Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pn, 22 kwietnia 2019, 23:34
Finlandia - Francja 2:2

W meczu 31. kolejki Ekstraklasy Zagłębie zremisowało w Legnicy z Miedzią 2:2. Oba gole dla Zagłębia strzelił Francuz Vamara Sanogo (11' i 71' - karny). Dla gospodarzy trafił Fin Petteri Forsell (4' i 45+2')


W regularnym sezonie Lotto Ekstraklasy Zagłębie odniosło dwie wygrane nad Miedzią Legnica. Niestety, nie udało się tej serii przedłużyć do trzech i dziś, w pierwszej kolejce finałowej fazy rozgrywek, sosnowiczanie zremisowali z Miedzią 2:2. Gospodarze dwa razy obejmowali prowadzenie, a nam dwukrotnie udało się dogonić rywali. Zagłębie po raz trzeci w tym sezonie zremisowało na wyjeździe 2:2 i po raz trzeci mecz miał taki sam przebieg (wcześniej takie spotkania odbyły się we wrześniu 2018 w Gdyni i w październiku 2018 na Reymonta w Krakowie).

Po pauzie za cztery żółte kartki do składu Zagłębia powrócili Szymon Pawłowski i Martin Tóth, a w jedenastce pojawił się także nieobecny ostatnio Lukáš Greššak. Z powodu czterech żółtych kartek nie mógł dziś wystąpić Patrik Mraz. Od pierwszej minuty na lewej obronie zagrał więc Michael Heinloth. Niemiec jest już siódmym piłkarzem Zagłębia, który w tym sezonie miał okazję grać na lewej stronie defensywy. Zaczynał Tymoteusz Puchacz, którego zastąpił Nuno Malheiro. Po Portugalczyku awaryjnie na lewą stronę defensywy przekwalifikowano Adama Banasiaka. Potem do drużyny dołączył Patrik Mraz, którego zdarzało się zastępował Žarko Udovičiciowi, a dodatkowo w meczu Pucharu Polski z Olimpią Grudziądz obowiązki lewego defensora powierzono juniorowi Romanowi Janickiemu.

Jak się później okazało, niemiecki obrońca grał na lewej obronie niewiele ponad pół godziny. Po kontuzji Giórgosa Mygasa i wejściu na boisko Giorgiego Gabedawy, Michael Heinloth został przesunięty na swoją nominalną pozycję, czyli prawą obronę, a na lewą stronę defensywy powędrował Žarko Udovičić, którego z kolei na lewym skrzydle zastąpił wprowadzony na boisko Gruzin.

Gospodarze rozpoczęli mecz z wysokiego "C". Już w 3. minucie umiejętności sosnowieckiego bramkarz sprawdził Juan Camara, który oddał strzał z około 16 metrów. W kolejnej akcji Hiszpan wcielił się w rolę asystenta. Dograł piłkę z lewej strony boiska w pole karne, a tam zdecydowanie za dużo swobody miał Petteri Forsell. Fiński snajper uderzył prawą nogą. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do sosnowieckiej bramki.

Zaczęło się więc tak jak w debiutanckim meczu Valdasa Ivanauskasa. 20 października 2018 sosnowiczanie przegrywali z Miedzią już od 3. minuty, a strzelcem bramki z rzutu karnego był nie kto inny, jak Petteri Forsell. Wtedy na Stadionie Ludowym legniczanie prowadzili przez 9 minut, a dziś odpowiedź Zagłębia była jeszcze szybsza. W 11. minucie po krótkim rozegraniu piłki z rzutu rożnego przez Mateusza Możdżenia futbolówka trafiła przed pole karne do Žarko Udovičicia. Serb precyzyjnie dośrodkował lewą nogą, a Vamara Sanogo skierował piłkę głową do bramki. Była to dziewiąta asysta w sezonie naszego lewego skrzydłowego, a dla francuskiego napastnika, obchodzącego dziś 24. urodziny, było to dziesiąte w sezonie trafienie.

W 24. minucie Zagłębie było bliskie stworzenia sobie dogodnej sytuacji, gdy po przejęciu piłki przez Martina Tótha Szymon Pawłowski miękko dogrywał z prawej stron boiska w pole karne. Niestety, minimalnie spóźniony był Žarko Udovičić. To była odpowiedź Zagłębia na okazję gości sprzed dwóch minut, gdy rozpędzonego Henrika Ojamę uprzedził w polu karnym Lukáš Hroššo. W 39. minucie po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego z prawego skrzydła z półwoleja uderzał Giorgi Gabedawa, któremu przy precyzyjnym oddaniu strzału przeszkadzał jednak Vamara Sanogo.

Już wydawało się, że oba zespoły zejdą na przerwę przy remisie, ale w drugiej doliczonej minucie piłkę po akcji prawą stroną w pole karne zagrał Henrik Ojamaa. Skiksował Martin Tóth i futbolówka trafiła pod nogi Petteriego Forsella, a najlepszy strzelec Miedzi nie zmarnował takiej okazji i strzałem w długi róg zdobył drugiego gola dla Miedzi.

Między 55. a 57. minutą dwie okazje na wyrównanie mieli sosnowiczanie. Najpierw Mateusz Możdżeń posłał piłkę z rzutu wolnego z około 25 metrów obok muru i w dolny róg bramki. Debiutujący w Miedzi Sosłan Dżanajew sparował futbolówkę, a chwilę później Lukáš Greššak wpadł w piłką w szesnastkę i oddał niecelny strzał.

W 59. minucie po dośrodkowaniu Henrika Ojamy piłka trafiła w znajdującego się w polu karnym Martina Tótha. Sędzia Paweł Raczkowski uznał, że słowacki stoper zagrywał futbolówkę ręką i podyktował rzut karny. Petteri Forsell już ustawił piłkę na "wapnie" i miał nadzieję na ustrzelenie hat tricka. Główny arbiter skorzystał jednak z podpowiedzi pracujących w wozie VAR kolegów i podbiegł do monitora. Po przeanalizowaniu sytuacji Paweł Raczkowski uznał, że nie ma podstaw do podyktowania "jedenastki" i odwołał swoją pierwotną decyzję.

10 minut później nie było już podstaw do odwołania decyzji o rzucie karnym. Rafał Augustyniak zbyt długo zwlekał z wyekspediowaniem piłki z okolicy własnego pola karnego, aż w końcu o piłkę powalczył Tomasz Nawotka, którego sfaulował Kornel Osyra. Do wykonania "jedenastki" przymierzali się Mateusz Możdżeń i Vamara Sanogo. Ten pierwszy w poprzednim meczu w Legnicy "na raty" zdobył gola z karnego, a potem nie pomylił się w meczu z Wisłą Kraków, natomiast Francuz tej wiosny spudłował karnego w meczu z Arką Gdynia, by trafić do siatki z 11 metrów w powtarzanym trzy razy karnym w Białymstoku. Ostatecznie na strzał zdecydował się Vamara Sanogo. Sosłan Dżanajew po serii "pajacyków" rzucił się co prawda w ten sam róg, w który piłkę posłał Francuz, ale nie dał rady zatrzymać piłki i Vamara Sanogo zapisał na swym koncie jedenastego gola w sezonie.

Zagłębie w decydujących fragmentach drugiej połowy przeszło na grę trójką obrońców. Michael Heinloth, najpierw Martin Tóth, a potem wprowadzony za niego Piotr Polczak oraz Mateusz Cichocki pełnili rolę stoperów, a na "wahadle" grali Tomasz Nawotka i Žarko Udovičić. Ta taktyczna zmiana nie przyczyniła się jednak do strzelenia w Legnicy zwycięskiej bramki.

Bliżsi strzelenia trzeciego gola byli natomiast piłkarze Miedzi. W 77. minucie po akcji Henrika Ojamy i strzale Omara Santany z lewej strony pola karnego piłka minęła już sosnowieckiego bramkarza, ale ustawiony przed linią bramkową Mateusz Cichocki zdołał odbić futbolówkę. W 86. minucie kapitalną interwencją po strzale Petteriego Forsella z pola karnego popisał się Lukáš Hroššo, a w szóstej doliczonej minucie Henrik Ojamaa wycofał piłkę na 10. metr do Borjy Fernandeza. Hiszpan mógł zrobić z piłką wszystko i na nasze szczęście posłał ją nad naszą bramką.

Nie ma co ukrywać, każda strata punktów w finałowej fazie sezonu oznacza dla Zagłębia przybliżenie się do spadku i tak też jest po meczu w Legnicy. Zagłębie tutaj nie zdobyło jednego punktu, tylko straciło dwa. W tej chwili tracimy do 14. miejsca 6 punktów, a przy niekorzystnych dla nas wynikach meczów, które zaczną się o 18:00, ta strata może urosnąć do 8 "oczek".

Miedź Legnica - Zagłębie Sosnowiec 2:2 (2:1)
1:0 Petteri Forsell 4'
1:1 Vamara Sanogo 11'
2:1 Petteri Forsell 45+2'
2:2 Vamara Sanogo 71 (k)

Miedź: 35. Sosłan Dżanajew - 2. Aleksandar Miljković (86, 19. Grzegorz Bartczak), 28. Kornel Osyra, 42. Élton Monteiro, 17. Artur Pikk (88, 3. Mateusz Żyro) - 21. Henrik Ojamaa, 22. Borja Fernández, 6. Rafał Augustyniak, 14. Omar Santana, 11. Juan Cámara (75, 9. Fabian Piasecki) - 10. Petteri Forsell.

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (31, 9. Giorgi Gabedawa), 16. Mateusz Cichocki, 5. Martin Tóth (75, 25. Piotr Polczak), 17. Michael Heinloth - 7. Tomasz Nawotka, 34. Lukáš Greššák (62, 6. Tomasz Nowak), 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 27. Vamara Sanogo.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Cz, 25 kwietnia 2019, 23:30
Strata coraz mniejsza

Zagłębie pokonało Wisłę 2:1 i strata do bezpiecznego miejsca w tabeli zmalała o 2 punkty. Gole dla sosnowiczan zdobyli Mateusz Możdżeń (49') i Olaf Nowak (57'). Goście prowadzili od 5. minuty po golu Krzysztofa Drzazgi.


Zagłębie Sosnowiec po raz drugi w tym miesiącu podejmowało na Stadionie Ludowym Wisłę Kraków i po raz drugi dopisało do swojego dorobku komplet punktów. W przeciwieństwie do meczu z 3 kwietnia, tym razem nie padło aż tyle bramek, co wtedy i mecz nie obfitował w tyle emocji, ale dla naszej drużyny najważniejsze było zwycięstwo i udało się je osiągnąć.

W składzie sosnowieckiego zespołu nastąpiły cztery zmiany w porównaniu do meczu w Legnicy. Na ławce rezerwowych usiedli Lukáš Greššak i Martin Tóth, a poza meczową kadrą znaleźli się Giórgos Mygas i Lukáš Hroššo. W bramce po raz pierwszy od meczu 21. kolejki ze Śląskiem Wrocław stanął Dawid Kudła. Na środku obrony zagrał Piotr Polczak, a na lewą stronę bloku defensywnego po przerwie z cztery żółte kartki wrócił Patrik Mraz, z kolei w ataku Vamarę Sanogo wspierał Giorgi Gabedawa.

Wisła borykała się przed meczem z Zagłębiem z poważnymi kłopotami kadrowymi. Absencja aż pięciu piłkarzy, którzy mogli grać na środku obrony spowodowała, że jednym ze stoperów był przesunięty z boku pomocy Matej Palčič, a drugim 15-letni Daniel Hoyo-Kowalski, który debiutował w Lotto Ekstraklasie. Rafał Pietrzak zwykle grający na lewej obronie, zagrał po prawej stronie. Obecność niepełnoletnich graczy równoważył 36-letni Paweł Brożek, który przed 11 laty strzelił Zagłębiu 4 bramki w Ekstraklasie.

Goście objęli prowadzenie już w 5. minucie. Piotr Polczak źle interweniował w polu karnym. Zamiast posłać piłkę do przodu, on kopnął ją w górę, Sławomir Peszko powalczył w powietrzu i zagrał głową do Krzysztofa Drzazgi, a ten przyjął piłkę będąc tyłem do bramki, obrócił się i uderzył prawą nogą. Mateusz Cichocki i Patrik Mraz nie przeszkodzili mu w oddaniu strzału, a Dawid Kudła nie złapał piłki.

Pierwsza połowa była popisem bezradności w wykonaniu Zagłębia. Nic się naszej drużynie nie układało. W jednej z akcji Žarko Udovičić i Patrik Mraz nie wiedzieli, kto ma ruszyć do piłki zagranej na skrzydło. W końcu pobiegli do niej obaj, zderzyli się przed boczną linią, a piłka wypadła poza boisko. W innej z akcji Serb przewrócił się podczas kontry. Pod koniec pierwszej części meczu bolesne zderzenie z jednym z fotoreporterów zaliczył Rafał Pietrzak. Wychowanek Zagłębia został pchnięty przez Vamarę Sanogo i wpadł na skrzynkę ze sprzętem foto. Na szczęście pochodzącemu z Sosnowca piłkarzowi nic się nie stało.

Zagłębie do przerwy przegrywało 0:1 i był to zdecydowanie najniższy rozmiar kary. Goście mieli kilka dobrych sytuacji na podwyższenie wyniku. Najlepszą z nich po minięciu Michaela Heinlotha miał w 28. minucie Paweł Brożek, ale Dawid Kudła spisał się bez zarzutu, a niemiecki obrońca Zagłębia kilka minut później zszedł z boiska z urazem.

Po przerwie widzieliśmy odmienione Zagłębie. Na drugą połowę nie wyszedł Giorgi Gabedawa, którego zastąpił wychowanek Wisły Kraków Olaf Nowak. W 49. minucie Žarko Udovičić po akcji lewą stroną zagrał przed pole karne do Mateusza Możdżenia, a ten huknął w okienko i było 1:1. Dla sprowadzonego zimą z Korony Kielce pomocnika był to trzeci gol w sezonie. Jak się później okazało, gdy Możdżeń trafia do bramki, Zagłębie zawsze wygrywa.

8 minut po wyrównaniu sosnowiczanie wyszli na prowadzenie. Vamara Sanogo zagrał przed bramkę z lewej strony pola karnego, a Olaf Nowak dopełnił formalności. Stadion Ludowy eksplodował z radości, a sam strzelec cieszył się w sposób dosyć stonowany, nie zapominając o tym skąd pochodzi i gdzie zaczynał przygodę z piłką.

W drugiej połowie Zagłębie oddało aż 21 strzałów, z których 9 było celnych, ale nie udało się zdobyć trzeciej bramki, przez co do końca meczu była niepewność, czy uda się dowieźć jednobramkowe prowadzenie. Wisła obniżała średnią wieku. Za 36-latka Pawła Brożka wszedł 20-latek Wojciech Słomka, a za 34-latka Sławomira Peszkę 19-latek Aleksander Buksa. Niczego to jednak nie zmieniło.

W dwóch meczach grupy spadkowej Zagłębie dopisało do swojego dorobku 4 punkty. O kolejne nasz zespół powalczy w poniedziałek z Górnikiem Zabrze.

Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 2:1 (0:1)
0:1 Krzysztof Drzazga 4'
1:1 Mateusz Możdżeń 49'
2:1 Olaf Nowak 57'

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 17. Michael Heinloth (33, 34. Lukáš Greššák), 25. Piotr Polczak, 16. Mateusz Cichocki, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka, 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 9. Giorgi Gabedawa (46, 88. Olaf Nowak), 27. Vamara Sanogo (82, 99. Giorgi Iwaniszwili).

Wisła: 1. Mateusz Lis - 2. Rafał Pietrzak, 45. Daniel Hoyo-Kowalski, 29. Matej Palčič, 21. Marcin Grabowski - 24. Marko Kolar, 9. Rafał Boguski, 43. Dawid Szot, 11. Krzysztof Drzazga (80, 44. Aleksander Buksa), 7. Sławomir Peszko (66, 77. Emmanuel Kumah) - 23. Paweł Brożek (61, 98. Wojciech Słomka).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Cz, 2 maja 2019, 16:22
Koniec marzeń

W meczu 33. kolejki Lotto Ekstraklasy Zagłębie poległo w Zabrzu z Górnikiem 0:4 i szanse sosnowiczan na utrzymanie są już czysto teoretyczne.


Katastrofalnie zaprezentowała się drużyna Zagłębia w tak ważnym dla losów utrzymania meczu. Sosnowiczanie praktycznie nie istnieli na boisku w Zabrzu i w żadnym razie nie wyglądali jak zespół walczący o życie. W ciągu 90 minut gry podopieczni Valdasa Ivanauskasa oddali zaledwie 5 strzałów na bramkę, w tym tylko jeden był celny i miało to miejsce dopiero w 75. minucie. Mateusz Możdżeń z rogu rozegrał piłkę z Žarko Udovičiciem i uderzył na bramkę z 16 metrów, Podbita przez bramkarza piłka wylądowała na poprzeczkę.

Już po przyjeździe do Zabrza okazało się, że zmianie uległa sędziowska obsada na to spotkanie. Awizowanego wcześniej jako głównego arbitra Piotra Lasyka z Bytomia zastąpił Szymon Marciniak z Płocka, a w wozie VAR nie usiadł Daniel Stefański, który w sobotę nie popisał się podczas spotkania Lechii Gdańsk z Legią Warszawa. W jego miejsce z Warszawy przyjechał Tomasz Kwiatkowski.

Trzech zmian w składzie Zagłębia dokonał trener Valdas Ivanauskas w porównaniu do wygranego w czwartek meczu z Wisłą Kraków. Na ławce usiedli Piotr Polczak, Michael Heinloth i Giorgi Gabedawa, a od pierwszej minuty zagrali Martin Tóth, Giórgos Mygas i Lukáš Greššak, a po kontuzji do meczowej osiemnastki powrócił Sebastian Milewski, który dostał szansę gry w drugiej połowie.

W dwóch poprzednich meczach sosnowiczanie tracili bramki już w 4. minucie gry. W Zabrzu aż tak źle nie było, ale gdy już gospodarze zaczęli trafiać, to robili to seriami i po 45 minutach gry prowadzili 3:0. Dla sosnowiczan był to dopiero drugi mecz w tym sezonie, w którym dali sobie strzelić do przerwy trzy gole. Wcześniej tylko w Poznaniu nasz zespół do przerwy przegrywał 0:3.

Pierwszą bramkę Górnik strzelił w 28. minucie i wszystko działo się w kontrze po rzucie rożnym dla Zagłębia. Po podaniu Kamila Zapolnika Igor Angulo znalazł się sam na sam z Dawidem Kudłą. Nas bramkarz zdołał odbić piłkę nogą, ale zmierzała ona w stronę bramki. Giórgos Mygas interweniował przed linią, ale zdołał tylko zagrać futbolówkę pod nogi Borisa Sekulicia, który z bliska trafił do siatki. Pozostaje pytanie, czemu grecki defensor zagrywał prawą, a nie lewą nogą.

Stracony gol w ogóle nie podrażnił Zagłębia, a wręcz przeciwnie - sosnowiczanie zupełnie oddali inicjatywę podopiecznym Marcina Brosza i kolejne gole były tylko kwestią czasu. W 38. minucie Dawid Kudła skapitulował po raz drugi. Po dośrodkowaniu piłki z prawej strony boiska niepewnie interweniował Mateusz Cichocki. Piłka spadła pod nogi Jesusa Jimeneza, do którego nie zdążył Martin Tóth i Hiszpan strzelił pod poprzeczkę.

Trzy minuty później trener Zagłębia zdjął z boiska Tomasza Nawotkę i wprowadził Giorgiego Gabedawę, ale to wszystko na nic. Gospodarze od 43. minuty prowadzili 3:0. Walerian Gwilia zagrał prostopadłe podanie do Igora Angulo. Martin Tóth się poślizgnął i hiszpański snajper znalazł się w sytuacji sam na sam z Dawidem Kudła i strzałem lewą nogą zza pola karnego strzelił trzeciego gola dla Górnika i był to zarazem jego trzeci gol strzelony Zagłębiu w trzecim meczu w tym sezonie, a Hiszpan ma na koncie także trafienie w I lidze w sezonie 2016/2017.

Szybko zostały rozwiane nadzieje na to, że Zagłębie będzie w stanie odwrócić losy meczu w drugiej połowie. Gospodarze już w 47. minucie byli bliscy kolejnej bramki, gdy po podaniu Waleriana Gwilii Jesus Jimenez trafił w słupek. Trzy minuty później lewy pomocnik Górnika został sfaulowany przez Patrika Mraza. Dla Słowaka było to drugie upomnienie i musiał udać się do szatni już w 50. minucie, a przed Zagłębiem było 40 minut gry w osłabieniu.

Już po rozegraniu rzutu wolnego padła jedna z najbardziej kuriozalnych bramek w Lotto Ekstraklasie. Wielka szkoda, że po weryfikacji VAR nie została ona uznana, bo byłoby to najlepsze podsumowanie gry Zagłębia w defensywie. Walerian Gwilia poślizgnął się, egzekwując rzut wolny i dokopał piłkę tylko do muru, gdzie stał jeden z jego kolegów, który głową zagrał w stronę Jesusa Jimeneza, a ten odegrał do Kamila Zapolnika, który z bliska pokonał Dawida Kudłę.

Sędziowie w wozie VAR uznali, że był spalony, a gdy trwała weryfikacja na boisko w miejsce Vamary Sanogo wszedł Piotr Polczak, a siedem minut później Sebastian Milewski zmienił Lukáša Greššáka, który znów w Zabrzu nie zaliczył dobrego meczu. Gospodarze mieli wiele okazji do podwyższenia wyniku. W drugiej połowie oddali 13 strzałów na bramkę Zagłębia, a do siatki trafili tylko raz. W 78. minucie po zagraniu Jesusa Jimeneza piłka odbiła się od Piotra Polczaka i trafiła na głowę Igora Angulo, który ustalił wynik spotkania.

Sędzia Szymon Marciniak okazał wiele zdrowego rozsądku i nie doliczył ani sekundy do drugiej połowy spotkania. Zakończyła się ona po 45 minutach gry, choć gdyby to był boks, ręcznik można byłoby rzucić o wiele wcześniej.

Po klęsce w Zabrzu szanse Zagłębia na utrzymanie pozostają już czysto matematyczne. Nawet zwycięstwo w czterech pozostałych spotkaniach nie gwarantuje naszemu zespołowi pozostania w Lotto Ekstraklasie. Oprócz naszych zwycięstw trzeba także liczyć na korzystne wyniki innych spotkań, ale czy po takiej grze jak w Zabrzu można w ogóle myśleć o utrzymaniu :?:

Górnik Zabrze - Zagłębie Sosnowiec 4:0 (3:0)
1:0 Boris Sekulić 28'
2:0 Jesús Jiménez 38'
3:0 Igor Angulo 43'
4:0 Igor Angulo 78'

Górnik: 84. Martin Chudý - 3. Boris Sekulić, 15. Dani Suárez, 5. Paweł Bochniewicz, 27. Adrian Gryszkiewicz - 19. Kamil Zapolnik (73, 22. Szymon Matuszek), 8. Walerian Gwilia (80, 4. Adam Örn Arnarson), 23. Mateusz Matras, 7. Szymon Żurkowski, 9. Jesús Jiménez - 17. Igor Angulo (88, 10. Łukasz Wolsztyński).

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 11. Giórgos Mýgas, 16. Mateusz Cichocki, 5. Martin Tóth, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka (41, 9. Giorgi Gabedawa), 10. Mateusz Możdżeń, 34. Lukáš Greššák (59, 21. Sebastian Milewski), 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 27. Vamara Sanogo (52, 25. Piotr Polczak).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Cz, 2 maja 2019, 16:30
Oficjalnie: Janicki piłkarzem pierwszej drużyny :!:

Oficjalna strona Zagłębia Sosnowiec poinformowała o podpisaniu trzyletniego kontraktu z Romanem Janickim.


Osiemnastoletni obrońca, który do tej pory występował w rezerwach Zagłębia, teraz został pełnoprawnym członkiem pierwszej drużyny.

- Kontrakt Romana jest kolejnym sygnałem dla zawodników naszej Akademii. Chcemy, żeby ten chłopak trafił bezpośrednio do pierwszej drużyny. Jest już w pełni produktem programu, który wprowadziliśmy 6 lat temu i wierzę, że zwiastunem, że poziom kolejnych naszych zawodników pozwoli im zaistnieć na poziomie I ligi czy Ekstraklasy - powiedział prezes Marcin Jaroszewski.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 5 maja 2019, 23:44
Mission: Failed

Zagłębie Sosnowiec przegrało ze Śląskiem Wrocław 2:4 i na trzy kolejki przed końcem sezonu straciło teoretyczne szanse na utrzymanie w Lotto Ekstraklasie.


To już jest koniec szans sosnowiczan na pozostanie w lidze. Zagłębie przez większość sezonu znacznie odstawało od reszty ligowej stawki i już od 13. kolejki zajmowało ostatnią pozycję w ligowej tabeli. Po kilku udanych meczach w rundzie wiosennej można jednak było mieć nadzieję, że uda nam się nawiązać walkę o utrzymanie. Niestety, nie dość, że po roku opuszczamy Lotto Ekstraklasę, to robimy to w bardzo kiepskim stylu.

Szanse sosnowiczan na utrzymanie wynosiło przed tą kolejką ledwie 1,8 %. W piątek Arka Gdynia wydarła punkt w Płocku, a wczoraj Miedź Legnica zremisowała w Kielcach i to oznaczało, że aby dzisiejszy mecz ze Śląskiem Wrocław nie był ostatnim, w którym nasz zespół ma szanse na utrzymanie, należało nie przegrać z ekipą z Dolnego Śląska.

Po porażce w fatalnym stylu w meczu z Górnikiem Zabrze trener Valdas Ivanauskas dokonał aż sześciu zmian. Na bramkę w miejsce Dawida Kudły powrócił Lukáš Hroššo. Na ławce usiedli dwaj stoperzy, którzy nie popisali się w poniedziałek w Zabrzu - Mateusz Cichocki i Martin Tóth. Za nich w obronie zagrali Michael Heinoth i Piotr Polczak, a W środku pomocy Lukáš Greššak ustąpił miejsca Sebastianowi Milewskiemu. W wyjściowym składzie zabrakło dwóch najlepszych strzelców Zagłębia w tym sezonie. Žarko Udovičić nie znalazł się dziś w ogóle w meczowej osiemnastce, a Vamara Sanogo zaczął na ławce rezerwowych. Od pierwszej minuty w ofensywie zagrali Olaf Nowak i Giorgi Gabedawa, a nasz zespół znowu próbował ustawienia, które niezbyt się sprawdziło w poprzednich spotkaniach - trzech środkowych obrońców oraz Giórgos Mygas i Tomasz Nawotka w roli wahadłowych.

Śląsk rozpoczął mocno i już w pierwszych minutach oddał dwa celne strzały na sosnowiecką bramkę. Najpierw głową po wrzutce Marcina Robaka strzelał Michał Chrapek, a po chwili solową akcję przeprowadził Marcin Robak, uderzył po ziemi, ale nie pokonał bramkarza Zagłębia. Potem przez kwadrans inicjatywę miało Zagłębie. Nasz zespół miał sporo rzutów rożnych, ale niewiele z tego wynikało. Najgroźniejsze strzały oddali Olaf Nowak, który w 14. minucie mierzył w długi róg i minimalnie chybiła, a po czterech minutach zza pola karnego uderzał Tomasz Nawotka i piłkę złapał Jakub Słowik.

Zagłębie grało, a bramkę strzelił Śląsk. W 25. minucie Robert Pich zbiegł z piłką z prawej strony boiska do środka i wyłożył futbolówkę Mateuszowi Cholewiakowi, a ten w sytuacji sam na sam dał wrocławianom prowadzenie. W 38. minucie "wędkę" od trenera Valdasa Ivanauskasa dostał Mateusz Możdżeń, za którego na boisko wszedł Lukáš Greššak, a dla Zagłębia był to już czwarty kolejny mecz, w którym pierwszej zmiany dokonano jeszcze przed przerwą.

Drugą zmianę szkoleniowiec sosnowiczan wykorzystał już przed wznowieniem gry po przerwie. Za niewidocznego Giorgiego Gabedawę do gry wszedł Vamara Sanogo i już po pięciu minutach Francuz wypracował wyrównującą bramkę. Po akcji lewą stroną poradził sobie z Mariuszem Pawelcem i wyłożył piłkę na 7. metr do Olafa Nowaka, który trafił do siatki. Dla młodego napastnika Zagłębia był to trzeci kolejny mecz na Stadionie Ludowym ze zdobytą bramką.

Pojawiła się nadzieja, że zespół Zagłębia pójdzie za ciosem tak jak w meczu z Wisłą Kraków, gdy szybko udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Niestety, nie tym razem. Goście szybko strzelili drugą bramkę, a jeszcze szybciej trafili po raz trzeci i dobili sosnowiczan.

W 57. minucie Krzysztof Mączyński dośrodkował z rzutu rożnego. Piłka w polu karnym odbiła się od Vamary Sanogo i znalazł się pod nogami Wojciecha Golli, który nie zmarnował tak dogodnej okazji i dał Śląskowi ponowne prowadzenie. Dwie minuty później Śląsk prowadził już 3:1. Michał Chrapek dośrodkował z prawego skrzydła, a Michael Heinloth nie upilnował Mateusza Cholewiaka i lewoskrzydłowy Śląska uderzył głową z ostrego kąta.

Niemiecki obrońca Zagłębia szybko zapłacił za swój błąd i już w 63. minucie został zdjęty z boiska, a na jego miejsce wszedł Giorgi Iwaniszwili. Przez prawie pół godziny na boisku działo się niewiele godnego uwagi. Goście szanowali dwubramkowe prowadzenie, które było dla nich bardzo ważne w kontekście walki o utrzymanie, a Zagłębie nie było w stanie zagrozić bramce Jakuba Słowika.

W 81. minucie bliski strzelenia kontaktowej bramki był Patrik Mraz, który z rzutu wolnego z 20 metrów uderzył w poprzeczkę. Słowak zdobył gola trzy minuty później, ale było to niestety trafienie samobójcze. Po akcji Michała Chrapka lewą stroną boiska i podaniu w pole bramkowe do strzału składał się Mateusz Radecki, ale piłkę jako ostatni zagrał Patrik Mraz i zrobiło się 1:4.

Bramkarz Śląska Jakub Słowik w 88. minucie sfaulował w polu karnym Giorgiego Iwaniszwilego i sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Vamara Sanogo, który chciał zdobyć swoją 12. bramkę w sezonie. Golkiper gości wyczuł jego intencje i sparował piłkę, a do odbitej piłki szybciej od Francuza doskoczył Giórgos Mygas, który strzelił swoją drugą bramkę w sezonie, a dla Vamary Sanogo był to już drugi zmarnowany w tym sezonie rzut karny.

Po trzech doliczonych minutach gry sędzia Paweł Raczkowski zakończył drugą połowę meczu i stało się jasne, że Zagłębie pożegnało się z Lotto Ekstraklasą. Mecze z Arką Gdynia, Koroną Kielce i Wisłą Płock będą dla nas jak trzecie mecze Polaków na ostatnich mundialach - już tylko o honor.

Zagłębie Sosnowiec - Śląsk Wrocław 2:4 (0:1)
0:1 Mateusz Cholewiak 25'
1:1 Olaf Nowak 50'
1:2 Wojciech Golla 57'
1:3 Mateusz Cholewiak 59'
1:4 Patrik Mráz 84' (s)
2:4 Giórgos Mýgas 89'

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 17. Michael Heinloth (63, 99. Giorgi Iwaniszwili), 25. Piotr Polczak, 2. Patrik Mráz - 11. Giórgos Mýgas,10. Mateusz Możdżeń (38, 34. Lukáš Greššák), 21. Sebastian Milewski, 8. Szymon Pawłowski, 7. Tomasz Nawotka - 9. Giorgi Gabedawa (46, 27. Vamara Sanogo), 88. Olaf Nowak.

Śląsk: 27. Jakub Słowik - 3. Piotr Celeban, 17. Mariusz Pawelec, 14. Wojciech Golla, 28. Łukasz Broź - 16. Róbert Pich (82, 25. Damian Gąska), 19. Krzysztof Mączyński (71, 23. Mateusz Radecki), 5. Augusto, 6. Michał Chrapek, 11. Mateusz Cholewiak - 9. Marcin Robak (87, 29. Arkadiusz Piech).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 11 maja 2019, 23:21
Oficjalnie: Žarko Udovičić w Lechii Gdańsk :!:

Lechia Gdańsk, za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej, poinformowała o podpisaniu kontraktu z Žarko Udovičiciem.


Kontrakt Serba będzie obowiązywał do 2021 roku.

Nie ma sensu kolejny raz pisać o zasługach Žarko dla Zagłębia. Pozostaje powiedzieć tylko jedno: Dziękujemy i powodzenia :!:
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 11 maja 2019, 23:32
Arka - Zagłębie 2:0

Grające od 46. minuty w dziesiątkę Zagłębie przegrało w Gdyni z Arką 0:2. Gole dla gospodarzy padły w końcówce meczu - w 85. minucie trafił Maciej Jankowski, a w 7. minucie doliczonego czasu wynik meczu ustalił Luka Zarandia.


W niedzielę stało się jasne, że Zagłębie już nie ma szans na utrzymanie w Lotto Ekstraklasie, dlatego też mecz w Gdyni nie miał dla naszej drużyny już żadnej większej stawki niż tylko gra o honorowe pożegnanie z najwyższym szczeblem rozgrywkowym. Co innego dla Arki - gdynianie bronią się przed degradacją i strata choćby jednego punktu w meczu z ligowym outsiderem mogła mieć dla niej opłakane skutki.

Valdas Ivanauskas znowu sporo namieszał w składzie. W porównaniu do meczu ze Śląskiem Wrocław było aż pięć zmian. Za Lukáša Hroššo zagrał Dawid Kudła. W środku obrony w miejsce Michaela Heinlotha wystąpił Martin Tóth, a zmiana ustawienia na 4-5-1 sprawiła, że poza składem znalazł się drugi wahadłowy w niedzielnym meczu Tomasz Nawotka. Na prawej pomocy zagrał Dawid Ryndak, dla którego to był pierwszy występ w wyjściowym składzie w meczu Ekstraklasy. Na lewej stronie pomocy wystąpił Giorgi Iwaniszwili. Ze składu wypadli Giorgi Gabedawa i Olaf Nowak, a rolę napastnika pełnił Vamara Sanogo.

O grze Zagłębia w ataku można napisać właściwie tylko jeden akapit - sosnowiczanie w 18. minucie oddali jedyny celny strzał na gdyńską bramkę. Z ponad 20 metrów prawą nogą strzelał Mateusz Możdżeń, a Pavels Steinbors odbił piłkę w bok, gdzie zaopiekował się nią Adam Marciniak. Nasz zespół przez cały mecz nie zdołał wywalczyć choćby jednego rzutu rożnego.

Do przerwy w Gdyni nie padła żadna bramka i to można uznać za sukces naszej drużyny, bo w siedmiu poprzednich spotkaniach nasza drużyna traciła gola przed przerwą, a w sześciu poprzednich spotkaniach sosnowiczanie schodzili na przerwę przy niekorzystnym wyniku.

W pierwszej połowie nie straciliśmy gola, ale straciliśmy obrońcę. Martin Tóth z powodu kontuzji zakończył udział w meczu już po niewiele ponad półgodzinie gry. Dla słowackiego stopera był to już piąty mecz w tej rundzie z jedenastu rozegranych, w którym musiał zejść z powodu kontuzji. W jego miejsce wszedł Tomasz Nawotka i defensywa sosnowiczan wyglądała tak: Tomasz Nawotka, Piotr Polczak, Patrik Mraz, Giórgos Mygas.

W takim ustawieniu graliśmy do pierwszej akcji w drugiej połowie. Piotr Polczak stracił piłkę na własnej połowie na rzecz Michała Nalepy, który znalazłby się w sytuacji sam na sam z Dawidem Kudłą. Gracz Zagłębia sfaulował Arkowca, a sędzia od razu wyciągnął czerwony kartonik z kieszeni i pierwotnie pokazał na rzut wolny sprzed linii pola karnego, ale po ponad dwóch minutach weryfikacji sędziowie w wozie VAR uznali, że należy się rzut karny. Była to piętnasta "jedenastka" podyktowana przeciwko Zagłębiu w tym sezonie i piąta, którą sprokurował Piotr Polczak.

Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Damian Zbozień, który w lutowym meczu w Sosnowcu skutecznie egzekwował "jedenastkę". Przed własną publicznością ta sztuka mu się jednak nie udała i trafił w słupek. Arka miała mieć mecz pod kontrolą, ale po zmarnowanym karnym zrobiło się nerwowo.

Drużyna Zagłębia zaczęła się kurczowo bronić. Dawid Ryndak grał na prawej obronie, Giórgos Mygas i Patrik Mraz w środku, a Tomasz Nawotka na lewej. W tak eksperymentalnym zestawieniu nasza defensywa nigdy nie grała i pewnie nigdy już nie zagra - bez nominalnego stopera, z bocznymi defensorami w środku i z nominalnymi bocznymi pomocnikami na bokach.

Gra w obronie wyglądała przez długi czas dosyć nieźle, a gdy już defensorzy nie dawali rady, to kapitalnie spisywał się Dawid Kudła. Nasz bramkarz w 60. minucie obronił aż trzy celne strzał. Najpierw zatrzymał nogą piłkę po strzale Michała Nalepy, po chwili odbił futbolówkę na róg po uderzeniu Luki Zarandii, a po dośrodkowaniu obronił główkę Adama Dancha.

W 68. minucie sosnowiczan przed utratą bramki uchroniła poprzeczką, w którą trafił największy pechowiec dzisiejszego spotkania Damian Zbozień. Aż trzykrotnie między 65. a 73. minutą bramkarz Zagłębia bronił strzały Luki Zarandii. Golkiper Zagłębia jedyny raz w meczu zawiódł w 85. minucie. Z prawego skrzydła dośrodkował Damian Zbozień, a nasz bramkarz minął się z futbolówką na 5. metrze. Zagrana przez Lukę Zarandię piłka trafiła do Macieja Jankowskiego, który z metra posłał ją do siatki. Sędzia liniowy sygnalizował pozycję spaloną i całą sytuacją zajęli się arbitrzy z wozu VAR. Po ponad trzech minutach okazało się, że gol został uznany i w Gdyni tysiącom kibiców spadł kamień z serca.

Zagłębie do końca meczu dążyło do wyrównania i to niestety zakończyło się golem dla Arki. W siódmej z doliczonych ośmiu minut Szymon Pawłowski przedarł się na połowę Arki i tam piłkę wślizgiem wygarnął mu Nabil Aankour i od razu uruchomił Lukę Zarandię. Gruzin uciekł defensywie Zagłębia i w sytuacji sam na sam pokonał Dawida Kudłę. Na nic zdała się próba interwencji Giórgosa Mygasa.

Zagłębie w siódmym kolejnym meczu przeciwko Arce Gdynia straciło dwie bramki i po serii czterech meczów bez porażki z zespołem z Gdyni musiało pogodzić się z przegraną. We wtorkowy wieczór na Stadion Ludowy przyjedzie Korona Kielce i tym meczem Sosnowiec pożegna Lotto Ekstraklasę. Na jak długo :?:

Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec 2:0 (0:0)
1:0 Maciej Jankowski 85'
2:0 Luka Zarandia 90+7'

Arka: 1. Pāvels Šteinbors - 33. Damian Zbozień, 26. Adam Danch, 6. Frederik Helstrup, 17. Adam Marciniak - 10. Luka Zarandia, 16. Adam Deja (81, 20. Goran Cvijanović), 18. Marko Vejinović, 14. Michał Nalepa (76, 9. Nabil Aankour), 22. Michał Janota (59, 8. Marcus Vinícius) - 7. Maciej Jankowski.

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 11. Giórgos Mýgas, 25. Piotr Polczak, 5. Martin Tóth (33, 7. Tomasz Nawotka), 2. Patrik Mráz - 14. Dawid Ryndak, 10. Mateusz Możdżeń, 21. Sebastian Milewski, 8. Szymon Pawłowski, 99. Giorgi Iwaniszwili (90, 88. Olaf Nowak) - 27. Vamara Sanogo (75, 9. Giorgi Gabedawa).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 19 maja 2019, 19:06
Smutne pożegnanie

W ostatnim w tym sezonie meczu Lotto Ekstraklasy w Sosnowcu Zagłębie przegrało z Koroną Kielce 2:4. Bramki dla sosnowiczan strzelili Žarko Udovičić (45') i Giorgi Gabedawa (56').


Bardzo smutno wypadł ostatni mecz Zagłębia przed własną publicznością w sezonie 2018/2019. Nie dość, że widzów był niewiele ponad 1000, przez całe spotkanie padało i było zimno, to sosnowiczanie nie potrafili przerwać serii porażek i ulegli zespołowi z Kielc.

Aż pięciu zmian dokonał trener Valdas Ivanauskas w wyjściowym składzie. Szansę debiutu w Lotto Ekstraklasie otrzymało trzech nastolatków - Kacper Radkowski, Roman Janicki i Tomasz Pietrzak. Po dwóch meczach przerwy wrócił do składu "nieprzygotowany do walki o utrzymanie" Žarko Udovičić, a od pierwszej minuty w miejsce Vamary Sanogo zagrał Giorgi Gabedawa. Brakowało pauzującego za czerwoną kartkę Piotra Polczaka, kontuzjowanego Martina Tótha, a także Giorgiego Iwaniszwilego oraz Mateusza Możdżenia, któremu już drugi raz tej wiosny występ przeciwko Koronie uniemożliwiła klauzula w umowie.

Nad środkowymi obrońcami Zagłębia Sosnowiec ciąży w tym sezonie jakaś klątwa. Proste błędy, głupie faule i pechowe interwencje towarzyszyły stoperom sosnowiczan od początku rozgrywek. Podobnie było z debiutującym w środku obrony Kacprem Radkowskim. Udało mu się w 10. minucie przerwać wślizgiem akcję Wato Arweladze prawą stroną boiska, ale zagrał futbolówkę pod nogi Marcina Cebuli, który wpadł z piłką w pole karne i pokonał Dawida Kudłę.

W 24. minucie Giórgos Mygas sfaulował w polu karnym Marcina Cebulę. Sędzia Artur Aluszyk podyktował rzut karny. Była to już szesnasta w tym sezonie "jedenastka" dla rywali sosnowiczan i trzecia sprokurowana przez Giórgosa Mygasa (wcześniej w meczach z Arką Gdynia i Wisłą Kraków). "Lepszy" pod tym względem w naszym zespole jest tylko Piotr Polczak, którego zagrania pięć razy dawały rywalom karne.

Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Elia Soriano i uderzył zbyt słabo, żeby pokonać Dawida Kudłę. Dla "Kudiego" był to drugi rzut karny obroniony w tym sezonie. W rundzie jesiennej w Szczecinie zatrzymał piłkę uderzoną przez Kamila Drygasa, a dwie jedenastki nasi rywale zmarnowali - Michał Helik z Cracovii strzelił nad bramką, a Damian Zbozień z Arki Gdynia uderzył w słupek.

Podbudowany obroną karnego Dawid Kudła zaliczył dwie świetne interwencje w ciągu 5 minut. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzał Joonas Tamm, a po chwili z lewej strony pola karnego uderzał Wato Arweladze. Obaj ci gracze przegrali pojedynki z naszym golkiperem.

Elia Soriano zrehabilitował się za niewykorzystaną jedenastkę w 40. minucie. Po prostopadłym podaniu Jakuba Żubrowskiego znalazł się z piłką w polu karnym. Jego pierwsze uderzenie bramkarz sosnowiczan instynktownie odbił, ale już był bez szans przy dobitce.

Koronie nie udało się jednak zejść na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem. Zagłębie strzeliło kontaktową bramkę w 45. minucie, a zdobył ją ten, który żegnał się z Sosnowcem i w przerwie otrzymał od przedstawicieli klubu okolicznościowe pamiątki. Zagłębie miało rzut rożny, Po pierwszej wrzutce nie udało się zagrozić bramce gości, ale do piłki przed końcową linią dopadł Roman Janicki. Wrzucił w pole karne. Za krótko głowa wybijał Łukasz Kosakiewicz i Žarko Udovičić strzałem lewą nogą z woleja z 12 metrów pokonał Michała Miśkiewicza i był to jego dziesiąty gol w sezonie.

Na drugą połowę już nie wyszli dwaj debiutanci. Tomasza Pietrzaka i Romana Janickiego zastąpili Tomasz Nowak i Tomasz Nawotka. W 56. minucie nasz zespół doprowadził do wyrównania, a swoją jedenastą asystę w sezonie zaliczył bohater dnia Žarko Udovičić. Piłkę w środku boiska przejął Sebastian Milewski i zagrał na lewą stronę do Serba, który dograł w pole karne do Giorgiego Gabedawy, a Gruzin strzałem z pierwszej piłki zdobył swoją trzecią bramkę w tym sezonie.

Niestety, podopiecznym Valdasa Ivanauskasa nie udało się zdobyć kolejnych bramek, a goście na stratę prowadzenia odpowiedzieli dwoma trafieniami. W 68. minucie na boisko wszedł Adnan Kovacević i to właśnie on zaliczył asysty przy obu golach. W 77. minucie obsłużył podaniem Elię Soriano, a ten strzelił obok interweniującego Dawida Kudły, a w drugiej z doliczonych minut asystował przy bramce Marcina Cebuli. Warto dodać, że kilkadziesiąt sekund wcześniej Cebula zaliczył niesamowite pudło, nie trafiając do bramki z około 5 metrów.

Elia Soriano stał się drugim graczem Lotto Ekstraklasy, który w tym sezonie strzelił bramki w trzech meczach przeciwko Zagłębiu Sosnowiec. Podobną serię zaliczył Igor Angulo. Obaj czterokrotnie pokonywali bramkarzy Zagłębia, a Soriano ma serię czterech spotkań przeciwko naszej drużynie ze zdobytym golem, bo ma w dorobku także bramkę w meczu Pucharu Polski jesienią 2017.

Žarko Udovičić tej wiosny mocno dał się we znaki zespołowi z Kielc. Z sześciu goli strzelonych Koronie przez Zagłębie Serb miał udział przy pięciu - dwa zdobył, a do tego dołożył trzy asysty.

Czy Zagłębie jeszcze rozegra mecze Lotto Ekstraklasy na Stadionie Ludowym :?: Czy zdążymy powrócić do elity przed wybudowaniem nowego stadionu :?: Czas pokaże. W ostatnim w tym sezonie meczu w Płocku zagramy w nim na pewno bez Giórgosa Mygasa i Patrika Mraza, którzy będą pauzować za kartki.

Zagłębie Sosnowiec - Korona Kielce 2:4 (1:2)
0:1 Marcin Cebula 10'
0:2 Elia Soriano 40'
1:2 Žarko Udovičić 45'
2:2 Giorgi Gabedawa 56'
2:3 Elia Soriano 77'
2:4 Marcin Cebula 90+2'

Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 11. Giórgos Mýgas, 30. Kacper Radkowski (82, 88. Olaf Nowak), 2. Patrik Mráz, 35. Roman Janicki (46, 7. Tomasz Nawotka) - 14. Dawid Ryndak, 21. Sebastian Milewski, 32. Tomasz Pietrzak (46, 6. Tomasz Nowak), 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 9. Giorgi Gabedawa.

Korona: 1. Michał Miśkiewicz - 21. Łukasz Kosakiewicz, 3. Joonas Tamm, 15. Piotr Pierzchała, 11. Michael Gardawski - 77. Oktawian Skrzecz (46, 13. Oliver Petrak), 6. Ognjen Gnjatić (68, 5. Adnan Kovačević), 14. Jakub Żubrowski, 7. Marcin Cebula - 24. Wato Arweladze (64, 27. Matej Pučko), 89. Elia Soriano.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 19 maja 2019, 19:38
Bez goli na koniec sezonu

Na pożegnanie z Lotto Ekstraklasą piłkarze Zagłębia przerwali serię porażek i bezbramkowo zremisowali w Płocku z Wisłą.


Piłkarze Zagłębia w trzech ostatnich kolejkach tego sezonu grali już tylko o prestiż i honor, bo szanse na utrzymanie zostały zaprzepaszczone w 34. kolejce po porażce ze Śląskiem Wrocław. Nie udało się dowieźć do końca meczu remisu w Gdyni, gdy od pierwszej minuty drugiej połowy graliśmy w dziesiątkę. Nie udało się we wtorek w meczu z Koroną Kielce, w którym nasza drużyna wyciągnęła z 0:2 na 2:2, ale potem straciła dwie bramki. Na pożegnanie z sezonem 2018/2019 Zagłębie wywalczyło punkt w Płocku, co oznacza, że nie żegna się z elitą serią pięciu porażek.

Aż siedmiu zmian w składzie dokonał trener Valdas Ivanauskas w porównaniu do meczu z Koroną Kielce. Kompletnie przebudowana była obrona - Giórgos Mygas i Patrik Mraz pauzowali za kartki, a młodzi Kacper Radkowski i Roman Janicki nie dostaki drugiej szansy w wyjściowym składzie. Podobnie jak Tomasz Pietrzak, którego w środku pomocy zastąpił Mateusz Możdzeń. W defensywie zagrali więc Michael Heinloth, Piotr Polczak, Lukáš Greššak i Tomasz Nawotka. W bramce Lukáš Hroššo zastąpił Dawida Kudłę, a w ataku w miejsce Giorgiego Gabedawy zajął Vamara Sanogo.

Wisła Płock nie mogła przegrać meczu z Zagłębiem, jeśli nie chciała oglądać się na wynik Miedzi Legnica. Aby spaść z Lotto Ekstraklasy płocczanie musieli przegrać z sosnowiczanami, a Miedź musiała równocześnie wygrać w Krakowie z tamtejszą Wisłą. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego nie chcieli czekać na rozstrzygnięcia pod Wawelem i zaatakowali od początku meczu. Sporo było fauli przed polem karnym Zagłębia i okazję do zagrań z rzutów wolnych miał Dominik Furman. Z dośrodkowaniami lub strzałami kapitana Wisły radziła sobie albo nasza obrona, albo bramkarz. Po jednej z interwencji golkipera Zagłębia gospodarze mieli wyborną szansę na strzelenie bramki, gdy Igor Łasicki zagrał wzdłuż bramki, a Grzegorz Kuświk nie trafił w piłkę z kilku metrów.

Piłka wpadła do płockiej bramki w 27. minucie, gdy po prostopadłym podaniu Mateusza Możdżenia z piłką ruszył Dawid Ryndak, minął Bartłomieja Żynela i strzelił do bramki. Asystent sędziego dopiero po tym, jak piłka wpadła do bramki zasygnalizował pozycję spaloną "Denvera", choć powinien był to zrobić znacznie wcześniej, bo nasz prawoskrzydłowy był na ewidentnym spalonym. Tuż przed przerwą dobrą okazję miał Vamara Sanogo, ale Francuz trochę za mocno wypuścił sobie futbolówkę w polu karnym i musiał już uderzać z ostrego kąta, co ułatwiło interwencję Bartłomiejowi Żynelowi.

Na drugą połowę w zespole Zagłębia nie wyszedł już Žarko Udovičić, którego zastąpił Giorgi Iwaniszwili. W 53. minucie prosty błąd popełnił Lukáš Greššak, który z własnego pola karnego zbyt mocno wyłożył sobie piłkę. Do futbolówki dopadł czujny Giorgi Merebaszwili i uderzył z około 15 metrów, ale zmarnował tę doskonałą sytuację posyłając piłkę nad poprzeczką. W odpowiedzi niespełna dwie minuty później Szymon Pawłowski strzelił na bramkę Wisły, a piłkę na róg sparował bramkarz Wisły.

W 64. minucie zza pola karnego piłką zakręcił Giorgi Iwaniszwili i znowu musiał interweniować Bartłomiej Żynel. Trzy minuty później na placu gry pojawił się trzeci Giorgi z Gruzji - do Iwaniszwilego i Merebaszwilego dołączył Gabedawa. Niestety, szansy debiutu w Lotto Ekstraklasie nie dostał Martin Pribula. W 72. minucie Piotr Polczak zderzył się z Oskarem Zawadą i nasz stoper z powodu urazu nie był w stanie kontynuować gry. Za niego wszedł więc młody obrońca Kacper Radkowski, a Słowak musi jeszcze poczekać na występ w elicie.

W zespole Wisły zaczęło się robić coraz bardziej nerwowo, bo Miedź Legnica prowadziła w Krakowie i ewentualna strata bramki przez płocczan mogłaby równać się ich degradacji. Wielki kamień z serca piłkarzom i kibicom Wisły spadł w 79. minucie, gdy po dośrodkowaniu Vamary Sanogo z lewego skrzydła z kilku metrów główkował Dawid Ryndak i piłka trafiła w poprzeczkę.

W 84. minucie fanów Wisły mógł uspokoić Karol Angielski, jednak spudłował z około 8 metrów po podaniu Mateusza Szwocha. Zagłębie w końcowych fragmentach meczu mogło jeszcze zagrozić gospodarzom po dośrodkowaniach z rzutów wolnych, ale dwukrotnie źle piłkę zagrał Szymon Pawłowski, a raz Giorgi Iwaniszwili. W doliczonym minutach spotkania zespół Wisły już szanował piłkę i próbował grać na czas, wiedząc, że remis jest dla nich korzystnym wynikiem, a ewentualna strata bramki będzie katastrofą.

Sosnowiczanie po raz trzeci w tym sezonie zagrali na wyjeździe na zero z tyłu. Dopiero drugi z 37 rozegranych w tym sezonie przez Zagłębie meczów zakończył się bezbramkowym remisem. Zagłębie pożegnało się z Lotto Ekstraklasą. Na jak długo :?:

Wisła Płock - Zagłębie Sosnowiec 0:0

Wisła: 31. Bartłomiej Żynel - 26. Igor Łasicki (70, 5. Bartłomiej Sielewski), 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 95. Patryk Stępiński - 21. Ricardinho (46, 16. Oskar Zawada), 8. Dominik Furman, 6. Damian Rasak, 9. Mateusz Szwoch, 10. Giorgi Merebaszwili - 11. Grzegorz Kuświk (62, 19. Karol Angielski).

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 17. Michael Heinloth, 34. Lukáš Greššák, 25. Piotr Polczak (77, 30. Kacper Radkowski), 7. Tomasz Nawotka - 14. Dawid Ryndak, 21. Sebastian Milewski, 10. Mateusz Możdżeń (67, 9. Giorgi Gabedawa), 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (46, 99. Giorgi Iwaniszwili) - 27. Vamara Sanogo.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3923
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 19 maja 2019, 19:43
Radosław Mroczkowski będzie trenerem Zagłębia

Na poniedziałkowej konferencji prasowej Radosław Mroczkowski ma zostać oficjalnie przedstawiony jako nowy trener Zagłębia Sosnowiec.


Radosław Mroczkowski urodził się 4 listopada 1967. Pracę w roli trenera rozpoczynał od szkolenia młodzieży w klubach z Łodzi. Następnie pracował w Polskim Związku Piłki Nożnym jako trener kadr młodzieżowych. W trakcie eliminacji do Mistrzostw Świata 2010 był członkiem sztabu Leo Beenhakkera. W zimowej przerwie sezonu 2009/2010 podjął pierwszą pracę w roli pierwszego trenera w seniorskiej piłce. Objął stanowisko szkoleniowca I-ligowego Dolcanu Ząbki, ale został zwolniony już po pięciu meczach, w których drużyna wywalczyła zaledwie jeden punkt.

Od lipca 2010 aż do września 2013 pracował w Widzewie Łódź. Przez pierwszy rok prowadził drużynę w Młodej Ekstraklasie, a potem pierwszy zespół grający w Ekstraklasie. W pierwszym sezonie zajął 12. miejsce w Ekstraklasie, a w drugim 13. Odszedł z Widzewa po dziewięciu kolejkach sezonu 2013/2014, gdy drużyna zajmowała 14. pozycję w lidze.

Od grudnia 2014 Radosław Mroczkowski pracował jako trener II-ligowego Rakowa Częstochowa. Sezon 2014/2015 zakończył na 4. miejscu w lidze i przegrał baraże o awans do I ligi z Pogonią Siedlce. Z Rakowa został zwolniony po 11 kolejkach sezonu 2015/2016, gdy drużyna była na 5. miejscu w tabeli.

Następnym klubem Radosława Mroczkowskiego była Sandecja Nowy Sącz, którą przejął 11 stycznia 2016, gdy znajdowała się na 15. miejscu w tabeli. Na koniec sezonu klub z Nowego Sącza był dziewiąty, a w sezonie 2016/2017 wygrał I ligę i awansował do Lotto Ekstraklasy. Zwolniony z Sandecji został 11 grudnia 2017, gdy drużyna zajmowała 14. pozycję w lidze.

12 czerwca 2018 Radosław Mroczkowski po raz drugi przejął posadę trenera Widzewa Łódź. Miało to miejsce przed meczem decydującym o awansie do II ligi. Z łódzkim klubem pożegnał się 7 kwietnia 2019 po serii pięciu remisów. Wtedy Widzew był jeszcze na miejscu gwarantującym awans do I ligi, a po zwolnieniu Mroczkowskiego łodzianie zakończyli rozgrywki na piątej pozycji.

Jako trener Radosław Mroczkowski cztery razy mierzył się z Zagłębiem. Wiosną 2015 w roli szkoleniowca Rakowa Częstochowa przegrał na Stadionie Ludowym 1:3. Na sosnowieckim stadionie przegrał także dwa razy, gdy prowadził Sandecję Nowy Sącz - po 0:2 wiosną 2016 i jesienią 2016. Za to wiosną 2017 w Nowym Sączu rozbił Zagłębie aż 5:0.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron