Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pn, 25 lutego 2019, 16:27
Górnik - Zagłębie 2:1

W meczu 23. kolejki Lotto Ekstraklasy Zagłębie przegrało w Zabrzu z Górnikiem 1:2. Gola dla sosnowiczan strzelił Žarko Udovičić (51'). Dla gospodarzy trafili Walerian Gwilia (12') i Igor Angulo (60')


Piłkarze Zagłębia nadal pozostają bez zwycięstwa poza domem. Ta wyjazdowa niemoc może okazać się bardzo kosztowna dla sosnowiczan w kontekście walki o utrzymanie, tym bardziej, że w dwóch tegorocznych meczach poza Sosnowcem rywalizowaliśmy z zespołem znajdującym się w tabeli tuż przed nami i punkty zdobyte z nimi byłyby szczególnie cenne.

Przed meczem w Zabrzu trener Valdas Ivanauskas dokonał tylko jednej zmiany w składzie. Z zespołu, który przed tygodniem wybiegł na mecz z Arką odpadł tylko Gruzin Giorgi Gabedawa. Jego miejsce w jedenastce zajął Tomasz Nawotka, dla którego był to debiut w wyjściowym składzie w meczu Lotto Ekstraklasy. Ta zmiana sprawiła, że w składzie, który rozpoczął mecz było tym razem "tylko" siedmiu obcokrajowców. Taką samą liczbą graczy spoza Polski desygnował do gry trener Marcin Brosz. Tym samym w historii meczów pomiędzy Zagłębiem a Górnikiem po raz pierwszy zagrało aż 14 obcokrajowców.

Znakiem firmowym Zagłębia w 2019 stają się szybko stracone bramki. Przed dwoma tygodniami we Wrocławiu Arkadiusz Piech zdobył bramkę w 7. minucie, w poprzednim meczu z Arką Gdynia Damian Zbozień trafił do siatki w 9. minucie, a dziś w Zabrzu wytrzymaliśmy "na zero z tyłu" do 12. minuty. Optymiści powiedzieliby, że jest coraz lepiej.

Gospodarze wyszli na prowadzenie po tym jak Jesus Jimenez dośrodkował prawą nogą z lewej strony boiska, a Walerian Gwilia wbiegł w pole karne, wyskoczył zza pleców Martina Tótha i strzałem z około 6 metrów pokonał Lukáša Hroššo. Gol wyraźnie dodał animuszu zabrzańskiej drużynie, która przez większość pierwszej połowy dominowała na boisku.

Zagłębie najlepsze okazję do wyrównania wyniku jeszcze przed przerwą miało po rzutach wolnych. W 24. minucie Szymona Pawłowskiego przed polem karnym sfaulował Dani Suarez, a Patrik Mraz z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę, a w 44. minucie Mateusz Możdżeń próbował wymierzyć sprawiedliwość po faulu na nim samym. Posłał piłkę nad murem, ale nie zaskoczył słowackiego bramkarza broniącego bramki Górnika.

Po 34 minutach gry trener Valdas Ivanauskas zdjął z boiska Lukáša Greššáka i zastąpił go Sebastianem Milewskim. Słowak, który miał być wprowadzić spokój i pewność w środku pola Zagłębia, na razie nie okazał się zbyt wartościowym wzmocnieniem. Na pewno można było więcej oczekiwać po jego postawie i dziś trener Zagłębia rzucił mu "wędkę" jeszcze w pierwszej połowie, a wprowadzony za niego młodzieżowiec pokazał się z dobrej strony.

Zagłębie doprowadziło do wyrównania 6 minut po przerwie. Akcję zainicjował Mateusz Możdżeń, podał do Tomasza Nawotki, który rzucił piłkę na prawe skrzydło do Szymona Pawłowskiego. Kapitan Zagłębia dośrodkował przed bramkę, piłka po drodze odbiła się rykoszetem od Daniego Suareza, co mogło zmylić Martina Chudego, ale nie zaskoczyło Žarko Udovičicia. Serb z bliska wepchnął piłkę do bramki i był to pierwszy wyjazdowy gol strzelony przez Zagłębie od 29 października i meczu z Wisłą w Krakowie. W czterech następnych meczach poza Sosnowcem (z Wisłą Płock, Piastem Gliwice, Pogonią Szczecin i Śląskiem Wrocław) naszej drużynie nie udało się pokonać bramkarza rywali.

Radość z wyrównania trwała niespełna 10 minut. W 60. minucie Boris Sekulić podał do Igora Angulo, a Hiszpan stojąc tyłem do bramki, zdołał oddać strzał przewrotką, przy którym nic do powiedzenia nie miał bramkarz sosnowiczan. Dla najlepszego strzelca Górnika był to już trzeci w karierze gol strzelony Zagłębiu.

W 73. minucie drużyna z Zabrza znowu miała sporo szczęścia, a Zagłębie może mówić o pechu. Po faulu Szymona Matuszka na Tomaszu Nawotce z rzutu wolnego z około 22 metrów strzelał Mateusz Możdżeń. Piłka trafiła w wewnętrzną część słupka, ale nie wkręciła się do bramki.

Piłka do zabrzańskiej bramki wpadła w 80. minucie. Po wstrzeleniu piłki w pole karne przez Giórgosa Mygasa futbolówkę do siatki skierował Tomasz Nawotka. Radość sosnowiczan była jednak krótka. Po podpowiedzi od siedzącego w wozie VAR Jarosława Przybyła Bartosz Frankowski podbiegł do monitora i uznał, że we wcześniejszej fazie akcji Giórgos Mygas sfaulował Jesusa Jimeneza. Bramka nie została więc uznana.

VAR miał zastosowanie także w doliczonym czasie gry. Vamara Sanogo, chcąc zmusić gospodarzy do szybszego wznowienia gry, odepchnął Michała Koja. Zrobiło się spore zamieszanie i najpierw Francuz razem z aktywnym w przepychance Szymonem Matuszkiem obejrzeli po żółtym kartoniku. Po weryfikacji arbiter cofnął "żółtko" dla Francuza i pokazał mu bezpośrednią czerwień. Vamara Sanogo mógł się więc poczuć jak jego rodak William Remy z Legii Warszawa, który przeżył to samo w meczu z Cracovią.

Doliczonych do meczu minut było w sumie aż dziewięć i jeszcze po czerwonej kartce dla Vamary Sanogo sędzia usunął z ławki trenera Valdasa Ivanauskasa. W najbliższym meczu, a może nawet kilku, Zagłębie będzie więc musiało sobie radzić bez najlepszego snajpera oraz bez szkoleniowca, a kolejne trzy spotkania zapowiadają się o wiele trudniej niż pierwsze trzy wiosenne mecze. Przed nami teraz Korona Kielce, Cracovia i Lechia Gdańsk. Łatwo już było.

Górnik Zabrze - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)
1:0 Walerian Gwilia 12'
1:1 Žarko Udovičić 51
2:1 Igor Angulo 60'

Górnik: 84. Martin Chudý - 3. Boris Sekulić, 2. Przemysław Wiśniewski, 15. Dani Suárez, 14. Michał Koj - 77. Giánnis Mystakídis (46, 19. Kamil Zapolnik), 23. Mateusz Matras, 8. Walerian Gwilia (83, 10. Łukasz Wolsztyński), 7. Szymon Żurkowski (68, 22. Szymon Matuszek), 9. Jesús Jiménez - 17. Igor Angulo.

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (86, 14. Dawid Ryndak), 25. Piotr Polczak, 5. Martin Tóth, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka, 34. Lukáš Greššák (33, 21. Sebastian Milewski), 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (67, 88. Olaf Nowak) - 27. Vamara Sanogo.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 3 marca 2019, 01:02
Korona strącona

Zagłębie rozbiło Koronę Kielce 4:1. Bohaterem meczu był Žarko Udovičić, który strzelił bramkę (53') i asystował przy golach Olafa Nowaka (19') i Giórgosa Mygasa (56'). Czwartą bramkę zdobył Patrik Mraz (90+1')


Smutek i przygnębienie po wyjazdach, a po meczach u siebie radość i euforia. Takie uczucia towarzyszą w tym roku meczom Zagłębia. Po porażce we Wrocławiu przyszedł mecz z Arką Gdynia, w którym dwa razy musieliśmy gonić wynik i w końcu wygraliśmy dzięki bramkom Szymona Pawłowskiego. Przed tygodniem przegrany mecz w Zabrzu, po którym było sporo pretensji do sędziów i systemu VAR, a dzisiaj rozbicie Korony Kielce, strzelenie czterech bramek i znowu nadzieja na to, że uda się nam wydostać z dna tabeli.

Sosnowiczanie przystępowało do dzisiejszego meczu w bardzo złej sytuacji kadrowej. Na ławce rezerwowych zasiadło zaledwie pięciu zawodników. Tomasz Nowak, Martin Pribula i Bartłomiej Babiarz są na dłużej wyłączeni z gry z powodu poważnych kontuzji. Uraz Giorgiego Gabedawy nie jest aż tak groźny, ale Gruzin drugi mecz z rzędu musiał obserwować z trybun. Za czerwoną kartkę obejrzaną przed tygodniem w Zabrzu cztery mecze pauzy czekają Vamarę Sanogo i w końcu dziś nie mógł wystąpić Mateusz Możdżeń. Zawodnik ten został zimą pozyskany z Korony i jednym z warunków umowy był brak możliwości gry Możdźenia przeciwko swojemu byłemu klubowi.

Nieobecność dwóch zawodników, którzy w poprzednim meczu mieli pewne miejsce w pierwszej jedenastce zmusiła Valdasa Ivanauskasa (dziś nie mógł siedzieć na ławce ze względu na karę dyskwalifikacji i w rolę pierwszego trenera wcielił się jego rodak Robertas Poskus) do dania szansy występu dwójce młodzieżowców. Od pierwszej minuty zagrali Sebastian Milewski (pierwszy raz w tym roku) i Olaf Nowak.

W trzech poprzednich meczach w tym roku Zagłębie traciło pierwszego gola między 7. a 12. minutą. Dziś na pierwszą bramkę w meczu sosnowiczan trzeba było czekać 19 minut i strzelili ją nie rywale, a nasza drużyna. Na połowie Zagłębia futbolówkę stracił Elia Soriano. Žarko Udovičić po przechwycie podaniem lewą nogą uruchomił Olafa Nowaka, a nasz napastnik uciekł Ivanowi Marquezowi i w sytuacji sam na sam strzałem prawą nogą przerzucił piłkę nad próbującym interweniować Michałem Miśkiewiczem. Dla 21-letniego napastnika wypożyczonego z Zagłębia Lubin było to debiutanckie trafienie w Lotto Ekstraklasie.

Kwadrans później sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny dla Korony. Wato Arweladze pewnie straciłby piłkę w polu karnym, bo sobie trochę za mocno ją wypuścił, ale interweniujący Lukáš Greššak trafił stopą w stopę Gruzina i sosnowiczanie po raz jedenasty w tym sezonie zostali ukarani rzutem karnym. Do piłki podszedł Elia Soriano i nie dał szans golkiperowi Zagłębia. Dla grającego w Koronie Niemca był to trzeci gol w trzeciej kolejnej potyczce z Zagłębiem. Trafił w poprzednim sezonie w Pucharze Polski, a także w jesiennej potyczce w Kielcach.

Druga połowa meczu należała już zdecydowanie do sosnowiczan, choć pierwszą okazję strzelecką stworzyli sobie goście. W 48. minucie strzał Ivana Jukicia został zablokowany przez Mateusza Cichockiego, który wszedł na boisko od początku drugiej części spotkania w miejsce Martina Tótha. Słowak odczuwał skutki uderzenia piłką w głowę .

W 52. minucie bliski ustrzelenia dubletu był Olaf Nowak. Po tym jak Žarko Udovičić zakręcił Bartoszem Rymaniakiem i zagrał przed bramkę naszemu młodemu napastnikowi zabrakło precyzji, ale już w kolejnej minucie mogliśmy się cieszyć z ponownego objęcia prowadzenia. Nie popisał się Adnan Kovacević, który łatwo stracił piłkę. Opanował ją Szymon Pawłowski i zagrał na lewą stronę do Žarko Udovičicia. Serb został kompletnie odpuszczony przez kielecką defensywę i znalazł się w sytuacji sam na sam. Kopnął piłkę lewą nogą i pokonał Michała Miśkiewicza. Dla lewoskrzydłowego sosnowiczan był to siódmy gol w tym sezonie i trzeci zdobyty w trzecim kolejnym meczu. Serb celebrował bramkę "cieszynką" w postaci gestu oznaczającego weryfikację w systemie VAR.

Trzy minuty potem trybuny Ludowego eksplodowały po raz kolejny. Žarko Udovičić krótko rozegrał rzut rożny, a następnie zbiegł z piłką na skrzydło i dośrodkował lewą nogą w pole karne. Do futbolówki skakał Mateusz Cichocki, jednak nie zdołał jej sięgnąć, ale za jego plecami znalazł się Giórgos Mygas. Grek przyjął piłkę na szóstym metrze i strzelił prawą nogą obok bramkarza, zdobywając swojego pierwszego gola w Lotto Ekstraklasie

Zaraz po tej bramce szkoleniowiec Korony Gino Lettieri dokonał podwójnej zmiany. Na boisko weszli Marcin Cebula i Jakub Żubrowski i to właśnie ten drugi piłkarz miał najlepszą okazję do zdobycia kontaktowej bramki. W 86. minucie huknął z dystansu, zmuszając bramkarza Zagłębia do interwencji i odbicia futbolówki na róg.

Korona grała już wtedy w dziesiątkę, bo w 83. minucie za faul na Žarko Udovičiciu drugą żółtą kartkę obejrzał Ivan Marquez. Hiszpan swoje pierwsze upomnienie zobaczył jeszcze w pierwszej połowie, gdy także popełnił przewinienie na najlepszym dziś graczu sosnowieckiego zespołu.

W doliczonym czasie meczu piłkę z rzutu rożnego w pole karne zagrał Szymon Pawłowski. Sebastian Milewski dosyć łatwo poradził sobie z wyższym i silniejszym od niego Elią Soriano i oddał strzał na bramkę. Michał Miśkiewicz "wypluł" futbolówkę przed siebie, a Patrik Mraz z około 7 metrów strzelił lewą nogą po koźle i ustalił wynik meczu na 4:1. Dla Słowaka był to pierwszy gol w barwach Zagłębia.

Sosnowiczanie po raz ostatni strzelili cztery lub więcej bramek w ligowym meczu 22 października 2017, gdy pokonali Stomil Olsztyn 5:1. W Ekstraklasie po raz ostatni nasza drużyna zdobyła tyle bramek 5 października 1991 w słynnym meczu z Lechem Poznań zakończonym wynikiem 4:1 (na koniec sezonu "Kolejorz" był mistrzem, a Zagłębiem spadło z ligi). Dzisiejsze zwycięstwo zakończyło serię sześciu kolejnych porażek naszej drużyn z Koroną Kielce. Poprzednie zwycięstwo z klubem z Kielc odnieśliśmy jesienią 2004, gdy także wygraliśmy ze "złocisto-krwistymi" 4:1.

Przed Zagłębiem teraz dwa mecze z arcytrudnymi rywalami. Za tydzień Cracovia, która imponuje serią kolejnych zwycięstw, a za dwa tygodnie na Stadionie Ludowym pojawi się Lechia Gdańsk, która do tego meczu na pewno przystąpi jako lider.

Zagłębie Sosnowiec - Korona Kielce 4:1 (1:1)
1:0 Olaf Nowak 19'
1:1 Elia Soriano 35' (karny)
2:1 Žarko Udovičić 53'
3:1 Giórgos Mýgas 56'
4:1 Patrik Mráz 90'

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (90, 17. Michael Heinloth), 25. Piotr Polczak, 5. Martin Tóth (46, 16. Mateusz Cichocki), 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka (89, 99. Giorgi Iwaniszwili), 34. Lukáš Greššák, 21. Sebastian Milewski, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 88. Olaf Nowak.

Korona: 1. Michał Miśkiewicz - 26. Bartosz Rymaniak, 33. Iván Márquez, 5. Adnan Kovačević, 8. Aleksandar Bjelica - 27. Matej Pučko (57, 7. Marcin Cebula), 13. Oliver Petrak (57, 14. Jakub Żubrowski), 6. Ognjen Gnjatić, 10. Ivan Jukić - 89. Elia Soriano, 24. Wato Arweladze (46, 91. Felicio Brown Forbes).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 9 marca 2019, 22:33
Cracovia - Zagłębie 2:1

W meczu 25. kolejki Lotto Ekstraklasy Zagłębie przegrało w Krakowie z Cracovią 1:2. Oba gole dla miejscowych strzelił Airam Cabrera (39' i 55' - karny). Dla sosnowiczan trafił Tomasz Nawotka (73').


Trzynasty wyjazdowy mecz Zagłębia w tym sezonie i po raz trzynasty sosnowieckiej drużynie nie udało się wywalczyć kompletu punktów. Rozczarowani mogą być ci wszyscy, którzy liczyli na to, że - wbrew powiedzeniu - trzynastka okaże się szczęśliwa i Zagłębie po raz pierwszy w tym sezonie wróci z wyjazdu z kompletem punktów. Niestety, po raz czwarty z rzędu, a zarazem dziesiąty w sezonie 2018/2019 drużyna z Sosnowca doznała na wyjeździe porażki.

Do składu Zagłębia na mecz w Krakowie powrócił Mateusz Możdżeń, który przeciwko Koronie nie mógł wystąpić z powodu zapisów w kontrakcie. Jego powrót kosztował miejsce w wyjściowej jedenastce Sebastiana Milewskiego, choć mogło się wydawać, że "Majlo" zostanie w składzie, a na ławkę powędruje niezbyt dobrze spisujący się w poprzednich spotkaniach Lukáš Greššák. Giorgi Gabedawa po dwóch meczach oglądanych z trybun tym razem okazał się na tyle zdrowy, że był w stanie zasiąść na ławce rezerwowych.

W dwóch poprzednich meczach na wyjeździe Zagłębie traciło gole już w pierwszych 10 minutach gry. Sosnowiczanie wyraźnie wyciągnęli wnioski z tych niepowodzeń i nie pozwolili się tak szybko zaskoczyć. Pierwszy strzał w meczu oddało Zagłębie, ale Mateusz Możdżeń w 6. minucie kopnął piłkę niecelnie. W 10. minucie zza pola karnego tuż nad bramką uderzył Sergiu Hanca, a minutę później gospodarze mieli obiecującą kontrą, w której Mateusz Wdowiak pogubił się w dryblingu przed polem karnym.

Zagłębie przed przerwą tylko raz zmusiło do interwencji Michal Peškoviča. W 24. minucie Giórgos Mygas zbiegł z prawej strony do środka i strzelił lewą nogą z około 25 metrów. Dwie minuty później pierwszy celny strzał w meczu oddali gospodarze. Sergiu Hanca uderzał z lewej strony pola karnego i Lukáš Hroššo zmuszony był do interwencji i wybicia piłki nad poprzeczkę.

Drugi celny strzał gospodarzy w spotkaniu przyniósł im prowadzenie, a trzeba przyznać, że było to przepiękne uderzenie. Grający na lewej obronie Diego Ferraresso zaangażował się w akcję ofensywną, uciekł Tomaszowi Nawotce i podał do Airama Cabrery, a Hiszpan obrócił się z futbolówką i przymierzył lewą nogą z około 25 metrów i piłka ugrzęzła w bramce Zagłębia.

W doliczonym czasie pierwszej połowy po podaniu Žarko Udovičicia z ponad 20 metrów prawą nogą uderzył Szymon Pawłowski. Piłka trafiła w poprzeczkę i była to najlepsza okazja sosnowiczan do zdobycia bramki w pierwszej połowie spotkania. Po chwili sędzia zakończył pierwsza połowę i można rzec, że już tradycyjnie w tym roku w meczach wyjazdowych, drużyna z Sosnowca schodziła na przerwę z zerem po stronie bramkowych zdobyczy.

Pięć minut po przerwie miała miejsce dosyć kontrowersyjna sytuacja. Martin Tóth starł się w polu karnym z Airamem Cabrerą. Nasz obrońca najpierw odbił piłkę prawą stopą, a następnie lewą nogą zahaczył Hiszpana. Mariusz Złotek podyktował rzut karny, ale siedzący w wozie VAR Szymon Marciniak miał wątpliwości i skłonił sędziego głównego do przeanalizowania sytuacji na monitorze. Arbiter dosyć długo przyglądał się powtórkom (od faulu do rzutu karnego upłynęło prawie 4,5 minuty) i ostatecznie podtrzymał swoją decyzję, a Airam Cabrera strzałem z 11 metrów podwyższył prowadzenie "Pasów".

Chwilę po stracie drugiej bramki z boiska zszedł Olaf Nowak i zastąpił go defensywny pomocnik Sebastian Milewski. Zagłębie pozostało więc bez nominalnego napastnika, a do przodu przesunięty został z linii pomocy Szymon Pawłowski, którego starał się w ataku wspomagać Tomasz Nawotka.

Największym pechowcem Zagłębia w rundzie wiosennej jest Martin Tóth. Słowacki stoper już w meczach ze Śląskiem Wrocław i Koroną Kielce schodził z boiska z powodów zdrowotnych. Podobnie było i dziś w Krakowie. W 69. minucie naszego gracza sfaulował Javi Hernandez i Słowak już nie wrócił do gry.

Przed tygodniem w Płocku Cracovia straciła decydującą o porażce bramkę, gdy rywal grał w dziewiątkę, a dziś "Pasy" dały sobie strzelić bramkę grającemu w dziesiątkę Zagłębiu. Do zmiany już był przygotowany Giorgi Iwaniszwili, ale jeszcze czekał poza boczną linią, gdy Žarko Udovičić podał w pole karne do Tomasza Nawotki, a ten ubiegł Diego Ferraresso i strzelił w krótki róg.

Do końca spotkania nie padła już żadna bramka. Sosnowiczanie byli najbliżej wyrównania w 86. minucie, gdy Žarko Udovičić dośrodkował z lewej strony pola karnego, a piłkę nogą w polu bramkowym zagrał Michał Helik i o mały włos nie zaliczył "swojaka". Futbolówka wylądowała na górnej części siatki.

Cracovia po wpadce w Płocku powróciła na zwycięski szlak. Zagłębie nadal bez wyjazdowej wygranej. W poprzednim sezonie w Ekstraklasie, przed 11 laty czekaliśmy na pierwszą wyjazdową wygraną do czternastego meczu. Może więc za trzy tygodnie w Legnicy :?: Za tydzień na Stadion Ludowy przyjeżdża lider tabeli Lechia Gdańsk. Dobrze byłoby więc podtrzymać serię zwycięstw na własnym boisku.

Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)
1:0 Airam Cabrera 39'
2:0 Airam Cabrera 55' (k)
2:1 Tomasz Nawotka 73

Cracovia: 40. Michal Peškovič - 2. Cornel Râpă, 39. Michał Helik, 34. Ołeksij Dytiatjew, 87. Diego Ferraresso - 11. Mateusz Wdowiak (76, 97. Daniel Pik), 5. Janusz Gol, 14. Damian Dąbrowski (79, 8. Milan Dimun), 19. Javi Hernández, 4. Sergiu Hanca - 24. Airam Cabrera (89, 26. Filip Piszczek).

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (90, 17. Michael Heinloth), 25. Piotr Polczak, 5. Martin Tóth (73, 99. Giorgi Iwaniszwili), 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka, 34. Lukáš Greššák, 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 88. Olaf Nowak (59, 21. Sebastian Milewski).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 16 marca 2019, 22:33
Lider lepszy o bramkę

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Lechią Gdańsk 0:1. Jedyną bramkę strzelił w 8. minucie z rzutu wolnego Daniel Łukasik. Potem już piłka nie wpadła do żadnej z bramek, choć aż czterokrotnie uderzała w poprzeczkę


Po dwóch kolejnych zwycięstwach na własnym boisku piłkarzom Zagłębia przyszło przełknąć gorycz porażki. Zagłębie wcale jednak nie ustępowało liderowi tabeli. Niestety, większy procent posiadania piłki, czy taka sama liczba strzałów, co rywale nie dała nam nawet jednego punktu. Szwankowała dokładność podań i skuteczność. Nie pomogło nam nawet to, że tak krytykowany ostatnio przez trenerów i działaczy Zagłębia system VAR tym razem zadziałał na korzyść Zagłębia.

W meczu z Lechią powtórzył się scenariusz, z jakim mieliśmy tej wiosny do czynienia już w trzech innych spotkaniach. Już w meczach ze Śląskiem Wrocław, Arką Gdynia i Górnikiem Zabrze sosnowiczanie tracili bramkę w pierwszym kwadransie gry. Dziś "na zero z tyłu" Zagłębie wytrzymało do 8. minuty. 20 metrów przed bramką Mateusz Cichocki sfaulował Jakuba Araka. Z rzutu wolnego prawą nogą uderzył Daniel Łukasik. Futbolówka odbiła się od skaczącego w murze Patrika Mraza i utrudniła interwencję naszemu bramkarzowi. Lukáš Hroššo zdołał co prawda sięgnąć piłkę rękoma, ale nie zdołał zapobiec utracie bramki.

Do końca spotkania nie padła już żadna bramka, ale nie oznaczało to, że na boisku nic się nie działo. Sporo było akcji z obu stron, nie brakowało strzałów, a piłkarze obu zespołów po dwa razy trafiali w poprzeczkę. Zagłębie szybko zwarło szyki po utraconym golu. W 12. minucie z rogu piłkę wrzucił Žarko Udovičić, głową strzelał Piotr Polczak a Dušan Kuciak odbił piłkę. Po chwili mieliśmy kolejny rzur rożny. Po krótkim rozegraniu przez Mateusza Możdżenia Szymon Pawłowski zagrał z lewej strony pola karnego przed bramkę, a wbiegający Giórgos Mýgas uderzył obok bramki.

Groźnie pod gdańską bramkę zrobiło się w 23. minucie ponownie po stałym fragmencie gry. Karol Fila sfaulował z boku boiska Szymona Pawłowskiego. Z rzutu wolnego dośrodkował Mateusz Możdżeń, a w poprzeczkę z bliska główkował Piotr Polczak. W odpowiedzi goście ruszyli z kontrą. Błąd przed końcową linią boiska popełnił Sebastian Milewski, który na tyle nieumiejętnie blokował piłkę, że zdołał ją przejąć Konrad Michalak. Były gracz Zagłębia ruszył w pole karne, wycofał futbolówkę do Daniela Łukasika, a ten strzelał na raty. Pierwszy strzał został zablokowany przez Giorgiego Iwaniszwilego, a dobitkę obronił Lukáš Hroššo.

Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczęli goście. Już w pierwszej akcji Flavio Paixao wywalczył rzut rożny, a po dośrodkowaniu Lukáša Haraslína z bliska poprzeczkę głową obił Jakub Arak. W 58. minucie szansę na doprowadzenie do wyrównania mieli sosnowiczanie. Mateusz Możdżeń prostopadłym podaniem uruchomił na skrzydle Žarko Udovičicia. Serb dośrodkował na 11. metr, a Szymon Pawłowski strzelił z półwoleja obok bramki. Za chwilę po strzale głową Flavio Paixao udanie w polu bramkowym interweniował golkiper sosnowiczan.

W 71. minucie poprzeczka po raz drugi uratowała drużynę z Gdańska. Świetnie zachował się Mateusz Możdżeń, który przyjmując piłkę minął Daniela Łukasika i huknął prawą nogą z około 20 metrów. Strzał był podobny do tego, jaki w końcówce pierwszej połowy oddał w meczu z Cracovią Szymon Pawłowski. 4 minuty później groźną sytuację dla Lechii sprokurował Lukáš Hroššo, który skiksował przy wybiciu piłki z pola karnego. Futbolówka trafiła do Michała Maka, który podał w pole karne do Flavio Paixao. Portugalczyk wycofał piłkę do Jarosława Kubickiego, a ten strzelił w poprzeczkę.

Piłka do sosnowieckiej bramki wpadła w 82. minucie. Jarosław Kubicki zagrał prostopadłe podanie w pole karne do Artura Sobiecha, a ten precyzyjnym strzałem prawą nogą w długi róg pokonał bramkarza Zagłębia. Radość gości nie trwała jednak długo. Sędziowie pracujący w wozie VAR przyjrzeli się akcji i zauważyli, że napastnik Lechii w momencie podania był na minimalnym spalonym.

W 85. minucie już bez pomocy z wozu VAR sędzia liniowy zauważył, że na spalonym znajdował się Błażej Augustyn i strzelona przez niego bramka nie została uznana. W doliczonym czasie meczu do wyrównania próbował doprowadzić Žarko Udovičić, który skorzystał z dośrodkowania Szymona Pawłowskiego, jednak trafił tylko w boczną siatkę.

Dopiero po raz drugi w tym sezonie Zagłębie nie strzeliło bramki w meczu rozgrywanym na Stadionie Ludowym. Wcześniej miało to miejsce w przegranym 0:6 meczu z Lechem Poznań. Po raz pierwszy w tym sezonie w Sosnowcu strzelono tylko jednego gola. Za tydzień Lotto Ekstraklasa ma przerwę na mecze reprezentacyjne. Zagłębie w tym czasie rozegra sparing z Puszczą Niepołomice. Za dwa tygodnie podopieczni Valdasa Ivanauskasa pojadą na mecz do Legnicy.

Zagłębie Sosnowiec - Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)
0:1 Daniel Łukasik 8

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas, 25. Piotr Polczak, 16. Mateusz Cichocki (83, 88. Olaf Nowak), 2. Patrik Mráz - 99. Giorgi Iwaniszwili (64, 7. Tomasz Nawotka), 21. Sebastian Milewski (69, 9. Giorgi Gabedawa), 34. Lukáš Greššák, 22. Žarko Udovičić - 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski.

Lechia: 12. Dušan Kuciak - 19. Karol Fila, 25. Michał Nalepa, 26. Błażej Augustyn, 36. Tomasz Makowski - 11. Konrad Michalak (79, 3. João Nunes), 6. Jarosław Kubicki, 35. Daniel Łukasik, 28. Flávio Paixão, 17. Lukáš Haraslín (74, 8. Michał Mak) - 18. Jakub Arak (59, 90. Artur Sobiech).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 24 marca 2019, 21:25
Sparing: Zagłębie Sosnowiec - Puszcza Niepołomice 1:2

W rozegranym na Stadionie Ludowym sparingu Zagłębie przegrało 1:2 z I-ligową Puszczą Niepołomice. Jedynego gola dla sosnowiczan strzelił Giorgi Gabedawa.


W zespole Zagłębia zabrakło dziś większości podstawowych zawodników. Z trybun mecz oglądali Szymon Pawłowski, Žarko Udovičić, Patrik Mraz, Martin Tóth, Giórgos Mygas. Towarzyszyli im kontuzjowani Tomasz Nowak, Martin Pribula i Bartłomiej Babiarz, a w składzie nie pojawił się również Mateusz Możdzeń.

Trener Valdas Ivanauskas zdecydował się na grę na trzech obrońców i trzech napastników. Jedyny gol dla sosnowiczan padł właśnie po akcji dwóch napastników. Dośrodkował Vamara Sanogo, a piłkę głową do bramki skierował Giorgi Gabedawa.

Pierwszoligowcy dwie bramki zdobyli w drugiej połowie gdy na boisku pojawili się kolejni zmiennicy. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najsprytniej w zamieszaniu bramkowym zachował się Jakub Bąk i z bliska wpakował piłkę do bramki, a dwie minuty później po nieporozumieniu między Dawidem Kudłą i Piotrem Polczakiem goście mieli wrzut z autu na wysokości pola karnego. Bramkarza Zagłębia uprzedził Łukasz Szczepaniak i dał Puszczy wygraną.

Zagłębie Sosnowiec - Puszcza Niepołomice 1:2 (1:0)
1:0 Giorgi Gabedawa 40'
1:1 Jakub Bąk 68'
1:2 Łukasz Szczepaniak 70'

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo (46, 1. Dawid Kudła) - 17. Michael Heinloth, 25. Piotr Polczak, 16. Mateusz Cichocki (62, 32. Roman Janicki) - 14. Dawid Ryndak, 34. Lukáš Greššák (46, 21. Sebastian Milewski), 99. Giorgi Iwaniszwili, 7. Tomasz Nawotka (62, 31. Mateusz Szwed) - 9. Giorgi Gabedawa, 27. Vamara Sanogo, 88. Olaf Nowak (62, 30. Kacper Radkowski).

Puszcza: 13. Bartosz Przybysz - 21. Łukasz Furtak (46, 28. Michał Mikołajczyk), 23. Piotr Stawarczyk (46, 25. Wiktor Żytek), 27. Mateusz Bartków (83, 8. Michał Zając), 14. Jakub Zagórski - 9. Jakub Bąk (76, 24. Patryk Kura), 7. Marcel Kotwica (46, 20. Konrad Nowak), 11. Marcin Stefanik, 10. Hubert Tomalski (65, 4. Szymon Gwiazda; 83, 26. Jakub Wojtaszek) - 16. Przemysław Sajdak (46, 2. Łukasz Szczepaniak), 4. Szymon Gwiazda (46, 19. Marcin Orłowski; 49, 5. Konrad Stępień).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 31 marca 2019, 11:32
Wreszcie :!:

Zagłębie Sosnowiec po raz pierwszy w tym sezonie wygrało na wyjeździe. Po golach Giorgiego Gabedawy (17') i Mateusza Możdżenia (55') sosnowiczanie pokonali w Legnicy Miedź.


Lubin, Poznań, Warszawa, Gdynia, Kielce, Gdańsk, Kraków, Płock, Gliwice, Szczecin, Wrocław, Zabrze i znowu Kraków - to lista miast, w których Zagłębie grało w tym sezonie i nie potrafiło odnieść zwycięstwa. Udało się dopiero za czternastym razem - w Legnicy. Powtórzyła się więc historia z poprzedniego sezonu Zagłębia na najwyższym szczeblu. W sezonie 2007/2008 nasz zespół także dopiero przy czternastej próbie potrafił przywieźć z wyjazdu komplet punktów, pokonując Widzew Łódź po bramce Adriana Marka.

Dla sosnowiczan był to już naprawdę ostatni dzwonek na wyjazdowe zwycięstwo. Drużyny znajdujące się w tabeli nad nami też zdobywają punkty i żeby je dogonić, a potem myśleć o utrzymaniu, niezbędne jest odnoszenie wygranych na wyjazdach, tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że w drugiej fazie sezonu zagramy poza Sosnowcem cztery mecze z zespołami z miejsc 11, 12, 14 i 15.

W Legnicy Zagłębie musiało sobie po raz kolejny poradzić bez Vamary Sanogo, bo Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN uznała, że nie ma podstaw do złagodzenia kary nałożonej na Francuza i dopiero w środowym meczu z Wisłą Kraków będzie on do dyspozycji Valdasa Ivanauskasa. Brakowało również Piotra Polczaka, który w starciu z Lechią Gdańsk obejrzał ósmą żółtą kartkę i musiał dziś pauzować. Do jedenastki wrócił za to ten, który fatalnie zaczął wiosnę, potem borykał się z kontuzją, aż wreszcie dziś zagrał od początku i zrobił to, czego od niego oczekiwano, czyli strzelił bramkę.

Giorgi Gabedawa, bo to o nim mowa, dał sosnowiczanom prowadzenie w 17. minucie, gdy wykończył składną akcję lewą stroną boiska. Patrik Mraz podał do Szymona Pawłowskiego, który uruchomił Žarko Udovičicia, Serb dośrodkował w pole karne, a Gruzin strzałem z woleja z 5 metrów pokonał Antona Kanibołockiego. Dla Žarko Udovičicia był to już piąty mecz w rundzie wiosennej, w którym zanotował bramkę lub asystę, a Giorgi Gabedawa strzelił swoją premierową bramkę w Lotto Ekstraklasie. Ponad minutę w wozie VAR weryfikowano, czy gol został zdobyty prawidłowo i ostatecznie uznano, że nie ma podstaw, aby gola nie uznać. Sosnowiczanie po raz pierwszy w tym sezonie objęli prowadzenie w wyjazdowym meczu.

Trzy minuty przed strzeleniem bramki Žarko Udovičić mógł trafić do siatki z rzutu wolnego podyktowanego za faul na Giórgiosie Mygasie, ale posłał piłkę z 20 metrów nad poprzeczką. Serb stanął do piłki razem z Mateuszem Możdżeniem, który jednak nie zdecydował się na strzał z rzutu wolnego. W 9. minucie Możdżeń z podobnej odległości strzelił z woleja nad poprzeczką.

Legniczanie poważniej zagrozili bramce Zagłębia dopiero pod koniec pierwszej części gry. W 36. minucie po podaniu Juana Camary doskonałą okazję zmarnował Juan Roman, a w 43. minucie spotkania Giórgos Mygas zbyt łatwo dał się ograć Juanowi Camarze, który zagrał przed bramkę, gdzie ryzykownie, ale skutecznie interweniował Martin Tóth, a dobitka Hiszpana nie trafiła do celu.

Na drugą połowę gospodarze wyszli z Fabianem Piaseckim na szpicy i piłkarz ten już w swojej pierwszej akcji po kilkunastu sekundach gry znalazł się przed bramkarzem Zagłębia, ale zamiast strzału na bramkę był faul na sosnowieckim golkiperze. 7 minut później Piasecki zaliczyłby asystę, gdyby Petteri Forsell lepiej zachował się przy wykończeniu akcji strzałem z 12 metrów.

Zamiast wyrównującej bramki dla Miedzi za chwilę padł drugi gol dla sosnowiczan. Szymon Pawłowski został faulowany przez Rafała Augustyniaka w polu karnym. Tomasz Musiał wskazał na "wapno", poczekał na potwierdzenie decyzji z wozu VAR i ponownie okazało się, że sędziowie na boisku mieli rację. Z rzutu karnego uderzał Mateusz Możdżeń. Anton Kanibołoćkyj odbił piłkę po strzale naszego gracza z 11 metrów, ale nie miał nic do powiedzenia przy dobitce. Dla Możdżenia był to pierwszy gol w barwach Zagłębia, a zarazem trzeci zmarnowany w tym sezonie rzut karny w wykonaniu sosnowiczan. Wcześniej pudłowali Tomasz Nowak i Vamara Sanogo.

Lukáš Hroššo między 61. a 65. minutą dwukrotnie wyszedł obronną ręką z pojedynków z Rafałem Augustyniakiem. Pomocnik Miedzi oddał dwa silne strzały, najpierw z około 8 metrów, a potem zza pola karnego. W obu przypadkach słowacki golkiper Zagłębia odbił futbolówkę. Chwilę po drugim ze wspomnianych wyżej strzałów piłka wpadła do sosnowieckiej bramki. Strzelał Rafał Augustyniak, a po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od Fabiana Piaseckiego. Gol najpierw został uznany, ale przez niespełna trzy minuty sędzia Tomasz Musiał zwlekał z wznowieniem gry i jak się okazało po wideo weryfikacji, bramka nie została uznana z powodu spalonego.

Do końca spotkania, przedłużonego przez arbitra o ponad 11 minut Zagłębie nie straciło bramki, po raz drugi w tym sezonie grając na wyjeździe "na zero z tyłu" (pierwszy raz w zremisowanym 0:0 meczu z Piastem Gliwicach). Najgorsza obrona w lidze potrafiła powstrzymać najgorszy atak. Miejmy nadzieję, że euforia po pierwszym wyjazdowym zwycięstwie poniesie Zagłębie do kolejnych wygranych. Na kolejny mecz nie trzeba długo czekać, bo już w środowy wieczór na Stadionie Ludowym zagramy z Wisłą Kraków. Obyśmy poszli za ciosem i zdobyli kolejne trzy punkty.

Miedź Legnica - Zagłębie Sosnowiec 0:2 (0:1)

0:1 Giorgi Gabedawa 17'
0:2 Mateusz Możdżeń 55'

Miedź: 33. Anton Kanibołoćkyj - 23. Paweł Zieliński (77, 21. Henrik Ojamaa), 24. Tomislav Božić, 26. Božo Musa (85, 3. Mateusz Żyro), 19. Grzegorz Bartczak, 11. Juan Cámara - 22. Borja Fernández (46, 9. Fabian Piasecki), 6. Rafał Augustyniak, 14. Omar Santana - 10. Petteri Forsell, 33. Joan Román.

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas, 16. Mateusz Cichocki, 5. Martin Tóth, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka (85, 17. Michael Heinloth), 21. Sebastian Milewski, 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (90, 99. Giorgi Iwaniszwili) - 9. Giorgi Gabedawa (77, 88. Olaf Nowak).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Śr, 3 kwietnia 2019, 23:31
Jedna Wisła pokonana :!: Druga Wisła dogoniona :!:

Zagłębie Sosnowiec po emocjonującym meczu wygrało z Wisłą Kraków 4:3 i zrównało się w tabeli z przedostatnią Wisłą Płock. Strata do bezpiecznego miejsca wynosi już tylko 3 punkty.


W środowy wieczór na Stadionie Ludowym zagrały dwa zespoły, w których meczach pada najwięcej bramek w tym sezonie. Obie drużyny nie zawiodły, a wręcz przeciwnie - poprawiły swoją średnią. Do tej pory w meczach Zagłębia i Wisły padało średnio ponad 3 gola. Dziś w Sosnowcu piłka wpadła do siatki siedem razy. Nie brakowało emocji, a co najważniejsze skończyło się dobrze dla sosnowiczan.

Wisła zagrała osłabiona brakiem dwóch najbardziej doświadczonych graczy. Jakub Błaszczykowski i Marcin Wasilewski nie byli w pełni dysponowani i trener Maciej Stolarczyk musiał sobie radzić bez nich. Obaj siedzieli na trybunie VIP i oglądali mecz w towarzystwie dyrektora sportowego Wisły i ich niedawnego kolegi z boiska Arkadiusza Głowackiego. Z kolei w Zagłębiu zabrakło Sebastiana Milewskiego. Po pauzie za kartki wrócił Vamara Sanogo i trener Valdas Ivanauskas wystawił do gry dwóch nominalnych napastników.

Drużyna z Krakowa w poprzednim meczu szybko objęła prowadzenie i potem grało jej się spokojniej. Dziś Zagłębie nie pozwoliło "Białej Gwieździe" na strzelenie pierwszej bramki w meczu. Co więcej - zespół z Sosnowca już po 24 minutach gry miał na swoim koncie dwa gole. W 11. minucie po akcji zainicjowanej po rzucie wolnym na bramkę Wisły uderzał Szymon Pawłowski. Mateusz Lis odbił piłkę w bok, a tam się już czaił Žarko Udovičić, który pokonał krakowskiego golkipera. Serb już jesienią 2016 miał okazję pokonać Mateusza Lisa, gdy ten grał w Podbeskidziu Bielsko-Biała, a kilka tygodni wcześniej w meczu Pucharu Polski strzelił gola Wiśle.

W 24. minucie po akcji przeprowadzonej przez dwóch napastników Zagłębia było już 2:0. Vamara Sanogo dośrodkował z prawego skrzydła, a Giorgi Gabedawa strzałem z woleja nie dał szans Mateuszowi Lisowi. Dla Gruzina był to drugi gol w drugim kolejnym meczu w tym sezonie. Radość z dwubramkowego prowadzenia trwała krótko. W 28. minucie składna akcja Wisły na lewej stronie boiska. Sławomir Peszko podał do Krzysztofa Drzazgi, który wpadł w pole karne i wyłożył piłkę Marko Kolarowi, a ten dopełnił formalności.

Więcej goli już przed przerwą nie padło, ale mogliśmy się pokusić przynajmniej o jedno trafienie więcej w akcji, w której sprzyjała nam... narożna chorągiewka. Wydawało się, że piłka już opuści boisko, ale odbiła się właśnie od chorągiewki, ruszył do niej Žarko Udovičić, wykorzystał zawahanie piłkarzy Wisły i dośrodkował w pole karne, ale tam już zabrakło wykończenia.

Pięć minut po przerwie Zagłębie znowu miało dwa gole więcej niż Wisła. Maciej Sadlok stracił piłkę na swojej połowie, Tomasz Nawotka wypatrzył Žarko Udovičicia, dograł do niego futbolówkę w pole karne, a Serb miał dużo czasu i miejsca, aby przymierzyć lewą nogą i pokonać Mateusza Lisa. Był to już dziewiąty w tym sezonie gol lewoskrzydłowego z Serbii i w klasyfikacji najlepszych strzelców Zagłębia prześcignął on Vamarę Sanogo.

Dwie bramki przewagi mieliśmy jeszcze krócej niż przed przerwą. Już pierwsza akcja Wisły po wznowieniu gry doprowadziło do zdobycia bramki. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego główkował Lukas Klemenz. Bramkarz Zagłębia odbił piłkę w bok w stronę Krzysztofa Drzazgi, który obsłużył podaniem Łukasza Burligę, a ten z bliska wpakował piłkę do siatki. Sędziowie w wozie VAR sprawdzali, czy w tej sytuacji nie było spalonego, ale nie dopatrzyli się powodów do unieważnienia gola.

Zagłębie potem kompletnie oddało inicjatywę gościom. Krakowianie za wszelką cenę dążyli do wyrównania, a w tym sezonie już miewali mecze, w którym przegrywali dwoma golami, a potem zdobywali trzy punkty. W 63. minucie Giórgios Mygas sfaulował w polu karnym Sławomira Peszkę. Jarosław Przybył podyktował "jedenastkę", a wyrównującego gola strzelił wychowanek Zagłębia Rafał Pietrzak.

Skoro urodzony w Sosnowcu zawodnik strzelił gola dla rywali Zagłębia, to postanowiliśmy spróbować tego samego rozwiązania. Na boisko wszedł wychowanek Wisły Kraków Olaf Nowak, ale to nie on okazał się bohaterem Zagłębia. Łukasz Burliga sfaulował w polu karnym Žarko Udovičicia i arbiter po raz drugi wskazał na "Wapno". Około dwóch minut trwała wideo weryfikacja i skończyło się po myśli Zagłębia. Teraz pozostało tylko strzelić gola. Do piłki podszedł Mateusz Możdżeń, który w sobotę w Legnicy karnego wykorzystał "na raty". Tym razem już nie potrzebował dobitki, tylko pierwszy jego strzał sięgnął celu. W 85. minucie zrobiło się więc 4:3

Po raz pierwszy w tym sezonie Zagłębie potrafiło wygrać dwa mecze z rzędu. Już w sobotę szansa na trzecie kolejne zwycięstwo. Sosnowiczanie zmierzą się w Białymstoku ze słabiej ostatnio grającą Jagiellonią, a tydzień później arcyważny mecz z Wisłą Płock. Nie jest wykluczone, że do drugiej fazy sezonu przystąpimy z miejsca wyższego niż ostatnie, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe

Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 4:3 (2:1)
1:0 Žarko Udovičić 11'
2:0 Giorgi Gabedawa 24'
2:1 Marko Kolar 28,
3:1 Žarko Udovičić 50'
3:2 Łukasz Burliga 52'
3:3 Rafał Pietrzak 64' (k)
4:3 Mateusz Możdżeń 84 (k)

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (65, 14. Dawid Ryndak), 16. Mateusz Cichocki, 5. Martin Tóth, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka, 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 27. Vamara Sanogo (56, 17. Michael Heinloth), 9. Giorgi Gabedawa (80, 88. Olaf Nowak).

Wisła: 1. Mateusz Lis - 8. Łukasz Burliga, 5. Lukas Klemenz, 4. Maciej Sadlok, 2. Rafał Pietrzak - 29. Matej Palčič (65, 9. Rafał Boguski), 10. Vullnet Basha (81, 80. Patryk Plewka), 28. Vukan Savićević, 11. Krzysztof Drzazga, 7. Sławomir Peszko - 24. Marko Kolar (90, 98. Wojciech Słomka).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 6 kwietnia 2019, 18:28
Koniec zwycięskiej serii

Zagłębie Sosnowiec przegrało w Białymstoku z Jagiellonią 1:2. Bramkę dla naszej drużyny strzelił z karnego Vamara Sanogo (82'). Dla gospodarzy trafiali Jesus Imaz (19' - karny) i Patryk Klimala (34').


Zagłębie pojechało do Białegostoku z wielką dziurą w środku pomocy. Czwarta żółta kartka w sezonie, jaką obejrzał w środę Mateusz Możdżeń uniemożliwiła mu występ w meczu z "Jagą". Kontuzje doznane w trakcie rundy wiosennej wykluczyły z gry Sebastiana Milewskiego, Lukáša Greššaka i Giorgiego Iwaniszwilego, a Bartłomiej Babiarz po urazie doznanym w trakcie zgrupowania w Chorwacji wiosnę ma już z głowy, a Tomasz Nowak jeszcze nie jest w takiej dyspozycji, aby wyjść od pierwszej minuty na boisko. Dziś z konieczności na pozycji defensywnego pomocnika zagrał więc Michael Heinloth, który do tej pory występował w Zagłębiu na obronie. W wyjściowym składzie Zagłębia zagrało dziś zaledwie trzech Polaków. Jeszcze "lepsza" pod tym względem była Jagiellonia, która w jedenastce miała dwóch graczy z polskimi paszportami - Patryka Klimalę i naturalizowanego Ukraińca Tarasa Romanczuka.

Jagiellonia nie potrafiła odnieść zwycięstwa w sześciu poprzednich meczach i cierpliwość kibiców była na wyczerpaniu, czemu dali wyraz już w 2. minucie. Martin Kosztal sfaulował Tomasza Nawotkę. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Szymon Pawłowski, a Mateusz Cichocki strzałem z woleja pokonał Martina Kelemena. Z sektora za bramką gospodarzy dało się słyszeć "Kurwa mać, Jaga grać". Niestety, radość sosnowiczan z objęcia prowadzenia na stadionie wicemistrzów Polski trwała zaledwie dwie minuty. Sędzia Zbigniew Dobrynin czekał ze wznowieniem gry na podpowiedź z wozu VAR i ostatecznie okazało się, że bramki nie można uznać z powodu spalonego.

Zagłębie wcale nie zdeprymowało się po "stracie" bramki i przez pierwszy kwadrans miało zdecydowaną przewagę. Sosnowiczanie w tym okresie gry mieli trzy rzuty rożne i trzy rzuty wolne z okolicy pola karnego gospodarzy. Tylko po jednym z nich udało się jednak oddać celny strzał. Po faulu Ivana Runje na Vamarze Sanogo bezpośrednio na bramkę uderzał Szymon Pawłowski. Nie zaskoczył jednak Mariana Kelemena. Jeden z rzutów wolnych, który został podyktowany za faul Ivana Runje na Vamarze Sanogo był nieco kontrowersyjny, bo ta sytuacja miała miejsce na skraju pola karnego i po obejrzeniu powtórek można mieć wątpliwości, czy zdarzenie nie miało miejsce już w polu karnym.

W 16. minucie zaatakowała Jagiellonia. Najpierw Martin Tóth wybił piłkę po dośrodkowaniu Arvydasa Novikovasa, a po chwili Žarko Udovičić sfaulował Zorana Arsenicia przy bocznej linii boiska. Z prawej strony boiska w pole karne dośrodkował Guilherme. Piłkę złapał w ręce, ale sędzia podyktował rzut karny, dopatrują się faulu Martina Tótha na Tarasie Romanczuku. Do ustawionej na 11. metrze piłki podbiegł Jesus Imaz i pokonał naszego golkipera. Dla Hiszpana była to druga w tym sezonie bramka strzelona Zagłębiu. Jesienią zdobył on gola dla Wisły Kraków, w której wtedy występował.

To był dopiero początek złych rzeczy, jakie przydarzyły się Zagłębiu przed przerwą. W 22. minucie po faulu na Guilherme żółtą kartkę obejrzał Szymon Pawłowski. Dla kapitana Zagłębia było to czwarte upomnienie w tym sezonie, co oznacza, że nie będzie mógł wystąpić za tydzień w arcyważnym meczu z Wisłą Płock. W 34. minucie zrobiło się jeszcze gorzej, bo gospodarze strzelili drugą bramkę. Arvydas Novikovas jednym zwodem ograł Martina Tótha i Patrika Mraza, a następnie dośrodkował zewnętrzną części stopy na głowę Patryka Klimali, który strzałem głową pokonał bramkarza Zagłębia. Zbigniew Dobrynin sprawdzał na monitorze VAR, czy gol powinien być uznany. We wcześniejszej fazie akcji wydawało się, że Jesus Imaz mógł przyjmować piłkę ręką.

Jakby kłopotów kadrowych w Zagłębiu było mało, to jeszcze przed przerwą boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Giorgi Gabedawa. Z powodu częstych konsultacji z VAR-em sędzia przedłużył pierwszą połowę aż o 9 minut. W czwartej z doliczonych minut arbiter odesłał na trybuny Valdasa Ivanauskasa. Dla naszego trenera to już druga taka sytuacja w tej rundzie. Wcześniej usunięty został z ławki w Zabrzu i wtedy został ukarany na dwa mecze. Kto wie, czy teraz Komisja Ligi nie potraktuje Litwina jako recydywisty i nie zawiesi go na większą liczbę spotkań.

Na drugą połowę w Zagłębiu nie wyszedł już Tomasz Nawotka. Zastąpił go Tomasz Nowak, dla którego był to pierwszy mecz po kontuzji, a zarazem pierwszy występ pod wodzą Valdas Ivanauskasa. Poprzedni mecz były kapitan Zagłębia rozegrał na początku października w Gdańsku, gdy trenerem był Dariusz Dudek. Tomasz Nowak został ustawiony na pozycji defensywnego pomocnika. Michael Heinloth przesunął się na prawą obronę, a na prawą pomoc powędrował Giórgos Mygas.

W 51. minucie Zagłębie doznało ponownego osłabienia przed meczem z Wisłą Płock. Czwartą żółtą kartkę w sezonie obejrzał Martin Tóth i mamy problem z obsadą środka obrony na spotkanie z płocczanami, bo kontuzja wykluczyła z gry Piotra Polczaka, a czwartego nominalnego środkowego obrońcy w Zagłębiu już nie ma.

W drugiej połowie już nie było tylu emocji, co w pierwszych 45 minutach. Ciekawie zrobiło się dopiero na niespełna kwadrans przed upływem regulaminowego czasu gry. W 77. minucie po strzale Olafa Nowaka piłkę w polu karnym ręką zablokował Taras Romanczuk. Sędzia po raz drugi w dzisiejszym meczu podyktował rzut karny. Pod nieobecność Mateusza Możdżenia, który w dwóch poprzednich spotkaniach podchodził do piłki ustawionej na 11. metrze za wykonanie rzutu karnego wziął się Szymon Pawłowski. Kapitan Zagłębia skierował piłkę do siatki po uderzeniu od wewnętrznej części słupka.

Zbigniew Dobrynin nakazał powtórzenie rzutu karnego, bo za wcześnie w pole karne wbiegł Žarko Udovičić. Do powtórki po raz kolejny podszedł kapitan Zagłębia, ale oddał gorszy strzał niż przed chwilą i piłkę odbił Marian Kelemen, a po chwili poradził sobie z dobitką Vamary Sanogo. Za chwilę jednak arbiter wstrzymał grę, skorzystał z podpowiedzi kolegów w wozie VAR i nakazał jeszcze jedną powtórkę rzutu karnego. Okazało się, że Marian Kelemen za wcześniej ruszył się z linii bramkowej.

Szymon Pawłowski tym razem oddał piłkę Vamarze Sanogo. Francuz już tej wiosny zmarnował "jedenastkę" w spotkaniu z Arką Gdynia, ale teraz nie zawiódł i strzelił swojego dziewiątego gola w sezonie. Zrównał się tym samym w klasyfikacji strzelców sezonu 2018/2019 z Žarko Udovičiciem, a zarazem został najlepszym strzelcem-obcokrajowcem w historii Zagłębia, wyprzedzając o jedną bramkę Bośniaka Hadisa Zubanovicia.

Po raz ostatni podobną sytuację z rzutem karnym wykonywanym przez Zagłębie "do trzech razy sztuka" mieliśmy 10 listopada 2006 w meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Marcin Lachowski za pierwszym razem strzelił, ale karny był powtórzony, bo jeden z naszych graczy za wcześnie wbiegł w "szesnastkę". Przy drugiej próbie "Lachy" bramkarz obronił, ale gracz rywali za wcześnie pojawił się w polu karnym. Do trzeciej próby podszedł Jacek Berensztajn i już nie było zastrzeżeń co do jego udanej próby.

Do końca meczu w Białymstoku już nie padła bramka. Zagłębie dążyło jeszcze do wyrównania i w ostatniej akcji meczu do piłki dośrodkowanej z rzutu wolnego przez Žarko Udovičicia ruszył nawet Lukáš Hroššo, ale Marian Kelemen złapał piłkę, a sędzia zakończył spotkanie.

Ireneusz Mamrot walczył dziś z Zagłębiem po raz dwunasty i odniósł siódme zwycięstwo. Kolejnej okazji w tym sezonie może już nie być, bo Jagiellonia jest już bardzo bliska awansu do pierwszej ósemki, a Zagłębie najprawdopodobniej zakończy sezon zasadniczy na jednym z dwóch ostatnich miejsc.

Jagiellonia Białystok Zagłębie Sosnowiec 2:1 (2:0)
1:0 Jesús Imaz 19' (k)
2:0 Patryk Klimala 34'
2:1 Vamara Sanogo 82 (k)

Jagiellonia: 25. Marián Kelemen - 15. Zoran Arsenić, 17. Ivan Runje, 5. Nemanja Mitrović, 12. Guilherme - 77. Martin Košťál (82, 19. Böðvar Böðvarsson), 27. Martin Adamec, 6. Taras Romanczuk, 11. Jesús Imaz (90, 20. Marko Poletanović), 9. Arvydas Novikovas - 98. Patryk Klimala (69, 7. Jakub Wójcicki).

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas, 16. Mateusz Cichocki, 5. Martin Tóth, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka (46, 8. Tomasz Nowak), 17. Michael Heinloth, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 27. Vamara Sanogo, 9. Giorgi Gabedawa (42, 88. Olaf Nowak).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 13 kwietnia 2019, 00:31
Pawłowski i Kumor z nowymi umowami :!:

Zagłębie Sosnowiec, za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej, poinformowało o podpisaniu nowych umów z Szymonem Pawłowskim oraz Konradem Kumorem.


Nowe umowy obu zawodników będą obowiązywały przez trzy kolejne sezony.

"Cieszę się, że się dogadaliśmy. Dobrze się tu czuję i bez względu na to, czy się utrzymamy w Ekstraklasie czy też nie, podpisałem kontrakt na długi okres. Bardzo liczę na to, że się utrzymamy i będę robił wszystko, by tak się stało. A jak nam się noga powinie, to chciałbym, by Zagłębie jak najszybciej wróciło do Ekstraklasy, czyli tu, gdzie jest jego miejsce" - zapewnia kapitan Zagłębia, Szymon Pawłowski.

"Jestem bardzo zadowolony z podpisania nowego kontraktu. Zagrałem w Zagłębiu do tej pory tylko 3 i aż 3 mecze zależy jak na to patrzeć ale mam nadzieję, że będzie ich więcej. Wierzę w to, że dostanę szansę, bym się mógł pokazać z jak najlepszej strony" - mówi z kolei Konrad Kumor.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3865
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 14 kwietnia 2019, 11:51
Misja coraz bardziej niemożliwa

Zagłębie przegrało z Wisłą Płock 1:3 i do drugiej fazy sezonu nasz zespół przystępuje ze stratą 6 punktów do bezpiecznego miejsca.


Zagłębie mogło zniwelować stratę do 14. miejsca nawet do zaledwie jednego miejsca (przy zwycięstwie nad Wisłą Płock i korzystnych dla nas wynikach innych zespołów). Niestety, sosnowiczanie do pierwszego miejsca nad kreską tracą sześć punktów, a ponieważ w przypadku równej liczby punktów na koniec sezonu będzie się liczyła liczba punktów po 30 kolejkach, to w siedmiu pozostałych meczach trzeba będzie odrobić siedem punktów. Tak więc sytuacja Zagłębia w tabeli w ogóle się nie poprawiła w porównaniu z zimową przerwą, a meczów, w których można ją odrobić, pozostało o dziesięć mniej

Sosnowiczanie przystąpili do dzisiejszego meczu bez pauzujących za kartki Szymona Pawłowskiego i Martina Tótha. Absencja środkowego obrońcy ze Słowacji sprawiła, że Zagłębie zagrało dziś po raz pierwszy w tym sezonie w ustawieniu z trójką stoperów. Na środku zagrał Mateusz Cichocki, a wspierali go przesunięci z boków obrony Giórgos Mygas i Patrik Mraz. W rolę wahadłowych wcielili się natomiast Tomasz Nawotka i Žarko Udovičić. Po raz pierwszy po kontuzji w wyjściowym składzie wystąpił Tomasz Nowak, który dzierżył opaskę kapitańską. Po kontuzjach do osiemnastki meczowej powrócili Martin Pribula, Piotr Polczak i Lukáš Greššak, ale tylko ten ostatni pojawił się w trakcie meczu na boisku,

Spotkanie w Sosnowcu rozpoczęło się od mocnych uderzeń z obu stron. Widzowie Multiligi w Canal+ Sport szybko mieli okazje obejrzeć obrazki ze Stadionu Ludowego, bo właśnie na naszym obiekcie padły dwa pierwsze gole w dzisiejszych meczach. W 4. minucie Mateusz Możdżeń obsłużył podaniem Olafa Nowaka, a ten precyzyjnie uderzył prawą nogą z około 12 metrów i pokonał bramkarza Wisły.

Dwie minuty później mogło być 2:0 dla sosnowiczan. Po akcji Tomasza Nawotki uderzał Tomasz Nowak. Thomas Daehne z trudem odbił piłkę przed siebie, a Vamara Sanogo był nieco spóźniony i nie zdołał dobić piłki. W 7. minucie czujność bramkarza sosnowiczan strzałem z dystansu sprawdził Nico Varela, a minutę potem płocczanie doprowadzili do wyrównania. Z rzutu rożnego dośrodkował Dominik Furman, a Igor Łasicki strzałem głową z 7 metrów w dolny róg bramki pokonał bramkarza sosnowiczan. Wydaje się, że w tej sytuacji krycie zgubił Olaf Nowak i pozostawił zbyt wiele swobody obrońcy Wisły.

Mecz w Sosnowcu był jednym z czterech w tej kolejce, na które wysłano wozy VAR i kibice Zagłębia w 35. minucie zaczęli głośno pytać "Gdzie jest VAR?". Chodziło o akcję, w której po dośrodkowaniu Olafa Nowaka piłkę na rękę w polu karnym na strzelił sobie Jake McGing. Pracujący w wozie VAR Tomasz Musiał i Tomasz Listkiewicz nie dopatrzyli się zagrania zasługującego na podyktowanie rzutu karnego.

Nie było karnego, ani gola dla Zagłębia, za to w kolejnej akcji padł gol dla gości. Dwa razy w jednej akcji nie popisał się Mateusz Cichocki. Najpierw skiksował w polu karnym po zagraniu Angela Garcii z lewej strony boiska i dzięki temu piłka trafiła do Nico Vareli. Strzał Urugwajczyka został zablokowany przez Patrika Mraza. Do futbolówki ruszył wtedy Oskar Zawada, który zbyt łatwo ubiegł naszego stopera i wpakował futbolówkę do bramki strzałem z 3 metrów.

Po przerwie nie było już tylu emocji i bramek. Dokonane przez trenera Robertasa Poškusa zmiany nie wniosły zbyt wiele do gry Zagłębia. Mecz był coraz bardziej szarpany i nerwowy, a sędzia Daniel Stefański nie żałował kartek. Szansa na korzystny wynik została ostatecznie pogrzebana w 82. minucie. Z rzutu wolnego z około 30 metrów uderzył Ariel Borysiuk. Piłka przeszła przez dziurawy mur, niezbyt dobrze interweniował Lukáš Hroššo, który odbił piłkę przed siebie, tam dopadł do niej pozbawiony opieki obrońców Grzegorz Kuświk i ustalił wynik spotkania.

Sosnowiczanie doznali siódmej w tym sezonie porażki na własnym stadionie, a Wisła Płock okazała się jedynym zespołem z grupy spadkowej, który wygrał na Stadionie Ludowym. Wcześniej porażek doznały tutaj Miedź Legnica, Arka Gdynia, Korona Kielce i Wisła Kraków, a Górnik Zabrze i Śląsk Wrocław wyjechały z Sosnowca z jednym punktem. Jeszcze 10 dni temu po zwycięstwie nad "Białą Gwiazdą" istniały przesłanki do optymizmu. Sosnowiczanie tracili zaledwie trzy punkty do 14. miejsca i w perspektywie było jeszcze dzisiejsze spotkanie, które wydawało się, że jest możliwe do wygrania. Niestety, teraz tabela wygląda dla nas bardzo źle. Trudno o optymizm przed finałową fazą sezonu.

Zagłębie Sosnowiec - Wisła Płock 1:3 (1:2)
1:0 Olaf Nowak 4'
1:1 Igor Łasicki 8'
1:2 Oskar Zawada 36'
1:3 Grzegorz Kuświk 82'

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas, 16. Mateusz Cichocki, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka (71, 14. Dawid Ryndak), 17. Michael Heinloth (71, 9. Giorgi Gabedawa), 10. Mateusz Możdżeń, 6. Tomasz Nowak (59, 34. Lukáš Greššák), 22. Žarko Udovičić - 88. Olaf Nowak, 27. Vamara Sanogo.

Wisła: 30. Thomas Dähne - 3. Jake McGing, 18. Alan Uryga, 26. Igor Łasicki, 24. Ángel García - 7. Nico Varela (53' 9. Mateusz Szwoch), 4. Ariel Borysiuk, 8. Dominik Furman, 6. Damian Rasak, 21. Ricardinho (75' 10. Giorgi Merebaszwili) - 16. Oskar Zawada (60' 11. Grzegorz Kuświk).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron