[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: date(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /viewtopic.php on line 993: getdate(): It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected the timezone 'UTC' for now, but please set date.timezone to select your timezone.
Forum mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego • Zobacz temat - Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 10 października 2021, 22:47
Znów bez zwycięstwa na Ludowym

Zagłębie nie potrafiło wygrać siódmego kolejnego meczu u siebie. Dziś sosnowiczanie przegrali z Resovią 0:1 po golu Dawida Kubowicza w doliczonym czasie I połowy.


Od 22 maja Zagłębie czeka na zwycięstwo na Stadionie Ludowym. Wtedy sosnowiczanie pokonali GKS Jastrzębie 3:0 i od tamtej pory w siedmiu kolejnych spotkaniach przed własną publicznością zespół z Sosnowca nie potrafi wywalczyć kompletu punktów. Na koniec poprzedniego sezonu sosnowiczanie przegrali z Górnikiem Łęczna, a w tym sezonie już po raz szósty z rzędu nie zdołali wygrać u siebie.

Trener Artur Skowronek po zwycięstwie w Łodzi nie zdecydował się na zmiany w składzie, poza jedną wymuszoną. Za powołanego na mecze kadry U-20 Wojciecha Kamińskiego do pierwszej jedenastki wrócił Mateusz Machała, a w meczowej dwudziestce znalazło się miejsce także dla Vedrana Dalicia i Marina Galicia.

Sosnowiczanie stracili bramkę już w 4. minucie, ale na szczęście w sukurs przyszedł nam system VAR. Po podaniu Josipa Šoljicia z własnej połowy boiska Jakub Wróbel przejął futbolówkę w polu karnym i wycofał do Rafała Mikulca, który strzałem prawą nogą pokonał Kamila Bielikowa. Piłkarze już ustawili się do wznowienia gry ze środka boiska, gdy trwała weryfikacja VAR. Okazało się, że Jakub Wróbel w momencie podania znajdował się na spalonym i gol nie został uznany.

Chwilę później Zagłębie miało świetną okazję na strzelenie bramki. Z dystansu przymierzył Maciej Ambrosiewicz, a Branislav Pindroch odbił piłkę nad poprzeczką. W 13. minucie po dośrodkowaniu Rafała Mikulca z rzutu wolnego główkował Dawid Kubowicz, a Kamil Bielikow złapał piłkę. Potem niemal aż do końca pierwszej części meczu na Ludowym nie było ani jednego celnego strzału, a gdy już taki się przytrafił, to, niestety, zapewnił on Resovii zwycięstwo.

W 45. minucie goście mieli dwa rzuty rożne. Po pierwszym dośrodkowaniu Rafała Mikulca Mateusz Machała i Kamil Bielikow przeszkodzili sobie w interwencji, w efekcie czego rzeszowianie mieli kolejny korner. Ponownie centrował Rafał Mikulec, a tym razem podkręcona piłka odbiła się od Bartosza Jarocha i trafiła w czoło stojącego w polu bramkowym Dawida Kubowicza. Tym razem, w przeciwieństwie do akcji sprzed kilkunastu sekund, zarówno Machała, jak i Bielikow byli bierni i to przyczyniło się do utraty bramki.

Na drugą połowę w zespole Zagłębia nie wyszli już Kacper Smoleń i Quentin Seedorf. Zastąpili ich Dawid Ryndak i Szymon Pawłowski. Były kapitan sosnowiczan już po sześciu minutach na boisku wpisał się do protokołu arbitra, ale nie bramką, tylko żółtą kartką, którą obejrzał za próbę wymuszenia rzutu karnego. Wcześniej zza pola karnego przymierzył Maciej Ambrosiewicz i piłkę nogą odbił Branislav Pindroch.

Trener Zagłębia po 20 minutach drugiej połowy dokonał dwóch kolejnych zmian. Tym razem zupełnie zmienił linię ofensywną. Za Szymona Sobczaka i Patryka Bryłę weszli Maksymilian Banaszewski i Alex Tanque. W 76. minucie po akcji obu rezerwowych sędzia podyktował rzut karny dla Zagłębia. Podawał Alex Tanque, a Maksymiliana Banaszewskiego sfaulował Josip Šoljić. Co do tego, że był faul, nie mogło być żadnych wątpliwości, ale po raz kolejny czujni byli sędziowie w wozie VAR, którzy dopatrzyli się, że Banaszewski był w momencie podania na minimalnym spalonym.

W końcówce meczu Zagłębie się nieco bardziej otworzyło, z czego mogła skorzystać Resovia, ale we własnym polu karnym dobrze zachowali się Dominik Jończy i Mateusz Machała. Po serii trzech meczów bez porażki i bez straconej bramki Zagłębie prowadzone przez Artura Skowronka po raz pierwszy się potknęło, a Resovia przerwała passę czterech kolejnych porażek i wyprzedziła w tabeli naszą drużynę.

Zagłębie Sosnowiec - Resovia 0:1 (0:1)
0:1 Dawid Kubowicz 45+1'

Zagłębie: 12. Kamil Bielikow - 18. Lukáš Ďuriška, 77. Dominik Jończy, 4. Mateusz Machała - 32. Kacper Smoleń (46, 16. Dawid Ryndak), 28. Maciej Ambrosiewicz, 96. Wojciech Szumilas, 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (46, 8. Szymon Pawłowski), 9. Szymon Sobczak (67, 67. Aléx Tanque), 7. Patryk Bryła (66, 10. Maksymilian Banaszewski).

Resovia: 1. Branislav Pindroch - 25. Bartosz Jaroch, 24. Aleksander Komor, 5. Dawid Kubowicz, 17. Radosław Adamski - 19. Daniel Pietraszkiewicz, 16. Josip Šoljić, 6. Bartłomiej Wasiluk, 7. Marek Mróz (61, 11. Damian Hilbrycht), 4. Rafał Mikulec (90, 9. Karol Twardowski) - 12. Jakub Wróbel (72, 98. Kamil Antonik).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 17 października 2021, 01:17
Blamaż w Legnicy

Zagłębie nie oddało w Legnicy ani jednego celnego strzału i przegrało z Miedzią aż 0:4. Gole strzelili Damian Tront (11'), Patryk Makuch (21'), Maxime Dominguez (55') i Michał Bednarski (89')


Blamażem Zagłębia zakończyła się wyprawa do Legnicy. Sosnowiczanie nie przegrali wyjazdowego meczu z Miedzią od 18 sierpnia 2017. Wtedy było 1:4, a po meczu prezes Marcin Jaroszewski zwolnił trenera Dariusza Banasika. Z czterech kolejnych meczów w Legnicy Zagłębie przywiozło łącznie osiem punktów, ale Miedź powetowała sobie wszystkie niepowodzenia w meczach z sosnowiczanami i rozbiła Zagłębie będąc drużynę o klasę lepszą.

Trener Artur Skowronek dokonał trzech zmian w składzie Zagłębia w porównaniu do meczu z Resovią. Do pierwszego składu awansowali dwaj gracze, którzy w ostatnim meczu pojawili się na boisku w 46. minucie - Dawid Ryndak i Szymon Pawłowski. Do zespołu po obowiązkach w reprezentacji U-20 powrócił także Wojciech Kamiński. Na ławce rezerwowych usiedli Kacper Smoleń i Mateusz Machała, a poza meczową dwudziestką znalazł się kontuzjowany Dawid Gojny. To była spora rewolucja jak na obecnego szkoleniowca sosnowiczan, który do tej pory zmian dokonywał tylko z przymusu, albo z powodu kontuzji, albo powołania do reprezentacji. W Legnicy na lewym wahadle zagrał przesunięty do tyłu Quentin Seedorf, a na bokach trzyosobowej linii ofensywnej występowali Szymon Pawłowski i Patryk Bryła.

Gospodarze wygrali dwa poprzednie mecze, strzelając w nich łącznie siedem bramek i mocno rozpoczęli mecz. Już w 11. minucie z autu w pole karne piłkę wrzucił Jurich Carolina. Nemanja Mijusković zgrał piłkę głową, a Damian Tront strzelił z pierwszej piłki i po rykoszecie od Dominika Jończego futbolówka zmyliła Kamila Bielikowa i wpadła do bramki.

Sosnowiczanie szybko mogli doprowadzić do wyrównania. W 15. minucie Dawid Ryndak zagrał z prawego skrzydła w pole karne do Szymona Pawłowskiego, który strzelił w poprzeczkę. Bezlitosna była za to Miedź, która strzeliła drugą bramkę, oddając drugi celny strzał w meczu. Znowu można było mieć duże pretensje do defensywnej gry Zagłębia. Maxime Dominguez dośrodkował z rzutu wolnego na bliższy słupek. Piłkę podbił Jon Aurtenetxe, potem futbolówka odbiła się od biodra Lukáš Ďuriški, a następnie głową zagrał ją Jurich Carolina, aż wreszcie najlepszy strzelec Miedzi Patryk Makuch z bliska wpakował futbolówkę głową do siatki i Miedź od 22. minuty prowadziła 2:0.

Zagłębie w drugim kolejnym meczu straciło bramkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzale głową z pola karnego. Gospodarze jeszcze przed przerwą mogli zdobyć trzecią bramkę. Z dystansu uderzył chyba najlepszy na boisku Damian Tront. Piłka po drodze znowu odbiła się od Dominika Jończego i wydawało się, że wpadnie do bramki, ale na nasze szczęście trafiła w słupek, a potem w ręce Kamila Bielikowa.

Piłkarze Zagłębia szybo wyszli z szatni na drugą połowę i czekali kilka minut na piłkarzy Miedzi. Trener sosnowiczan wprowadził do gry João Oliveirę. Portugalczyk grał obok Macieja Ambrosiewicza w środku pomocy, a na prawe skrzydło przesunął się Wojciech Szumilas. Ta zmiana nie odmieniła gry Zagłębia, ani losów meczu, a Miedź po zaledwie 10 minutach gry strzeliła trzecią bramkę, choć mogła to zrobić już w 49. minucie, gdy Lukáš Ďuriška wdał się w drybling z Patrykiem Makuchem w okolicy narożnika boiska i stracił piłkę. Napastnik Miedzi wyłożył piłkę w pole karne do Bruno Garcii, któremu strzał utrudnił João Oliveira.

W 55. minucie Dominik Jończy stracił piłkę na środku boiska na rzecz Damiana Tronta. Ten podał do Maxime Domingueza, który ruszył do przodu i podał w polu karnym do Patryka Makucha. Po strzale Makucha Kamil Bielikow wypuścił piłkę z rąk, a Dominguez dobił ją z bliska do siatki i gospodarze mogli się cieszyć ze strzelenia trzeciej bramki. Bramkarz Zagłębia w 67. i 70. minucie obronił strzały Mehdiego Lehaire'a i Damiana Tronta, a w 81. minucie zbił na poprzeczkę piłkę po strzale Chuki i rykoszecie od Dominika Jończego.

Do bramki gospodarzy piłka wpadła w 80. minucie, gdy po podaniu Dominika Jończego sytuację sam na sam wykorzystał Szymon Sobczak, ale sędzia asystent pozwolił sfinalizować akcję i dopiero potem zasygnalizował, że nasz napastnik był na spalonym. Sędziowie pracujący na VAR potwierdzili prawidłowość decyzji o spalonym.

Miedź dobiła Zagłębie w 89. minucie. Kamil Bielikow wyrzucił piłkę prosto pod nogi Juricha Caroliny, który podał do Chuki. Hiszpan zagrał prostopadłe podanie do Michała Bednarskiego. Rezerwowy Miedzi zakręcił Dominikiem Jończm i z dużym spokojem posłał piłkę do bramki Zagłębia obok Kamila Bielikowa.

Artur Skowronek na konferencji prasowej po rozpoczęciu pracy w Sosnowcu mówił, że musi gasić pożar. Początek nie był najgorszy. Po remisie z Koroną i zwycięstwie w Łodzi wydawało się, że ogień już tak w Zagłębiu nie szaleje, ale po dwóch kolejnych porażkach znowu jest źle. Gdy do bezradności w ofensywie (jeden gol w czterech meczach) dochodzi duża beztroska w grze obronnej, to mamy to co widzieliśmy w Legnicy.

Miedź Legnica - Zagłębie Sosnowiec 4:0 (2:0)
1:0 Damian Tront 11'
2:0 Patryk Makuch 21'
3:0 Maxime Dominguez 55'
4:0 Michał Bednarski 89'

Miedź: 1. Paweł Lenarcik - 2. Carlos Julio Martínez, 25. Nemanja Mijušković, 13. Jon Aurtenetxe, 23. Jurich Carolina - 27. Bruno Garcia (62, 18. Kamil Zapolnik), 20. Damian Tront, 10. Maxime Dominguez (82, 80. Hamza Bahaïd), 59. Mehdi Lehaire (69, 8. Chuca), 22. Szymon Stróżyński (69, 70. Maciej Śliwa) - 71. Patryk Makuch (82, 9. Michał Bednarski).

Zagłębie: 12. Kamil Bielikow - 18. Lukáš Ďuriška (64, 18. Vedran Dalić), 77. Dominik Jończy, 11. Wojciech Kamiński - 16. Dawid Ryndak, 96. Wojciech Szumilas, 28. Maciej Ambrosiewicz, 22. Quentin Seedorf - 7. Patryk Bryła (46, 6. João Oliveira), 9. Szymon Sobczak, 8. Szymon Pawłowski (64, 67. Aléx Tanque).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 23 października 2021, 00:31
Z Sandecją zagramy w Sosnowcu

Mecz 15. kolejki Fortuna 1.Ligi pomiędzy Sandecją Nowy Sącz a Zagłębiem Sosnowiec zostanie rozegrany na Stadionie Ludowym
.

Ze względu na remont stadionu w Nowym Sączu, władze Sandecji poprosiły o zmianę miejsca rozegrania spotkania, w którym pierwotnie to oni mieli być gospodarzem.

Termin tego meczu pozostaje bez zmian, mecz ten odbędzie się w niedzielę 31 października o godzinie 15:00.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 24 października 2021, 16:25
Przyjechało Podbeskidzie, a Zagłębiu wciąż nie idzie

W meczu 14. kolejki Fortuna I ligi Zagłębie Sosnowiec zremisowało 2:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała. To ósmy kolejny mecz sosnowiczan bez zwycięstwa u siebie.


Seria meczów bez wygranej Zagłębia na Stadionie Ludowym nadal trwa. Dziś Zagłębie nie potrafiło pokonać Podbeskidzia Bielsko-Biała i był to ósmy kolejny mecz w Sosnowcu, w którym naszemu zespołowi nie udało się dopisać trzech punktów. Następny ligowy mecz na Ludowym nasz zespół rozegra jako goście i może za tydzień w "wyjazdowym" spotkaniu z Sandecją uda się przerwać tę niechlubną passę.

Po klęsce w Legnicy szkoleniowiec sosnowiczan dokonał aż czterech zmian w wyjściowej jedenastce. Na bramce zamiast Kamila Bielikowa, który nie popisał się w spotkaniu z Miedzią zagrał Matko Perdijić. Na ławce usiedli Lukáš Ďuriška, Patryk Bryła i Quentin Seedorf, a od pierwszej minuty zagrali nieobecni w Legnicy Dawid Gojny (lewe wahadło) i Maksymilian Banaszewski (prawa strona ofensywnego tercetu), a także João Oliveira, dla którego był to pierwszy występ w pierwszym składzie za kadencji obecnego trenera. Powrót Portugalczyka do składu oznaczał, że Maciej Ambrosiewicz został wycofany do gry na prawej obronie.

Mecz z Podbeskidziem rozpoczął się dosyć niemrawo. Na pierwszy strzał w meczu przyszło nam czekać aż 15 minut, gdy po rajdzie prawą stroną w krótki róg uderzył Titas Milašius. Matko Perdijić odbił piłkę na rzut rożny. Dla odmiany, pierwszy celny strzał sosnowiczan przyniósł bramkę. Maksymilian Banaszewski podał na prawe skrzydło do Szymona Pawłowskiego, a ten dośrodkował w pole karne do Szymona Sobczaka, który wbiegł między obrońców i strzałem głową pokonał bielskiego bramkarza.

Przez ponad dwie minuty nie mieliśmy pewności, czy bramka zostanie uznana, bo mogło się wydawać, że w momencie podania od Maksymiliana Banaszewskiego na spalonym był Szymon Pawłowski, ale ostatecznie pełniąca obowiązki sędziego VAR Paulina Baranowska uznała, że nie ma podstaw do zakwestionowania decyzji asystenta sędziego Michała Pierścińskiego i gol został uznany.

Z prowadzenia Zagłębie cieszyło się przez niespełna 20 minut. Mathieu Scalet zagrał długie podanie ze środka boiska. Giorgi Merebaszwili wygrał walkę w powietrzu z Maciejem Ambrosiewiczem i podał do Kamila Bilińskiego, a najlepszy strzelec Fortuna I ligi strzałem prawą nogą z pola karnego pokonał Matko Perdijicia.

W ostatnich minutach pierwszej połowy najbardziej zapracowani byli sędziowie w pomieszczeniu VAR, którzy najpierw analizowali, czy Giorgi Merebaszwili nie został sfaulowany w polu karnym przez Dawida Ryndaka, a w ostatniej akcji sosnowiczan sprawdzali, czy Szymon Sobczak i Dominik Jończy, którzy leżeli w "szesnastce" gości nie upadli na skutek nieprzepisowego zagrania rywali.

Po przerwie niewiele wskazywało na to, że na Stadionie Ludowym obejrzymy jakąś bramkę. Strzał Titasa Milasiusa w 58. minucie nad bramką był jedynym groźnym strzałem w drugiej połowie aż do końcówki. Dziać się zaczęło dopiero w 87. minucie. Goście z Bielska-Białej objęli wtedy prowadzenie po akcji dwóch rezerwowych. Konrad Gutowski po rajdzie lewą stroną boiska podał w pole karne do Joana Romana, a Hiszpan miał wystarczająco dużo miejsca i czasu aby obrócić się z futbolówką i precyzyjnie posłać ją do siatki.

Wydawało się, że będzie to trzeci w tym sezonie mecz na Ludowym, w którym Zagłębie strzeliło pierwszą bramkę i przegrało, ale podopiecznym Artura Skowronka udało się doprowadzić do wyrównania. Vedran Dalić wrzucił piłkę z autu w pole karne. Tam powstało spore zamieszanie. Maciej Kowalski-Haberek wybił piłkę pod nogi Patryka Bryły, a ten bez zastanowienia strzelił na bramkę. Po drodze futbolówka mogła się jeszcze otrzeć o Szymona Sobczaka i zmylić bielskiego golkipera, ale wobec braku odpowiedniego ujęcia kamery bramkę należy zapisać Bryle. Jest to jego pierwsze trafienie w barwach Zagłębia. W pierwszej akcji po wznowieniu gry Kamil Biliński wpadł w pole karne sosnowiczan i gdyby nie ofiarna interwencja Wojciecha Kamińskiego, to goście mogli zadać Zagłębiu decydujący cios.

Jeden punkt nie bardzo poprawił sytuację Zagłębia w tabeli. Sosnowiczanie mają zaledwie 11 punktów w 14 spotkaniach. W najbliższym tygodniu Zagłębie dwa razy zaprezentuje się na Stadionie Ludowym. Oprócz wspomnianego już wcześniej niedzielnego "wyjazdu" z Sandecją, w środę naszą drużynę czeka mecz 1/16 finału Pucharu Polski z Piastem Gliwice.

Zagłębie Sosnowiec - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 (1:1)
1:0 Szymon Sobczak 21'
1:1 Kamil Biliński 39'
1:2 Joan Román 87'
2:2 Patryk Bryła 89'

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 28. Maciej Ambrosiewicz, 77. Dominik Jończy, 11. Wojciech Kamiński - 16. Dawid Ryndak, 6. João Oliveira (86, 21. Nikolas Korzeniecki), 96. Wojciech Szumilas (73, 13. Vedran Dalić), 94. Dawid Gojny (65, 22. Quentin Seedorf) - 10. Maksymilian Banaszewski, 9. Szymon Sobczak, 8. Szymon Pawłowski (64, 7. Patryk Bryła).

Podbeskidzie: 1. Martin Polaček - 2. Ezequiel Bonifacio (85, 77. Konrad Gutowski), 3. Mateusz Wypych, 44. Julio Rodríguez, 6. Maciej Kowalski-Haberek, 22. Kacper Gach (73, 10. Dawid Polkowski) - 17. Titas Milašius (85, 95. Marko Roginić), 37. Mathieu Scalet, 7. Dominik Frelek, 20. Giorgi Merebaszwili (74, 33. Joan Román) - 9. Kamil Biliński.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pt, 29 października 2021, 22:17
Koniec pucharowej przygody

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Piastem Gliwice 0:1 w 1/16 finału Pucharu Polski. Bramkę na wagę awansu gliwiczan strzelił w 18. minucie Mateusz Winciersz.


W 1978 roku Zagłębie Sosnowiec wygrało w finale Pucharu Polski z Piastem Gliwice 2:0 i po raz czwarty w historii zdobyło to trofeum. Od tamtej pory los nie skojarzył obu drużyn w pucharowych rozgrywkach i dopiero po ponad 43 latach, Zagłębie po raz drugi w historii rywalizowało z Piastem w "Pucharze Tysiąca Drużyn". Niestety, wynik był odwrotny niż w 1978 roku na Stadionie Śląskim.

Piast Gliwice w niedzielny wieczór pokonał Legię Warszawa aż 4:1 i trener Waldemar Fornalik postanowił dać odpocząć większości graczy, którzy przeciwko mistrzom Polski zagrali w wyjściowej jedenastce. W składzie został tylko duet obrońców - Tomáš Huk i Miguel Muñoz, a także Patryk Sokołowski. Poza meczową dwudziestką znalazł się za to strzelec trzech goli Alberto Toril.

Mniej zmian dokonał Artur Skowronek. Poza meczową kadrą znalazł się Dominik Jończy, na ławce usiadł Wojciech Szumilas. Do środka pomocy wrócił Maciej Ambrosiewicz, na obronie zagrali Lukáš Ďuriška i Vedran Dalić. Na prawym wahadle zamiast Dawida Ryndaka pojawił się Kacper Smoleń, a z przodu za strzelca trzech goli w poprzednim pucharowym meczu w Zdzieszowicach, Szymona Sobczaka zagrał Alex Tanque. Z kolei na skrzydle Maksymiliana Banaszewskiego zastąpił Patryk Bryła, którego nie było potrzeby oszczędzać na ligowy mecz z Sandecją, bo będzie wtedy pauzował za żółte kartki.

Gliwiczanie zdobyli bramkę już po pierwszym celnym strzale. W 18. minucie Tomasz Mokwa podał do Patryka Lipskiego, który dośrodkował na 8. metr, a Mateusz Winciersz uprzedził Kacpra Smolenia i strzałem prawą nogą dał prowadzenie Piastowi. Matko Perdijić nie miał przy tym strzale nic do powiedzenia. Piłka była uderzona precyzyjnie i po drodze odbiła się jeszcze od poprzeczki.

Zagłębie przed przerwą oddało zaledwie jeden strzał, choć to był raczej "kiksostrzał", bo po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i wybiciu piłki przez Tiago Alvesa Vedran Dalić kopnął wysoko i daleko od bramki. Goście dwa razy zmusili do interwencji Matko Perdijicia. W 43. minucie z rzutu wolnego z 25 metrów Jakub Holubek posłał piłkę obok muru, ale Chorwat w bramce Zagłębia był czujny na linii bramkowej. Podobnie było już w doliczonym czasie gry, gdy główkował Miguel Muñoz.

Na drugą połowę w szatni pozostali Maciej Ambrosiewicz (kapitańską opaskę najpierw przejął od niego Szymon Pawłowski, a gdy on kwadrans później opuścił boisko, trzecim kapitanem Zagłębia został Lukáš Ďuriška) i Alex Tanque, a na ich miejsce weszli Wojciech Szumilas i Szymon Sobczak. Gra Zagłębia nieco się poprawiła, ale nie na tyle, aby oddać choć jeden celny strzał. Trzeba jednak przyznać, że w ciągu pięciu minut gry sosnowiczanie strzelili częściej niż przez całą pierwszą odsłonę. Patryk Bryła i Wojciech Szumilas przymierzyli obok słupka.

Ostatnie celne strzały w meczu oddano w 51. minucie. Tiago Alves najpierw został zablokowany przez Vedrana Dalicia, a po jego dobitce piłkę sparował Matko Perdijić. Z 15 metrów poprawił jeszcze Michael Ameyaw i ponownie golkiper sosnowiczan odbił futbolówkę. W 67. minucie naszą drużynę od straty drugiej bramki uratowała poprzeczka. Tiago Alves po solowej akcji uderzył z 18 metrów i trafił właśnie w górną część obramowania bramki.

Zagłębie najgroźniejszą akcję przeprowadziło w 78. minucie. Maksymilian Banaszewski zwiódł Patryka Lipskiego, a następnie uderzył po ziemi z prawej strony pola karnego. Piłkę zablokował Miguel Muñoz i mieliśmy tylko rzut rożny. W doliczonym czasie trochę się zagotowało na boisku, bo arbiter uznał, że ostre wejście Damiana Kądziora w Kacpra Smolenia było zgodne z przepisami, a po chwili Lukáš Ďuriška bezpardonowo powstrzymał Gabriela Kirejczyka i tutaj Sebastian Jarzębak już interweniował, pokazując Słowakowi kartkę.

Spotkanie było już dziewiątym z rzędu spotkaniem Zagłębia bez zwycięstwa na Stadionie Ludowym, licząc łącznie rozgrywki ligowe i pucharowe, a zarazem szóstym kolejnym meczem Pucharu Polski u siebie bez wygranej. W niedzielę w Sosnowcu czeka nas mecz z Sandecją Nowy Sącz. Może niechlubną serię meczów na Ludowym przełamiemy grając jako goście :?:

Zagłębie Sosnowiec - Piast Gliwice 0:1 (0:1)
0:1 Mateusz Winciersz 18'

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 13. Vedran Dalić, 18. Lukáš Ďuriška, 11. Wojciech Kamiński - 32. Kacper Smoleń, 28. Maciej Ambrosiewicz (46, 96. Wojciech Szumilas), 6. João Oliveira, 94. Dawid Gojny (61, 22. Quentin Seedorf) - 7. Patryk Bryła, 67. Aléx Tanque (46, 9. Szymon Sobczak), 8. Szymon Pawłowski (61, 10. Maksymilian Banaszewski).

Piast: 33. Karol Szymański - 22. Tomasz Mokwa, 5. Tomáš Huk, 23. Miguel Muñoz, 14. Jakub Holúbek - 19. Michael Ameyaw (68, 77. Arkadiusz Pyrka), 17. Patryk Lipski, 18. Patryk Sokołowski, 7. Tiago Alves (68, 10. Kristopher Vida), 15. Mateusz Winciersz (74, 27. Gabriel Kirejczyk) - 29. Nikola Stojiljković (74, 92. Damian Kądzior)
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 31 października 2021, 20:43
Punkty znów uciekły

Grająca w dziesiątkę Sandecja doprowadziła w 88. minucie do wyrównania. Zagłębie prowadziło od 67. minuty po golu Wojciecha Szumilasa, ale nie potrafiło wygrać dziesiątego z rzędu meczu na Ludowym.


Zagłębie nie potrafi wygrywać meczów na Stadionie Ludowym pełniąc rolę gospodarza. Dziś okazało się, że sosnowiczanie nie umieją zwyciężać na własnym stadionie nawet, gdy występują jako goście. Sandecja Nowy Sącz ze względu na budowę stadionu w swoim mieście zdecydowała się na grę w roli gospodarzy w Sosnowcu i po raz pierwszy w historii wyjechała ze Stadionu Ludowego z jednym punktem. Pięć poprzednich wizyt sądeczan na Kresowej kończyło się porażkami i dopiero grając "u siebie" Sandecja nie przegrała w Sosnowcu.

Trener Artur Skowronek dokonał dwóch zmian w składzie w porównaniu z poprzednim ligowym meczem. O ile zamiana Szymona Pawłowskiego na Quentina Seedorfa nie mogła dziwić, o tyle niespodzianką mogła być absencja Macieja Ambrosiewicza. Kapitan Zagłębia od momentu przyjścia do Sosnowca grał we wszystkich meczach w wyjściowym składzie, a dziś rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Na prawej stronie bloku defensywnego zastąpił go Lukáš Ďuriška.

O pierwszej połowie meczu z Sandecją ciężko powiedzieć cokolwiek pozytywnego. Ona się po prostu odbyła. Gospodarze z Nowego Sącza nie oddali w niej ani jednego strzału. To naprawdę rzadkie na tym poziomie. Zagłębie było niewiele lepsze. W dorobku miało dwa celne i dwa niecelne strzały. W 8. minucie z uderzeniem Maksymiliana Banaszewskiego z kilku metrów poradził sobie Dawid Pietrzkiewicz, a w 40. minucie golkiper Sandecji został sprawdzony przez Wojciecha Kamińskiego, który strzelał z około 30 metrów. Poza tym do statystyk trafiły dwie niecelne główki João Oliveiry, a goręcej zrobiło się w 42. minucie, gdy po strzale Wojciecha Szumilasa piłka odbiła się od Rafała Kobrynia i minęła bramkę.

Zagłębie na drugą połowę wyszło nastawione bardziej ofensywnie, czego efektem było aż pięć strzałów w ciągu 10 minut gry. Znowu brakowało jednak celności, bo tylko jeden z nich był wymierzony w bramkę. W 54. minucie Dawid Pietrzkiewicz odbił piłkę po uderzeniu Wojciecha Szumilasa zza pola karnego.

W 61. minucie pierwszej podwójnej zmiany dokonał Artur Skowronek. Szymon Pawłowski wszedł za Quentina Seedorfa, a Maciej Ambrosiewicz zastąpił Maksymiliana Banaszewskiego. Do ofensywnego tercetu przesunięty został Wojciech Szumilas, a "Ambro" grał na środku pomocy. Niestety, zaraz po wejściu na boisko kapitan Zagłębia obejrzał żółtą kartkę za faul na Robercie Janickim i został drugim graczem sosnowiczan, który wypadł z kadry na mecz w Olsztynie. Wcześniej czwartą żółte kartki w sezonie obejrzał Wojciech Kamiński.

Długo oczekiwana przez kibiców bramka padła w 67. minucie. Zza pola karnego uderzał Szymon Sobczak. Piłka w szesnastce odbiła się od Michała Piter-Bucki i spadła w pole bramkowe pod nogi Wojciecha Szumilasa, który wpakował ją z bliska do siatki.

Cztery minuty później Sandecja oddała dwa pierwsze celne strzały - oba w jednej akcji. Po rzucie wolnym podyktowanym za faul João Oliveiry na Błażeju Szczepanku z rzutu wolnego strzelał Michał Walski. Matko Perdijić odbił piłkę, a potem zablokował głową dobitkę Kamila Słabego. Chorwat po tej interwencji był chwilowo zamroczony i musiał skorzystać z pomocy fizjoterapeutów.

Od 81. minuty Zagłębie grało z przewagą jednego zawodnika. Kamil Słaby obejrzał drugą żółtą kartkę za faul na Wojciechu Szumilasie i powędrował do szatni. To jednak grający w osłabieniu zespół z Nowego Sącza zdołał strzelić bramkę i doprowadzić do wyrównania. Dominik Jończy sfaulował Dawida Wolnego, Michał Walski dośrodkował z rzutu wolnego, a Michal Piter-Bučko uwolnił się spod opieki piłkarzy Zagłębia i strzałem głową pokonał w 88. minucie Matko Perdijicia.

Sytuacja Zagłębia w tabeli nie uległa zmianie. Sosnowiczanie plasują się na 15. miejscu, a więc tuż nad strefą spadkową, ale od zespołu z Jastrzębia nasz zespół lepszy jest tylko dzięki korzystniejszej różnicy bramek. Za tydzień mecz z ostatnim w tabeli Stomilem Olsztyn. Jeśli Zagłębie, które będzie musiało grać bez dwóch pauzujących za kartki piłkarzy, przegra w stolicy Warmii, to spadnie pod kreskę.

Sandecja Nowy Sącz - Zagłębie Sosnowiec 1:1 (0:0)
0:1 Wojciech Szumilas 67'
1:1 Michal Piter-Bučko 88'

Sandecja: 31. Dawid Pietrzkiewicz - 77. Rafał Kobryń, 28. Michal Piter-Bučko, 4. Kornel Osyra, 90. Tomasz Boczek (78, 30. Dawid Wolny), 24. Kamil Słaby - 27. Damian Chmiel, 6. Maissa Fall, 7. Robert Janicki (65, 16. Michał Walski), 23. Jakub Zych (65, 9. Błażej Szczepanek) - 18. Swetosław Dikow.

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 18. Lukáš Ďuriška, 77. Dominik Jończy, 11. Wojciech Kamiński - 16. Dawid Ryndak, 6. João Oliveira (83, 4. Mateusz Machała), 96. Wojciech Szumilas (90, 67. Aléx Tanque), 94. Dawid Gojny - 22. Quentin Seedorf (61, 8. Szymon Pawłowski), 9. Szymon Sobczak, 10. Maksymilian Banaszewski (61, 28. Maciej Ambrosiewicz).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pt, 12 listopada 2021, 15:55
W Olsztynie nadzieja ginie :?:

Zagłębie straciło dwa gole w 10 minut, przegrało w Olsztynie 1:3, spadło do strefy spadkowej i zrobiło wielki krok do degradacji. Jedynego gola dla sosnowiczan zdobył w 43. minucie Szymon Pawłowski.


Na mecz do Olsztyna udała się liczna, ponad 500-osobowa grupa kibiców Zagłębia. Podróżujący przez całą Polskę fanatycy dotarli na stadion na czas, ale znowu na mecz nie dojechali piłkarze z Sosnowca. Podopieczni Artura Skowronka w ciągu 10 minut stracili dwa gole i już praktycznie było pozamiatane.

Szkoleniowiec sosnowiczan dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie. Pauzującego za cztery żółte kartki Wojciecha Kamińskiego zastąpił na środku obrony Mateusz Machała, a to wiązało się z wprowadzeniem na prawe wahadło Kacpra Smolenia, który był jedynym młodzieżowcem w jedenastce. Dodatkowo na prawej stronie ofensywnego tercetu wystąpił Szymon Pawłowski, który zastąpił Quentina Seedorfa.

Olsztynianie przegrali trzy poprzednie mecze na własnym boisku i spotkanie z Zagłębiem było dla nich okazją do przełamania. Władze klubu podjęły decyzję o tym, żeby wpuszczać miejscowych kibiców za darmo. Stadion więc zapełnił się do ostatniego miejsca i przynajmniej na trybunach było głośno i wiele się działo.

Gospodarze objęli prowadzenie już w 7. minucie. Kacper Smoleń stracił piłkę przed własnym polem karnym na rzecz Wojciech Reimana, który zagrał w pole karne do Patryka Mikity, a ten oddał strzał prawą nogą w długi róg. Piłka przeszła po rękach Matko Perdijicia, odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Zagłębie jeszcze nie otrząsnęło się po stracie pierwszej bramki, a już musiało przyjąć drugi cios. W 10. minucie spotkania po dośrodkowaniu Karola Żwira Kacper Smoleń wybił piłkę sprzed bramki, ale ta trafia na lewą stronę boiska do Jonatana Strausa, który wrzucił futbolówkę za kołnierz Matko Perdijicia. Po odbiciu się od słupka piłka zatrzepotała w siatce. W dwóch poprzednich swoich występach w Olsztynie chorwacki bramkarz Zagłębia był czołową postacią, ale tym razem szybko popełnił bolesny w skutkach błąd.

Bramkarza gospodarzy dwa razy w 19. minucie próbował zaskoczyć Maksymilian Banaszewski, ale Krzysztof Bąkowski dwukrotnie był górą. Na prawej stronie Zagłębia nie radził sobie Kacper Smoleń, który dwa razy popełnił błędy napędzające akcje Stomilu, ale na szczęście sosnowiczanie wyszli obronną ręką. Nadzieję na odwrócenie losów meczu zyskaliśmy w 43. minucie, gdy Szymon Pawłowski przejął piłkę wybitą z pola karnego po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, zwiódł dwóch rywali i strzałem z 16 metrów w krótki róg pokonał Krzysztofa Bąkowskiego.

Na drugą połowę Zagłębie ruszyło z animuszem, ale szybko nasi piłkarze zostali wyjaśnieni. W 51. minucie błąd popełnił Lukáš Ďuriška. Słowak zagrał głową do tyłu pod nogi Łukasza Monety, który wbiegł w pole karne, strzelił po ziemi i tym razem skutecznie interweniował Matko Perdijić. Trzy minuty później Moneta wpisał się na listę strzelców po akcji zainicjowanej rzutem rożnym dla Zagłębia. Gracze Stomilu wybili piłkę z własnego pola karnego i ruszyli z kontrą. Pozostawiony jako ostatni Kacper Smoleń przegrał pojedynek z Patrykiem Mikitą, który wyłożył piłkę wspomnianemu Łukaszowi Monecie, a ten pokonał Matko Perdijcia. Stomil znów świetnie rozpoczął połowę meczu i objął prowadzenie 3:1.

Zmiany dokonywane przez Artura Skowronka nic nie dały. Szkoleniowiec Zagłębia najpierw wprowadził na środek ataku Mateusza Popczyka, a potem po raz pierwszy w swojej kadencji w Sosnowcu zmienił ustawienie na 4-4-2, w którym w ataku grali Alex Tanque i Mateusz Popczyk. Jeśli któraś z drużyn była bliższa strzelenia kolejnej bramki, to zdecydowanie był to Stomil, a nie Zagłębie.

W szesnastu meczach Zagłębie zdobyło zaledwie 12 punktów, a przed nami w tym roku jeszcze kilka trudnych meczów. Trzeba się pogodzić z tym, że przed zimą możemy nie wydostać się ze strefy spadkowej, a co będzie wiosną :?:

Stomil Olsztyn - Zagłębie Sosnowiec 3:1 (2:1)
1:0 Patryk Mikita 7'
2:0 Jonatan Straus 10'
2:1 Szymon Pawłowski 43'
3:1 Łukasz Moneta 54'

Stomil: 31. Krzysztof Bąkowski - 3. Rafał Remisz, 22. Jonathan Simba Bwanga, 5. Beniamin Czajka, 6. Jonatan Straus - 10. Karol Żwir, 33. Jakub Tecław, 4. Wojciech Reiman (90, 88. Filip Wójcik), 70. Merveille Fundambu (71, 8. Maciej Spychała), 13. Łukasz Moneta (81, 11. Piotr Pyrdoł) - 77. Patryk Mikita (90, 37. Hubert Szramka).

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 18. Lukáš Ďuriška, 77. Dominik Jończy, 4. Mateusz Machała (74, 67. Aléx Tanque) - 32. Kacper Smoleń (65, 80. Mateusz Popczyk), 96. Wojciech Szumilas, 6. João Oliveira, 94. Dawid Gojny - 8. Szymon Pawłowski, 9. Szymon Sobczak, 10. Maksymilian Banaszewski (65, 7. Patryk Bryła).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pt, 12 listopada 2021, 15:57
Mecz z Chrobrym przełożony

Ze względu na powołania piłkarzy obu zespołów do reprezentacji młodzieżowych, zaplanowany na 13 listopada mecz pomiędzy Chrobrym Głogów a Zagłębiem Sosnowiec został przełożony.


Zgodnie z terminarzem Fortuna I ligi, rezerwowym terminem dla meczów 17. kolejki jest 23-25 listopada. Ponieważ Chrobry gra ligowy mecz w niedzielę 21 listopada, w grę wchodzi tylko środa 24 lub czwartek 25 listopada, ewentualnie mecz odbędzie się w innym terminie wyznaczonym przez PZPN.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pt, 12 listopada 2021, 16:12
Arkadiusz Aleksander w Zagłębiu

Zakończyły się poszukiwania odpowiedniego kandydata na stanowisko wiceprezesa zarządu, a zarazem dyrektora sportowego Zagłębia. Obie te funkcje będzie sprawował Arkadiusz Aleksander.


"To nie musi być były piłkarz, to musi być człowiek, który zapewni wizję rozwoju sportowego całego klubu i będzie nadzorował pracę wszystkich pionów sportowych" - mówił we wrześniu prezes Łukasz Girek o to, jaki kandydat byłby najlepszy na stanowisko dyrektora sportowego i dodawał: "To nie może być nikt przypadkowy i nie będziemy podejmować pochopnych działań. Codziennie otrzymuję CV osób, które chciałyby pracować na tym stanowisku". Prezes Zagłębia zapytany o to, czy będzie chciał mieć w zarządzie zastępcę, mówił: "Do tego będę zmierzał, natomiast to też musi być przemyślany wybór, ale na razie o tym nie myślę. W tym momencie mam inne priorytety, ale z czasem pewnie pojawi się taka osoba, która będzie dla mnie wsparciem"

Okazało się, że wymagania klubu spełnił Arkadiusz Aleksander i to na tyle dobrze, że będzie łączył kompetencje dyrektora sportowego i wiceprezesa zarządu. Zarząd jest więc dwuosobowy. Łukasz Girek otrzymał wsparcie i można się spodziewać, że odpowiedzialność i decyzyjność za sprawy stricte sportowe spoczywać będzie na barkach nowego wiceprezesa. Do tej pory sprawami kadrowymi zajmowali się w Zagłębiu albo dyrektorzy sportowi albo doradcy zarządu. Teraz cały pion sportowy podlega pod wiceprezesa zarządu.

Nie przypominamy sobie, aby jakąkolwiek decyzję kadrową w Zagłębiu ogłaszano z taką pompą jak mianowanie Arkadiusza Aleksandra. Na zdjęciach z prezentacji nowego wiceprezesa oprócz prezesa Łukasza Girka znaleźli się także wszyscy trzej członkowie rady nadzorczej klubu. Kibice Zagłębia mogli więc obejrzeć jak wyglądają te dla większości osób anonimowe postaci.

Dla Arkadiusza Aleksandra sprawowane w Zagłębiu funkcje nie będą nowością w karierze. Od sierpnia 2020 do stycznia 2021 łączył stanowisko wiceprezesa i dyrektora sportowego w Sandecji Nowy Sącz, potem awansował na fotel prezesa i pracował w Nowy Sączu do lipca 2021. Jeszcze wcześniej, bo w latach 2016-2018 Arkadiusz Aleksander w Sandecji był dyrektorem sportowym i miał swój udział w awansie sądeckiego klubu do Ekstraklasy.

Nadrzędnym celem nowego wiceprezesa nie powinno być ratowanie I ligi za wszelką cenę, tylko wprowadzenie do klubu kadrowej stabilizacji. Tego w Zagłębiu najbardziej brakuje. W każdym okienku transferowym dochodzi do dużych zmian w kadrze. Niestety, nie można w ich żaden sposób określić zmianami na lepsze. Mieliśmy już do czynienia z kosztowną "mission impossible" w 2019 roku. Wtedy przed rundą wiosenną w składzie doszło do dużych zmian, które miały pomóc w zachowaniu ekstraklasowego bytu. Wszyscy wiemy jak się to skończyło. Zagłębie spadło, a większość piłkarzy odeszła i trzeba było budować drużynę od nowa.

Teraz mija trzeci rok po spadku i w Sosnowcu nadal nie udało się zbudować drużyny, a z każdym sezonem jest coraz gorzej. W latach 2020-2021 Zagłębie zdobyło zaledwie 60 punktów w 64 meczach. W 2020 udało się utrzymać dlatego, że jesień była w miarę przyzwoita, a w dwóch ostatnich wyjazdach w sezonie Zagłębie zagrało z zespołami już zdegradowanymi. W 2021 utrzymanie zapewniła Zagłębiu reforma Ekstraklasy (z I ligi spadała tylko jedna drużyna) połączona z dużymi organizacyjno-finansowymi kłopotami GKS-u Bełchatów, który ostatecznie pożegnał się z I ligą.

W cytowanym już wcześniej wywiadzie Łukasz Girek powiedział: "W zimowym okienku nie będzie żadnych szaleństw transferowych. Być może będą zmiany kosmetyczne, ale ten zespół jest na tyle mocny, że jest w stanie walczyć o czołowe miejsca w tabeli." Minęły niecałe dwa miesiące. Sytuacja Zagłębia w tabeli stała się jeszcze gorsza. O walce o czołowe miejsce możemy już dawno zapomnieć. Teraz trzeba myśleć o tym, jak w końcowej tabeli zająć miejsce nie niższe niż piętnaste, ale nie można powtórzyć błędów sprzed trzech lat i mieć w zanadrzu jakiś "Plan B", na wypadek, gdyby w sezonie 2022/2023 Zagłębie miało grać w II lidze.

Arkadiusz Aleksander jeszcze jako piłkarz wykazywał się skutecznością w meczach przeciwko Zagłębiu. W 2001 grając w Polarze Wrocław strzelił jedną bramkę na Stadionie Ludowym, a jesienią 2015 reprezentując barwy Sandecji Nowy Sącz trafił dwa razy w starciu z Zagłębiem. Teraz należy nowemu wiceprezesowi życzyć by równie skuteczny był w pracy dla Zagłębia.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 4198
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 14 listopada 2021, 21:59
Sparing: Zagłębie Sosnowiec - GKS Tychy 1:1 (1:0)

Zagłębie Sosnowiec zremisowało w sparingu z GKS Tychy 1:1. Gola dla sosnowiczan strzelił w 30. minucie Szymon Sobczak. Wyrównał w pierwszej akcji po przerwie Damian Nowak.


Zarówno Zagłębie, jak i GKS w ten weekend nie grały meczów w lidze, bo ich rywale złożyli wnioski o przełożenie spotkań ze względu na powołanie piłkarzy do reprezentacji. Oba zespoły wykorzystały więc wolny termin na rozegranie gry kontrolnej.

Sosnowiczanie objęli prowadzenie w 30. minucie po tym, jak dośrodkowanie Dominika Jończego wykończył Szymon Sobczak, który wcześniej zdołał trafić w słupek. Jeszcze przed przerwą z boiska z kontuzją zszedł Quentin Seedorf. Przed drugą połową obie drużyny dokonały wielu zmian w składzie i lepiej zaprezentowali się gracze gości, którzy już po 25 sekundach gry doprowadzili do wyrówania. Tyszanie mieli dwie świetne okazje na objęcie prowadzenia, ale Kamil Kargulewicz i Sebastian Steblecki oddali niecelne strzały. W samej końcówce Alex Tanque z bliska trafił w bramkarza gości i mecz zakończył się remisem 1:1.

Zagłębie Sosnowiec - GKS Tychy 1:1 (1:0)
1:0 Szymon Sobczak 30'
1:1 Damian Nowak 46'

Zagłębie: 23. Matko Perdijić - 77. Dominik Jończy, 13. Vedran Dalić, 11. Wojciech Kamiński - 32. Kacper Smoleń (46' 16. Dawid Ryndak), 28. Maciej Ambrosiewicz (46' 96. Wojciech Szumilas), 6. João Oliveira (46' 99. Damian Pawłowski), 94. Dawid Gojny (42' 22. Quentin Seedorf) - 10. Maksymilian Banaszewski (46' 7. Patryk Bryła), 9. Szymon Sobczak (46' 67. Alex Tanque), 8. Szymon Pawłowski (70' 5. Marin Galić).

GKS Tychy: 13. Konrad Jałocha (72' 22. Kacper Dana) - 99. Dominik Połap (46' 5. Maciej Mańka), 3. Łukasz Sołowiej, 30. Kamil Szymura (75' 6. Nemanja Nedić), 11. Krzysztof Wołkowicz - 79. Marcin Kozina (46' 24. Kacper Janiak), 7. Jakub Piątek (46' 17. Sebastian Steblecki), 25. Wiktor Żytek, 20. Gracjan Jaroch (46' 8. Łukasz Grzeszczyk), 14. Bartosz Biel (46' 27. Kamil Kargulewicz) - 29. Tomáš Malec (46' 10. Damian Nowak).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość