Zagłębie Sosnowiec (piłka nożna)

Avatar użytkownika
Posty: 3859
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: Pn, 25 lutego 2019, 16:27
Górnik - Zagłębie 2:1

W meczu 23. kolejki Lotto Ekstraklasy Zagłębie przegrało w Zabrzu z Górnikiem 1:2. Gola dla sosnowiczan strzelił Žarko Udovičić (51'). Dla gospodarzy trafili Walerian Gwilia (12') i Igor Angulo (60')


Piłkarze Zagłębia nadal pozostają bez zwycięstwa poza domem. Ta wyjazdowa niemoc może okazać się bardzo kosztowna dla sosnowiczan w kontekście walki o utrzymanie, tym bardziej, że w dwóch tegorocznych meczach poza Sosnowcem rywalizowaliśmy z zespołem znajdującym się w tabeli tuż przed nami i punkty zdobyte z nimi byłyby szczególnie cenne.

Przed meczem w Zabrzu trener Valdas Ivanauskas dokonał tylko jednej zmiany w składzie. Z zespołu, który przed tygodniem wybiegł na mecz z Arką odpadł tylko Gruzin Giorgi Gabedawa. Jego miejsce w jedenastce zajął Tomasz Nawotka, dla którego był to debiut w wyjściowym składzie w meczu Lotto Ekstraklasy. Ta zmiana sprawiła, że w składzie, który rozpoczął mecz było tym razem "tylko" siedmiu obcokrajowców. Taką samą liczbą graczy spoza Polski desygnował do gry trener Marcin Brosz. Tym samym w historii meczów pomiędzy Zagłębiem a Górnikiem po raz pierwszy zagrało aż 14 obcokrajowców.

Znakiem firmowym Zagłębia w 2019 stają się szybko stracone bramki. Przed dwoma tygodniami we Wrocławiu Arkadiusz Piech zdobył bramkę w 7. minucie, w poprzednim meczu z Arką Gdynia Damian Zbozień trafił do siatki w 9. minucie, a dziś w Zabrzu wytrzymaliśmy "na zero z tyłu" do 12. minuty. Optymiści powiedzieliby, że jest coraz lepiej.

Gospodarze wyszli na prowadzenie po tym jak Jesus Jimenez dośrodkował prawą nogą z lewej strony boiska, a Walerian Gwilia wbiegł w pole karne, wyskoczył zza pleców Martina Tótha i strzałem z około 6 metrów pokonał Lukáša Hroššo. Gol wyraźnie dodał animuszu zabrzańskiej drużynie, która przez większość pierwszej połowy dominowała na boisku.

Zagłębie najlepsze okazję do wyrównania wyniku jeszcze przed przerwą miało po rzutach wolnych. W 24. minucie Szymona Pawłowskiego przed polem karnym sfaulował Dani Suarez, a Patrik Mraz z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę, a w 44. minucie Mateusz Możdżeń próbował wymierzyć sprawiedliwość po faulu na nim samym. Posłał piłkę nad murem, ale nie zaskoczył słowackiego bramkarza broniącego bramki Górnika.

Po 34 minutach gry trener Valdas Ivanauskas zdjął z boiska Lukáša Greššáka i zastąpił go Sebastianem Milewskim. Słowak, który miał być wprowadzić spokój i pewność w środku pola Zagłębia, na razie nie okazał się zbyt wartościowym wzmocnieniem. Na pewno można było więcej oczekiwać po jego postawie i dziś trener Zagłębia rzucił mu "wędkę" jeszcze w pierwszej połowie, a wprowadzony za niego młodzieżowiec pokazał się z dobrej strony.

Zagłębie doprowadziło do wyrównania 6 minut po przerwie. Akcję zainicjował Mateusz Możdżeń, podał do Tomasza Nawotki, który rzucił piłkę na prawe skrzydło do Szymona Pawłowskiego. Kapitan Zagłębia dośrodkował przed bramkę, piłka po drodze odbiła się rykoszetem od Daniego Suareza, co mogło zmylić Martina Chudego, ale nie zaskoczyło Žarko Udovičicia. Serb z bliska wepchnął piłkę do bramki i był to pierwszy wyjazdowy gol strzelony przez Zagłębie od 29 października i meczu z Wisłą w Krakowie. W czterech następnych meczach poza Sosnowcem (z Wisłą Płock, Piastem Gliwice, Pogonią Szczecin i Śląskiem Wrocław) naszej drużynie nie udało się pokonać bramkarza rywali.

Radość z wyrównania trwała niespełna 10 minut. W 60. minucie Boris Sekulić podał do Igora Angulo, a Hiszpan stojąc tyłem do bramki, zdołał oddać strzał przewrotką, przy którym nic do powiedzenia nie miał bramkarz sosnowiczan. Dla najlepszego strzelca Górnika był to już trzeci w karierze gol strzelony Zagłębiu.

W 73. minucie drużyna z Zabrza znowu miała sporo szczęścia, a Zagłębie może mówić o pechu. Po faulu Szymona Matuszka na Tomaszu Nawotce z rzutu wolnego z około 22 metrów strzelał Mateusz Możdżeń. Piłka trafiła w wewnętrzną część słupka, ale nie wkręciła się do bramki.

Piłka do zabrzańskiej bramki wpadła w 80. minucie. Po wstrzeleniu piłki w pole karne przez Giórgosa Mygasa futbolówkę do siatki skierował Tomasz Nawotka. Radość sosnowiczan była jednak krótka. Po podpowiedzi od siedzącego w wozie VAR Jarosława Przybyła Bartosz Frankowski podbiegł do monitora i uznał, że we wcześniejszej fazie akcji Giórgos Mygas sfaulował Jesusa Jimeneza. Bramka nie została więc uznana.

VAR miał zastosowanie także w doliczonym czasie gry. Vamara Sanogo, chcąc zmusić gospodarzy do szybszego wznowienia gry, odepchnął Michała Koja. Zrobiło się spore zamieszanie i najpierw Francuz razem z aktywnym w przepychance Szymonem Matuszkiem obejrzeli po żółtym kartoniku. Po weryfikacji arbiter cofnął "żółtko" dla Francuza i pokazał mu bezpośrednią czerwień. Vamara Sanogo mógł się więc poczuć jak jego rodak William Remy z Legii Warszawa, który przeżył to samo w meczu z Cracovią.

Doliczonych do meczu minut było w sumie aż dziewięć i jeszcze po czerwonej kartce dla Vamary Sanogo sędzia usunął z ławki trenera Valdasa Ivanauskasa. W najbliższym meczu, a może nawet kilku, Zagłębie będzie więc musiało sobie radzić bez najlepszego snajpera oraz bez szkoleniowca, a kolejne trzy spotkania zapowiadają się o wiele trudniej niż pierwsze trzy wiosenne mecze. Przed nami teraz Korona Kielce, Cracovia i Lechia Gdańsk. Łatwo już było.

Górnik Zabrze - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)
1:0 Walerian Gwilia 12'
1:1 Žarko Udovičić 51
2:1 Igor Angulo 60'

Górnik: 84. Martin Chudý - 3. Boris Sekulić, 2. Przemysław Wiśniewski, 15. Dani Suárez, 14. Michał Koj - 77. Giánnis Mystakídis (46, 19. Kamil Zapolnik), 23. Mateusz Matras, 8. Walerian Gwilia (83, 10. Łukasz Wolsztyński), 7. Szymon Żurkowski (68, 22. Szymon Matuszek), 9. Jesús Jiménez - 17. Igor Angulo.

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (86, 14. Dawid Ryndak), 25. Piotr Polczak, 5. Martin Tóth, 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka, 34. Lukáš Greššák (33, 21. Sebastian Milewski), 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić (67, 88. Olaf Nowak) - 27. Vamara Sanogo.
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3859
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: N, 3 marca 2019, 01:02
Korona strącona

Zagłębie rozbiło Koronę Kielce 4:1. Bohaterem meczu był Žarko Udovičić, który strzelił bramkę (53') i asystował przy golach Olafa Nowaka (19') i Giórgosa Mygasa (56'). Czwartą bramkę zdobył Patrik Mraz (90+1')


Smutek i przygnębienie po wyjazdach, a po meczach u siebie radość i euforia. Takie uczucia towarzyszą w tym roku meczom Zagłębia. Po porażce we Wrocławiu przyszedł mecz z Arką Gdynia, w którym dwa razy musieliśmy gonić wynik i w końcu wygraliśmy dzięki bramkom Szymona Pawłowskiego. Przed tygodniem przegrany mecz w Zabrzu, po którym było sporo pretensji do sędziów i systemu VAR, a dzisiaj rozbicie Korony Kielce, strzelenie czterech bramek i znowu nadzieja na to, że uda się nam wydostać z dna tabeli.

Sosnowiczanie przystępowało do dzisiejszego meczu w bardzo złej sytuacji kadrowej. Na ławce rezerwowych zasiadło zaledwie pięciu zawodników. Tomasz Nowak, Martin Pribula i Bartłomiej Babiarz są na dłużej wyłączeni z gry z powodu poważnych kontuzji. Uraz Giorgiego Gabedawy nie jest aż tak groźny, ale Gruzin drugi mecz z rzędu musiał obserwować z trybun. Za czerwoną kartkę obejrzaną przed tygodniem w Zabrzu cztery mecze pauzy czekają Vamarę Sanogo i w końcu dziś nie mógł wystąpić Mateusz Możdżeń. Zawodnik ten został zimą pozyskany z Korony i jednym z warunków umowy był brak możliwości gry Możdźenia przeciwko swojemu byłemu klubowi.

Nieobecność dwóch zawodników, którzy w poprzednim meczu mieli pewne miejsce w pierwszej jedenastce zmusiła Valdasa Ivanauskasa (dziś nie mógł siedzieć na ławce ze względu na karę dyskwalifikacji i w rolę pierwszego trenera wcielił się jego rodak Robertas Poskus) do dania szansy występu dwójce młodzieżowców. Od pierwszej minuty zagrali Sebastian Milewski (pierwszy raz w tym roku) i Olaf Nowak.

W trzech poprzednich meczach w tym roku Zagłębie traciło pierwszego gola między 7. a 12. minutą. Dziś na pierwszą bramkę w meczu sosnowiczan trzeba było czekać 19 minut i strzelili ją nie rywale, a nasza drużyna. Na połowie Zagłębia futbolówkę stracił Elia Soriano. Žarko Udovičić po przechwycie podaniem lewą nogą uruchomił Olafa Nowaka, a nasz napastnik uciekł Ivanowi Marquezowi i w sytuacji sam na sam strzałem prawą nogą przerzucił piłkę nad próbującym interweniować Michałem Miśkiewiczem. Dla 21-letniego napastnika wypożyczonego z Zagłębia Lubin było to debiutanckie trafienie w Lotto Ekstraklasie.

Kwadrans później sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny dla Korony. Wato Arweladze pewnie straciłby piłkę w polu karnym, bo sobie trochę za mocno ją wypuścił, ale interweniujący Lukáš Greššak trafił stopą w stopę Gruzina i sosnowiczanie po raz jedenasty w tym sezonie zostali ukarani rzutem karnym. Do piłki podszedł Elia Soriano i nie dał szans golkiperowi Zagłębia. Dla grającego w Koronie Niemca był to trzeci gol w trzeciej kolejnej potyczce z Zagłębiem. Trafił w poprzednim sezonie w Pucharze Polski, a także w jesiennej potyczce w Kielcach.

Druga połowa meczu należała już zdecydowanie do sosnowiczan, choć pierwszą okazję strzelecką stworzyli sobie goście. W 48. minucie strzał Ivana Jukicia został zablokowany przez Mateusza Cichockiego, który wszedł na boisko od początku drugiej części spotkania w miejsce Martina Tótha. Słowak odczuwał skutki uderzenia piłką w głowę .

W 52. minucie bliski ustrzelenia dubletu był Olaf Nowak. Po tym jak Žarko Udovičić zakręcił Bartoszem Rymaniakiem i zagrał przed bramkę naszemu młodemu napastnikowi zabrakło precyzji, ale już w kolejnej minucie mogliśmy się cieszyć z ponownego objęcia prowadzenia. Nie popisał się Adnan Kovacević, który łatwo stracił piłkę. Opanował ją Szymon Pawłowski i zagrał na lewą stronę do Žarko Udovičicia. Serb został kompletnie odpuszczony przez kielecką defensywę i znalazł się w sytuacji sam na sam. Kopnął piłkę lewą nogą i pokonał Michała Miśkiewicza. Dla lewoskrzydłowego sosnowiczan był to siódmy gol w tym sezonie i trzeci zdobyty w trzecim kolejnym meczu. Serb celebrował bramkę "cieszynką" w postaci gestu oznaczającego weryfikację w systemie VAR.

Trzy minuty potem trybuny Ludowego eksplodowały po raz kolejny. Žarko Udovičić krótko rozegrał rzut rożny, a następnie zbiegł z piłką na skrzydło i dośrodkował lewą nogą w pole karne. Do futbolówki skakał Mateusz Cichocki, jednak nie zdołał jej sięgnąć, ale za jego plecami znalazł się Giórgos Mygas. Grek przyjął piłkę na szóstym metrze i strzelił prawą nogą obok bramkarza, zdobywając swojego pierwszego gola w Lotto Ekstraklasie

Zaraz po tej bramce szkoleniowiec Korony Gino Lettieri dokonał podwójnej zmiany. Na boisko weszli Marcin Cebula i Jakub Żubrowski i to właśnie ten drugi piłkarz miał najlepszą okazję do zdobycia kontaktowej bramki. W 86. minucie huknął z dystansu, zmuszając bramkarza Zagłębia do interwencji i odbicia futbolówki na róg.

Korona grała już wtedy w dziesiątkę, bo w 83. minucie za faul na Žarko Udovičiciu drugą żółtą kartkę obejrzał Ivan Marquez. Hiszpan swoje pierwsze upomnienie zobaczył jeszcze w pierwszej połowie, gdy także popełnił przewinienie na najlepszym dziś graczu sosnowieckiego zespołu.

W doliczonym czasie meczu piłkę z rzutu rożnego w pole karne zagrał Szymon Pawłowski. Sebastian Milewski dosyć łatwo poradził sobie z wyższym i silniejszym od niego Elią Soriano i oddał strzał na bramkę. Michał Miśkiewicz "wypluł" futbolówkę przed siebie, a Patrik Mraz z około 7 metrów strzelił lewą nogą po koźle i ustalił wynik meczu na 4:1. Dla Słowaka był to pierwszy gol w barwach Zagłębia.

Sosnowiczanie po raz ostatni strzelili cztery lub więcej bramek w ligowym meczu 22 października 2017, gdy pokonali Stomil Olsztyn 5:1. W Ekstraklasie po raz ostatni nasza drużyna zdobyła tyle bramek 5 października 1991 w słynnym meczu z Lechem Poznań zakończonym wynikiem 4:1 (na koniec sezonu "Kolejorz" był mistrzem, a Zagłębiem spadło z ligi). Dzisiejsze zwycięstwo zakończyło serię sześciu kolejnych porażek naszej drużyn z Koroną Kielce. Poprzednie zwycięstwo z klubem z Kielc odnieśliśmy jesienią 2004, gdy także wygraliśmy ze "złocisto-krwistymi" 4:1.

Przed Zagłębiem teraz dwa mecze z arcytrudnymi rywalami. Za tydzień Cracovia, która imponuje serią kolejnych zwycięstw, a za dwa tygodnie na Stadionie Ludowym pojawi się Lechia Gdańsk, która do tego meczu na pewno przystąpi jako lider.

Zagłębie Sosnowiec - Korona Kielce 4:1 (1:1)
1:0 Olaf Nowak 19'
1:1 Elia Soriano 35' (karny)
2:1 Žarko Udovičić 53'
3:1 Giórgos Mýgas 56'
4:1 Patrik Mráz 90'

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (90, 17. Michael Heinloth), 25. Piotr Polczak, 5. Martin Tóth (46, 16. Mateusz Cichocki), 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka (89, 99. Giorgi Iwaniszwili), 34. Lukáš Greššák, 21. Sebastian Milewski, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 88. Olaf Nowak.

Korona: 1. Michał Miśkiewicz - 26. Bartosz Rymaniak, 33. Iván Márquez, 5. Adnan Kovačević, 8. Aleksandar Bjelica - 27. Matej Pučko (57, 7. Marcin Cebula), 13. Oliver Petrak (57, 14. Jakub Żubrowski), 6. Ognjen Gnjatić, 10. Ivan Jukić - 89. Elia Soriano, 24. Wato Arweladze (46, 91. Felicio Brown Forbes).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3859
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 9 marca 2019, 22:33
Cracovia - Zagłębie 2:1

W meczu 25. kolejki Lotto Ekstraklasy Zagłębie przegrało w Krakowie z Cracovią 1:2. Oba gole dla miejscowych strzelił Airam Cabrera (39' i 55' - karny). Dla sosnowiczan trafił Tomasz Nawotka (73').


Trzynasty wyjazdowy mecz Zagłębia w tym sezonie i po raz trzynasty sosnowieckiej drużynie nie udało się wywalczyć kompletu punktów. Rozczarowani mogą być ci wszyscy, którzy liczyli na to, że - wbrew powiedzeniu - trzynastka okaże się szczęśliwa i Zagłębie po raz pierwszy w tym sezonie wróci z wyjazdu z kompletem punktów. Niestety, po raz czwarty z rzędu, a zarazem dziesiąty w sezonie 2018/2019 drużyna z Sosnowca doznała na wyjeździe porażki.

Do składu Zagłębia na mecz w Krakowie powrócił Mateusz Możdżeń, który przeciwko Koronie nie mógł wystąpić z powodu zapisów w kontrakcie. Jego powrót kosztował miejsce w wyjściowej jedenastce Sebastiana Milewskiego, choć mogło się wydawać, że "Majlo" zostanie w składzie, a na ławkę powędruje niezbyt dobrze spisujący się w poprzednich spotkaniach Lukáš Greššák. Giorgi Gabedawa po dwóch meczach oglądanych z trybun tym razem okazał się na tyle zdrowy, że był w stanie zasiąść na ławce rezerwowych.

W dwóch poprzednich meczach na wyjeździe Zagłębie traciło gole już w pierwszych 10 minutach gry. Sosnowiczanie wyraźnie wyciągnęli wnioski z tych niepowodzeń i nie pozwolili się tak szybko zaskoczyć. Pierwszy strzał w meczu oddało Zagłębie, ale Mateusz Możdżeń w 6. minucie kopnął piłkę niecelnie. W 10. minucie zza pola karnego tuż nad bramką uderzył Sergiu Hanca, a minutę później gospodarze mieli obiecującą kontrą, w której Mateusz Wdowiak pogubił się w dryblingu przed polem karnym.

Zagłębie przed przerwą tylko raz zmusiło do interwencji Michal Peškoviča. W 24. minucie Giórgos Mygas zbiegł z prawej strony do środka i strzelił lewą nogą z około 25 metrów. Dwie minuty później pierwszy celny strzał w meczu oddali gospodarze. Sergiu Hanca uderzał z lewej strony pola karnego i Lukáš Hroššo zmuszony był do interwencji i wybicia piłki nad poprzeczkę.

Drugi celny strzał gospodarzy w spotkaniu przyniósł im prowadzenie, a trzeba przyznać, że było to przepiękne uderzenie. Grający na lewej obronie Diego Ferraresso zaangażował się w akcję ofensywną, uciekł Tomaszowi Nawotce i podał do Airama Cabrery, a Hiszpan obrócił się z futbolówką i przymierzył lewą nogą z około 25 metrów i piłka ugrzęzła w bramce Zagłębia.

W doliczonym czasie pierwszej połowy po podaniu Žarko Udovičicia z ponad 20 metrów prawą nogą uderzył Szymon Pawłowski. Piłka trafiła w poprzeczkę i była to najlepsza okazja sosnowiczan do zdobycia bramki w pierwszej połowie spotkania. Po chwili sędzia zakończył pierwsza połowę i można rzec, że już tradycyjnie w tym roku w meczach wyjazdowych, drużyna z Sosnowca schodziła na przerwę z zerem po stronie bramkowych zdobyczy.

Pięć minut po przerwie miała miejsce dosyć kontrowersyjna sytuacja. Martin Tóth starł się w polu karnym z Airamem Cabrerą. Nasz obrońca najpierw odbił piłkę prawą stopą, a następnie lewą nogą zahaczył Hiszpana. Mariusz Złotek podyktował rzut karny, ale siedzący w wozie VAR Szymon Marciniak miał wątpliwości i skłonił sędziego głównego do przeanalizowania sytuacji na monitorze. Arbiter dosyć długo przyglądał się powtórkom (od faulu do rzutu karnego upłynęło prawie 4,5 minuty) i ostatecznie podtrzymał swoją decyzję, a Airam Cabrera strzałem z 11 metrów podwyższył prowadzenie "Pasów".

Chwilę po stracie drugiej bramki z boiska zszedł Olaf Nowak i zastąpił go defensywny pomocnik Sebastian Milewski. Zagłębie pozostało więc bez nominalnego napastnika, a do przodu przesunięty został z linii pomocy Szymon Pawłowski, którego starał się w ataku wspomagać Tomasz Nawotka.

Największym pechowcem Zagłębia w rundzie wiosennej jest Martin Tóth. Słowacki stoper już w meczach ze Śląskiem Wrocław i Koroną Kielce schodził z boiska z powodów zdrowotnych. Podobnie było i dziś w Krakowie. W 69. minucie naszego gracza sfaulował Javi Hernandez i Słowak już nie wrócił do gry.

Przed tygodniem w Płocku Cracovia straciła decydującą o porażce bramkę, gdy rywal grał w dziewiątkę, a dziś "Pasy" dały sobie strzelić bramkę grającemu w dziesiątkę Zagłębiu. Do zmiany już był przygotowany Giorgi Iwaniszwili, ale jeszcze czekał poza boczną linią, gdy Žarko Udovičić podał w pole karne do Tomasza Nawotki, a ten ubiegł Diego Ferraresso i strzelił w krótki róg.

Do końca spotkania nie padła już żadna bramka. Sosnowiczanie byli najbliżej wyrównania w 86. minucie, gdy Žarko Udovičić dośrodkował z lewej strony pola karnego, a piłkę nogą w polu bramkowym zagrał Michał Helik i o mały włos nie zaliczył "swojaka". Futbolówka wylądowała na górnej części siatki.

Cracovia po wpadce w Płocku powróciła na zwycięski szlak. Zagłębie nadal bez wyjazdowej wygranej. W poprzednim sezonie w Ekstraklasie, przed 11 laty czekaliśmy na pierwszą wyjazdową wygraną do czternastego meczu. Może więc za trzy tygodnie w Legnicy :?: Za tydzień na Stadion Ludowy przyjeżdża lider tabeli Lechia Gdańsk. Dobrze byłoby więc podtrzymać serię zwycięstw na własnym boisku.

Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)
1:0 Airam Cabrera 39'
2:0 Airam Cabrera 55' (k)
2:1 Tomasz Nawotka 73

Cracovia: 40. Michal Peškovič - 2. Cornel Râpă, 39. Michał Helik, 34. Ołeksij Dytiatjew, 87. Diego Ferraresso - 11. Mateusz Wdowiak (76, 97. Daniel Pik), 5. Janusz Gol, 14. Damian Dąbrowski (79, 8. Milan Dimun), 19. Javi Hernández, 4. Sergiu Hanca - 24. Airam Cabrera (89, 26. Filip Piszczek).

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas (90, 17. Michael Heinloth), 25. Piotr Polczak, 5. Martin Tóth (73, 99. Giorgi Iwaniszwili), 2. Patrik Mráz - 7. Tomasz Nawotka, 34. Lukáš Greššák, 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski, 22. Žarko Udovičić - 88. Olaf Nowak (59, 21. Sebastian Milewski).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Avatar użytkownika
Posty: 3859
Dołączył(a): Pt, 6 lutego 2009, 21:24
Lokalizacja: Sosnowiec ( Stulecie )
PostNapisane: So, 16 marca 2019, 22:33
Lider lepszy o bramkę

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Lechią Gdańsk 0:1. Jedyną bramkę strzelił w 8. minucie z rzutu wolnego Daniel Łukasik. Potem już piłka nie wpadła do żadnej z bramek, choć aż czterokrotnie uderzała w poprzeczkę


Po dwóch kolejnych zwycięstwach na własnym boisku piłkarzom Zagłębia przyszło przełknąć gorycz porażki. Zagłębie wcale jednak nie ustępowało liderowi tabeli. Niestety, większy procent posiadania piłki, czy taka sama liczba strzałów, co rywale nie dała nam nawet jednego punktu. Szwankowała dokładność podań i skuteczność. Nie pomogło nam nawet to, że tak krytykowany ostatnio przez trenerów i działaczy Zagłębia system VAR tym razem zadziałał na korzyść Zagłębia.

W meczu z Lechią powtórzył się scenariusz, z jakim mieliśmy tej wiosny do czynienia już w trzech innych spotkaniach. Już w meczach ze Śląskiem Wrocław, Arką Gdynia i Górnikiem Zabrze sosnowiczanie tracili bramkę w pierwszym kwadransie gry. Dziś "na zero z tyłu" Zagłębie wytrzymało do 8. minuty. 20 metrów przed bramką Mateusz Cichocki sfaulował Jakuba Araka. Z rzutu wolnego prawą nogą uderzył Daniel Łukasik. Futbolówka odbiła się od skaczącego w murze Patrika Mraza i utrudniła interwencję naszemu bramkarzowi. Lukáš Hroššo zdołał co prawda sięgnąć piłkę rękoma, ale nie zdołał zapobiec utracie bramki.

Do końca spotkania nie padła już żadna bramka, ale nie oznaczało to, że na boisku nic się nie działo. Sporo było akcji z obu stron, nie brakowało strzałów, a piłkarze obu zespołów po dwa razy trafiali w poprzeczkę. Zagłębie szybko zwarło szyki po utraconym golu. W 12. minucie z rogu piłkę wrzucił Žarko Udovičić, głową strzelał Piotr Polczak a Dušan Kuciak odbił piłkę. Po chwili mieliśmy kolejny rzur rożny. Po krótkim rozegraniu przez Mateusza Możdżenia Szymon Pawłowski zagrał z lewej strony pola karnego przed bramkę, a wbiegający Giórgos Mýgas uderzył obok bramki.

Groźnie pod gdańską bramkę zrobiło się w 23. minucie ponownie po stałym fragmencie gry. Karol Fila sfaulował z boku boiska Szymona Pawłowskiego. Z rzutu wolnego dośrodkował Mateusz Możdżeń, a w poprzeczkę z bliska główkował Piotr Polczak. W odpowiedzi goście ruszyli z kontrą. Błąd przed końcową linią boiska popełnił Sebastian Milewski, który na tyle nieumiejętnie blokował piłkę, że zdołał ją przejąć Konrad Michalak. Były gracz Zagłębia ruszył w pole karne, wycofał futbolówkę do Daniela Łukasika, a ten strzelał na raty. Pierwszy strzał został zablokowany przez Giorgiego Iwaniszwilego, a dobitkę obronił Lukáš Hroššo.

Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczęli goście. Już w pierwszej akcji Flavio Paixao wywalczył rzut rożny, a po dośrodkowaniu Lukáša Haraslína z bliska poprzeczkę głową obił Jakub Arak. W 58. minucie szansę na doprowadzenie do wyrównania mieli sosnowiczanie. Mateusz Możdżeń prostopadłym podaniem uruchomił na skrzydle Žarko Udovičicia. Serb dośrodkował na 11. metr, a Szymon Pawłowski strzelił z półwoleja obok bramki. Za chwilę po strzale głową Flavio Paixao udanie w polu bramkowym interweniował golkiper sosnowiczan.

W 71. minucie poprzeczka po raz drugi uratowała drużynę z Gdańska. Świetnie zachował się Mateusz Możdżeń, który przyjmując piłkę minął Daniela Łukasika i huknął prawą nogą z około 20 metrów. Strzał był podobny do tego, jaki w końcówce pierwszej połowy oddał w meczu z Cracovią Szymon Pawłowski. 4 minuty później groźną sytuację dla Lechii sprokurował Lukáš Hroššo, który skiksował przy wybiciu piłki z pola karnego. Futbolówka trafiła do Michała Maka, który podał w pole karne do Flavio Paixao. Portugalczyk wycofał piłkę do Jarosława Kubickiego, a ten strzelił w poprzeczkę.

Piłka do sosnowieckiej bramki wpadła w 82. minucie. Jarosław Kubicki zagrał prostopadłe podanie w pole karne do Artura Sobiecha, a ten precyzyjnym strzałem prawą nogą w długi róg pokonał bramkarza Zagłębia. Radość gości nie trwała jednak długo. Sędziowie pracujący w wozie VAR przyjrzeli się akcji i zauważyli, że napastnik Lechii w momencie podania był na minimalnym spalonym.

W 85. minucie już bez pomocy z wozu VAR sędzia liniowy zauważył, że na spalonym znajdował się Błażej Augustyn i strzelona przez niego bramka nie została uznana. W doliczonym czasie meczu do wyrównania próbował doprowadzić Žarko Udovičić, który skorzystał z dośrodkowania Szymona Pawłowskiego, jednak trafił tylko w boczną siatkę.

Dopiero po raz drugi w tym sezonie Zagłębie nie strzeliło bramki w meczu rozgrywanym na Stadionie Ludowym. Wcześniej miało to miejsce w przegranym 0:6 meczu z Lechem Poznań. Po raz pierwszy w tym sezonie w Sosnowcu strzelono tylko jednego gola. Za tydzień Lotto Ekstraklasa ma przerwę na mecze reprezentacyjne. Zagłębie w tym czasie rozegra sparing z Puszczą Niepołomice. Za dwa tygodnie podopieczni Valdasa Ivanauskasa pojadą na mecz do Legnicy.

Zagłębie Sosnowiec - Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)
0:1 Daniel Łukasik 8

Zagłębie: 31. Lukáš Hroššo - 11. Giórgos Mýgas, 25. Piotr Polczak, 16. Mateusz Cichocki (83, 88. Olaf Nowak), 2. Patrik Mráz - 99. Giorgi Iwaniszwili (64, 7. Tomasz Nawotka), 21. Sebastian Milewski (69, 9. Giorgi Gabedawa), 34. Lukáš Greššák, 22. Žarko Udovičić - 10. Mateusz Możdżeń, 8. Szymon Pawłowski.

Lechia: 12. Dušan Kuciak - 19. Karol Fila, 25. Michał Nalepa, 26. Błażej Augustyn, 36. Tomasz Makowski - 11. Konrad Michalak (79, 3. João Nunes), 6. Jarosław Kubicki, 35. Daniel Łukasik, 28. Flávio Paixão, 17. Lukáš Haraslín (74, 8. Michał Mak) - 18. Jakub Arak (59, 90. Artur Sobiech).
Było Jest I Zawsze Będzie Zagłębie ;)
Poprzednia strona

Powrót do Kluby sportowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron