Łajdactwo śląskiego, wojewódzkiego konserwatora zabytków


Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Pn, 12 lipca 2010, 11:41
Oto kolejny przykład łajdactwa śląskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków w stosunku do zagłębiowskich obiektów.
Barbara Klajmon wydała zgodę na wyburzenie przedwojennego schronu bojowego stojącego na trasie budowy autostrady.
Schron można było pociąć i przenieść w inne miejsce. Koszt takiej operacji, jak donosi GW wyniósłby zaledwie 75.000 zł.
Co taka kwota znaczy przy miliardach wydawanych na budowę autostrady ?!

W ten sposób powiat będziński, Zagłębie i generalnie Polska traci jeden z nielicznych zabytków militarnych z okresu II Rzeczypospolitej.
W ten sposób powiat będziński utracił szansę na kolejną i wyjątkową w skali całego kraju atrakcję turystyczną :evil:

http://www.profort.org.pl/?cmd=wysw_news&id=388

Schron poległ - koniec walki?


Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków po otrzymaniu od nas informacji, że możliwe jest jednak pocięcie schronu i jego przeniesienie zwrócił się z kolejnym pismem do firmy Budimex. Niestety pismo datowane jest na 18 czerwca tego roku, a firma (prawdopodobnie przeczuwając problemy) pospiesznie przystąpiła do niszczenia obiektu, na co wcześniej niestety uzyskali zgodę Konserwatora.

Bez wątpienia Wojewódzki Konserwator nie wykazał się szybkością działań i dostatecznym zainteresowaniem obiektem. A szkoda...

Wcześniej na miejscu odbyła się wizja lokalna z udziałem Pana Bartosza Michalskiego (kierownik budowy - firma Budimex), Pawła Dziatko (kierownik robót - firma Budimex), Jerzego Kawalca (firma DOX), Jarosława Święcickiego (archeolog - Wojewódzki Urząd Konserwatora Zabytków) i Pani Jadwigi Owsiak (Główny Nadzór Robót Drogowych). Wspomniana wizja odbyła się w dniu 16 grudnia 2009 roku. Efektem oględzin schronu było stwierdzenie, że jego pocięcie i przeniesienie jest technicznie niemożliwe. Podobno nie może tam dojechać ciężki sprzęt (którego sporo widać na zdjęciach), przeszkodą była także ponad metrowa grubość ścian i ogromna masa elementów. Zadziwia brak rozeznania wspomnianych osób w dostępnych możliwościach technicznych (szczególnie budowlanych fachowców), które sprawia wrażenie celowego, aby uniknąć dodatkowych kosztów.

Można było go uratować. Smutno patrzeć, jak znika. Już nigdy nie można dopuścić do podobnej sytuacji.

Tekst: Dariusz Pietrucha
Zdjęcia: Safnat


Prezentowane poniżej zdjęcia pochodzą ze strony stowarzyszenia Pro Fortalicium, a ich autorem jest internauta o nicku Safnat
Załączniki
bez_tytuu_2_400.jpg
autor zdjęcia: Safnat (Pro Fortalicium)
bez_tytuu_2_400.jpg (64.2 KiB) Przeglądane 5906 razy
bez_tytuu_3_400.jpg
autor zdjęcia: Safnat (Pro Fortalicium)
bez_tytuu_3_400.jpg (75.79 KiB) Przeglądane 5906 razy
bez_tytuu_4_400.jpg
autor zdjęcia: Safnat (Pro Fortalicium)
bez_tytuu_4_400.jpg (65.13 KiB) Przeglądane 5906 razy
Avatar użytkownika
Posty: 2439
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 19:42
Lokalizacja: Będzin
PostNapisane: Pn, 12 lipca 2010, 17:58
a to konserwator zakonserwował nam zabytek...

wiesz co dla takiego konserwatora oznacza mieć na głowie taki problem?
a nie ma bunkra, to i nie ma problemu

zaorać wszystko w ramach walki z utrudnieniami

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Pn, 12 lipca 2010, 18:56
Ta, za przeproszeniem baba, albo raczej jej zasługi w niszczeniu zabytków nie podobają się już wielu innym osobom i organizacjom także w górnośląskiej części województwa. Pisano na nią nawet wniosek, chyba do marszałka województwa aby ją za te zasługi odwołał. Taki wniosek należałoby chyba poprzeć !

Wojtek, sam to miejsce widziałeś podczas naszej wycieczki i wiesz jaki miało potencjał przyrodniczo-historyczny. Mnie wprost skręca na myśl jak można takie miejsca bezmyślnie niszczyć. Kto do tego dopuścił, kto na to wyraził zgodę jest dla mnie skończonym łajdakiem, draniem i zbrodniarzem niszczącym pamiątki przeszłości będące wspólnym dziedzictwem narodowym które powinny pozostać dla kolejnych pokoleń.

Te umocnienia, ta zagłębiowska "mała linia Maginota" to była pamiątka pracy naszych przodków i budowle wzniesione ich wielkim wysiłkiem.
Niemcy we wrześniu 1939 roku nawet nie próbowali ich zdobywać tak było to świetnie zaplanowane i wykonane. Tu mógł powstać park historyczny ze ścieżką od schronu do schronu. A było ich tu jak dobrze pamiętam chyba 17 na małej przestrzeni. Słowem, potencjalnie wielka atrakcja turystyczna powiatu będzińskiego.
Teraz zostaje to zniszczone jednym podpisem i jedną pieczątką biurwy z Katowic :evil:
Avatar użytkownika
Posty: 2439
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 19:42
Lokalizacja: Będzin
PostNapisane: Pn, 12 lipca 2010, 22:19
papierowa umysłowość urzędnika

nie skojarzyłem po zdjęciach - i prawdę mówiąc miałem nadzieję, że to nie te bunkry (nie jeden ale należałoby mówić o całym kompleksie)
w taki właśnie sposób sami pozbywamy się skarbów

to był w zasadzie największy taki kompleks jaki widziałem - świetnie zachowany

ja jednak spróbowałbym się bliżej przyjrzeć sprawie od strony prawnej - czy rzeczywiście jest tak, że w tym momencie nikt nie poniesie konsekwencji (wiadomo - urzędnicy są zwykle przekonani o swojej nietykalności, jednak...)
na innych nakładają nieziemskie obowiązki + kontrole
a ze swojej strony wystarczy jeden podpis by zrujnować coś, co w innych krajach stanowiłoby perłę turystyki

możemy się smucić - ja bym jednak proponował przyjrzeć się sprawie od strony prawnej - sorry, ale od czego jest wojewódzki konserwator zabytków? bo chyba nie od tego żeby zrównać wszystko z ziemią i porobić parkingi?

kiedy ona wydała taką zgodę i na jakiej podstawie?
przytoczony post mówi "...przystąpiła do niszczenia obiektu, na co wcześniej niestety uzyskali zgodę Konserwatora" - jaką zgodę? z jakiej racji? trzeba sprawdzić prawdziwość tej informacji. I do ministerstwa pismo.
jakie są w takiej sytuacji możliwości działania i wyjaśniania tej sytuacji?

jeśli tak się to zostawi to ta i inne "panie Zosie i Krysie z urzędowego okienka" zrobią nam tu jeden wielki parking

konserwator zabytków...
KONSERWATOR.....ZABYTKÓW......
sami pozwalamy na to by się tu wszystko wywoziło za granicę (vide Pamiętnik Rutki - swoją drogą, sprawa dziwnie uciszona) a co się nie da to konserwator zaora

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Wt, 13 lipca 2010, 08:36
Wysadzili schron w Bobrownikach, choć można go było uratować

http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/ ... #pzw_52645

- Kiedy tylko Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków otrzymał od nas informacje, że jednak jest możliwe pocięcie schronu i jego przeniesienie w inne miejsce, przekazał tę wiadomość firmie Budimex. Okazało się jednak, że w międzyczasie wykonawca wysadził obiekt, na co wcześniej niestety uzyskał zgodę konserwatora - mówi Dariusz Pietrucha, prezes stowarzyszenia Pro Fortalicium.

W grudniu ubiegłego roku, podczas wizji lokalnej konserwatorzy i budowniczowie drogi orzekli, że pocięcie i przeniesienie schronu jest technicznie niemożliwe. Przeszkodą była m.in. ponad metrowa grubość ścian i ogromna masa elementów.

Członkowie Pro Fortalicium twierdzą jednak, że schron został wyburzony tylko i wyłącznie przez pomyłkę projektantów drogi, którzy podczas projektowania autostrady nie zauważyli kilku cennych zabytków sprzed II wojny światowej. Okazało się, że znajdują się na trasie budowy i trzeba było coś z nimi zrobić.

GDDKiA zaprzecza jednak informacjom o pomyłce w projektowaniu przebiegu trasy.

- Droga została wytyczona zgodnie ze wskazaniami i decyzją o lokalizacji i nie ma mowy w tym przypadku o jakiejkolwiek pomyłce. Nie ma dziś szans na zmianę jej przebiegu. Dla trasy autostrady A1 zostały wydane prawomocne decyzje - informuje Dorota Marzyńska, rzeczniczka katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Dróg Krajowych i Autostrad.



Zostały wydane prawomocne decyzje !


A więc najważniejszy jest podpis i pieczątka bo to że są to decyzje idiotyczne to już nie ma znaczenia.
Czasem chciałbym aby w Polsce obowiązywała eutanazja. Chciałbym wtedy aby takie france jak ta wyżej dostały wydaną choćby przez pomyłkę innej biurwy prawomocną i bez odwołania decyzję o dokonaniu na niej eutanazji. W tej chwili tym chorym państwem rządzą chorzy osobnicy !

Posty: 151
Dołączył(a): So, 21 lutego 2009, 14:54
PostNapisane: Wt, 13 lipca 2010, 15:40
Czego nie udało się zniszczyć Niemcom w czasie 6-ciu lat trwania II Wojny Światowej, to jeden urzędnik zrobił w ciągu paru minut podpisując wyrok na bezbronny Schron i to podobno zgodnie z obowiązującym prawem .. :cry:
Avatar użytkownika
Posty: 2439
Dołączył(a): Śr, 4 czerwca 2008, 19:42
Lokalizacja: Będzin
PostNapisane: Wt, 13 lipca 2010, 18:10
co do tej zgodności z prawem to nie uważałbym sprawy za zamkniętą bo inny urzędnik powiedział, że zgodna - musiał tak powiedzieć, co nie oznacza, że miał rację - sprawa jest wg mnie do dalszego wyjaśniania

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Śr, 14 lipca 2010, 07:26
Schron na A1 zrównany z ziemią. Brakło dobrej woli?

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,72 ... woli_.html

Firmie, która buduje autostradę A1, nie udało się znaleźć specjalistów, którzy potrafiliby ocalić schron w Bobrownikach. Bez problemu znaleźli ich pasjonaci ze stowarzyszenia Pro Fortalicium, ale na ratunek dla zabytku było już za późno.

We wrześniu 1939 roku oblane z trzech stron wodami Brynicy wzgórze 310 w Bobrownikach polscy inżynierowie umocnili dodatkowo 17 budowlami. Dwa największe schrony bojowe miały potężną siłę bojową, w każdym z nich zamontowano po dwa działa 75 mm. - Dla Niemców był to twardy orzech do zgryzienia. 1 września nawet nie próbowali zbliżać się do wzgórza. Wtedy działa ostrzeliwały niemiecki Bytom, co skrzętnie wykorzystywała hitlerowska propaganda - opowiada Dariusz Pietrucha, historyk i szef stowarzyszenia Pro Fortalicium, które opiekuje się schronami.

Bojowa historia wzgórza, na którym w 1945 roku okopali się z kolei Niemcy, kończy się w tym roku, bo będzie tędy przebiegała autostrada A1. Jeden z piętrowych schronów bojowych właśnie kończą rozbierać buldożery. Mimo wcześniejszych planów nie udało się go pociąć i przenieść w inne miejsce. O złą wolę i niedopilnowanie sprawy ludzie z Pro Fortalicium obwiniają Budimex.

- Próbowaliśmy znaleźć firmę, która będzie potrafiła pociąć schron, ale nie udało się - przekonuje Krzysztof Kozioł, rzecznik firmy Budimex. Jak dodaje, pieniądze w tym wypadku nie były problemem. - Kilkadziesiąt tysięcy w skali setek milionów, które kosztuje cała inwestycja, to niewiele - dodaje Kozioł.

Ludzie ze stowarzyszenia otwarcie mówią o nieudolności budowlanego giganta, a nawet o złej woli. Kiedy sami dowiedzieli się o sprawie, bez problemu dotarli bowiem do specjalistycznej firmy, która za 72 tys. zł gotowa była pociąć i przenieść gdzie indziej górne piętro schronu, czyli pomieszczenie bojowe. - To śmieszne, że Budimex nie mógł do nich dotrzeć. Tym bardziej że - jak się okazuje - obydwie firmy współpracują przy pracach na dworcu we Wrocławiu. Zabrakło po prostu dobrej woli - denerwuje się Pietrucha.

Miłośnicy ze stowarzyszenia narzekają też na opieszałość wojewódzkiego konserwatora zabytków. Magdalena Lachowska, zastępczyni śląskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków, odpowiada, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a konserwator zezwolił na rozbiórkę bunkra. W tym wypadku wystarczyło wyjaśnienie, że nie da się znaleźć firmy, która potnie beton na kawałki. Ocaleją jedynie metalowe elementy konstrukcji, które zostaną przekazane do Muzeum Śląskiego.

Pietrucha alarmuje, że inwestycje coraz częściej zagrażają Obszarowi Warownemu "Śląsk", największej linii obronnej wybudowanej w II Rzeczypospolitej. - To prawdziwy unikat. Jedyny taki system umocnień w Polsce. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby go zachować. I absolutnie nie chodzi nam o blokowanie inwestycji. Taki schron można przecież przenieść w inne miejsce niewielkim kosztem. Wkrótce czeka nas kolejny problem, kiedy w tych rejonach zacznie się wytyczanie kolei do Pyrzowic - zapowiada historyk.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
Avatar użytkownika
Posty: 2710
Dołączył(a): N, 15 czerwca 2008, 11:57
Lokalizacja: ZAGLęBIE DĄBROWSKIE ZAGÓRZE
PostNapisane: Śr, 14 lipca 2010, 09:40
Makabra :twisted:
Od czego jest ta kobieta!!!
Kto ma bronić naszych zabytków, skoro intytucje do tego powołane tego ne robią?
Moim zdaniem trzeba coś w tej sprawie zrobić,ponieważ tylko czekać na następne podpisy pod niszczeniem naszej tradycji i historii.
Bardzo szkoda tego miejsca, ale teraz niestety już za późno.
Wielkie brawa dla dziennikarzy, którzy zainteresowali się tematem dopiero teraz. Myślę, że jakby sprawa została bardziej nagłośniona wczesniej być może nie doszłoby do tego.

Posty: 5231
Dołączył(a): Cz, 5 czerwca 2008, 10:51
Lokalizacja: Sosnowiec
PostNapisane: Śr, 14 lipca 2010, 13:31
Czarne chmury nad wojewódzkim konserwatorem zabytków

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... ytkow.html

Bytomskie Stowarzyszenie "Monitoring Zabytków" żąda odwołania Barbary Klajmon, wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Zarzuca jej m.in. dopuszczanie do dewastowania basenu w Bytomiu, chwiejne stanowisko w sprawie przebudowy katowickiego dworca. - Działa tak, żeby broń Boże nikomu się nie narazić. A na tym stanowisku to jest po prostu niemożliwe - mówi Jerzy Gorzelik, historyk sztuki.

Czarę goryczy przelał remont budynku starego kąpieliska w Bytomiu. Należący do miasta obiekt wpisany jest do rejestru zabytków. - Zauważyliśmy, że z modernistycznej elewacji robotnicy zbijają cegłę klinkierową. To jest przecież barbarzyństwo! Rekonstrukcja tej cegły będzie nie tylko tandetnym, lecz także bardzo kosztownym naśladownictwem - denerwuje się Adam Widera ze Stowarzyszenia "Monitoring Zabytków".

Dwa dni temu interweniował w tej sprawie w magistracie. - Obiekt jest zabytkowy i podlega służbom wojewódzkiego konserwatora zabytków. My tylko zleciliśmy jego remont i mamy go odebrać w stanie zgodnym z wcześniejszymi założeniami - powiedziała mu Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka bytomskiego magistratu.

Widera napisał do Barbary Klajmon, ale dostał ogólnikową odpowiedź: - Skontaktowałem się więc z prezydentem miasta i od niego dowiedziałem się, że cegła jest zbijana zgodnie z prawem, bo zgodził się na to... wojewódzki konserwator zabytków.

Dlatego Widera i jego stowarzyszenie postanowili wczoraj przygotować wniosek o odwołanie Klajmon ze stanowiska. - Bytomski basen to tylko jeden z przykładów. Pani Klajmon zachowuje się tak, jak wiatr zawieje: najpierw np. mówi, że katowicki dworzec jako obiekt architektury współczesnej trzeba szczególnie chronić, że betonowe kielichy są piękne i żeby je uratować, trzeba wpisać dworzec do rejestru zabytków. Ale ostatecznie ze wszystkiego się wycofuje i dworca nie chce wpisać do rejestru - wylicza Widera.

Krytycznych słów nie szczędzi Klajmon także Jerzy Gorzelik, historyk sztuki i lider Ruchu Autonomii Śląska. - Pani Klajmon w starym dworcu przeprowadziła kontrolę dopiero po słynnej pikiecie Irmy Koziny. Z nikiszowieckim brukiem katowiccy urzędnicy robią, co chcą. W naszym regionie zdewastowaniu uległo już zbyt wiele zabytków. To konserwator zobowiązany jest stać na ich straży. Człowiek na tym stanowisku musi umieć postawić się władzy, musi działać zdecydowanie i konsekwentnie. Niestety, u obecnej konserwatorki nie widać takiej postawy - kwituje Gorzelik. Podkreśla jednak, że nie jest zwolennikiem odwołania Klajmon ze stanowiska. - Każdy ma prawo do swojej obrony. Uważam, że pani konserwator powinna doprowadzić do spotkania, na którym przedstawi swoje wnioski i odpowie na pytanie, czy ma w sobie na tyle zadziorności, by piastować tę funkcję. Na razie działa tak, żeby broń Boże nikomu się nie narazić. A na tym stanowisku to jest po prostu niemożliwe - podsumowuje.

Kozina, historyczka sztuki, nie ukrywa, że do Klajmon ma duży żal. - Głównie o to, że nie wpisała obecnego dworca do rejestru zabytków. Wiem, że pani konserwator zna jego wartość, ale działa pod presją władz. To stanowisko jest narażone na odgórny nacisk. Nad konserwatorem stoi wojewoda, nad wojewodą minister. Obojętnie, kto będzie je pełnił, będzie musiał się dostosować, bo inaczej straci pracę - uważa Kozina. Dodaje, że winne są rozwiązania systemowe, które nie dają wojewódzkim konserwatorom zbyt wielu uprawnień. - Pani Klajmon jest bardzo sumiennym urzędnikiem państwowym, ale nie ma własnej wizji. Nie ma, bo na to nie zezwala jej obecne prawo. Jest uzależniona od władz, ale również od presji konsumpcyjnego społeczeństwa, które zamiast dworca chce mieć supermarket - podkreśla Kozina.

Jacek Owczarek, który przez 14 lat piastował to stanowisko, przed Klajmon, zaprzecza jednak, by był narażony na odgórną presję. - Nigdy się z czymś takim nie spotkałem, ale wiem, że wojewódzki konserwator zabytków jest jak samotny wojownik - rzadko znajduje zrozumienie.

Jednocześnie broni Klajmon. - Na tym stanowisku trzeba mieć wiedzę, a tego Klajmon odmówić nie można. Uważam, że swoją funkcję sprawuje bez zarzutu. Pan Widera ma do niej uprzedzenia czysto personalne z czasów, gdy pracowała jeszcze jako konserwatorka w Bytomiu - podkreśla.

Sama zainteresowana nie chciała z nami rozmawiać. Pomysł stowarzyszenia, żeby ją odwołać, skwitowała krótko: - Każdy obywatel ma prawo robić takie akcje.

Marta Malik, rzeczniczka wojewody śląskiego, zapewnia, że jeśli tylko wniosek wpłynie, będzie rozpatrywany przez wojewodę. - Pod warunkiem, że będzie zawierał argumentację merytoryczną, a nie emocjonalną - dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice


Jak widać ta pseudo konserwator ma coraz większe "zasługi" na polu ochrony zabytków.
Myślę zatem że powinno się także wystąpić z podobnym wnioskiem o jej odwołanie, najlepiej razem ze stowarzyszeniem Pro Fortalicium
które bardziej siedzi w temacie schronów i zna szczegóły całej sprawy.
Następna strona

Powrót do Inne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość

cron