości rywala. Poza meczem w Poznaniu, gdzie Lech już do przerwy strzelił trzy bramki, w każdym z pozostałych meczów udało nam się albo objąć prowadzenie (z Piastem) albo doprowadzić do remisu (z Zagłębiem Lubin i Legią).

Mimo porażki piłkarze Zagłębia otrzymali sporo braw od fanów zasiadających na Żylecie. W Warszawie role się odwróciły. Wyszydzani piłkarze Legii nawet nie podeszli pod trybunę podziękować za doping, tylko szybko udali się do szatni. Za to piątki z kibicami poszli przybijać Zagłębiacy.

Legia Warszawa - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)
1:0 Artur Jędrzejczyk 39'
1:1 Konrad Wrzesiński 54'
2:1 Carlitos 77'

Legia: 1. Arkadiusz Malarz - 55. Artur Jędrzejczyk (76' 9. Eduardo), 34. Iñaki Astiz, 4. Mateusz Wieteska, 5. Mateusz Hołownia - 53. Sebastian Szymański, 26. Cafú, 7. Domagoj Antolić, 18. Michał Kucharczyk (62' 21. Dominik Nagy) - 19. José Kanté (62' 22. Kasper Hämäläinen), 27. Carlitos.

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 25. Piotr Polczak, 99. Tymoteusz Puchacz - 77. Konrad Wrzesiński, 3. Adam Kokoszka, 21. Sebastian Milewski, 6. Tomasz Nowak (46' 42. Alexandre Cristóvão), 28. Mello (46' 8. Szymon Pawłowski) - 9. Junior Torunarigha (78' 16. Mateusz Cichocki).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 29 sierpnia 2018, 20:50
Strzelanina na remis

Zagłębie w drugiej połowie w ciągu 10 minut odwróciło losy meczu i z 0:2 wyszło na 3:2, ale w doliczonym czasie z rzutu karnego wyrównał Marcin Robak i mecz zakończył się wynikiem 3:3.


Poniedziałki w Lotto Ekstraklasie w tym sezonie zwykle kojarzyły się ze słabymi meczami, od których oglądania bolą zęby. W Sosnowcu piłkarze Zagłębia i Śląska postanowili skończyć z poniedziałkową "klątwą" i zrobili to skuteczniej niż Michał Probierz. Spotkanie w Sosnowcu było naprawdę pasjonujące i emocjonujące. Średnia bramek w tej kolejce przed dzisiejszym meczem wynosiła 4. Na Stadionie Ludowym jeszcze tę średnią podwyższono.

Dariusz Dudek dokonał aż pięciu zmian w składzie w porównaniu do spotkania w Warszawie. Miejsce w składzie stracili Adam Kokoszka, Tymoteusz Puchacz, Tomasz Nowak, Junior Torunarigha i Mello, a do wyjściowej jedenastki wrócili Žarko Udovičić i Vamara Sanogo, a po raz pierwszy w tym sezonie od pierwszej minuty zagrali Callum Rzonca, Szymon Pawłowski i Adam Banasiak. Ten ostatni zadebiutował na lewej obronie.

Lewa strona defensywy to newralgiczna pozycja w Zagłębiu. Nie sprawdzili się na niej Tymoteusz Puchacz i Nuno Malheiro. Dziś szkoleniowiec przetestował w tym miejscu boiska już trzeciego gracza i niestety, wygląda na to, że dalej jest problem, bo pierwsze dwie bramki dla Śląska Wrocław padły właśnie po akcjach tym skrzydłem.

W 11. minucie Śląsk rozegrał bardzo efektowną, kombinacyjną akcję. Robert Pich z prawej strony pola karnego zagrał na 5. metr, a stamtąd futbolówkę w bramce umieścił Marcin Robak, którego nie upilnował Arkadiusz Jędrych. 35-letni napastnik Śląska strzelił Zagłębiu bramkę w czwartym kolejnym ligowym meczu. Ta seria rozpoczęła się wiosną 2004 jeszcze na boiskach III ligi, gdy grał w Miedzi Legnica. Kontynuował ją w sezonie 2007/2008 jako piłkarz ekstraklasowej Korony Kielce. Ku naszemu utrapieniu, jedyny członek "Klubu Stu" z grających w tym sezonie w Ekstraklasie, postanowił nie kończyć tej passy.

14 minut później wrocławianie mieli już dwubramkową przewagę. Z prawego skrzydła w pole karne zagrał Kamil Dankowski. Na linii pola karnego do piłki dopadł Farshad Ahmadzadeh. Zwiódł Piotra Polczaka i wykorzystał fakt, że Dawid Kudła wybiegł z bramki, minął go i posłał futbolówkę do siatki.

Już przed przerwą nie mieliśmy prawa narzekać na brak emocji, ale to co działo się w drugiej odsłonie meczu, to prawdziwa jazda bez trzymanki. Dariusz Dudek w przerwie dokonał jednej zmiany. Za Calluma Rzoncę do gry wszedł Tomasz Nowak i kapitan sosnowiczan już w 52. minucie powinien wpisać się na listę strzelców. Szymon Pawłowski po akcji prawą stroną zagrał do Vamary Sanogo, który wyłożył futbolówkę Tomaszowi Nowakowi. Sytuacja była idealna do strzału, około 6 metrów przed bramką, ale Nowak wybrał podanie na lewo do Žarko Udovičicia i strzał udało się zablokować Kamilowi Dankowskiemu.

Potem nastąpiło 10 minut, które wstrząsneło Śląskiem Wrocław. Między 56. a 65. minutą sosnowiczanie strzelili gościom trzy bramki, a do tego jeszcze wrocławianie zmuszeni byli do gry w osłabieniu. Ale po kolei. W Dawid Kudła wykopem uruchomił Žarko Udovičicia, który z lewej strony boiska zagrał w pole karne do Vamary Sanogo. Jakub Słowik odbił pierwszy strzał Francuza, ale już był bezradny przy dobitce z około 6 metrów.

Odżyła nadzieja na to, że możemy dziś osiągnąć korzystny wynik, a po trzech minutach radość na Ludowym była o wiele większa. Znowu w głównej roli wystąpił francuski napastnik i ponownie udział przy bramce miał Žarko Udovičić, który dośrodkował z lewego skrzydła. Błąd popełnił Kamil Dankowski, który zagrał piłkę głową pod nogi Vamary Sanogo, a ten wyrównał strzałem z 7 metrów. Dla Francuza było to trzecie trafienie w tym sezonie. Zrównał się więc w liczbie bramek z Konradem Wrzesińskim i został zarazem najlepszym obcokrajowcem pod względem strzelonych przez Zagłębie goli w Ekstraklasie.

W 61. minucie drugą żółtą kartkę za faul na Sebastianie Milewskim obejrzał Augusto, a Zagłębie już po 4 minutach wykorzystało grę w przewadze. Szymon Pawłowski podał w pole karne do Konrada Wrzesińskiego, który z końcowej linii dograł przed bramkę do Žarko Udovičia, a Serb dał Zagłębiu prowadzenie.

Między 75. a 76. minutą Zagłębie miało dwie wyborne okazje do zdobycia czwartej bramki. Najpierw po podaniu Szymona Pawłowskiego Konrad Wrzesiński strzelił po ziemi z lewej strony pola karnego. Piłkę na róg odbił Jakub Słowik, a po wrzutce Adama Banasiaka z narożnika boiska futbolówka trafiła do Szymona Pawłowskiego, który trafił z 18 metrów w poprzeczkę.

W 87. minucie Dawid Kudła sparował na rzut rożny piłkę po strzale Marcina Robaka z rzutu wolnego zza pola karnego. Z narożnika boiska dośrodkował Damian Gąska, a po strzale Piotra Celebana piłka trafiła w rękę Arkadiusza Jędrycha i wyszła poza boisko. Arbiter nie pozwalał wznowić gry kolejnym rogiem i konsultował się na słuchawkach z sędziami w wozie VAR. Ostatecznie podbiegł do monitora, przyjrzał się akcji i znalazł podstawy do podyktowania "jedenastki". Z rzutu karnego nie pomylił się Marcin Robak i goście wyrównali grając w osłabieniu. To był już trzeci w tym sezonie rzut karny podyktowany przeciwko sosnowiczanom i trzeci za zagranie ręką. W meczach z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin ręką w "szesnastce" zagrywał Piotr Polczak, a dziś jego partner ze środka obrony.

Dodajmy, że to było druga interwencja VAR w dzisiejszym meczu. Na samym początku spotkania w polu karnym Śląska Vamara Sanogo został trafiony łokciem przez Wojciecha Gollę, ale zdaniem Tomasza Kwiatkowskiego ta sytuacja nie kwalifikowała się do podyktowania "jedenastki".

Emocje po wyrównującym golu się nie skończyły. W czwartej z doliczonych minut goście mieli kolejny rzut rożny, po którym strzelał Mateusz Radecki i piłka po interwencji Dawida Kudły trafiła w słupek. To by dopiero był dramat, gdybyśmy stracili czwartą bramkę i pozostali z pustymi rękami.

Zagłębie dopisało do punktowego dorobku tylko jedno "oczko" i spadło na 14. miejsce w tabeli. Po raz szósty w tym sezonie w meczu z udziałem Zagłębia padły co najmniej trzy bramki. Łącznie w meczach sosnowiczan w tym sezonie obejrzeliśmy aż 22 gole (9 dla nas, 13 dla rywali). Pod tym względem jesteśmy najatrakcyjniejszą drużyną w lidze.

Zagłębie Sosnowiec - Śląsk Wrocław 3:3 (0:2)
0:1 Marcin Robak 11'
0:2 Farshad Ahmadzadeh 25'
1:2 Vamara Sanogo 56'
2:2 Vamara Sanogo 59'
3:2 Žarko Udovičić 65'
3:3 Marcin Robak 90+1' (karny)

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 4. Arkadiusz Jędrych, 25. Piotr Polczak, 66. Adam Banasiak - 77. Konrad Wrzesiński (85' 42. Alexandre Cristovao), 21. Sebastian Milewski, 10. Callum Rzonca (46' 6. Tomasz Nowak), 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 27. Vamara Sanogo.

Śląsk: 27. Jakub Słowik - 30. Kamil Dankowski, 3. Piotr Celeban, 14. Wojciech Golla, 11. Mateusz Cholewiak - 16. Róbert Pich, 31. Maciej Pałaszewski (64' 21. Jakub Łabojko), 5. Augusto, 6. Michał Chrapek (60' 23. Mateusz Radecki), 10. Farshad Ahmadzadeh (78' 25. Damian Gąska) - 9. Marcin Robak.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 29 sierpnia 2018, 20:52
Znamy termin meczu Pucharu Polski

PZPN wyznaczył klubom uczestniczącym w I rundzie Pucharu Polski ramowy terminarz, w ramach którego mają zostać ustalone dokładne terminy spotkań. Mecz Zagłębia z Olimpią Grudziądz zaplanowano na czwartek 27 września.


W pierwszej rundzie zagrają 4 zwycięzcy rundy wstępnej, 16 zwycięzców Pucharu Polski na szczeblu regionalnym, 16 zespołów Ekstraklasy z sezonu 2017/18, 18 zespołów I ligi z sezonu 2017/18, 10 zespołów II ligi z sezonu 2017/18.

I runda Pucharu Polski 2018/2019 - terminarz ramowy

(25/26 września) ŁKS Łódź - Lech Poznań
(25 września) Chojniczanka Chojnice - Legia Warszawa
(26/27 września) Lechia Dzierżoniów - Jagiellonia Białystok
(26 września) Unia Hrubieszów - Górnik Zabrze
(25/26 września) Victoria Sulejówek - Raków Częstochowa
(25/26 września) Ruch Chorzów - Odra Opole
(26/27 września) Olimpia Elbląg - Śląsk Wrocław
(25/26 września) Pogoń Siedlce - Stal Mielec
(25 września) Polonia Głubczyce - Chrobry Głogów
(25/26/27 września) GKS Drwinia - Wisła Puławy
(25/26/27 września) Polonia Środa Wielkopolska - Radomiak Radom
(25/26 września) Tur Bielsk Podlaski - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
(26 września) GKS 1962 Jastrzębie (Jastrzębie Zdrój) - Piast Gliwice
(25/26 września) MKS Kluczbork - Podbeskidzie Bielsko-Biała
(25/26 września) ROW 1964 Rybnik - Cracovia
(25/26 września) GKS Katowice - Pogoń Szczecin
(25/26/27 września) KS Paradyż - Puszcza Niepołomice
(25/26/27 września) KP Starogard Gdański - Górnik Łęczna
(27 września) Olimpia Grudziądz - Zagłębie Sosnowiec
(25/26 września) Falubaz Zielona Góra - Wigry Suwałki
(25/26 września) Resovia - Warta Poznań
(25/26 września) Sandecja Nowy Sącz - Miedź Legnica
(25/26/27 września) Bałtyk Koszalin - Rozwój Katowice
(25/26 września) Huragan Morąg - Zagłębie Lubin
(25/26/27 września) Legionovia Legionowo - GKS Tychy
(2/3/4 października) Wisła Sandomierz - Korona Kielce
(25 września) Wisła Kraków - Lechia Gdańsk
(25 września) Siarka Tarnobrzeg - Wisła Płock
(25 września) Śląsk Świętochłowice - Arka Gdynia
(25/26 września) GKS Bełchatów - Garbarnia Kraków
(25 września) Gryf Wejherowo - Stomil Olsztyn
(25/26 września) Elana Toruń - Bytovia Bytów
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pn, 3 września 2018, 14:13
Pierwsza wyjazdowa zdobycz

Zagłębie dwa razy przegrywało w Gdyni z Arką, ale dwa razy zdołało doprowadzić do wyrównania i zdobyło pierwszy punkt na wyjeździe. Gole dla sosnowiczan strzelili Vamara Sanogo (45+3' karny) i Szymon Pawłowski (68').


W przedmeczowej zapowiedzi wspomnieliśmy, że Zagłębie Sosnowiec jest jedyną drużyną w Lotto Ekstraklasie, która w tym sezonie nie zdobyła punktu na wyjeździe i wyraziliśmy nadzieję, że na pierwsze punkty w delegacji nie trzeba będzie czekać tak długo, jak w sezonie 2007/2008, gdy dopiero z czternastego wyjazdu udało nam się wrócić do domu ze zwycięstwem. Po wyprawie do Gdyni wiemy już, że na pierwszy wyjazdowy punkt tak długo czekać nie będzie trzeba, ale wciąż musimy poczekać na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo.

Trener Dariusz Dudek dokonał dwóch zmian w składzie w porównaniu do meczu ze Śląskiem Wrocław. Poza meczową osiemnastką znalazł się Callum Rzonca, a na ławce usiadł Arkadiusz Jędrych (przytrafiło mu się to po raz pierwszy w dwuletniej karierze w Zagłębiu). W ich miejsce do składu wskoczyli rozgrywający swój 150. mecz w Ekstraklasie Tomasz Nowak oraz były piłkarz Arki Gdynia Mateusz Cichocki. Z kolei szkoleniowiec Arki po raz pierwszy w tym sezonie dał szansę gry od pierwszej minuty Robertowi Sulewskiemu, który wiosną pożegnał się z Zagłębiem w niezbyt miłej atmosferze i zapowiadał, że dziś będzie miał coś do udowodnienia.

W dwóch z poprzednich meczów przeciwko Zagłębiu dyktowano rzuty karne po konsultacji z systemem VAR. Na początku meczu ze Śląskiem Wrocław na VAR-ze sędzia sprawdzał, czy Zagłębie powinno dostać rzut karny za uderzenie Vamary Sanogo łokciem w głowę. Wtedy Tomasz Kwiatkowski uznał, że nie ma podstaw do podyktowania "jedenastki", choć wielu obserwatorów było zdania, że ta sytuacja nadawała się do przyznania Zagłębiu rzutu karnego.

Dziś na początku meczu po raz pierwszy VAR nam pomógł. Najwięcej powodów do podziękowań sędziom pracującym w białym mercedesie miał Dawid Kudła. Golkiper Zagłębia popełnił błąd w 4. minucie, gdy po wrzucie z autu w wykonaniu Adama Marciniaka piłkę zagrał Andrij Bohdanow, a nasz bramkarz wpakował piłkę do siatki. Krzysztof Jakubik najpierw uznał bramkę, ale po dwóch minutach konsultacji z kolegami w wozie okazało się, że naszemu bramkarzowi w interwencji przeszkadzał znajdujący się na spalonym Frederik Helstrup.

W 17. minucie dał o sobie znać Vamara Sanogo. Francuz ruszył do prostopadłego podania od Szymona Pawłowskiego, wpadł w pole karne i uderzył prawą nogą w krótki róg. Pavels Steinbors sparował fubolówkę na rzut rożny. Między 23. a 24. minutą dwie dobre okazje stworzył sobie Žarko Udovičić. Serb najpierw nawinął w polu karnym obrońcę Arki i strzelił obok słupka, a w kolejnej akcji po podaniu Szymona Pawłowskiego strzelił z ostrego kąta, a piłkę jeszcze przed linią bramkową próbował głową do siatki skierować Sebastian Milewski. Bez powodzenia.

Gospodarze objęli prowadzenie w 30. minucie, gdy po podaniu Michała Nalepy pięknym strzałem lewą nogą z ponad 20 metrów Dawida Kudłę pokonał Michał Janota. 7 minut później Janota mógł dopisać do swojego dorobku asystę, gdyby nie nieudolność Aleksandra Kolewa. Bułgarski napastnik w sytuacji sam na sam nie potrafił pokonać sosnowieckiego golkipera.
Już wydawało się, że w trzecim kolejnym meczu Zagłębie będzie schodziło do szatni przegrywając, ale w doliczonym czasie gry po strzale Konrada Wrzesińskiego piłkę ręką w polu karnym zatrzymał Luka Marić. Po trzech rzutach karnych przeciwko sosnowiczanom dyktowanych za zagranie ręką, wreszcie to rywale podarowali nam "jedenastkę". Zagranie gracza Arki było tak czytelne, że sędzia nawet nie musiał konsultować się z VAR-em i od razu wskazał na "wapno", po którym swoją czwartą bramkę w sezonie zdobył Vamara Sanogo.

Dziesięć minut po wznowieniu gry po przerwie sosnowiczanie mieli świetną okazję na wyjście na prowadzenie. Błąd popełnił Robert Sulewski. Piłkę przejął Szymon Pawłowski i podał do Konrada Wrzesińskiego, który w sytuacji sam na sam przegrał rywalizację z golkiperem Arki. Próbowali jeszcze dobijać Žarko Udovičić i Vamara Sanogo, ale wzajemnie sobie przeszkadzali.

Dwie strzelone w drugiej połowie bramki padły w odstępie dwóch minut po ładnych trójkowych akcjach. Najpierw Arka, w 66. minucie Michał Janota podał do Macieja Jankowskiego, a ten odegrał piętą w pole karne do Luki Zarandii. Gruzin uciekł Adamowi Banasiakowi i posłał piłkę obok bezradnego w tej sytuacji Dawida Kudły. Mecz przebiegał według podobnego scenariusza, co spotkania sosnowiczan w Lubinie i Warszawie - strata bramki, wyrównanie i drugi gol dla rywali. Tym razem Zagłębie odpowiedziało drugą bramką. Žarko Udovičić z lewej strony zagrał do Konrada Wrzesińskiego, a ten z pola karnego zagrał do tyłu do Szymona Pawłowskiego, który strzelił prawą nogą i pokonał golkipera gdynian.

Sosnowiczanie sprawiali wrażenie, że remis jest wynikiem satysfakcjonującym i nie atakowali na hurra, koncentrując się raczej na defensywie, na co dowodem było choćby wprowadzenie trzeciego środkowego obrońcy Arkadiusza Jędrycha. Gospodarze mieli dwie okazje, w których mogli zdobyć zwycięskiego gola. W 86. minucie na naszą bramkę ruszył Luka Zarandia. Piłka wpadła do siatki, ale arbiter jeszcze przed strzałem użył gwizdka, sygnalizując faul Gruzina na Michaelu Heinlothcie. Dwie minuty później Michał Janota znów został pozbawiony asysty przez niefrasobliwość kolegi. Z jego podania nie skorzystał Maciej Jankowski, który z prawej strony pola karnego nie trafił w bramkę.

Po raz kolejny w meczu z udziałem Zagłębia padły co najmniej trzy bramki i działo się bardzo dużo (łącznie aż 30 strzałów, z czego 13 celnych). Sosnowiczanie pokazali, że potrafią kreować sporo akcji w ataku, ale jednocześnie gra defensywna pozostawia bardzo wiele do życzenia. Teraz przed naszym zespołem dwutygodniowa przerwa, po której zagramy z Górnikiem Zabrze i w tym meczu powinniśmy już pokusić się o pełną pulę.

Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec 2:2 (1:1)
1:0 Michał Janota 30'
2:0 Vamara Sanogo 45+3' (k)
2:1 Luka Zarandia 66'
2:2 Szymon Pawłowski 68

Arka Gdynia: 1. Pāvels Šteinbors - 33. Damian Zbozień, 23. Luka Marić, 6. Frederik Helstrup (77, 26. Adam Danch), 17. Adam Marciniak - 44. Robert Sulewski (56, 11. Rafał Siemaszko), 14. Michał Nalepa, 90. Andrij Bohdanow, 22. Michał Janota, 10. Luka Zarandia - 92. Aleksandyr Kolew (65, 7. Maciej Jankowski).

Zagłębie Sosnowiec: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth, 16. Mateusz Cichocki, 25. Piotr Polczak, 66. Adam Banasiak - 77. Konrad Wrzesiński, 6. Tomasz Nowak (70, 4. Arkadiusz Jędrych), 21. Sebastian Milewski, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (81, 42. Alexandre Cristóvão) - 27. Vamara Sanogo (90, 9. Junior Torunarigha).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3817
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Cz, 6 września 2018, 12:32
Patrik Mráz dołączył do Zagłębia

Patrik Mráz podpisał roczny kontrakt z sosnowieckim klubem z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Słowacki obrońca będzie występował w Zagłębiu z numerem 2.


- Bardzo się cieszę, że dostałem możliwość pozostania w polskiej ekstraklasie. Chciałbym pomóc Zagłębiu w realizacji celów sportowych, a także odwdzięczyć się prezesowi i trenerowi za zaufanie jakim mnie obdarzyli - zaznaczył Mraz.

- W poprzednim sezonie grałem w Sandecji, a ostatnio trenowałem na Słowacji z różnych klubach. Brakowało mi jednak występów w meczach, ale mam nadzieję, że szybko nadrobię zaległości. W Zagłębiu znam osobiście Tomka Nowaka, z którym grałem 2 lata w Górniku Łęczna, jak również kilku chłopaków, których pamiętam z ekstraklasy - dodaje piłkarz.

Słowak pojawił się w Polsce w sezonie 2011/12, zdobywając ze Śląskiem Wrocław mistrzostwo Polski. Jego kolejne przystanki w rodzimej ekstraklasie to: Górnik Łęczna, Piast Gliwice i Sandecja Nowy Sącz. W ekipie Piastunek w sezonie 2015/16 odnotował aż 11 asyst, ustępując jedynie Mateuszowi Cetnarskiemu (12). W minionych rozgrywkach reprezentował barwy Sandecji, zapisując na koncie 30 gier ligowych i strzelając jedną bramkę. W sumie ma na koncie 137 spotkań ligowych w polskiej ekstraklasie i 8 trafień.

W trakcie swoich wcześniejszych występów na Słowacji z FC Artmedia Petržalka wywalczył mistrzostwo i puchar swojego kraju (2008). Z kolei jako zawodnik MŠK Žilina cieszył się z 2-krotnego mistrzostwa Słowacji, Pucharu i Superpucharu.

Dodajmy, że Mráz jest 8. nowym zawodnikiem pozyskanym przez klub po awansie do Lotto Ekstraklasy.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron